Galicyjska Inicjatywa Strategiczna Strona Główna Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
www.wojenne-planszowki.pl

Ogólnopolskie forum poświęcone
planszowym grom wojennym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Hannibal: Rome vs. Carthage (Valley Games)
Autor Wiadomość
Nico
General
Long Live Empire!


Posty: 4000
Skąd: Sevilla
Wysłany: 24 Grudzień 2007, 16:26   Hannibal: Rome vs. Carthage (Valley Games) [Cytuj]



Dziś dotarła do mnie drugie wydanie gry Hannibal: Rome vs. Carthage. Takiej jakości wykonania jeszcze nie widziałem nawet w euro-dziewczęcych-grach :P .

Miszelka & Waldek również przepięknie przetłumaczyli instrukcje :) .

http://www.boardgamegeek.com/game/234
_________________
Confederately yours,
Nico
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
   
 
profes79
[Usunięty]

Wysłany: 24 Grudzień 2007, 16:49    [Cytuj]

Gralismy w to z Grenadyerem w Dublinie. POtwierdzam - znakomite wykonanie, jakosci instrukcji nie potwierdze bo gralismy w ang wersje ale gra wykonana tak, ze sie w niej zakochalem :D Dlaczego wszystkie takie nie sa...
 
 
Strategos
admiral
USS Wahoo (SS 238)


Posty: 3266
Skąd: Łódź
Wysłany: 24 Grudzień 2007, 20:23    [Cytuj]

Poza wykonaniem gra jest po prostu niezwykła :) Ach TE BITWY !
_________________
" O wojnie " :
"... aby uczynić z niej grę , jednego już teraz tylko potrzeba czynnika , którego wojnie z pewnością nie brak : czynnikiem tym jest przypadek "

Carl von Clausewitz
[Profil] [PM]
 
 
Grenadyer
Fuu-rin-ka-zan


Wiek: 33
Posty: 232
Skąd: Dublin
Wysłany: 25 Grudzień 2007, 12:24    [Cytuj]

A ja kamyczek :twisted:

Wypraski w pudełku na żetony nie są za dobrze pomyślane, część z nich jest za mała, np. nie mieszczą się wszystkie markery kontroli, a i z niektórych ciężko się wyciąga.

To tyle - naprawdę szukałem więcej wad! :)

A! No i instrukcja nie jest oprawiona w skórę :wink:
_________________
Gee Brain, what do you want to do tonight?
The same thing we do every night, Pinky - make another edition of Arnhem 1944...

"Też dać w mordę mogę dać"
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
ozy
Sho-i
junyo senkan Kirishima


Posty: 631
Skąd: Opole
Wysłany: 25 Grudzień 2007, 12:57    [Cytuj]

Grenadyer napisał/a:
A! No i instrukcja nie jest oprawiona w skórę :wink:


Prawie nieprawda ;) - tylko trzeba zaopatrzyć się w polską instrukcję made by Miszelka&Voldemort ;) Wersja z LCD w nagłówkach foteli i szklanym dachem ;)
_________________
Farewell, leave the shore to an ocean wide and untamed
Hold your shield high, let the wind bring your enemy your nightmare

www.facebook.com/wydawnictwophalanx
[Profil] [PM]
 
 
Piotr
Grossadmiral
S.M.S. Graudenz


Wiek: 47
Posty: 6684
Skąd: Grudziądz/Płock
Wysłany: 27 Grudzień 2007, 10:17    [Cytuj]

Grenadyer napisał/a:
A! No i instrukcja nie jest oprawiona w skórę :wink:


No to okropna niedogodność. :mrgreen: :wink:
_________________
"Marian milczał. Wiedział, że musi milczeć i czekać. Wokół było pusto i cicho. Ta cisza krzyczała." - Jan Oborniak "Krzyk Ciszy"
[Profil] [PM]
 
 
Lord Voldemort
petty officer
light cruiser HMAS Perth


Wiek: 38
Posty: 456
Wysłany: 27 Grudzień 2007, 14:30    [Cytuj]

Grenadyer napisał/a:

Wypraski w pudełku na żetony nie są za dobrze pomyślane, część z nich jest za mała, np. nie mieszczą się wszystkie markery kontroli, a i z niektórych ciężko się wyciąga.


Niektore PC markers trzeba niestety trzymac razem z plemionkami.

V.
_________________
www.bozeigrzysko.pl
Dzieje Rzeczpospolitej Szlacheckiej w nowej odsłonie!
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
   
 
Comandante
Kapitan Lejtienat
Vostok 1


Posty: 1052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Grudzień 2007, 19:34    [Cytuj]

Mieszcza sie wszystkie, tylko trzeba je ulozyc tak, by wszystkie awersy dotykaly rewersow. Wtedy nie zajmuja tyle miejsca i mozna je wcisnac.

_________________
"i tylko szkoda, że w noc kwietniową
ciągnąc za sobą swąd spalin,
nie cały Sojuz poleciał w kosmos,
a tylko jeden Gagarin..."
[Profil] [PM]
 
 
JB

Posty: 1686
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 27 Grudzień 2007, 20:53    [Cytuj]

U mnie sie nie mieszcza. Na zdjeciu, ktore zalaczyles tez widze dwa PC z plemionami, tez sie nie zmiescily.
_________________
Tylko o sprawach, które nas zupełnie nie interesują, możemy wydać rzeczywiście bezstronną opinię, co niewątpliwie jest powodem, że opinia bezstronna jest zawsze absolutnie bezwartościowa.
[Profil] [PM]
 
 
Comandante
Kapitan Lejtienat
Vostok 1


Posty: 1052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 27 Grudzień 2007, 21:43    [Cytuj]

Dziwne, u mnie sie ladnie mieszcza. Zdjecie jest z BGG, ja ulozylem zetony tak samo i maja ciasno w przegrodce ale dzieki temu nie wysypuja sie gdy gre stawiam.
_________________
"i tylko szkoda, że w noc kwietniową
ciągnąc za sobą swąd spalin,
nie cały Sojuz poleciał w kosmos,
a tylko jeden Gagarin..."
[Profil] [PM]
 
 
Grenadyer
Fuu-rin-ka-zan


Wiek: 33
Posty: 232
Skąd: Dublin
Wysłany: 28 Grudzień 2007, 12:08    [Cytuj]

Jest!
Jeszcze jedna "wada". Podstawki pod wodzów w kilku przypadkach zachodzą na ich imiona. Na BGG widziałem zdjęcie z przezroczystymi podstawkami i moim zdaniem wyglądają lepiej :twisted:
_________________
Gee Brain, what do you want to do tonight?
The same thing we do every night, Pinky - make another edition of Arnhem 1944...

"Też dać w mordę mogę dać"
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Comandante
Kapitan Lejtienat
Vostok 1


Posty: 1052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 28 Grudzień 2007, 17:19    [Cytuj]

Phi! Jest dwie POWAZNE wady! :)

Jedna - to blad w druku na planszy. Modyfikator za przelecze niealpejskie jest -2 a nie -1. Proponuje to zaznaczyc albo zapamietac.

Druga - popatrz na zeton Scypiona Afrykanskiego z przodu. I z tylu. I co? Czego brakuje? A moze czegos jest za duzo? ;)

Swoja droga, ja na przyklad nigdy nie wciskam zetonow wodzow do konca.
_________________
"i tylko szkoda, że w noc kwietniową
ciągnąc za sobą swąd spalin,
nie cały Sojuz poleciał w kosmos,
a tylko jeden Gagarin..."
[Profil] [PM]
 
 
Łobuzio
Łobuzio


Posty: 713
Skąd: Dzisiaj stąd, a jutro ?
Wysłany: 29 Grudzień 2007, 11:03    [Cytuj]

To widze zes stronniczy jak nie wiem co. Czytajac twoje wypowiedzi na grach planszowych tyczace sie polskiej gry o Hanibalu mozna bylo odniesc wrazenie ze ze bedziesz krytykowal promien kolek na planszy i szerokosc kresek. A tus taki liberal.
_________________
http://steamfactory.pl- sklep z koszulkami, możliwe zamawianie własnych wzorów.

Francuzi ! Przekujcie lemiesze na miecze, Henryk III udał się na pielgrzymkę !
[Profil] [PM] [E-mail] [WWW]
   
 
Strategos
admiral
USS Wahoo (SS 238)


Posty: 3266
Skąd: Łódź
Wysłany: 29 Grudzień 2007, 17:20    [Cytuj]

Wspomnienie mojego pierwszego zetknięcia z grą cytat z postu (z innego Forum )napisanego 22 lutego 2006 roku . Wracam do niego w oczekiwaniu na zamówiony reprint.



"Planowane spotkanie klubu "Manhattan " to tym razem atomowe uderzenie Hannibala . Comandante zgodnie z zapowiedzią przywiózł do klubu grę, od której zaczął się sukces systemu CDG - produkcji niezapomnianej firmy Avallon Hill.Nie bez powodu osiąga ona na aukcjach niezykle wysokie ceny.Powiem ,że takiej elegancji w powiązaniu elementów składających się na wojenną grę planszową szczebla strategicznego do tej pory nie widziałem.

Znakomitym pomysłem jest wprowdzenie kart bitewnych używanych podczas starcia -maksymalnie można ze specjalnej talii wylosować ich 20 . Liczba ,kart którą faktycznie będziemy dysponowali podczas walki zależy od siły wojska , parametrów wodza , ilości opanowanych prowincji na danym teatrze wojennym gdzie toczyć się będzie bitwą, udanego przechwycenia. Atak kartagińskich słoni jeśli się powiedzie spowodować może zmniejszenie liczby kart , którymi dysponuje Rzymianin .Bitwa polega na wykładaniu tych kart kolejno przez przeciwników . Są to karty ataku z lewej, prawej flanki , frontu, obustronnego okrążenia , ataku rozpoznawczego oraz karty rezerw . Aby odeprzeć wrogi atak trzeba dysponować kartą tego samego typu lub kartą rezerwy . Hannibal ma specjalną możliwość użycia karty rozopoznawczego ataku rowniez jako karty zastepujacej trzy inne karty Odparcie próby podwojnego okrążenia powoduje atomatyczne przejęcie inicjatywy w innych wypadkach ,żeby przejąć inicjatywę należy wykonać rzut kostą i porównać ze zdolnościami wodza. Emocje przy rozgrywaniu takich ,,oddziałujących na wyobraźnie bitew są gwarantowane. Jeśli nie odeprzemy ataku natępuje decydujące o zwycięstwie przełamanie .

Przegrana bitwa ma poważne konsekwencje bowiem pokonany proporcjonalnie do strat poniesionych w bitwie musi usunąć odpowiednia ilość żetonów kontroli politycznej. Ich ilość w danej prowincji decyduje podobnie jak w innych grach o panowaniu nad nią.
Na końcu etapu porównujemy ile opanowaliśmy prowincji . Jeśli jedna strona ma ich więcej wymusza to na drugiej zdjęcie kolejnch żetonów kontroli.

To właśnie umiejętnie zbalansowane powiązania między - ilością prowincji- ilościa kart bitewnych- skutkami politycznymi bitwy czynią tę grę wyjątkwą i tak emocjonującą . Do tego dochodzą ciekawe karty i klarowne reguły.

Do pierwszej gry w tę legendę CDG zasiadłem z Comandante jako obrońca Republiki Rzymskiej . Początek gry był obiecujący gdyż blyskawicznie udało się poskromić Lukanów . Rzym rozpoczął rónież szczęśliwie podbój Galii Przedalpejskiej . Jednakże ofensywa Synów Wilczycy została rychło zatrzymana przez Hannibala. W pierwszej bitwie Rzymianie ponieśli klęskę w stylu Jeziora Trazymeńskiego i musieli pogodzić się z następna porażką z wojskami Kartaginy maszerującymi wytrwale na południe .W tej trudnej sytuacji Rzymianie ściągnęli z Lukanii armię która spacyfikowała to butne plemię i zdecydowali się odważnie na trzecią konfrontacje niedaleko Rzymu w Preneste . Niespodziewanie doszło do bitwy , która rozstrzgnęła losy wojny. Armia punicka doznała klęski i co najgorsze straciła swojego wodza . W tej sytuacji Kartagina złożyła broń.

W rewanżowej partii poprowadziłem Hannibala na podbój słonecznej Italii . Spacyfikował on dolinę Padu a potem wtragnął do Etrurii , która rychło przeszła na jego stronę.
Z Samnium nie poszło tak łatwo ale dzieki zwycięskim bitwom Hannibal zajął i tę prowincję .
Przewaga w liczbie prowincji będących pod kontrolą Nowego Miasta nad liczbą prowincji Wiecznego Miasta wymuszała na Rzymie konieczność rzucania kolejnych armii przeciwko Hannnibalowi .
Ten jednak wygrywał szczęśliwie bitwę za bitwą . Na jego stronę przeszła Kapua.
Rzymianie poostanowili ją odbić i jednocześnie wysłali armię do Hiszpanii . Tam jednak Hazdrubal w generalnej bitwie pokonał wojska inwazyjne i zapewnił do końca gry bezpieczeństwo tej prowincji.

Rzymianie uporali się co prawda z sojusznikami Hanibala Lukanami ale ten w pogoni za nimi zapędził się prawie na kraniec półwyspu wzceśniej odblokowując Kapuę .
Postępy Kartagińczyków zatrzymał Fabiusz Maximus ,do którego należało odnieść się z respektem .

Hannibal zaatakował dopiero po wyborach konsularnych.Jego działania spotakały się jednak z potężną kontrakcją . Rzymianie rozstawili zręcznie swoje siły na terenie półwyspu w taki sposób ,żeby umniemożliwić Hannibalowi odwrót w razie gdyby przegrał bitwę.
Jednocześnie w ramach wielkiej kampanii (karta) okrążyli wodza Kartagińczyków .

Sytuacja stała się wręcz dramatyczna w momencie gdy Hannibalowi nie udało się przechwycić słabszej z okrążających go armii .

W tej sytuacji doszło do decydującej bitwy tej wojny .

Naprzeciw Hannibala stanął najlepszy rzymski wódz Scypion .Podczas bitwy Rzymianie dyspionowalli maksymalną dopuszczalną liczba kart z lekką przewagą nad Kartaginą. Karta na kartę , ataki i kontrataki , Rzymianie byli bliscy rozbicia wroga, zabrakło im jedej karty do przełamania Hannibala w centrum, zaś kolejne odwetowe uderzenie Hnnibala na prawej flance nie zostało zatrzymane...

Na jeden etap przed końcem gry sytuacja Rzymu stałą się rozpaczliwa. Rzymianie w wyniku kilku przegranych bitew ponieśli wielkie straty . Ostatnia bitwa spowodowała konieczność usunięcia 7 żetonów kontroli politycznej i nie byli w stanie odwrócić losów wojny.
Tym bardziej ,że na stronę Kartaginy przeszły Syrakuzy( zagranie karty). Gdyby jednak Hannibal poległ ,strony czekała pasjonująca końcówka , której wyniku nie sposób przewidzieć ."

========================================================

Nareszczie mam tę grę. To najpiękniejsza gra strategiczna w mojej kolekcji . :D

Jako Strategiczny Waz Kusiciel ropocząłem akcję "promująca" w moim domu Hannibala już dawno.
Końcowa faza była jednak trudna.
Ja zrelaksowany na urlopie , Żona zmęczona po pracy.
Jako przewidujący strateg uwzględniłem oczywiście te sytuacje w moich dalekosiężnych planach.
Duszyczka została złowiona wcześniej a stosowny cyrografik podpisany PRZED wyjściem Żony do pracy.
W decydującym momencie kiedy Zona wahała się czy obowiązuje ją starorzymska zasada pacta sunt servanda, estetyka rozstawionej przeze mnie przezornie gry okazała się decydującym argumentem.

*Wybór strony konfliktu

Żona ma własną strategię wybierania kim chce grac w gry historyczne. Jest ona intuicyjnie słuszna . :) Decyduje się na ogół grac stroną , która wygrała w rzeczywistości .
Tak stałem się Hannibalem.

*Nie szalejemy

Z żalem zrezygnowaliśmy z oryginalnych kostek do gry . Specjalna kostka "kartagińska" okazała się zbyt mózgożerna na tę porę dnia/nocy. :wink:
Do gry postanowiliśmy użyć kostek o intensywnych kolorach: niebieskim i czerwonym korespondujących piękne ze znacznikami kontroli .

*Krótkie wyjaśnienie o co chodzi w grze

Miałem ułatwione zadanie bo Żona grała w Sukcesorów .Wlasciwie jedyny problem , który niepokoił moją Partnerkę to konwersja pól z wrogimi znacznikami , inaczej rozwiązywany w grze o następcach Wielkiego Aleksandra.
Narzekania w stylu : nie rozumiem zupełnie o co chodzi z tymi kartami nie potraktowałem poważnie wskazując na odpowiedni fragment ślicznie przetłumaczonej instrukcji - dzieła Miszelki i Valdemorta .

*Słonie zostały rzucone!

Zanim jednak ruszyły w kierunku Italii wysłannicy z Nowego Miasta uświadomili Galom Cisalpińskim, że Kartagina stworzy w najbliższym czasie Strefie Dobrobytu w Italii i w nowej Unii Śródziemnomorza jest miejsce dla Galów .
( Wspołczesny Gall Sarkozy jest zabawny ze swoimi aspiracjami do oryginalności :lol: )
Rzym odpowiedział rozpoczęciem brutalnej akcji pacyfikującej ,drogie memu sercu Bruttium -przewidziane jako ośrodek hotelowy dla kartagińskiej armii (wcześniej pojawiła się moja delikatna sugestia ,w związku z typowym pytaniem: co ja mam teraz właściwie tymi Rzymianami robić ?)

*Gdzie są moje żetony politycznej kontroli ??

Ano właśnie ! Dziwna sprawa, jeszcze nie rozpoczęliśmy ,na dobre, gry a już musiałem przekonywać :wink: Żonę, ze nad Kartagina panują poniekąd Kartagińczycy .
Krótkie śledztwo wykazało ,iż zaskakujące zmiany na mapie politycznej są dziełem Małego, Szybkobiegacza ,sprytnie wykorzystującego pertraktacje hamletyzujących rodziców do swoich zacnych, poznawczo-eksperymentalnych, celów .
Od wymierzenia "kary" oczywiście odstąpiono .


*Tragedia w Alpach

Wichura ,błyskawice , lawiny kamieni i błota, obsuniecie się niepewnych górskich ścieżek...
Moja armia przegrała pierwszą bitwę tym razem z okrutnym Duchem Gór . Jeszcze słychać, hen w górach ,jego przerażający ,dudniący śmiech .
Jest on tendencyjnie prorzymski .

*O zgubnym uroku Italii

No tak. Błyskotliwe dochodzenia ,gadu gadu , rozpacz po stracie tak wielu dzielnych mężów itd a ja zapomniałem odłączyć od Hannibala Magona.
Tego Magona , którego chciałem wykorzystać do misji dostarczenia posiłków.
Zona zadawala się nie doceniać wagi strat poniesionych na przełęczach alpejskich i nie wiedziała jeszcze jakie kłopoty ma Kartagina w przesyłaniu posiłków genialnemu wodzowi do Italii.

*Twardy opór w Bruttium

Z niepokojem spojrzałem na Żone, plansze i zegarek .( nie, nie jestem trzyocznym , kameleonem :wink: )
Ile jeszcze tur zagramy jeśli moi dzielni sojusznicy będą cały czas zadawać takie straty Rzymianom ?
Przez siedem rund biuletyny wojenne podawały niezmiennie komunikat : "Bruttium broni się nadal" .W końcu jednak na czerwonej kości pojawiła się szóstka zamykająca ten heroiczny epizod .


* Manewr Cosański

Hannibal skierował swe uszczuplone siły właśnie do Cosy .
.Rzymianie dziwili się czego Wielki Wódz szuka w tej nieatrakcyjnej malej miejscowości , która czasy etruskiej prosperity miała dawno za sobą?
Podupadła czy nie ,Cosa miała port gdzie przybyli wkrótce, tańczący flamenco ,balearscy procarze ,z dużymi procami.


*Sensacyjne zwycięstwo Flamiuniusza

Chyba zabawy portowe trwały jednak za długo .Rzymianka żądna pierwszej konfrontacji bitewnej ( jak te karty bitewne w końcu działają czy to może taka minigra w karcianą wojnę ?) ruszyła śmiało do Cosy .
Jej dowódca na sztandarach miał napisane " Jezioro Trazymeńskie : to Się nigdy nie wydarzy !".
Wyjaśniłem Żonie zasady rozgrywania bitew i z dziwnym spokojem rozsiadłem się wygodnie w fotelu . Kart bitewnych miałem nieco mniej ale przecież mój Wódz to Geniusz.
Armie G(i)eniusza skosili jednak elegancko Rzymianie.

W tym krytycznym momencie Żona oznajmiła z rozbrajającym uśmiechem , że gra wreszcie zaczyna jej sie podobać i możemy jeszcze godzinkę pograć.
Uff....


*Galijskie lizanie ran

Na szczęście dla mnie zwycięstwo w bitwie Rzymianie odnieśli uzywając karty Probe a to oznaczało mniejsze straty dla uciekającej przegranej armii.
Jak to dobrze ze przyjaźń kartaginsko-galijska przetrwała te Próbę Czasu.
Może dlatego ,że Żona nie dysponowała kartami strategicznymi zdolnymi do aktywacji wodza w celu dobicia Hannibala .

Nastąpiła pauza operacyjna, podczas której odbudowywałem armie zaciągami Galów.

* Triumf FBA ( Fenickiego Biura Antyrzymskiego)

Żona, nie mogąc pogodzić się z prokartagińską postawą Galów zdecydowała się użyć karty „dezercje” .
Kiedy jednak okazało się ze nasi agenci FBA bez trudu aresztowali podżegaczy ,w blasku pochodni i w obecności zaproszonych uprzednio kronikarzy wojennych, a podobne pożałowania godne antykartaginskie działania ,z przyczyn formalnych ,nie są tym razem możliwe w innych moich armiach, zaskoczona nieco Żona uznała ze doszło do nieporozumienia i postanowiła użyć cennej karty w inny sposób .

( Dobra rada : z debiutująca żona zawsze zgadzajcie się na to , że doszło do nieporozumienia :) )

*Rzymska Profilaktyka

Zona na wszelki wypadek intrygowała w kartagińskim senacie i uzyskała zapewnienie ze żadne posiłki z Afryki nie przybędą , na razie ,na pomoc Hannibalowi.


*Operacja Samnicka

Wykorzystując przymusowa bierność przeciwnika wynikająca z trudności w aktywacji wodzów. Hannibal ruszył w głąb Italii zajmując metodycznie miasta w Samnium .
Rzymianie uświadamiali mieszkańcom okolic Marsylii ,ze imperializm kartagiński jest gorszą odmianą rzymskiego .
Północna Hiszpania nie dala się nabrać na te banialuki wiedząc jak słodka jest kartaginska niewola i zgłosiła ochoczo akces do Unii Śródziemnomorza

* Samnium nie oddamy . Doprawdy ?

Żonę zaniepokoiły poczynania Kartagińczyków na świętej ziemi italskiej ,i to do tego stopnia że postanowiła rewindykować Arminium przy pomocy nienadzwyczajnie silnej armii dowodzonej przez przeciętnie uzdolnionego wodza Varrona.
Ta Hybris została srogo ukarana .

*Pierwsza bitwa pod Arminium - namiastka Kann

Najkrótszy komentarz Hannibala do tej bitwy brzmiał : przyszedłem, zobaczyłem ,okrążyłem.
Rzymska armia została rozwiązana w wyniku chwilowego, acz dojmującego braku chętnych do zaszczytnej służby wojskowej

* Okres zamętu

Rzymianie nie mogąc pokonać wroga militarnie zaczeli knuć i knuć.
Wschodnia Numidia zbuntowała się przeciw Kartaginie.
Zupełnie nie rozumiem tych Numidów :o .
No bo bunty na wyspach pod tymczasową rzymską administracją takich jak Sycylia , Sardynia czy Korsyka były oczywiście uzasadnione.

*Inwazja

Żona zniecierpliwiona przymusowa bezczynnością w Italii (zdolności wojskowe Hannibala zaczęły budzić w niej respekt )powiedziała: basta !

Koniec z kunktatorstwem, wracamy do gry operacyjnej .

Wysłała ,w związku z tą nową doktryną wojenną, armie Nerona na podbój Afryki .
Wybrała wariant znany z DWS: przez Algierie do Tunezji.

Niestety Hannon nie mógł udać się na zagrożony Zachodnio Numidyjski TDW bo cenne karty aktywacyjne zostały zużyte w Italii do rekrutacji sympatyzujących z Kartaginą Samnitow. Musiałem tak grać bo nie mogłem przerzucić , na razie, żadnych posiłków dla Hannibala z Afryki czy Hiszpanii.

* Druga Bitwa pod Arminium .Prawdziwe Kanny. Oddajecie wreszcie zagrabione Samnium ? A kuku ! :)

Wybór Marcelusa na konsula wywolał wzrost nastrojów wojowniczych w Wiecznym Mieście .
Nowa wielka armia, ufna w sile oręża i talenty wodza, usiłowała w ramach malej kampanii we współpracy z kunktatorem Fabiuszem zaskoczyć Hannibala w Apeninach.
Kartagińczyk wykorzystując fatalne warunki pogodowe wymknął się podczas burzy z zastawianych sideł do szczęśliwego dla niego Arminium.
Doszło do gigantycznego starcia .
Bitwa to była okrutna .

Zaczęło się od aktu bezczelnego szpiegostwa .
Musiałem ujawnić połowę kart bitewnych.

Nawet w tak trudnych momentach nie należy tracić zimnej krwi .

Moim bystrym strategicznym okiem ujrzałem , że kochana Amazonka żądna mojej ( ?) krwi , po wyłożeniu tych zdradzonych kart na stół lekko pobladła i jakby straciła pewność siebie. Pomyślałem, że wiem już jak rozegrać te bitwę . :)

Hannibal zakończył ja we właściwym mu stylu podwójnym okrążeniem.
Zona rzuciła kością na straty w pościgu.
Wysokie 5 z modem plus 2 na czerwonej kości oznaczało całkowite unicestwienie rzymskich legionów.

*Co zrobić z tak pięknie wywalczonym zwycięstwem ?

Miałem znakomite karty :zdrada Tarentu , Syrakuzy w sojuszu z Kartagina, Capua kartagińska .
I co z tego, skoro armia Hannibala osłabiona w wyniku strat wojennych i wycieńczona epidemiami była zbyt oddalona od miejsc zapewniających te korzyści ?
Silne karty musaiły wiec być poświecone na zaciągi w przyjaznej prowincji czyli Samnium.(Prawdziwa "niewola samnicka" :wink: )

*Scypion nieslusznie zwany Afrykanskim nadchodzi

Armie rzymskie odrastały niczym głowy hydry . Do tego nąstąpiło to co nieuniknione w tej grze : pojawienie się po stronie Rzymu wielkiego talentu z niebagatelna ilością wojska. Czyli Scypion Samnicki i jego armia akcji.
Wiedziałem ,że nie jest dobrze.
Kiedy przeciwnik ma wielu wodzów, w tym jednego świetnego i kartę kampanii może być naprawdę żle.

* Trzecia Bitwa pod Arminium czyli Finał Kalejdoskopu Samnickiego.

Najpierw zostałem wymanewrowany z powrotem do ...Arminium .
W znajdującej się za miedzą Galii czekały na mnie posiłki .Odrobina choroby morowej rzucona na Rzymian zapewniła na jakiś czas poprawę mojego nastroju :twisted:

Potem pokazałem Żonie na przykładzie mojej armii jak można ,przy pomocy karty kampanii , wsadzić wroga do saka.

( Dobra rada : kiedy Zona debiutuje w dana grę takie wskazówki są naturalne i dobrze prognozują na przyszłość , nie maja tez nic wspólnego z rozdwojeniem jaźni :) )

Paulus do Mutiny a Scypion do frontalnego ataku na Hannibala w Arminium.
Podczas przemarszu Paulusa do Mutiny Hannibal spróbował przechwycenia. I cholera się nie udało.

Sieć zastawiona ,droga odwrotu przez Falerie ,w wypadku przegranej, okupiona będzie koszmarnymi stratami.

Bitwa: Scypion 16 kart bitewnych , Hannibal 10 kart bitewnych .Słoni już nie ma :cry: .

Spoglądam w karty: migają mi rezerwy ,to dobrze że są . Zanim dokładnie orientuje się w swoich zasobach Rzymianka zagrywa trochę nerwowo kartę Probe .
Może to pokerowa zagrywka ?
Ma tych kart tak dużo ze nimi gra ale właściwie to ma ich trochę mniej niż innych ?
Jeśli jednak chodzi o pozbawienie mnie karty „Probe „ , która ma dla Hannibala specjalne znaczenie (raz w bitwie działa podobnie jak rezerwa) ?
No ale mój wódz ma zbyt duże szanse na przejęcie inicjatywy aby na początku bitwy tak "ustawiać grę" przeciw niemu.

Założyłem te pierwszą ewentualność . Okazało się ze słusznie.
Walczyliśmy zaciekle .
Ilekroć przejąłem inicjatywę grałem Probe.
W końcu doczekałem się ,że moje ataki ta karta zaczęły być stopowane rezerwami.
I tak karta po karcie doszło do finału . Nie znalazłem w ostatnim moim zagraniu odpowiedzi na kartę Żony.
Okazało się jednak że gdybym miał jeszcze jedną kartę Probe wygrałbym mimo wszystko bitwę !

No ale nie wygrałem . Straty w pościgu wyeliminowały moją całą armię.
Uciekający Hannibal znalazł swój kres w nurtach rzeki Arno.
Tak więc :

*Trzecia Bitwa pod Arminium -prawdziwa Zama i koniec marzeń o Unii Śródziemnomorza

Kapitulieren ? Ja , naturlich.

Przegrałem , ale w nagrodę za piękna grę dostałem slodki pocałunek i zapewnienie ze Hannibal będzie na Manhattanie na razie Numerem 1 w zmaganiach na planszy. :D
I o to w końcu chodziło !
:D :!:
_________________
" O wojnie " :
"... aby uczynić z niej grę , jednego już teraz tylko potrzeba czynnika , którego wojnie z pewnością nie brak : czynnikiem tym jest przypadek "

Carl von Clausewitz
  
[Profil] [PM]
 
 
Comandante
Kapitan Lejtienat
Vostok 1


Posty: 1052
Skąd: Warszawa
Wysłany: 29 Grudzień 2007, 18:13    [Cytuj]

Łobuzio napisał/a:
To widze zes stronniczy jak nie wiem co. Czytajac twoje wypowiedzi na grach planszowych tyczace sie polskiej gry o Hanibalu mozna bylo odniesc wrazenie ze ze bedziesz krytykowal promien kolek na planszy i szerokosc kresek. A tus taki liberal.


Ale masz cos konkretnie do powiedzenia na temat gry, czy postanowiles sobie robic osobiste wycieczki niemerytoryczne i rozpoczac jakis flame war? I co na to Administracja? Czy ten post wnosi cos do tematu dyskusji? :roll:
_________________
"i tylko szkoda, że w noc kwietniową
ciągnąc za sobą swąd spalin,
nie cały Sojuz poleciał w kosmos,
a tylko jeden Gagarin..."
[Profil] [PM]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum korzysta z plików cookie w celu zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.
Więcej na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji