Galicyjska Inicjatywa Strategiczna Strona Główna Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
www.wojenne-planszowki.pl

Ogólnopolskie forum poświęcone
planszowym grom wojennym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Wojna o kilka akrów śniegu.
Autor Wiadomość
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 28 Wrzesień 2015, 12:16    [Cytuj]

Kampania 1758 roku za nami.

Trudno ją jednoznacznie ocenić, albowiem Armia Wschodnia utraciła jakże ważny Halifaks, Armia Zachodnia walczyła ze zmiennym powodzeniem i poniosła straty (w siłach nieregularnych, głównie Indianie). Powodzeniem zakończyła się kampania Armii Centralnej, ale nie zdołano zająć Albany, natomiast w pełni zrealizowała plany Armia Południowa.
Kampania 1758 roku (głównie jej efekty):

Brytyjczycy rzucili olbrzymią większość sił do Akadii, jakkolwiek sporo sił elitarnych zostawili w szeroko rozumianym rejonie Albany. Armia Monctona (próbująca zagrozić Duguesme była tym razem słaba), z kolei w ogóle nie wzmocniono sił na południu co zakończyło się katastrofą południowych kolonii brytyjskich.

Armia Wschodnia
Wykorzystując powodzenia roku poprzedniego Markiz de Montcalm zdecydował się ruszyć na południe, usiłując zniszczyć lub mocno osłabić przeciwnika jeszcze przed nadejściem dla niego posiłków.
Majowe walki w prowincji Foundy:

Rzeczywiście Armię Amhersta odepchnięto dosyć łatwo, niemniej bardzo zaskakująco w prowincji wylądowała wielka Armia Lorda Cornwallisa (Szkoci i bardzo silne bataliony regularne). Było to ze strony Brytyjczyków ryzykowne posunięcie, jakkolwiek sama bitwa z Montcalmem wypadła dla Brytyjczyków w idealnym sytuacji. Zmęczone oddziały Nowej Francji musiały odstąpić (chociaż jak widać na obrazku wycofać się próbował też Cornwallis, eh gdyby mu się udało...). Straty w walce były potężne, do tego obecność brytyjskich dragonów spowodowała, że kolejne ciężkie straty poniesiono w odwrocie.
Ryzyko dowódcy brytyjskiego więc się opłaciło, jakkolwiek nie do końca. Flocie Kawalera de Ternay udało się przechwycić wrogie okręty i zniszczyć znaczną ich część.
Bitwa w Zatoce Sable:

Wykorzystując znaczną przewagę naszych sił, a pewnie też zmęczenie rejsem sił wroga zniszczono 3 okręty liniowe, 3 fregaty, 5 brygów oraz 1 transportowiec w bitwie. Nie wiemy, czy w wyniku pościgu wróg poniósł dalsze straty. Dla naszej floty skończyło się na paru uszkodzeniach i zdobytym doświadczeniu, oby zaprocentowało w przyszłości.
W tym samym miesiącu (czerwcu) Lord Cornwallis podszedł pod nasze pozycje w rejonie Halifaksu, ale widząc przygotowanych Francuzów zrezygnował i zawrócił łącząc się z Amherstem.
W kolejnym miesiącu połączone siły brytyjskie uderzyły ponownie.
Bitwa pod Halifaksem:

Markiz de Montcalm znów okazał się lepszy, niemniej po tej bitwie z naszych batalionów zostały strzępki. Zadecydowano o ewakuacji miasta. Flota i resztki sił regularnych odpłynęły do Louisburga, siły lekkie i część artylerii oraz taborów odeszły do Grandpre. Części Indian powierzono zadanie zniszczenia składów, ale nie udało się go wykonać, a Cornwallis wybił cały oddział. W efekcie w sierpniu Halifaks padł. Na szczęście wojska wroga były równie wyczerpane i nie zdecydowały się na atak na niemal bezbronną resztę Akadii.

Armia Centralna
Marszałek de Levis otrzymał zadanie odzyskania naszych pozycji w rejonie Jeziora Champlain, a wobec o ograniczonej obecności sił brytyjskich w rejonie także zadanie zniszczenia linii fortów w rejonie Albany i być może zdobycia samego miasta.
Nasz atak okazał się dla Brytyjczyków zaskoczeniem (szczególnie jego tempo), gdyż nie zdążyli połączyć kolumn Abercrombiego i Webba. W dodatku Abercrombie nie otrzymał na czas informacji o ruchach naszych wojsk (nie mógł się poruszyć) i znalazł się ze swoimi siłami pośród naszych maszerujących kolumn. W efekcie jego siły rozproszyły się, a ich resztki zostały zniszczone.
Kampania de Levisa:

Weeb działał dużo umiejętniej, cały czas cofał się przed naszymi siłami, by ostatecznie cofnąć się do Albany. De Lewis ostatecznie zniszczył kilka brytyjskich fortów i wobec zimy rozpoczął odwrót na północ, ponosząc przy tym straty (także pasywność w jednym z etapów spowodowała opóźnienie jego wojsk).

Armia Zachodnia.
W rejonie Jeziora Ontario doszło do potężnego melee.
Nasze siły lekkie (de Langlade) zostały odparte przez Waszyngtona, po czym po połączeniu się z wojskiem regularnym (de Bourlemaque) odepchnęły tegoż. Za chwilę przybył Bouquet ze swoimi Royal Americans i walczył ze zmiennym szczęściem.
Najważniejsze walki w rejonie Oswego.

W wyniku tego ostatniego zwycięstwa udało się zdobyć fort (kolejnym atakiem), ale przewaga Brytyjczyków była wielka. Nasze siły zamknęły się w fortecy, by po przybyciu okrętów de Bougainville'a odpłynąć, zostawiając umocnienia w rekach Bouqueta.
W tym czasie Waszyngton próbował atakować fort Niagara.
Walki o o Niagarę:

Pierwsza bitwa zakończyła się szczęśliwie, albowiem po nierozstrzygniętej walce "Indian Killer" wycofał się spod fortu ponosząc dalsze straty i w głuszy jego wojska zostały dopadnięte i niemal zniszczone przez duży oddział Indian Wodza Shingasa (Wielki Wódz niesety poległ w tej walce).
Bardziej na południu nastąpił kolejny, doroczny, najazd na fort Duquesme. Tym razem był to raczej fake atak, z uwagi na słabe siły Monctona.
Walki pod Duquesme:

W efekcie po nadejściu odsieczy z północy (Shingas) i południa (de Lignery) Moncton zarządził odwrót. W samej bitwie zapewne nie brały udziału wszystkie siły. Na pewno atakował de Lignery ze swoimi Courieurs i Indianamy z południa, grupa Shingasa była wyczerpana i nie miała rozkazu ataku. Podobnie na wszelki wypadek fortu nie opuszczał regularny garnizon de Villiersa (8 kompanii).

Armia Południowa
Wobec słabych sił Brytyjskich walczące tu siły zdobyły Charleston, a następnie wszystkie miasta południa, aż do linii Roanokie. Południowe siły Brytyjskie zostały doszczętnie zniszczone (pomiędzy tysiąc a dwa tysiące wojsk w polu i garnizony). Obecnie nasze wojska mają na stanie 16 kompanii Troupe de Marine, dwie baterie armat (8 dział) i tabory, do tego dochodzą liczni Indianie i exbrytyjska artyleria forteczna z Charleston.

Oby rok 1759 był jeszcze korzystniejszy dla sił Nowej Francji.
Vive le Roi
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
leliwa
Keleustes
Pułkownik pospolitaków lubelskich


Wiek: 45
Posty: 2041
Skąd: Kraina Sobieskich
Wysłany: 30 Wrzesień 2015, 16:02    [Cytuj]

Lord William Pitt Starszy wysyła już posłów z propozycją pokoju? Czy wydaje kasę na kolejne zaciągi w Niemczech?
Zupełnie pokpili sprawę Brytole. Rzucać wszystko w jednym kierunku, by stracić w drugim. Jak na razie tylko reaguje na posunięcia Francuza, który prowadzi swoją grę i cały czas ma inicjatywę. Teraz jak więcej Indian przejdzie na stronę francuską, to Anglii będzie jeszcze ciężej.

I jeszcze ta klęska na morzu. Czy Anglia ma przewagę w wojnie morskiej czy się wyrównało? To kluczowe pytanie w kontekście dosyłania posiłków.
_________________
Come fill up my cup, come fill up my can,
Come saddle your horses, and call up your men;
Come open the West Port and let me gang free,
And it's room for the bonnets of Bonny Dundee!
Stara piosenka jakobicka w wersji Waltera Scotta
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 1 Październik 2015, 17:51    [Cytuj]

O nie, to z Halifaksem to dla Anglii był dobry i szczęśliwy manewr (zaatakował moją zmęczoną armię). Dopóki siedziałem w Halifaksie to na wschodzie był w d... Na innych frontach coś tam stracił, ale przyjdzie walec i wyrówna. Do tego zaopatrywanie wielkiej armii i floty jednocześnie na wschodzie było możliwe tylko z Halifaksem, sam Luisburg temu nie sprosta, a i sam staje się zagrożony, co właśnie przerobiłem.
Co do Floty to pewnie nadal jest silniejsza. Starty poniósł poważne, ale klęska to chyba za duże słowo. Dla przykładu ja w tej chwili mam 29 okrętów liniowych, 8 fregat, 2 brygi i transportowce. Skoro Francje stać na tyle to ile może mieć Anglia?
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 2 Październik 2015, 12:14    [Cytuj]

Nie wiem jak teraz będzie z raportowaniem. Wyjeżdżam na urlop. Tury chyba będę robił (jak tablet grę pociągnie), ale czy raporty to nie wiem, a na pewno nie takie ładne. ;-)
Na razie kończy się lato 1759 roku (co znaczy, że tu i ówdzie jest już śnieg) i trwa wielka zadyma. Niestety znów błędy i nieszczęśliwe zdarzenia z początku roku trochę ustawiły kampanię, ale rok nie skończy się chyba aż tak tragicznie jak można by się obawiać. Może nawet remisowo, bo jak dotąd udaje się ratować nasze bataliony z prawie każdej kabały. Pomagają nieustające zwycięstwa naszych generałów i ich wielki wpływ na morale (w tej chwili nasze 117, wroga bodaj 69), nie pomagają dziesiątki batalionów wroga, dużo lepszej jakości niż te na początku (i dużo lepsi jego dowódcy - Amherst, Murray, Howe, Wolfie, Bouquet...).
Jeśli Flota Kawalera de Ternay nie zostanie uszczuplona to przyszły rok nie musi być początkiem końca Nowej Francji.
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
  
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Radar
Premier-maître
Emeryt


Wiek: 53
Posty: 183
Skąd: Nowogród Bobrzański
Wysłany: 2 Październik 2015, 13:26    [Cytuj]

Wytrzymamy!
Fajnie śledzi się Twój AAR. :grin:
_________________
Historia narodów uczy nas, że narody nie nauczyły się niczego z historii.
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 7 Październik 2015, 23:19    [Cytuj]

Nie widzę, że tęskniliście, ale i tak napiszę parę słów o sytuacji na wojnie.
Obędzie się bez obrazków, bo kiedy człowiek nie pracuje to nie ma tyle czasu na głupoty. ;-)
Ponadto rysowanie mapek na tablecie byłoby trudniejsze. Zresztą można zawsze zerknąć na mapki wcześniejsze.

Mamy połowę roku 1760. Miałem świetną sytuację, potem myślałem, że już przegrałem, ale teraz sytuacja jest jakby stabilna.

Rok 1759.
Wschód.
Zaczęło się od głodu i biedy w Louisburgu. Garnizon miasta, flota, ewakuująca się Armia Wschodnia, a do tego Wielkie Uzupełnienia, które dotarły akurat gdy port w Quebecu był już odcięty lodem. To było nie do utrzymania w nie tak wielkiej znowu twierdzy, osłabione więc bataliony nie odzyskiwały sił, a wszystkim zaczęło brakować zaopatrzenia.
Zdecydowano więc skierować Markiza de Montcalm z powrotem do Akadii (Armia złożona z dotychczasowych batalionów garnizonu i uzupełnień oraz licznej artylerii), a najbardziej osłabione batalionów do Nowej Francji. Okazało się, że pozostałe siły również są zbyt liczne by się regenerować, więc większość pozostałych bataliony i Flotę (poza transportową) wysłano do Quebec.
Tymczasem w Akadii Markiz pokonał jedną z Armii brytyjskich, ale jej nie rozbił doszczętnie, bo za chwilę pojawiła się druga i zaczęło też brakować zaopatrzenia. Dodatkowo w tym momencie Amherst, zamiast odpierać Montcalma, albo ratować sytuacje w rejonie Albany czy na południu, wylądował w rejonie Louisburga, na szczęście nie spodziewał się takiej biedy i lądował ostrożnie stąd nie wziął twierdzy z marszu, a armię miał ogromną. Wysłano więc pozostałe siły do Quebec pozostawiając twierdzę. Na szczęście udało się ominąć blokadę. Być może brytyjska Flota po nauczce działała ostrożnie.
Ten cios był bardzo bolesny, zadecydowano, że wobec tego nie ma już żadnych szans na utrzymanie dużej armii w Akadii i rozpoczęto wycofywanie sił do Quebecu. Co zaskakujące brytyjska flota nie przeszkadzała i tej operacji.

Centrum i Zachód.
Brytyjczycy jak co roku wysyłają pewne siły pod fort Duquesme, raczej bez nadziei zdobycia go, ale celem zmuszenia mnie do utrzymywania tam załogi. Działania te są co roku odpierane, z mniejszymi lub większymi stratami wroga (tak w 1759 jak i w 1760).
Jednocześnie armia brytyjska trzyma spore siły w rejonie Oswego i w rejonie nowego fortu powstałego w miejsce zniszczonego fortu Bull. Główne siły trzymano w rejonie fortu wybudowanego w miejsce fortu Henry.
Na rok 1759 przewidziano, że Kawaler de Levis poprowadzi Armię Centralną na południe wspierany przez silną grupę Indian z północy, a Armia Indian z zachodu uderzy na fort Oswego i później ewentualnie wesprze de Levisa. Przyniosło do sukces. Najpierw Armia Centralna pokonała Brytyjczyków (chyba Murraya) zdobywając ich fort, a Indianie z zachodu zniszczyli fort Oswego. Brytyjczycy próbowali koncentrować kolejne siły ale nasze wojska kolejno je pokonywały (albo i łącznie). Ostatecznie po kilku bitwach (z Murrayem, Abercrombym i innymi) zdobyto Albany, a nasze wszystkie siły się połączyły, dodatkowo systematycznie przesyłano dodatkowe siły z północy.
Wyglądało to znakomicie i tu własnie wydarzyła się tragedia. Brytyjczycy wykonali działanie wydawałoby się niemożliwe i zbyt ambitne, szczególnie jesienią. Tuż przed zimowymi lodami przybyli do Quebecu (co wyjaśniło dlaczego łatwo ewakuowałem się z Akadii :-/ ). To był sukinsyn Amherst, który ledwo co zagarnął Louisburg.
Przyznam, że nie sądziłem, że to możliwe, no i że przeciwnik odważy się na taki ruch, a jednak...

Na południu.
Po ataku Cornwallisa i pojawieniu się Monctona zacząłem konsolidować pozycje. Skupiając siły regularne pod Charleston. Indianie działali jednak na całym południu.
Jakaś trzecia grupa brytyjska niezauważona zdobyła Augustę, ale została tam pobita przez Indian i niewielkie siły regularne. Cornwallis jednak był niepowstrzymany. Najpierw zajął Savannah, a potem pobił moje siły pod Augustą. Tam maszerował do niego Montcon, którego ostatecznie udało się osaczyć i ostatecznie zniszczyć (Indianie i de Lignerys z courriers). Cornwallis nie zdążył z odsieczą, a potem odbił się od Charleston.
Nasze siły przejęły inicjatywę i zaczęły odzyskiwać tereny (strefa do Roanokie).

Rok 1760.
Zaczęło się w d... zwłaszcza na północy. Nasze nędznie zaopatrzone oddziały z Akadii zostały na okrętach odcięte od rzeki Św. Wawrzyńca. Plus taki, że z Flotą, która i tym razem zdołała się przedrzeć (cały czas nie zdołała uzupełnić zapasów i jest ponadto mniej liczna niż wróg). Co gorsza nie wiedząc co robić Montcalm wylądował w jakimś małym porcie, ale bez zapasów nie miał szans przetrwać tam całej zimy, zresztą co potem. Zdecydowano, że wszyscy płyną na południe!
Wzdłuż rzeki św. Wawrzyńca. Brytyjczycy nie podjęli w zimie działań z Quebecu. Pewnie słusznie, zima by ich wykończyła co dało czas na zorganizowanie Armii Północnej w rejonie Trois... (de Levis). Na początku zbieranina, ale krzepła z każdym miesiącem, krwawo więc odparła czołowy korpus brytyjski. Główne siły jednak nadchodzą, czy uderzą?
Na naszych tyłach działa zbrodniarz Rogers, który z bandami opryszków gwałci kozy, uprowadza mężczyzn i zabija kobiety. Usiłował nawet zawładnąć Montrealme, ale został odparty (nawiasem pisząc w 1759 zniszczono poprzednią taka operację).
W Albany wojskiem kieruje de Langlade, który był w zimie atakowany przez Murraya z południa i Hadamanda z zachodu, co przyniosło wrogom ciężkie straty, a nasze kontrataki wyzwoliły pobliskie miasta. Nasze pozycje tutaj wydają się mocne, ale wróg wyraźnie się wzmocnił. Co prawda Hadamand jest niemal zniszczony, ale z Nowego Yorku dotarła wielka armia wroga (jakieś 20 batalionów, cos jak u Amhersta przed porażką czołowego korpusu).
Nasze wojska też się jednak wzmocniły, głównie licznymi Indianami, który wobec trzymania Albany całkiem licznie dołączają do naszych sił (chyba wódz Pontiak?).
Południe.
W 1759 zginął drugi z wodzów Indian, ale na szczęście na łono Nowej Francji wrócili Renegaci z Czirokezów (dwóch wodzów, z których jeden już zginął w 1760). Coraz liczniej dołączają także Indianie, obecnie jest to chyba ponad 20 oddziałów po ok. 400 wojowników każdy, wielu z nich bardzo doświadczonych, wobec licznych już walk z wrogiem.
Cornwallis usiłował wycofać się na północ, ale jest coraz bardziej osaczony, a nieliczne posiłki z północy maja problemy z dotarciem do jego odciętych sił. W tej chwili zmienił kierunek na Charleston, skąd wymaszerowała nasza armia regularna (obecnie de Montcalm). Charleston ma jednak bardzo liczna załogę i jeśli nie pojawi się skądś silna flota z licznymi posiłkami to Cornwallis jest skończony.
Nasza Flota dotarła do Charleston, ale jest w tak beznadziejnym stanie, że skierowana ją w basen Zatoki Meksykańskiej, może da się ja tam naprawić do końca gry? W rejonie działa tylko mała grupa trzech fregat i brygu, która zniszczyła brytyjską żeglugę przybrzeżną, oraz trochę mniejszych transportowców.
Wojska, które dotarły z Montcalmem na południe to już były resztki. Ledwie 3 bataliony regularne (ale tylko 4 kompanie) i jedna bateria armat. Na szczęście chwilę wcześniej dotarły 3 w miarę pełne bataliony Trouppes de Marine (coś jak regularne oddziały kolonialne), które później ewakuowały się z Akadii więc nie wpadły w Quebecką pułapkę, potrzebowały więc tylko odpoczynku.
W efekcie na południu znajduje się 7 batalionów Trouppes de Marine (26 kompanii), 5 kompanii regularnych, 3 baterie armat (nie licząc wałowych z Charleston). Jest to więc siła bardzo pokaźna.
Jeżeli więc na północy de Levis powstrzyma Amhersta, jeżeli w centrum de Langlade utrzyma Albany, a na południu nie pojawi się wielka flota brytyjska z kolejna wielką armią, niszcząc nasze nie wpełni zreorganizowane siły, to kampania roku 1760 przyniesie wiele optymizmu. No, ale sporo tych jeżeli...

Vive le Roi

p.s.
Gra jest rewelacyjna, a ja tak lubię rozgrywki, w których balansuje na krawędzi. Dodam jeszcze, że wiedziałem to już wcześniej, ale ryzykowny (sic!) manewr z Quebeckiem pokazuje, że gram z jakimś innym typem Amerykanina. ;-)
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 16 Październik 2015, 13:40    [Cytuj]

Witam po urlopie.
Zakończyły się kampanie 1759-1761. Z grubsza wyglądało to tak (mam nadzieję, że czytelnie, bo to jednak trzy lata):

Tymczasem rozpoczął się rok 1762 i wybuchła wojna brytyjsko-hiszpańska.
Wygląda raczej, że i bez tego jest już pozamiatane, ale witamy nowego sojusznika.
Vive le Roi!
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 22 Październik 2015, 12:13    [Cytuj]

Rok 1762 za nami.
O ile pierwsze lata były korzystne dla Nowej Francji, rok 1759 o mało nie okazał się zwrotnym, 1760 był rokiem decydującym, a 1761 ugruntował przewagę, o tyle rok 1762 to już gra do jednej bramki (z bramką honorową przeciwnika).

Na Froncie Północnym doszło do decydującej rozprawy z brytyjską armią inwazyjną. Po utracie Quebecu, Wolfie (który przejął dowodzenie) próbował maszerować na Montreal, ale wobec znacznej załogi Francuskiej zrezygnował i uderzył na de Levisa w Quebecu (który odesłał siły lekkie do Akadii). Wysokie morale oraz potężna artyleria, w tym forteczna, zadecydowały o pewnym sukcesie obrońców.
Wolfie próbował maszerować na południe, ale kurczące się zaopatrzenie, a także siła oddziałów zadecydowały, że został ostatecznie osaczony i zniszczony (w grudniu) w forcie na północ od jeziora Champlain. Cała wielka armia inwazyjna przestała istnieć.
Przebieg kampanii na północy:

W tym czasie Murray wymaszerował z Albany by wspomóc Wolfiego i zagrozić Montrealowi od południa, ale wobec znacznych sił pomiędzy nimi i pojawiających się nieustająco na tyłach znacznych siłach Indian (niszczących drobniejsze siły brytyjskie) oraz wydarzeń w centrum nie był w stanie tego uczynić. W efekcie zawrócił do Albany, a potem udał się w kierunku Nowego Yorku, wydzielając dywizję Howe'a, która raz jeszcze próbowała opanować rejon Oswego/Niagara.
Niestety dla Brytyjczyków za siłami Murraya nadeszły wojska Francuskie, które opanowały Albany (de Planavit) oraz rejon Oswego, pokonując Howe'a pod Niagarą (de Langlade z Indianami).
Indianie są zadowoleni na służbie Króla Ludwika:

Na wschodzie w tym czasie nasze siły lekkie (Couriers du Bois i wschodni Indianie) oraz milicja akadyjska (Boishbert, Malatric i Countrecoeur) ponownie zdobyły Halifaks i Port Royal (Annapolis), nieznacznie wyprzedzając w tym dziele posiłki brytyjskie. Akadia jest ponownie jednoczona, jak się wydaje już po wsze czasy.

Na Froncie Centralnym głównym zadaniem Markiza de Montcalm było zajęcie Nowego Yorku. Udało się to już wiosną. Wróg musiał uciekać na wschód. Jednakże z północy nadszedł Murray, który połączył swe siły z Abercrombym (ponownie zebrał liczne siły prowincjalne na wschodzie). Połączone siły brytyjskie mimo przegranej bitwy zagroziły Nowemu Lyonowi.
Nasi żołnierze na straży na jednej z uliczek miasta:

Markiz jednak, mimo odejścia większości Indian (wrócili na zimę z łupami do wiosek) szybko nadszedł z odsieczą i w kilku bitwach rozbił siły pod wodzą Abercrombiego. Ten zmuszony zimą wycofać się na Brooklyn poniósł kolosalne straty w wyniku braku zaopatrzenia i warunków pogodowych. Flota ratuje resztki.
Nieco wcześniej mała brygada Monctona próbowała bruździć na tyłach Armii Montcalma, została jednak zniszczona przez oddziały Indian.
Przebieg kampanii w centrum:


Wojna hiszpańsko-brytyjska i działania w koloniach południowych.
Nasi hiszpańscy sojusznicy nie są niestety tak skuteczni, mimo przesłania im floty oraz francuskiego generała (fakt, że nie najzdolniejszego - de Bourlemaque), jak dotychczas dosyć szczęśliwego, nie byli w stanie zdobyć Kingston na Jamajce i zostali ewakuowani.
Nieudana inwazja na Kingston:

Stało się tak mimo tego, że siły brytyjskie przesłane na wojnę z Hiszpanią zostały skierowane do południowych kolonii gdzie w zaciętych walkach zdobyły Charleston (garnizon francuski dwie kompanie grenadierów, trzy regularne i dwie Indian pod dowództwem gen. de Drucour został zniszczony, artyleria przepadła). Nadchodzące siły Indian odniosły pod miastem zwycięstwo, ale nie były w stanie zagrozić twierdzy.

Rok 1763 będzie zapewne ostatnim rokiem tej wojny. Nic nie zapowiada tego, żeby Brytyjczycy mieli się utrzymać w Ameryce Północnej.

Vive le Roi!
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Anomander Rake

Posty: 2284
Wysłany: 29 Październik 2015, 12:41    [Cytuj]

Wojna dobiegła końca. Wszystkie akry nasze. ;-)
No prawie.

Warunki zwycięstwa w grze są następujące. Należy zdobywać punkty zwycięstwa. Przyznawane są one za miasta/prowincje, na obrazku wyżej po lewej stronie. Dodatkowo obie strony mają różne i różnie punktowane zestawy miast. Tak więc całą grę nie wiedziałem dokładnie jakie są cele przeciwnika.
Po uzyskaniu zwycięstwa punktowego, żeby faktycznie wygrać trzeba jeszcze wypełnić warunek posiadania odpowiedniej ilości ważnych punktów. Żeby nie było tak jak kiedyś w mojej grze z Leliwą w Wilderness War, kiedy po uzyskaniu dużej ilości punktów zwycięstwa spaliłem forty i zwiałem gdzieś hen za jeziora, żeby przeciwnik nie miał szans się odbić.
W ostatnim roku.
Wojska hiszpańskie, kierowane przez francuskich generałów, zajęły Jamajkę.
Na południu kontynentu Indianie, żołnierze z Armii Markiza de Montcalm (z samym Markizem) oraz pewnymi posiłkami hiszpańskimi odzyskali wszystkie miasta rozbijając (niemal doszczętnie) wojska brytyjskie pod lordem Cornwallisem.
Centrum nasze. W północnych koloniach ostał się Boston (Murray) i kilka pobliskich miast (choć nie wszystkie). Bostonu nie zdobyto z uwagi na fakt, że nasze siły zmyliły drogę i kilka miesięcy spędziły w prowincji obok (nie zauważyłem granicy prowincji :-D ).
Akadia z Halifaxem i Port Royal w naszych rękach. Pod koniec roku wyzwolono również Louisburg (zginął dowodzący naszymi siłami Charles de Boishebert).
Admirał de Ternay odniósł wielkie zwycięstwo morskie (połączona flota fracusko-hiszpańska liczyła około 40 okrętów liniowych oraz po kilkanaście fregat i brygów) topiąc lub zdobywając ponad 20 wrogich okrętów liniowych i kilkadziesiąt innych okrętów).
Morale wroga legło w gruzach (na koniec gry Francja 131, W. Brytania 36).
Odniesiono wspaniałe zwycięstwo.

Ostatnie lata to była już wielka przewaga Francji i jej sojuszników.
Wodzowie Montcalm i Levis nie mieli sobie równych. Statystki pod koniec gry 5-6-6 (podniesione z 5-5-5) - manewr, atak, obrona plus bonusy specjalne. Wolfie dla przykładu bodaj 4-5-4, a pozostali niżej.
Liczebnie nasze siły też już zaczynały przeważać (i to przy uwzględnieniu różnicy w hitach, o której kiedyś pisałem), szczególnie z uwzględnieniem Indian, wtedy już przewaga była wyraźna.
Do tego po latach zwycięstw nasze wojska znacząco zyskały na doświadczeniu, co podnosiło ich statystyki.
Poniżej komando Indian, statystyki początkowe po lewej i końcowe po prawej, które uzyskało status może i najlepszego pododdziału w grze.

Dodatkowo przewaga w morale na koniec gry była już druzgocąca i doprawdy uzyskanie zwycięstwa przez zdemoralizowane wojska brytyjskie to już rzadki przypadek (choć kilka mniej znaczących jeszcze się zdarzyło).
_________________
the 'fearsome' Polish Ace (his nick in Vassal is Anomander Rake) :D
[Profil] [PM] [E-mail]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum korzysta z plików cookie w celu zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.
Więcej na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji