Galicyjska Inicjatywa Strategiczna Strona Główna Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
www.wojenne-planszowki.pl

Ogólnopolskie forum poświęcone
planszowym grom wojennym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Marcin Suchacki - "Od Custozzy do Loigny 1866-1870"
Autor Wiadomość
Archanioł
[Usunięty]

Wysłany: 3 Grudzień 2013, 01:03   Marcin Suchacki - "Od Custozzy do Loigny 1866-1870" [Cytuj]

Wczoraj skończyłem czytać.
Książka opisuje (choć zwrot "opisuje" jest mocno na wyrost) 5 batalii z dwóch ostatnich wojen o zjednoczenie Niemiec. W każdej Autor wybrał motyw przewodni, generalnie związany z udziałem Polaków w szeregach armii germańskich zaborców. Temat bardzo ciekawy, rzadko poruszany w naszej literaturze. Tym chętniej sięgnąłem po pozycję.
Książka podzielona jest na 5 rozdziałów. Dwa pierwsze dotyczą wojny 1866 roku, a trzy kolejne wojny lat 1870-71. Na końcu znajdują się aneksy z OdB i nazwiskami odznaczonych oraz poległych i rannych Polaków z różnych regimentów austrowęgierskich i pruskich. Podkreślić należy, że Autor dysponuje sprawnym piórem, a jego styl podobał mi się.
Tyle miodu. Teraz sporo dziegciu.
Custozza II - bitwa z 24 czerwca 1866r. - motyw przewodni - bój rozpoznawczy 13 galicyjskiego pułku ułanów. Mamy krótką historię pułku i pokrótce dalsze jego losy. Opis boju rozpoznawczego plastyczny, ale chaotyczny, a poza tym niepełny, bo co najmniej jedno ważne wydarzenie Autor wrzucił w przypis. I na tym w zasadzie koniec pozytywów. Rozdział zawiera mnóstwo dygresji do historii madziarskich pułków, sięgających czasów Wiosny Ludów i Risorgimento. Nie znajdziemy nic o organizacji ułanów czy wspierających ich madziarskich huzarów, a liczebności 13 ułanów szukać musimy w przypisie, gdzie zresztą możliwy jest błąd bo Autor wymienia w tekście głównym w ataku 2 szwadron, a w przypisie ten sam szwadron określa jako szkolny i pozostawia go w koszarach. Nie znajdziemy nic o organizacji związków taktycznych armii cesarskiej czy włoskiej, opisu terenu bitwy. Sam przebieg głównego starcia też wybitnie chaotyczny. Nawet słowa o uzbrojeniu. Dowiemy się za to jaki pułk, ile zdobył i jakich odznaczeń. Generalnie, jak "wyciśniemy" z treści liczącej ok. 29 stron "esencję" to zostanie nam jakieś 15. Jak dla mnie, od strony militarnej rozdział ten to obraz nędzy i rozpaczy. Pozostawia wrażenie, że został na siłę wciśnięty i jest niedopracowany.
Nachod - 27 czerwca 1866 roku - motywem przewodnim jest walka Polaków w imię obcych interesów. Rozdział zdecydowanie lepszy od wcześniejszego, lepiej opracowany, choć w dalszym ciągu brak opisu terenu, opisu struktury jednostek, przewagi iglicówki Dreysego nad Lorenzem (choć może to świadczyć o tym, że Autor niepewnie czuje się w kwestii broni, ale o tym później). Sporo dygresji i na koniec mnóstwo jadu wobec Wawro i Clarka.
Froeschwiller - 6 sierpnia 1870 r. najlepszy rozdział, choć dotknięty tymi samymi brakami co wcześniejsze. Tym razem Autor próbował co nieco o uzbrojeniu napisać, ale nie najlepiej to wyszło, zwłaszcza jeśli idzie o kartaczownice Reffeye'go. Autor albo korzystał z niedorzecznego opracowania, albo tłumaczenie użytego zwrotu jest z gruntu blędne. Chodzi o użyte na stronie 91 słowa "strzelających jedynie na wprost (niewielki rozrzut pocisków na boki) francuskich kartaczownic.". Zjawisko rozrzutu w broni palnej jest jak najbardziej negatywne. Kartaczownice te miało po prostu wąskie pole ostrzału, a ich nieskuteczność wynikała z błędnego użycia taktycznego. W przypadku Chassepotów błędnie wskazano zasięg ognia skutecznego. Wersja z roku 1870 mogła skutecznie razić do 1200 metrów. Karabin Werdera nie był wtedy bronią eksperymentalną a znajdował się na wyposażeniu 4 baonów jegrów.
Nie chce już mi się dokonywać rozkładu Sedanu i Loigny. Są lepsze od Custozzy ale słabsze od Nachodu. Co więcej, w Sedanie, jak na lekarstwo jest opisów starć w których widać by było okrucieństwo żołdaków względem siebie. Loigny to w sumie 3 strony opisu bitwy.
W OdB wojsk bawarskich jest błąd - 2 razy jest 3 baon jegrów.
Konkluzja może być jedna - jeśli ktoś ma ochotę poczytać luźno związane z wymienionymi bitwami eseje, niech przeczyta. Jeśli jednak liczy na zdecydowanie więcej - rozczaruje się.
 
 
clown
Tatuś


Wiek: 39
Posty: 6214
Skąd: Szczecin
Wysłany: 3 Grudzień 2013, 07:48    [Cytuj]

Właśnie przeczytałem Twój wpis na Historykach. Bardzo poważne zarzuty moim zdaniem.
_________________
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
[Profil] [PM]
   
 
Zouave
Sergent-chef
1-re Regiment de Zouave


Wiek: 44
Posty: 21108
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 3 Grudzień 2013, 13:14   Re: Marcin Suchacki - "Od Custozzy do Loigny 1866-1870& [Cytuj]

Archanioł napisał/a:
przewagi iglicówki Dreysego nad Lorenzem (choć może to świadczyć o tym, że Autor niepewnie czuje się w kwestii broni, ale o tym później).


Widocznie równie słabo autor czuje się w opisie użytej taktyki. Przewaga karabinu iglicowego nie była aż tak oczywista, jak to się wydaje i niekoniecznie wynikała tylko z jego danych taktycznych.

Cytat:
Sporo dygresji i na koniec mnóstwo jadu wobec Wawro i Clarka.


A cóż to Suchacki zarzuca w/w dwóm Autorom?

Żeby nie było, że ja sobie przeczytam rozdział Suchackiego o Nachodzie, bo jeszcze coś znajdę.

Ogólnie jak widać nędza podobnie jak praca Rogackiego o Marengo.
_________________
„Podeszliśmy pod jedno z bardzo pięknych miast. Położone jest ono nad stromym brzegiem szerokiej rzeki. Ludzie tam, Aniu, ja wierzę, są dobrzy. Czegoż oni nie wycierpieli w tej niewoli. Faszyści tak łatwo stąd nie odejdą. A tak by się chciało, żeby piękne miasto nie było obiektem działań. W ogóle chciałoby się, żeby Ziemia nasza była nie w ogniu, lecz w kwiatach...”

o Sandomierzu
płk Wasyl Skopenko, dowódca 1180 Pułku Strzelców 350 Dywizji Strzelców, Ukrainiec, żołnierz Armii Czerwonej
  
[Profil] [PM]
   
 
Archanioł
[Usunięty]

Wysłany: 3 Grudzień 2013, 21:16    [Cytuj]

Opisu taktyki nie ma wcale.
 
 
Zouave
Sergent-chef
1-re Regiment de Zouave


Wiek: 44
Posty: 21108
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 3 Grudzień 2013, 21:20    [Cytuj]

Artylerię przecież trzeba opisać. I jej taktykę. Prusacy zbierali od austriackich kanonierów, sami mając problemy ze wsparciem własnych, odtylcowych w sporej części dział.

Przeczytałbym pracę Stonewalla, ale na zasadzie pożycz i zwróć. Pieniądze wolę wydać na wydruk oficjalnej austriackiej historii wojny.
_________________
„Podeszliśmy pod jedno z bardzo pięknych miast. Położone jest ono nad stromym brzegiem szerokiej rzeki. Ludzie tam, Aniu, ja wierzę, są dobrzy. Czegoż oni nie wycierpieli w tej niewoli. Faszyści tak łatwo stąd nie odejdą. A tak by się chciało, żeby piękne miasto nie było obiektem działań. W ogóle chciałoby się, żeby Ziemia nasza była nie w ogniu, lecz w kwiatach...”

o Sandomierzu
płk Wasyl Skopenko, dowódca 1180 Pułku Strzelców 350 Dywizji Strzelców, Ukrainiec, żołnierz Armii Czerwonej
[Profil] [PM]
   
 
Archanioł
[Usunięty]

Wysłany: 3 Grudzień 2013, 21:22    [Cytuj]

Poza wzmianką, że lepsza była, ale też raziła własnych nic nie znajdziesz :)
 
 
Zouave
Sergent-chef
1-re Regiment de Zouave


Wiek: 44
Posty: 21108
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 3 Grudzień 2013, 21:58    [Cytuj]

Brakuje sympatycznej polskiej książki o tym konflikcie -z pokazaniem strategii, taktyki, z odniesieniem się do prowadzenia przez Moltkego operacji (albo też późniejszego udawania, że on coś prowadził). I z opisem zdarzeń, bardzo ciekawych i to wcale nie dlatego, ze wielcy Polacy tam szarżowali i bili się za cudze interesy. Jakiż to interes w zdobyciu austriackich umocnień pod Hradcem Kralove miał brandenburski chłop?
_________________
„Podeszliśmy pod jedno z bardzo pięknych miast. Położone jest ono nad stromym brzegiem szerokiej rzeki. Ludzie tam, Aniu, ja wierzę, są dobrzy. Czegoż oni nie wycierpieli w tej niewoli. Faszyści tak łatwo stąd nie odejdą. A tak by się chciało, żeby piękne miasto nie było obiektem działań. W ogóle chciałoby się, żeby Ziemia nasza była nie w ogniu, lecz w kwiatach...”

o Sandomierzu
płk Wasyl Skopenko, dowódca 1180 Pułku Strzelców 350 Dywizji Strzelców, Ukrainiec, żołnierz Armii Czerwonej
[Profil] [PM]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Forum korzysta z plików cookie w celu zapamiętywania spersonalizowanych preferencji.
Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.
Więcej na stronie Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji