Galicyjska Inicjatywa Strategiczna
www.wojenne-planszowki.pl

Ogólnopolskie forum poświęcone
planszowym grom wojennym

Klub Książki Historycznej - Kącik literatury historycznej - nowy

Zouave - 18 Maj 2013, 09:00
Temat postu: Kącik literatury historycznej - nowy
Kącik od nowa - tu tylko o literaturze, wszelkie dyskusje innego autoramentu pod właściwymi sztandarami/chorągwiami.

Tu jest stary topik, przesunięty, ze zmienionym tematem, z przyczyn technicznych nie jestem w stanie go podzielić.

http://www.wojenne-plansz...p=113980#113980

Łobuzio - 18 Maj 2013, 12:36

A gdzie stary ?
Strategos - 18 Maj 2013, 12:44

Uprzejmie proszę o przywrócenie starego kącika literatury historycznej .Nie chce mi się wierzyć ,że moje posty oraz posty Kolegów ,w które wkładaliśmy nieraz sporo wysiłku poszły do kosza .Czy mam rozumieć ,ze moje posty poszły do śmietnika ? jeśli tak to wypada mi zrezygnować z pisania na tym forum . Uprzejmie proszę również o wyjaśnienie jaki sens jest pisania na forum w którym bez podania powodów likwiduje się z dnia na dzień cały niekontrowersyjny dział ?
Piotr - 18 Maj 2013, 13:00

Łobuzio napisał/a:
A gdzie stary ?


Stary dział nazywa się teraz "Od Konstantynnowa do Piławiec".

Zouave - 18 Maj 2013, 13:00

Strategos napisał/a:
Uprzejmie proszę o przywrócenie starego kącika literatury historycznej .Nie chce mi się wierzyć ,że moje posty oraz posty Kolegów ,w które wkładaliśmy nieraz sporo wysiłku poszły do kosza .Czy mam rozumieć ,ze moje posty poszły do śmietnika ? jeśli tak to wypada mi zrezygnować z pisania na tym forum . Uprzejmie proszę również o wyjaśnienie jaki sens jest pisania na forum w którym bez podania powodów likwiduje się z dnia na dzień cały niekontrowersyjny dział ?


Wystarczy zapytać, prawda?


Ponieważ nie byłem w stanie z przyczyn technicznych podzielić tematu (prawdopodobnie jest już zbyt duży i nie ładuje mi strony podziału), w którym doszło do interesującej dyskusji przesunąłem tamten, zmieniłem mu nazwę a nowy założyłem, by po prostu był.

Jednocześnie nie pomyślałem żeby poinformować o tym, gdzie jest stary temat.

Tu jest i nic z niego nie zginęło, a porządek jakiś być musi i będzie.

http://www.wojenne-plansz...p=113980#113980

Strategos - 18 Maj 2013, 13:30

Dziękuję za szybką odpowiedź.
Zouave - 18 Maj 2013, 13:39

Wracamy do dyskusji o książkach.

http://www.amazon.co.uk/A...68880702&sr=1-6

Zamiaruję kupić sobie coś takiego.
O jednej z wygranych przez Sikhów z Kompanią Wschodnioindyjską bitew.

Zouave - 18 Maj 2013, 14:25

http://www.amazon.co.uk/F...em+of+the+Sikhs

Firepower: Weapons Effectiveness on the Battlefield, 1630- 1850

Sprawia ciekawe wrażenie.

Łobuzio - 18 Maj 2013, 19:49

Polecana mi przez Zulusa, ale nie tylko, " Taktyka Armii Rosyjskiej w dobie wojen Napoleonskich", w zupełności spełniła poukładane w jej nadzieje. Ciekawa i pouczajaca lektóra.

Ps

Nie zapomnij Zulu o mnie, gdy będziesz zamawial na Amazonie, z chęcią bym dorzucił jakaś książkę.

Zouave - 18 Maj 2013, 19:58

Łobuzio napisał/a:
Polecana mi przez Zulusa, ale nie tylko, " Taktyka Armii Rosyjskiej w dobie wojen Napoleonskich", w zupełności spełniła poukładane w jej nadzieje. Ciekawa i pouczajaca lektóra.

Ps

Nie zapomnij Zulu o mnie, gdy będziesz zamawial na Amazonie, z chęcią bym dorzucił jakaś książkę.


Nie ma problema, w dowolnym momencie możemy zamówić. Szczegóły na GG.

Zouave - 19 Maj 2013, 08:16

Kolejne tytułu dotyczące brytyjskiego kolonializmu w Indiach:

http://www.amazon.co.uk/P...armies+of+India

Płk. Rivett-Carnac
"The Presidential Armies of India"

http://www.amazon.co.uk/A...armies+of+India

Mjr Lovett: the Armies of India

http://www.amazon.co.uk/A...armies+of+India

Gen. por. sir MacMunn: The Armies of India (z przedmową marszałka polnego Lorda Robertsa).

Archanioł - 19 Maj 2013, 20:32

Cytat:
1813 - strona 158 i przypisywanie autorstwa tzw. planu żmigrodzkiego w głównej mierze Bernadotte'mu. Nie jest to prawda. Petre podaje, że był to wynik kompromisu pomiędzy planami pięciu osób (Toll, Knesebeck, Bernadotte, Borstell i von Boyen). Istotne jest, że wg Petre'go plany autorstwa Bernadotte były korzystne najbardziej dla niego i dawały mu dowodzenie naczelnego wodza całej armii. Określenie panu żmigrodzkiego jako "największego wkładu Bernadotte do sztuki wojennej" jest kolejną przesadą.


Petre podaje, że autorstwo tego planu przypisali sobie Toll i von Boyen, choć robi to raczej z przekąsem. Natomiast uwagi na temat kompromisowego charakteru planu nie są de facto Petre'go a Friedericha - "Według Friedericha, cały ten plan stanowił kompromis między pomysłami Tolla, Knsebecka i Bernadotte'a z dodatkiem koncepcji Borstella i von Boyena. Opierał się na założeniu, że pierwszym celem Napoleona będzie Austria i Armia Czeska.Pomysł ofensywy oraz wyznaczenie celu w postaci nieprzyjacielskiej armii, zamiast punktu geograficznego, należy przypisać Tollowi." Nie ma tu nic o autorstwie planu.

Zouave - 19 Maj 2013, 21:51

Wpis nie na temat. Prośże o wstawienie go we właściwym dziale.
Archanioł - 20 Maj 2013, 06:32

Wpis jest na temat bo to uwagi Cezarego do biografii Bernadotte'a ze starego działu.
Zouave - 20 Maj 2013, 06:38

Dobrze, zrozumiałem. Na przyszłość proszę jednak pilnować rozdziału tematów (wiem że to trudne), bo za chwilę może dojść do konieczności dzielenia.
Archanioł - 20 Maj 2013, 07:22

Najlepiej byłoby założyć osobny dział "Literatura" z tematem ogólnym i możliwościa zakładania tematów o poszczególnych tytułach.
Zouave - 20 Maj 2013, 07:23

Archanioł napisał/a:
Najlepiej byłoby założyć osobny dział "Literatura" z tematem ogólnym i możliwościa zakładania tematów o poszczególnych tytułach.


Dobry pomysł, zrobi się.

Archanioł - 20 Maj 2013, 07:48

Można by też zrobić podfora wydawnictwami np. NapoleonV, InfortEditions, Bellona, Rebis, Znak i jakieś inne.

Cytat:
Dobry pomysł, zrobi się.


Proszę.

Łobuzio - 20 Maj 2013, 20:36

A wracając do " Taktyka Armii Rosyjskiej w dobie wojen Napoleońskich " wyd. NapoleonV, czytając można zapytać, czemu było tak źle, skoro było tak dobrze :-) Niemniej książka bardzo dobra, i cenna.
Zouave - 20 Maj 2013, 20:42

Łobuzio napisał/a:
A wracając do " Taktyka Armii Rosyjskiej w dobie wojen Napoleońskich " wyd. NapoleonV, czytając można zapytać, czemu było tak źle, skoro było tak dobrze :-)
Temat na osobną dyskusję.
pablo - 20 Maj 2013, 20:59

Zouave napisał/a:

Dobry pomysł, zrobi się.

Popieram. Będzie można bez problemu dotrzeć do interesującej nas książki bez konieczności przekopywania setek stron jednego do tej pory wątku.

Łobuzio - 20 Maj 2013, 21:12

I może faktycznie wprowadzić ten podział na wydawnictwa, kilka wiodących i jakiś zbiorczy. W dziale gry planszowe, taki podział się jak najbardziej sprawdza.

Jak już będzie dział Napoleona to z chęcią założe temat tej książki i przekopiuje tam co napisałem.

Zouave - 20 Maj 2013, 21:13

Proszę bardzo. Nać klijent - nać Pannnnn!
RAJ - 21 Maj 2013, 09:51

Z trochę innej beczki - polecam książkę "Kacper Ryx", to jest kryminał (para)historyczny dziejący się głównie w Krakowie w czasach Zygmunta Augusta.
Świetnie napisany, wartka akcja ale też stylizowany język i bardzo dobrze utrzymany klimat (w tym dużo znanych postaci z Kochanowskim, Rejem czy Twardowskim), świetnie przybliżają ten okres historyczny.
Polecam.

Zouave - 21 Maj 2013, 09:53

Chętnie przeczytam.
Bavarsky - 21 Maj 2013, 13:06

Korespondując ostatnio z Peterem Jeremy [administrator serwerów w Alcatel-Lucent, dawniej Bell-Labs], na temat systemu 2.9 BSD [Berkeley UNIX] tj. praktycznie całościowo ujętego Version 7 UNIX, a konkretniej implementacji tegoż na emulator systemu PDP-11/70...

I tak już na zakończenie tej dysputy Peter podał mi link do tekstu autorstwa Ritchiego i Thompsona pt. The UNIX Time-Sharing System, edycja; Bell System Technical Journal, v 57: No 6 July-August 1978

Jest to poprawiona/uzupełniona wersja artykułu [pod tym samym tytułem] z 1974 r., która ukazała się [w:] Communications of the ACM, Vol. 17, No. 7, July, 1974, pp. 365-375! --> był to formalnie pierwszy tekst popełniony i wydany drukiem jaki ukazał się światu, a tyczący systemu UNIX.

Czym więc różni się wersja z 1978 od tej z 1974?
We wcześniejszej wersji Thompson i Ritchie tworząc tekst posiłkowali się trzecią wersją UNIX'a uruchomionej na maszynie PDP 11/40, natomiast w edycji z 1978, korzystali już z czwartej wersji systemu, działającej na komputerze PDP 11/70.

Zouave - 21 Maj 2013, 14:07

To zaś historia informatyki ;-)
Piotr - 21 Maj 2013, 17:04

RAJ napisał/a:
Z trochę innej beczki - polecam książkę "Kacper Ryx", to jest kryminał (para)historyczny dziejący się głównie w Krakowie w czasach Zygmunta Augusta.
Świetnie napisany, wartka akcja ale też stylizowany język i bardzo dobrze utrzymany klimat (w tym dużo znanych postaci z Kochanowskim, Rejem czy Twardowskim), świetnie przybliżają ten okres historyczny.
Polecam.


Jest tego cały cykl. :grin:
Niedawno ten sam autor (Mariusz Wollny) wypuścił kolejną książkę z przygodami swojego bohatera tym razem pod tytułem "Krwawa Jutrznia".

adalbert - 21 Maj 2013, 18:23

Wojny rosyjskie 1460-1730 Stevensa. Dobre to? Bo jest całekiem niedrogo w pakiecie z wyd. specjalnym Mówia Wieki o wyprawie Napoleona na Rosję. Pomóżcie, panowie.
Paafko - 22 Maj 2013, 08:42

Infort wydał trzeci (ostatni) tom prof. Marka Plewczyńskiego o wojskowości polskiej XVI w.
Pokpiłem sprawę, bo na historykach piszą, że tom I już dawno wykupiony :(
http://www.wanax.pl/index...-lata-1576-1599

ConradP - 22 Maj 2013, 09:16

W tej chwili tom I jest jeszcze w księgarni historycznej:
http://ksiazkihistoryczne.pl/

EDIT: Pardon, jednak też już niedostępny :sad: Jeszcze niedawno tam go widziałem...

Darth Stalin - 22 Maj 2013, 09:19

Zły link - ten, który podałeś, jest do tomu trzeciego.
Tom pierwszy jest "czasowo niedostępny":
http://ksiazkihistoryczne...0-1548/p,182813

Zouave - 22 Maj 2013, 16:43

http://www.amazon.co.uk/M...and+Hohenlinden

George Armand Furse: "1800 Marengo and Hohenlinden".

Ciekawe, czy autor (brytyjski pułkownik przełomu XIX i XX wieku) jest równie "obiektywny" jak Charles Oman.
Tak czy inaczej mam chętkę to kupić.

Zeka - 22 Maj 2013, 17:07

To może i ja czym się, jeszcze nieprzeczytanym, podzielę: http://www.amazon.com/Tri...d/dp/1250024978
Zouave - 22 Maj 2013, 17:08

Cichociemne Foki.
Zouave - 22 Maj 2013, 18:34

Marcinie jeśli chcesz pisać o literaturze informatycznej, proszę otwórz nowy topik, by się nie mieszało.
ConradP - 10 Czerwiec 2013, 21:33

No, no Przemek, a ja myślałem, że to coś ze starożytności będzie :wink:
http://napoleonv.pl/opis/...-1494-1529.html

Darth Stalin - 11 Czerwiec 2013, 08:07

Akurat dostałem propozycję tego, to dziergam. Jak dla mnie to nie problem :mrgreen: - pasują mi zarówno arkebuzy i działa, jak też onagery, skorpiony, balisty tudzież pila... :razz:
Paafko - 18 Czerwiec 2013, 13:59

Mamy nr 1/2013 Przeglądu Historyczno-Wojskowego w sieci, ponadto spis treści nru drugiego:
http://www.wceo.wp.mil.pl/pl/192.html

Paafko - 22 Czerwiec 2013, 15:24

A tu wywiad z Grzegorzem Swobodą, miłośnicy serii HB wiedzą o kogo chodzi:

http://www.dobroni.pl/rek...m-swoboda,14143

Piotr - 23 Czerwiec 2013, 18:51

Paafko napisał/a:
A tu wywiad z Grzegorzem Swobodą, miłośnicy serii HB wiedzą o kogo chodzi:

http://www.dobroni.pl/rek...m-swoboda,14143


No to ja już z niecierpliwością oczekuję na Shiloh. :)

Zouave - 23 Czerwiec 2013, 19:39

Podobnie i ja chętnie kupię.
Darth Stalin - 28 Czerwiec 2013, 07:37

A ja sobie ostatnio zakupiłem takie oto ciekawostki:
http://ksiazkihistoryczne...enstwo/p,310408
Czytam sobie po kawałku, sporo naprawdę ciekawych artykułów.

A to na razie czeka na lekturę:
http://ksiazkihistoryczne...liusza/p,313372
Jak się uprę, to machnę przez weekend w przerwach między pisaniem pozwów oraz sprzeciwu od nakazu zapłaty :wink:

Ciekawostka prawno-historyczna:
http://ksiazkihistoryczne...sultum/p,312079
Bardzo interesujący temat; w sumie to może sobie też zakupię dwie monografie Wiewiorowskiego, tez z pogranicza prawa i historii, o duces w Mezji i vicarii w późnocesarskich diecezjach :wink:

A tutaj jeszcze ciekawsza rzecz, całkiem opasła:
http://ksiazkihistoryczne...l-rusi/p,312829
Zapisał się w naszej historii jako fundator wielce słynnego grodu (między innymi).

W ogóle ostatnio Avalon wypuścił cała masę bardzo interesujących biografii, m.in. Witolda, który pierwotnie miał wyjść bodaj w Ossolineum, ale nie wyjdzie z wiadomych powodów...

ConradP - 28 Czerwiec 2013, 08:02

To "W cieniu boskiego Juliusza" może być ciekawe. Zacna seria, a Autor też znany :wink:
clown - 28 Czerwiec 2013, 08:17

Błeh znowu ta starożytność :P
Ja podczytuję Hofschroera wydanie Ospreyowskie o armii pruskiej okresu napoleońskiego. Mała i kompaktowa, ale kilka ciekawych opisów starć oraz regulaminów ma swoją wartość. Oczywiście jak to rodowity Prusak, Hofschroer chwali armię pruską, nawet podczas batów pod Jeną i Auerstadt. Wyciąga on pojedyncze epizody z tych bitew, żeby pokazać, że armia pruska nie była taka słaba, jak to się ocenia przez pryzmat kampanii 1806 roku. Oczywiście może i taktycznie nie wyglądała najgorzej, ale obie bitwy armia pruska przegrała. Natomiast Hofschroer przytacza ciekawy passus z pracy Bressonneta, który wręcz stwierdził, że pruska taktyka dorównywała francuskiej.

Anders - 28 Czerwiec 2013, 08:25

O, tę pierwszą pozycję muszę sobie sprawić. Juliusza zresztą też. Polecam również życzliwej uwadze http://iagellonica.com.pl/?p0=2&p1=8&o=203
Darth Stalin - 28 Czerwiec 2013, 08:51

Tą drugą też zauważyłem, ale jeszcze nie kupiłem. Do tego chodzi za mną jeszcze to:
http://ksiazkihistoryczne...toriae/p,115805

Andersie, jeszcze takie pytanie - czy znasz może te książki:
http://www.odk.pl/rzym-na-rozdrozu,11012.html
http://www.odk.pl/sylwetki-rzymskie,11015.html

Darth Stalin - 28 Czerwiec 2013, 12:22

Właśnie się dowiedziałem, że NapoleonV wyda dwie książki profesora Mariusza Mielczarka:
“Cataphracti and Clibanarii, Studies on the Heavy Armoured Cavalry of the Ancient World”
“The Army of the Bosporan Kingdom”
- oczywiście poprawione i uzupełnione :mrgreen: :idea:

Teufel - 5 Lipiec 2013, 07:45

Własnie przyszła paczka z kawalerią rzymską napoleonv, texel i klejdion bellona, wojny dackie IE i Gallipoli z Osprey.
Zacząłem czytać wojny dackie, aż tak jak Dartha S. nie razi mnie okreslenie szlachta i zamki, chociaż przyznać trzeba że to dość niefortunne określenie. Z drugiej strony autor pisze o nadaniu ziem i zamków elitarnym stałym wojakom czy elitom.
Odnoszę wrażenie, że książka jest trochę skrótowo napisana, ciekawe jest za to przytoczenie strategii Trajana w sensie domniemanego sojuszu dacko-partyjskiego. Rzadko który cesarz myślał tak dalekowzrocznie.

Darth Stalin - 5 Lipiec 2013, 10:25

Teufel napisał/a:
aż tak jak Dartha S. nie razi mnie okreslenie szlachta i zamki,

Ale mnie to NIE razi! :mrgreen: nieuważnie czytałeś dyskusję na Historykach :razz:

Teufel - 13 Lipiec 2013, 09:08

Co sądzicie o książce Obłęd' 44 pana Zychowicza?
Echo_Ranger - 13 Lipiec 2013, 09:53

Nawet ujdzie.
Zouave - 16 Lipiec 2013, 16:28

http://ksiazkihistoryczne...a-jest/p,315230

Książka Generała Herra o artylerii do kupienia w nowym wydaniu.

Archanioł - 16 Lipiec 2013, 16:37

W sierpniu będzie to:

http://napoleonv.pl/opis/...pozycyjnej.html


i to:

http://napoleonv.pl/opis/...-swiatowej.html

Zouave - 16 Lipiec 2013, 16:38

Jerzy Bruchmueller tym razem zbombarduje miłośników I Wojny i przejedzie się po nich walcem liter.
Archanioł - 16 Lipiec 2013, 16:40

Na pewno kupię obie.
Zouave - 16 Lipiec 2013, 16:42

Pozycja obowiązkowa zarówno dla miłośnika I Wojny jak i miłośnika artylerii.
Archanioł - 16 Lipiec 2013, 16:44

Nie wiem, bo nie znam, jednak w Przeglądzie artyleryjskim bardzo przychylne recenzje miała. A kupuję bo u nas wciąż za mało się pisze o PWS. Ostatnio Napoleon trochę po wydawał a i plany ma zacne m.in. OULK-a :)
Zouave - 16 Lipiec 2013, 16:50

Mammamia!
Ciekawe, kto ma tyle samozaparcia, żeby tę partie cegieł przełożyć.

Poza tym - jak przypuszczam - prace Bruchmuellera zawierają też jego przemyślenia na temat sposób wykorzystania artylerii - sprawa podstawowa, zwłaszcza że wg Bruce'a Gudmundssona jedyną armią po 1918, która usiłowała stosować bruchmuellerowskie pomysły na artylerię w przełamaniu była artyleria... sowiecka.

PS:
nazwiska tłumacza OULK nie znam, ale szacun wielki, bo dzieło jest napisane strasznie suchym językiem.

PS 2:
Jeszcze przydałaby się praca Sokola o KuK Marine, ale ta chyba jeszcze objęta prawami autorskimi.

Archanioł - 16 Lipiec 2013, 16:56

Z wypowiedzi Wydawcy wynika, że prace są już zaawansowane a pierwszy tom ukaże się w pierwszej połowie przyszłego roku. Niestety z różnych względów wszystkie tomy będą podzielone na dwie części - a więc będzie w sumie 14 tomiszczy.
Zouave - 16 Lipiec 2013, 19:54

Powiem tyle, że łatwiej czyta mi się np. pracę Dolleczka o artylerii austriackiej (wydana w XIX wieku) czy austriacką prace oficjalną o wojnie 1866 niż OULK.
Archanioł - 16 Lipiec 2013, 23:00

Tłumaczenie ma być bardziej "strawne" dla Czytelnika.
Zouave - 17 Lipiec 2013, 18:10

http://www.amazon.co.uk/A...utionary+france

Właśnie doszło do mnie cuś takiego.

Po lekturze części książki o Wojnie Secesyjnej mam poważną chrapkę na to dzieło Pana Griffitha.
Zwłaszcza, że jak znalazł do bitew okresu rewolucyjnego.

ConradP - 21 Lipiec 2013, 18:17

Zna ktoś coś takiego:
http://historyton.pl/cata...oducts_id=18160

Ponoć wartościowa praca.

clown - 21 Lipiec 2013, 19:28

Jeżeli jest tak "wartościowa" jak książki Suworowa, czy Sołonina, to raczej szkoda czasu.
Zouave - 21 Lipiec 2013, 19:40

Nie narzekaj na wszystkie książki Sołonina.
Piotr - 21 Lipiec 2013, 19:56

Każdy może narzekać na co chce.
Ale zgadzam się z przedmówcą. Dopóki Sołonin pisał o tym na czym się znał, pisał ciekawie. Od kiedy zaczął odszczekiwać się swoim krytykom wychodzi z tego mało ciekawy bełkot.

ConradP - 21 Lipiec 2013, 20:46

Sokołow, w odróżnieniu od pozostałych, jest historykiem z wykształcenia. Przy pierwszej okazji na pewni przyjrzę się tej książce. Btw czy większość rosyjskich autorów piszących o DWS ma nazwiska na S? :mrgreen:
Zouave - 21 Lipiec 2013, 22:28

ConradP napisał/a:
Sokołow, w odróżnieniu od pozostałych, jest historykiem z wykształcenia. Przy pierwszej okazji na pewni przyjrzę się tej książce. Btw czy większość rosyjskich autorów piszących o DWS ma nazwiska na S? :mrgreen:


To absolutnie o niczym nie świadczy.
Mało który historyk jest w stanie napisać taką pracę jak "Uśpione lotniska".
Sołonin kapitalnie pisze o tym, na czym się zna. A zna się na konstrukcjach lotniczych.
Poza tym można mu zarzucać dopasowywanie argumentów do tezy, ale mimo wszystko operuje aparatem źródłowym (dokumentami i wspomnieniami) i analizuje go, czego o części historyków powiedzieć się absolutnie nie da.

Archanioł - 21 Lipiec 2013, 23:13

ConradP napisał/a:
Zna ktoś coś takiego:
http://historyton.pl/cata...oducts_id=18160

Ponoć wartościowa praca.


Mam jego książkę o okupacji ZSRR. Bardzo ciekawa. Dobry historyk.

ConradP - 22 Lipiec 2013, 08:04

Cytat:
To absolutnie o niczym nie świadczy.
Mało który historyk jest w stanie napisać taką pracę jak "Uśpione lotniska".
Sołonin kapitalnie pisze o tym, na czym się zna. A zna się na konstrukcjach lotniczych.
Poza tym można mu zarzucać dopasowywanie argumentów do tezy, ale mimo wszystko operuje aparatem źródłowym (dokumentami i wspomnieniami) i analizuje go, czego o części historyków powiedzieć się absolutnie nie da.


Zgadza się. Sam mam książkę Sołonina i chyba wszystkie Bieszanowa. Fajne, ciekawe, dobrze się czyta, ale pozbawione są tzw. aparatu naukowego, co powoduje, że trudno zweryfikować informacje w nich zawarte, a to obniża ich wartość. Dlatego m.in. ciekawy jestem książki Sokołowa.

Zouave - 22 Lipiec 2013, 08:12

Sołonin - to moje zdanie - używa źródeł, choć nadziewa się na zarzut stronniczości, bo podobno stosuje je pod tezę. Niemniej jednak nie przepisuje z opracowań.

Swoją drogą jakiś czas temu kupiłem pracę pt. "Sedan 1940" z Infortu. Autor to chyba doktorant historii. Sorki, ale trudno jego pracę nazwać choćby porządną.
Opracowanie z opracowania i przy okazji widać, ze bez głębszej analizy.

Z drugiej strony polecam zawsze pracę niejakiego Michaela Embree pt "Radetzky's Marches" o wojnie 1848-490 na Półwyspie Apenińskim.
Autor jest funkcjonariuszem celnym. A pod względem szczegółowości jego dzieło - mówiąc młodzieżowo - wymiata.

Archanioł - 22 Lipiec 2013, 08:35

Cytat:
Swoją drogą jakiś czas temu kupiłem pracę pt. "Sedan 1940" z Infortu. Autor to chyba doktorant historii. Sorki, ale trudno jego pracę nazwać choćby porządną.


Jest porządna. Choć autor nie ustrzegł się kilku błędów.

Zouave - 22 Lipiec 2013, 09:05

Jest nieułożona i oparta głównie o opracowania.
Dwa razy łatwiej szytało mi się po angielsku Friesera, czy teraz nieco łatwiej czyta mi się Horne'a. A mówię wyłącznie o sposobie rpezentacji problemu, a nie o tzw. aparacie naukowym, czytaj umiejętności analizy źródeł (czytaj źródeł pierwotnych) i wyciągania z nich wniosków. Żeby analizować, trzeba z tych źródeł korzystać, a nie przepisywać z opracowań, jak to często u nas się robi. Na zasadzie jedna pani drugiej pani.

Wystarczy porównać z pracami Musiała by zorientować się, że różnica jest wielka i jak powinna wyglądać rozprawa naukowa, nawet jeśli ma być tylko praca popularyzatorską.

Zamiast 30-kilku złotych na pracę z Infortu lepiej wydać trochę więcej na "To loose a battle" Alistaira Horne'a. Niebo, a ziemia.

Archanioł - 22 Lipiec 2013, 17:08

Cytat:
Jest nieułożona i oparta głównie o opracowania.


Jesteś raczej odosobniony w tej opinii.

Cytat:
Dwa razy łatwiej szytało mi się po angielsku Friesera, czy teraz nieco łatwiej czyta mi się Horne'a. A mówię wyłącznie o sposobie rpezentacji problemu, a nie o tzw. aparacie naukowym, czytaj umiejętności analizy źródeł (czytaj źródeł pierwotnych) i wyciągania z nich wniosków. Żeby analizować, trzeba z tych źródeł korzystać, a nie przepisywać z opracowań, jak to często u nas się robi. Na zasadzie jedna pani drugiej pani.


Rozumiem, że jesteś chętny opłacić kwerendę w archiwach we Freiburgu i Vincennes? Sprawdź jaki to koszt choćby ksero, podróż i pobyt na kilka miesięcy zanim, z pozycji eksperta, będziesz krytykował doktoranta. Poza tym, oparł się na naprawdę niezłych opracowaniach. I jak choćby piszą na dws - wyciągnął nawet prawidłowe wnioski.

Cytat:
Wystarczy porównać z pracami Musiała by zorientować się, że różnica jest wielka i jak powinna wyglądać rozprawa naukowa, nawet jeśli ma być tylko praca popularyzatorską.



Nie znam. Wszystkiego mieć nie mogę. Ale nim porównamy to może sprawdź czy aby materiały z których korzysta Musiał nie są dostępne on line ewentualnie czy nie znajdują się w lokalnym (tj. polskim archiwum).

Cytat:
Zamiast 30-kilku złotych na pracę z Infortu lepiej wydać trochę więcej na "To loose a battle" Alistaira Horne'a. Niebo, a ziemia.


Dałem 20-parę. I nie żałuję. Mam nadzieję, ze te parę złoty pozwoli młodemu polskiemu historykowi odbyc w przyszłości kwerendę w wymienionych przeze mnie archiwach i wydać świetną pracę.

Każdy ma prawo do swojej oceny tej pozycji. Zapłaciłem 20-parę złotych i dostałem produkt dokładnie odpowiadający cenie. Niczego nowego się nie dowiedziałem, ale z przyjemnością pracę przeczytałem. Rozumiem też że książka może się nie podobać, ale jak ktoś ma oczekiwania, że za ok. 5 funtów dostanie produkt wart ok. 20 trudno prowadzić dyskusję.

Zouave - 22 Lipiec 2013, 20:05

Doszła do mnie praca Generała Herra o artylerii.
Znakomite dzieło, aczkolwiek wymaga suplementu "niemieckiego".

Darth Stalin - 22 Lipiec 2013, 22:56

Tak przy okazji - o Sedanie 1940 z Infortu dyskusja na DWS jest tutaj:
http://www.dws.org.pl/vie...t&sd=a&start=25

Zouave - 23 Lipiec 2013, 09:42

Nie mam takiej wiedzy jak Forteca, ale mogę powiedzieć, że zdanie autora o tym, że armia francuska w 1940 korzystała z doświadczeń poprzedniej wojny, zaś armia niemiecka tworzyła coś nowego wskazuje na przepisywanie a nie próbę wyjaśnienia problemu. Nawet w tak "chudej" objętościowo pracy można było pokusić się o kilka zdań analizy dlaczego Francuzi tak, a Niemcy jednak inaczej i z czego te doświadczenia się brały.
I dlaczego akurat Guderian był przez Kleista hamowany a nie popychany.
Frieser to doskonale wyjaśnia, Horne też o tym pisze (choć tu akurat Frieser jest zdecydowanie bardziej konkretny), więc skoro Pan Mróz korzystał z pracy Friesera, to wystarczyło dwa - trzy zdania na temat francuskiej doktryny oraz niemieckiego pomysłu na prowadzenie działań wojennych (głównie na taktykę i prowadzenie operacji).

Poza tym autor wstawia cytaty ze wspomnień, ale te są wyciągane z innych opracowań, a nie z samych wspomnień (jest tak w przypadku przynajmniej kilku cytatów, na co wskazują przypisy).

Archanioł - 23 Lipiec 2013, 17:06

Cytat:
Nie mam takiej wiedzy jak Forteca, ale mogę powiedzieć, że zdanie autora o tym, że armia francuska w 1940 korzystała z doświadczeń poprzedniej wojny, zaś armia niemiecka tworzyła coś nowego wskazuje na przepisywanie a nie próbę wyjaśnienia problemu. Nawet w tak "chudej" objętościowo pracy można było pokusić się o kilka zdań analizy dlaczego Francuzi tak, a Niemcy jednak inaczej i z czego te doświadczenia się brały.


Analizy czego? Jakby napisał 3 zdania więcej też byłoby mało i też byłby "zarzut". A swoją drogą to na wyjaśnienie tego poświęca 28 stron.

Cytat:
I dlaczego akurat Guderian był przez Kleista hamowany a nie popychany.
Frieser to doskonale wyjaśnia, Horne też o tym pisze (choć tu akurat Frieser jest zdecydowanie bardziej konkretny), więc skoro Pan Mróz korzystał z pracy Friesera, to wystarczyło dwa - trzy zdania na temat francuskiej doktryny oraz niemieckiego pomysłu na prowadzenie działań wojennych (głównie na taktykę i prowadzenie operacji).


A jakie znaczenie miało to dla przełamania pod Sedanem? Po co się rozwodzić na temat, który jest poza zakresem pracy?

Cytat:
Poza tym autor wstawia cytaty ze wspomnień, ale te są wyciągane z innych opracowań, a nie z samych wspomnień (jest tak w przypadku przynajmniej kilku cytatów, na co wskazują przypisy).


W tych opracowaniach błędnie są te wspomnienia cytowane? Nie słyszałeś o źródłach pośrednich?

RAJ - 5 Sierpień 2013, 09:53

Zychowicz napisał następną obrazoburczą książkę.

Obłęd '44 - Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie

http://lubimyczytac.pl/ks...nie-warszawskie
Dostępna jest wersja elektroniczna.

Książkę czyta mi się bardzo ciężko, bo rozwala w drobny mak kilka niepodważalnych tez i stereotypów. Co rusz odkładam książkę, bo mnie wku... <autocenzura> irytacja </autocenzura> bierze, ale nie na autora a na nasze "elyty" i na siebie, że tak długo odmawiałem zrozumienia oczywistych rzeczy.

Mowa jest w niej ogólnie o państwie podziemnym i przez kogo była nasza walka inspirowana i dla kogo naprawdę była korzystna. Powstanie to tylko wisienka na torcie.

Warto.

Archanioł - 5 Sierpień 2013, 09:56

Dzięki Raju, będę musiał się rozejrzeć za tą pozycją.

Prośba do administracji - czy możliwe jest założenie działu na książki wydawnictwa InfortEditions, tak jak zrobiono to dla Napoleona?

Zouave - 5 Sierpień 2013, 09:56

Ryszard prośba o autocenzurę. Jeden wyraz należałoby zmienić.

Co do łamania stereotypów, to mnie zachęcasz do kupna.

RAJ - 5 Sierpień 2013, 10:10

Zmieniłem, ale wydaje mi się, że trochę Zulus przesadzasz z poprawnością. Nikogo przecież nie obrażałem a tylko chciałem podkreślić moje odczucia. :)
Archanioł - 5 Sierpień 2013, 10:14

Bardzo dziękuję za założenie działu.
Dżenesh - 5 Sierpień 2013, 10:51

Archanioł napisał/a:
Dzięki Raju, będę musiał się rozejrzeć za tą pozycją.


Jest w Matrasie w Mazovii ze zniżką 20%. Wczoraj nabyłem

Piotr - 5 Sierpień 2013, 11:20

Ja również przez wiele lat zakładałem niezwykłe znaczenie Powstania Warszawskiego.
Tymczasem wystarczy porównać liczbę zabitych Niemców do liczby zabitych powstańców oraz zamordowanej ludności cywilnej żeby pojąć ogrom klęski jaką było powstanie.

ConradP - 5 Sierpień 2013, 12:17

A ja tej książki na pewno nie kupię. Jakie mity Powstania? Akurat ten temat już chyba dawno został odarty z mitów. Dyskusja ożywa co roku. A pisarstwo pana Z. to fantazje dziennikarza, mające niewiele wspólnego z rzetelną pracą historyka.
Zouave - 5 Sierpień 2013, 12:19

RAJ napisał/a:
Zmieniłem, ale wydaje mi się, że trochę Zulus przesadzasz z poprawnością. Nikogo przecież nie obrażałem a tylko chciałem podkreślić moje odczucia. :)


Uwierz mi, ze sam sypię mięsem i czasem muszę się w paluchy gryźć. nawet mnie, konserwatystę, dopadła "poprawność słownikowa" :P

Zouave - 5 Sierpień 2013, 12:25

ConradP napisał/a:
A pisarstwo pana Z. to fantazje dziennikarza, mające niewiele wspólnego z rzetelną pracą historyka.


Gwoli ścisłości wg wiki Piotr Zychowicz jest absolwentem Instytutu Historycznego UW.
Wg jego (Zychowicza) słów uczeń śp. Wieczorkiewicza.
Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie.

RAJ - 5 Sierpień 2013, 13:01

Piotr napisał/a:
Ja również przez wiele lat zakładałem niezwykłe znaczenie Powstania Warszawskiego.
Powstanie to mały pikuś. Już od lat twierdziłem, że to był ogromny błąd i samobójstwo (nawet tu kiedyś była gruba dyskusja na ten temat).

Tu chodzi o znakomitą część działalności rządu na emigracji i państwa podziemnego zaczynając od 1941 roku. Do powstania jeszcze nie doszedłem. :)

ConradP napisał/a:
Jakie mity Powstania?

Jakie znowu mity? Ktoś tu pisał o jakichś mitach powstania? Sam sobie tworzysz tezę a później ją dzielnie zwalczasz...

Zouave - 5 Sierpień 2013, 13:12

A propos mitów w Rzepie albo w DoRzeczy jakiś czas temu był wywiad z Ołdakowskim, który stwierdził, że przecież Anders też ludzi wysyłał na śmierć.

Gdybym zakładał złą wolę Ołdakowskiego, stwierdziłbym, że gość zwyczajnie manipuluje.
Pracę Zychowicza warto przeczytać choćby z uwagi na to, że wskazuje na rzeczy, o których np. ja nie wiedziałem. Czytając obecnie pracę Griffitha o rewolucyjnej armii francuskiej co jakiś czas orientuję się, że nic nie jest tak proste, jak części się wydaje. Nawet to, kiedy tzw. okres napoleoński się zaczął i kiedy kończył. Ot okres napoleoński albo epoka napoleońska, etc, etc., baju-baju...

Darth Stalin - 5 Sierpień 2013, 13:12

Zychowicz pisze o mitach powstania, z którymi się dzielnie rozprawia...
ConradP - 5 Sierpień 2013, 14:15

Cytat:
Jakie znowu mity? Ktoś tu pisał o jakichś mitach powstania? Sam sobie tworzysz tezę a później ją dzielnie zwalczasz...

Przecież tak właśnie ta książka jest reklamowana:
"Nie zaszkodzi ona jednak tej książce, której autor - późny wnuk Józefa Mackiewicza - rozprawia się z mitami narosłymi w ciągu ostatnich 70 lat. Mitami wyjątkowo trwałymi i równie wyjątkowo szkodliwymi"
http://www.rebis.com.pl/r...=print&id=K5884

RAJ - 5 Sierpień 2013, 16:35

To może zacytuj całość (notabene to nie jets wypowiedź autora tylko jakiegoś recenzenta).
Cytat:
Dlaczego Polskie Państwo Podziemne, z którego tak jesteśmy dumni, nie uchroniło 130 tysięcy naszych rodaków wymordowanych przez Ukraińców? Dlaczego zbrojne ramię tegoż państwa - Armia Krajowa - nie obroniło przed hitlerowskimi mordercami 150 tysięcy Polaków w Powstaniu Warszawskim? Dlaczego w ramach akcji «Burza» ta sama AK dopuściła się kolaboracji z sowieckim okupantem? "Obłęd '44" Piotra Zychowicza wywoła falę świętego oburzenia. Nie zaszkodzi ona jednak tej książce, której autor - późny wnuk Józefa Mackiewicza - rozprawia się z mitami narosłymi w ciągu ostatnich 70 lat. Mitami wyjątkowo trwałymi i równie wyjątkowo szkodliwymi


W tej wypowiedzi są dwa zdania pytających nie dotyczące powstania do których może się odnosić użyte dalej słowo "mity". Skąd więc pomysł, że chodzi o akurat mity powstania? Czemu akurat powstania się uczepiłeś a nie pozostałych dwóch tematów?

Darth Stalin - 5 Sierpień 2013, 20:32

A o jakich innych "mitach" piszesz? Bowiem ani w przypadku "Burzy" ani w przypadku Wołynia o jakichkolwiek "mitach" nie słyszałem. Ale może wiesz ty albo autor książki...?
Chyba, że autor sam owe mity tworzy, a potem dzielnie się z nimi rozprawia...

RAJ - 5 Sierpień 2013, 21:38

A ty znowu nie czytałeś ale wiesz najlepiej?
Zouave - 5 Sierpień 2013, 21:39

Panowie proszę o umiar.
Zouave - 5 Sierpień 2013, 22:00

http://www.amazon.com/Com...tin+van+Creveld

Często cytowana praca Martina van Crefelda o dowodzeniu w wojnie.
124 złote z przesyłką to nie są straszne pieniądze. Straszny jest czas oczekiwania, gdyż na amazonach europejskich cena powala (ok 60 funtów na amazon.co.uk).
Lepiej było kupić w US.

Archanioł - 5 Sierpień 2013, 22:14

Ma być po polsku - TetraErica ma wydać.
Santa - 5 Sierpień 2013, 22:23

I to całkiem niezadługo. Tłumacz już nad nią pracuje.
Archanioł - 5 Sierpień 2013, 22:25

Łukasz pisał coś o zimie 2013/14.
Santa - 5 Sierpień 2013, 22:49

Eee, to chyba spory poślizg, bo jak gadałem z Julkiem, to już sporo było zrobione z tłumaczenia. Ale, może redakcja, samo drukowanie itp. spowodują wspomniane opóźnienia. A może pomyliłem ksiązki Creevelda, bo on teraz na fali ;) .
Archanioł - 5 Sierpień 2013, 22:52

Teraz zabiłeś mi ćwieka :) Może są ostrożniejsi po wpadce z "Erą lotnictwa..." z 6 tygodni obsuwy miała.
Zouave - 6 Sierpień 2013, 06:46

Santa napisał/a:
A może pomyliłem ksiązki Creevelda, bo on teraz na fali ;) .


Creveld na fali jest od dłuższego czasu, niekoniecznie od niedawna.
No chyba, że u nas.

Zouave - 6 Sierpień 2013, 08:03

Na razie chyba za[powiadają tego Crevelda uparcie i skrycie. Miał być w 2012 r.
Gdybym wiedział, poczekałbym, a tak będę miał oryginał ;-)

Darth Stalin - 6 Sierpień 2013, 10:27

RAJ napisał/a:
A ty znowu nie czytałeś ale wiesz najlepiej?

A ty czytałeś i wiesz, o jakie mity chodzi recenzentowi i Konradowi?
Daruj sobie takie teksty.

Zouave - 6 Sierpień 2013, 10:35

Stalin ostatnie ostrzeżenie.
Każdy następny taki wpis ląduje w koszu.

ConradP - 21 Sierpień 2013, 16:38

Darth, a to już masz?
http://www.matras.pl/kont...um-ultimum.html

Darth Morgoth - 21 Sierpień 2013, 17:03

Mam. Na razie tylko sobie przejrzałem, ale mam - bardzo ciekawa praca.
ConradP - 28 Sierpień 2013, 09:15

Garść XVII-wiecznych nowości.

Czytam sobie teraz "Mocarstwowe dążenia Zygmunta III w latach 1587-1618" Przemysława Szpaczyńskiego. Na razie jestem na początku, ale książka sprawia bardzo pozytywne wrażenie. W pierwszym rozdziale autor podsumował dotychczasową literaturę tematu zarówno pióra historyków polskich, jak i zagranicznych. Naprawdę robi wrażenie, przynajmniej na mnie :smile:

A wczoraj wszedłem sobie do Historycznej w Al. Solidarności i co widzę...
http://www.dig.com.pl/ind...s=karta&id=1031
Przyznam, że nie spodziewałem się takiej niespodzianki. Tłumacz i redaktor w jednej osobie poświęcił 4 lata na opracowanie tego wydania. Dysponował łacińskim oryginałem, ale podpierał się także wydaniami niemieckim, francuskim i szwedzkim. Do książki dołączona jest płyta z całym materiałem ilustracyjnym z oryginału (ponad 200 ilustracji). Oczywiście zakupiłem :roll:

Po raz pierwszy widziałem też wydanie 4-tomowej biografii Zygmunta pióra Waltera Leitscha:
http://www.dlanauki.pl/it...20I%20%F7%20IV)
Choć PAN jest współwydawcą, to książka wyszła tylko w języku niemieckim.

No i jeszcze na koniec - seria BSL PIW-u jeszcze nie umarła. Właśnie wyszła biografia Anny Austriaczki (to ta z "Trzech muszkieterów" :smile: ) autorstwa Wojciecha Magdziarza.

Darth Morgoth - 28 Sierpień 2013, 12:03

Na Jowisza!
ten Puffendorf to po prostu wymiata - 700 stron formatu A4... :roll:

Kadrinazi - 28 Sierpień 2013, 16:47

Też już zamówiony, nie mogę się doczekać :)
Filip Apostoł - 28 Wrzesień 2013, 20:42

Czytam ostatnio bardzo fajną książeczkę Walentina Pikula - "Piórem i Szpadą". Powieść historyczna, której akcja rozgrywa się na dworach europejskich państw w okresie tuż przed i w trakcie wojny siedmioletniej. Czyto się to niezmiernie przyjemnie, pisane trochę podobnym stylem co Łysiakowy "Cesarski Poker". Jeszcze nie dotarłem do opisów bitew(póki co głównie dyplomacja i szpiegostwo), ale coś czuję, że rosyjska armia to będzie ta dzielna i waleczna;)
Bardzo polecam!

Zouave - 5 Październik 2013, 07:18

http://www.amazon.co.uk/g...40295941_nrn_lm

Budzi moje zainteresowanie. Na razie pre-order i tylko wersja "Hard", co zdecydowanie podraża koszty imprezy.

Dżenesh - 5 Październik 2013, 11:14

ConradP napisał/a:
Zna ktoś coś takiego:
http://historyton.pl/cata...oducts_id=18160

Ponoć wartościowa praca.


Przeczytałem. Szkoda pieniędzy. Nic ciekawego no może poza dość dokładnym opisaniu tego co Sowieci dostali w ramach Lend Lease

Leo - 5 Październik 2013, 20:07

Ja też przeczytałem i nie uważam, że to "nic ciekawego". Każda rosyjska książka, która demitologizuje Wojnę Ojczyźnianą jest warta uwagi. Im więcej będzie takich odważnych rosyjskich autorów, tym więcej ich rodaków może wreszcie przejrzy na oczy.
clown - 5 Październik 2013, 20:41

Tylko trzeba odsiać od tego plewy w stylu Rezuna, czy także po części Sołonina.
Zouave - 5 Październik 2013, 20:51

+Trzeba, ale Rezun po pierwsze ruszył lawinę, a Sołonin po drugie, nawet jeśli manipuluje, to jednak pokazuje mechanizm.
clown - 6 Październik 2013, 11:47

Może i ruszył, ale pamiętaj, że facet liczy tylko ilość sprzedanych egzemplarzy swoich książek, a Polacy będą kupować książki Rosjanina, który krytykuje Rosję nawet, gdy w oczywisty sposób manipuluje on lub wręcz podaje nieprawdziwe informacje. I koło się w ten sposób zamyka. Gdzieś wpadł mi w oczy jakiś artykuł o fenomenie Suworowa w Polsce. Jego autor właśnie takie mniej więcej tezy wysnuwał.
Leo - 6 Październik 2013, 19:17

A co u Sołonina jest "plewami"? Bo co do Suworowa, to nawet bym się zgodził. Inna rzecz, że to od niego wszytko się zaczęło.
clown - 6 Październik 2013, 20:30

Piję głównie do dwóch jego książek: "Nic dobrego na wojnie" i "25 czerwca - głupota czy agresja?". Kiedyś w tym wątku opisywałem jak manipulował danymi i wydarzeniami dla udowodnienia własnych tez. W tej drugiej również kombinował z danymi dotyczącymi strat w wojnie.
Na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć pierwszy :)

Archanioł - 6 Październik 2013, 20:35

Prawda jest taka, że ludzie "siedzący" w wojnie na wschodzie mają dużo uwag krytycznych do jego prac.
Leo - 7 Październik 2013, 07:54

Aha. No to w takim razie muszę się dokształcić. :grin:
Zouave - 7 Październik 2013, 08:31

Trzeba uważać na uzasadnienia.
Gość powołuje dokumenty, ale podobno interpretuje je odnośnie potrzeb. Natomiast ja w ogóle nie przejmuję się współczesnymi historykami rosyjskimi, bo spora część to ludzie post-sowieccy, a tym trudno wierzyć, zwłaszcza jeśli chodzi o mit Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-45.
70 lat prania mózgów znieczuliło na rzeczowe argumenty, zaś przeciwnicy (właśnie Suworow, Sołonin, nie wiem czy Bieszanow) szukają trochę argumentów na siłę, by odróżniać się od oficjalnych opisów.

Trzeba jednak Sołoninowi oddać to, że w "22 czerwca" elegancko tłumaczy różne rzeczy i pokazuje bzdury historiografii sowieckiej, zaś w "Uśpionych lotniskach" kapitalnie tłumaczy pewne rzeczy związane z konstrukcjami lotniczymi. Tego chyba żaden historyk - mgr historii by nie umiał zrobić.
Niemniej nie wolno - to moje zdanie - jechać po "rewizjoniście" Sołoninie jak po łysej kobyle.

clown - 7 Październik 2013, 09:42

Nikt tu po nim nie jeździ - manipulowanie danymi to wystarczający powód by do jego "rewelacji" podchodzić ostrożnie.
RAJ - 8 Październik 2013, 06:44

Te jak piszecie "plewy Suworowa" to szczyt prawdy historycznej w porównaniu z oficjalną historiografią rosyjsko-sowiecką.
clown - 8 Październik 2013, 07:25

Wiesz Ryszard, to tak samo jak postawić jednego zbrodniarza obok drugiego i różnicować ich, bo ten zabił mniej, a ten więcej osób. Suworow jest o niebo lepszy, bo mniej fantazjuje? Średni argument.
Suworow nie był w Rosji od iks czasu. Facet nie ma kompletnie pojęcia co się tam dzieje. Jego jedyne śpiewki, to odgrzewane kotlety z czasów jego ofiarnej służby dla KGB/GRU podlane sosem fantastyczno - naukowym. A ludzie (w szczególności Polacy) łykają takie rzeczy z uwagi na "miękki" stosunek naszych kreatorów polityki zagranicznej w stosunku do Rosji. Gdyby oficjalne stanowisko Polski było twardsze w kwestiach, które Kreml czy Berlin stara się przeinaczać, gdybyśmy zwracali większą uwagę na manipulacje dokonywane przez jednych, czy drugich, tacy pisarze jak Suworow straciliby zwyczajnie pracę.

RAJ - 8 Październik 2013, 08:58

Przesadzasz i to grubo. Owszem, większość jego książek powstała pod publiczkę, aby zarobić i nie ma z historią nic wspólnego, to są zwykłe powieści przygodowe. Ale tez nie o takich książkach tu rozmawiamy. My rozmawiamy np. o Lodołamaczu. To byłapierwsza książka tak drastycznie podważająca historiografię i mitologię sowiecką. Oczywiście wiele z wniosków jakie tam przedstawił okazało się nieprawdziwe, jednak opierając się na materiałach jakie miał dostępne odwalił kawał dobrej roboty i otworzył drogę następcom - np. Sołoninowi.
W tym kontekście naśmiewanie się z niego jest zupełnym nieporozumieniem.

A twoje porównanie jest wręcz absurdalne.
Jak już porównywać do zbrodniarzy, to są nimi historycy sowiecko-rosyjscy, zaś Suworow to facet który pokazuje ich palcem i krzyczy: "Oni zamordowali Chińczyków" w momencie, gdy wszyscy wokoło są przekonani, że nikt nie został zamordowany. I dopiero po jego krzyku, ktoś zaczyna dokładniej badać sprawę i okazuje się, że co prawda nie Chińczycy ale jednak faktycznie były morderstwa.

clown - 8 Październik 2013, 10:02

Moim zdaniem przypisujesz Suworowowi zbyt wielką rolę. Nie sądzę, by ktokolwiek, kto ma jakąś szczątkową wiedzę (nie mówię o tych ludziach, którzy łykają propagandę jak rekin) kiedykolwiek kwestionował zbrodnie stalinowskiego reżimu. Suworow pokazał "jedynie" ich mechanizm. Po drugie wskazujesz tak naprawdę tylko jedną jego książkę, natomiast facet naprodukował już tego sporo i sam wiesz jaka jest ich wartość.
Jacy wszyscy wkoło? Nie uogólniaj, bo to ślepa uliczka. Ja bez czytania "Lodołamacza" zdawałem sobie sprawę z tego jak działa reżim sowiecki.
I po raz kolejny podkreślam, że ja się z niego nie naśmiewam, tylko zwyczajnie jego "rewelacje" mają dla mnie znikome znaczenie z uwagi na jego małą wiarygodność.

RAJ - 8 Październik 2013, 12:37

Clown, o czym Ty piszesz? Lodołamacz jest o rosyjskim udziale w WW2 a nie o tym jak działał stalinowski system. To Ty wyciągnąłeś porównanie do zbrodniarzy, nazywając Suworowa zbrodniarzem. Ja tylko użyłem twojej analogii, którą teraz zupełnie wypaczyłeś.
A tutaj nie rozmawiamy o jego powieściach przygodowych tylko książkach historycznych - a taką był Lodołamacz. Mieszasz zupełnie dwie różne kategorie jego książek.

Leo - 8 Październik 2013, 20:12

Ano właśnie, Czarku. Raj mnie uprzedził - "Lodołamacz" jest o sowieckich planach ataku na III Rzeszę. I w tym kontekście jego pisarstwo było przełomowe.
clown - 9 Październik 2013, 07:04

Ale ja też mam na myśli jego pisarstwo "historyczne". Przecież takie książki jak "Ostatnia defilada", "Dzień M", "Oczyszczenie" czy "Klęska", to kolejne części "Lodołamacza". Nie opisuje w nich działania reżimu sowieckiego? A może ja czytałem inną wersję tych książek niż wy?
I nie manipuluj Ryszard moimi słowami, bo to nieładnie. Nie porównywałem go do zbrodniarzy, tylko porównałem Twoją analizę, w której napisałeś, że:
to szczyt prawdy historycznej w porównaniu z oficjalną historiografią rosyjsko-sowiecką.
Oficjalna historiografia radziecka przecież też nie jest pisana przez zbrodniarzy, ale Ty porównując "prawdomówność" Suworowa z nią stawiasz go w takim świetle, jakby facet pisał książki z solidnym warsztatem, oparte na faktach i niepodważalne. A to jest zwyczajnie nieprawda, co udowodnili historycy siedzący w temacie, m.in. Glantz.
Glantz w jednym z akapitów książki "When Titans Clashed" rozprawia się właśnie z mitem ataku uprzedzającego w 1941 roku, co tak usilnie lansuje Suworow i Sołonin.
Każdy wierzy w to, w co chce wierzyć.
Co do przełomowości - trzeba odróżnić "przełomowość" od "rewizjonizmu".

Zouave - 6 Listopad 2013, 13:15

http://www.amazon.co.uk/d...51_3p_M3T1_dp_1

Kupiłem sobie kolejną pracę Christophera Duffy'ego o wojskowości Oświecenia - tym razem ogólnie o armiach tego okresu.

Archanioł - 6 Listopad 2013, 13:16

A jakie masz wcześniejsze?
Zouave - 6 Listopad 2013, 13:19

"Orły ponad Alpami."
Archanioł - 6 Listopad 2013, 13:20

Ta o kampanii Suworowa?
Zouave - 6 Listopad 2013, 13:21

Tak. "Eagles over the Alps." O kampanii Suworowa we Włoszech.
Archanioł - 6 Listopad 2013, 13:22

Zastanawiałem się czy kupić.
Zouave - 6 Listopad 2013, 13:23

Warto, choć tanie to nie jest. Nie ma zbyt wielu szczegółów, niedawno ściągnąłem z sieci kilka tomów (chyba 3) pracy Clausewitza dotyczących kampanii 1796 i 1800 we Włoszech (1799 chyba też).
Niemniej Duffy wie, co w 1794 zdarzyło się na Pradze, więc ma szeroki ogląd na epokę, a nie tylko Włochy.
Dla mnie - warto.

Archanioł - 6 Listopad 2013, 13:30

Mam Bogdanowicza "Pochod Suworowa w Italii i Szwejcarii"
Zouave - 6 Listopad 2013, 13:33

Też mam. Na pewno od Duffy'ego wiele nowego się nie dowiesz, ale np. OdeB jest. Choć nie ma artylerii, która jest u Clausewitza albo gdzie indziej, bo już nie pamiętam gdzie ;-)
Na razie na tapecie Marengo, więc Trebbia czeka, aż się w nią wgłębię.
Na pewno nie jest to praca bardzo szczegółowa, więc jak oczekujesz rozprawy na miarę Kinglake'a, to się rozczarujesz.

Zouave - 6 Listopad 2013, 13:39

PS: artyleria rosyjska do Trebbi jest w pracy Orłowa z 1890 roku.
Santa - 14 Listopad 2013, 23:31

Nie wiem, czy czytaliście jego artykuły i przeglądaliście tabelki na stronie napoleon.series, ale książka może być ognista.

http://www.napoleon-serie...sSuffering.html

Ja się w każdym bądź razie jaram :mrgreen: .

Zouave - 15 Listopad 2013, 00:07

Santa napisał/a:
Nie wiem, czy czytaliście jego artykuły i przeglądaliście tabelki na stronie napoleon.series, ale książka może być ognista.

http://www.napoleon-serie...sSuffering.html

Ja się w każdym bądź razie jaram :mrgreen: .


Nie konsultuj tego ani z lekarzem ani z farmaceutą. Prawidłowy objaw ;-) .

Żeby takie cuda były odnośnie wojen do konsulatu, też miałbym podobne objawy :P

adalbert - 15 Listopad 2013, 00:15

Mam prośbę o opinie nt. książki D. Doyla "Niemieckie pojazdy wojskowe II wojny światowej" wydanej przez Vesper (może jesteście w stanie polecić jakieś inne kompendium w temacie?) oraz książek M. Borowiaka wydanych przez Almapress, np. "Stalowe drapieżniki" czy "Zabójcy u-bootów"; Na oko wydają się niedrogie w stos. do objętości. Warto zainwestować?
No i jeszcze w za ok. 50zika znalazłem Encyklopedię wojskową wyd. Bellona...

clown - 15 Listopad 2013, 07:40

Santa - to ja poczekam aż przeczytasz i dasz znać, bo ja nie mam tutaj aż takiego podjarania się :) lepszą wydaje mi się książka o gerylasach w czasie wojen napoleońskich, tylko już nie pamiętam jej tytułu.
Janek - 15 Listopad 2013, 10:00

Santa napisał/a:
Nie wiem, czy czytaliście jego artykuły i przeglądaliście tabelki na stronie napoleon.series, ale książka może być ognista.

http://www.napoleon-serie...sSuffering.html

Ja się w każdym bądź razie jaram :mrgreen: .


Może udałoby się namówić Pana Dariusza do wydania po polsku?

Archanioł - 15 Listopad 2013, 19:30

adalbert napisał/a:
Mam prośbę o opinie nt. książki D. Doyla "Niemieckie pojazdy wojskowe II wojny światowej" wydanej przez Vesper (może jesteście w stanie polecić jakieś inne kompendium w temacie?) oraz książek M. Borowiaka wydanych przez Almapress, np. "Stalowe drapieżniki" czy "Zabójcy u-bootów"; Na oko wydają się niedrogie w stos. do objętości. Warto zainwestować?
No i jeszcze w za ok. 50zika znalazłem Encyklopedię wojskową wyd. Bellona...


Doyla warto. To bardzo dobry autor, jeden z lepszych speców od pojazdów wojskowych w DWS.

Borowiak to też dobry autor ale akurat tych dwóch pozycji nie znam.

Łobuzio - 19 Listopad 2013, 13:01

Jak oceniacie podwójnie wydaną przez Bellone pracę o wojnach diadochów na tle pracy Grzegorza Lacha ? Warto nabyć jak już mam pracę polskiego autora ? Trochę się dowiem czy praca Grzegorza Lacha jest pełniejsza pod każdym względem ?
Zouave - 19 Listopad 2013, 13:06

Zouave napisał/a:
http://www.amazon.co.uk/d...51_3p_M3T1_dp_1

Kupiłem sobie kolejną pracę Christophera Duffy'ego o wojskowości Oświecenia - tym razem ogólnie o armiach tego okresu.


Mocno pobieżna analiza książki (która do mnie dotarła) wskazuje, ze warto ją mieć.

Archanioł - 19 Listopad 2013, 20:10

Cytat:
Jak oceniacie podwójnie wydaną przez Bellone pracę o wojnach diadochów na tle pracy Grzegorza Lacha ? Warto nabyć jak już mam pracę polskiego autora ? Trochę się dowiem czy praca Grzegorza Lacha jest pełniejsza pod każdym względem ?


To zupełnie inne książki. Warto mieć obie. Szkoda, że Bellona nie wydała 2 tomu.

Łobuzio - 21 Listopad 2013, 12:59

Dzięki. Będziesz miał zakup na sumieniu ;-)
Archanioł - 21 Listopad 2013, 19:12

Raczej Twoja żona będzie mi miała za złe :)
Łobuzio - 22 Listopad 2013, 09:18

Może nie zauważy czegoś nowego na półce ;-)
Kpt. Bomba - 23 Listopad 2013, 22:06

Szanowni. Czy ktoś mógłby podpowiedzieć mi czy warto zainwestować w to:
"Pancerne armie Hitlera na froncie wschodnim"
Robert Kirchubel

Archanioł - 24 Listopad 2013, 01:56

Ciekawa synteza działania armii pancernych, które często były pancernymi jedynie z nazwy :)
clown - 25 Listopad 2013, 16:55

Nowy Rogacki:
http://www.wanax.pl/index...engo-14-vi-1800
Koniecznie trzeba mieć :)

Filip Apostoł - 25 Listopad 2013, 17:07

Czy ktoś ma jakiś pomysł odnośnie dobrej książki, która opisywałaby historię Polski od jej powstania do końca XX wieku? Wyrywkowe mnie raczej nie interesują, może z czasem. Teraz potrzeba mi dobrej, w miarę obiektywnej przekrojówki.
Zouave - 25 Listopad 2013, 17:16

Nie wiem Filipie, czy nie masz zbyt dużych oczekiwań.
Filip Apostoł - 25 Listopad 2013, 17:19

Obiektywna książka przekrojowa to aż tak ciężka sprawa?;)
Zouave - 25 Listopad 2013, 17:39

Obejmująca 1000 lat?
ConradP - 25 Listopad 2013, 17:39

Obawiam się, że tak...
Może być z PWN Historia Polski (w 3 tomach):
http://ksiegarnia.pwn.pl/...a%20polski.html
albo przekrojowy zbiór esejów:
http://ksiegarnia.pwn.pl/...eni-wiekow.html

Z Wydawnictwa Literackiego (w 4 tomach):
http://www.wydawnictwolit...historia+polski

Z Ossolineum Marii Boguckiej Historia Polski do 1864 roku
http://www.taniaksiazka.p...a-p-183858.html

Filip Apostoł - 25 Listopad 2013, 17:48

ConradP napisał/a:
Obawiam się, że tak...
Może być z PWN Historia Polski (w 3 tomach):
http://ksiegarnia.pwn.pl/...a%20polski.html
albo przekrojowy zbiór esejów:
http://ksiegarnia.pwn.pl/...eni-wiekow.html

Z Wydawnictwa Literackiego (w 4 tomach):
http://www.wydawnictwolit...historia+polski

Z Ossolineum Marii Boguckiej Historia Polski do 1864 roku
http://www.taniaksiazka.p...a-p-183858.html

Wszystkie te tytuły wyglądają bardzo interesująco i z pewnością będę się nad nimi zastanawiał. Gdzie jest haczyk(bo zaczynasz od tego, że faktycznie może być ciężko...)? Czy te opracowania mają jakieś poważne wady?

ConradP - 25 Listopad 2013, 19:29

Chodziło mi raczej, że trudno o taką przekrojową pracę w jednym tomie, jednego autora.
Pod tym względem Davies chyba nie ma konkurencji.
Obie serie (PWN i WL) są dobre i prezentują aktualny stan wiedzy. Musiałbyś sobie przejrzeć i zobaczyć, które bardziej Ci się spodobają. Jeśli nie jesteś purystą, to można też je wymieszać, np. do 1795r. wziąć PWN, a po 1795 - Wyd. Literackie.

Filip Apostoł - 25 Listopad 2013, 20:58

Kilka tomów mi nie przeszkadza. Wezmę chyba tą z PWN, podobno pisane przystępnym językiem.
Archanioł - 25 Listopad 2013, 21:44

clown napisał/a:
Nowy Rogacki:
http://www.wanax.pl/index...engo-14-vi-1800
Koniecznie trzeba mieć :)


No nie wiem. Castiglione jednak mnie rozczarowało.

clown - 26 Listopad 2013, 07:56

A co ci tam Gabryś przeszkodziło w Castiglione? Przecież wiadomym było, że to raczej będzie forma skompresowana.
Archanioł - 26 Listopad 2013, 19:29

Jest trochę błędów. Narracja chaotyczna :)
Łobuzio - 27 Listopad 2013, 12:42

Czy Hans Delbrück jest dalej aktualnym i cennym źródłem wiedzy ? Pytam w kontekście jego opracowania wojskowości Greków,Macedończyków.
Archanioł - 27 Listopad 2013, 15:46

Jest opracowaniem klasycznym.
Łobuzio - 27 Listopad 2013, 16:05

Bardzo wieloznaczne określenie :-)
Archanioł - 27 Listopad 2013, 19:55

Ja mam wszystkie 4, które wyszły po polsku :)
leliwa - 28 Listopad 2013, 00:52

ConradP napisał/a:
Chodziło mi raczej, że trudno o taką przekrojową pracę w jednym tomie, jednego autora.
Pod tym względem Davies chyba nie ma konkurencji.
Obie serie (PWN i WL) są dobre i prezentują aktualny stan wiedzy. Musiałbyś sobie przejrzeć i zobaczyć, które bardziej Ci się spodobają. Jeśli nie jesteś purystą, to można też je wymieszać, np. do 1795r. wziąć PWN, a po 1795 - Wyd. Literackie.


A do lat 1864-1945 wieku prace Władysława Poboga-Malinowskiego- to spojrzenie piłsudczykowskie.


Jeśli chodzi o syntezy uniweryteckie to nie wypada nie wspomnieć o dziełach, które niestety powinny być wcześniej klasyczne, ale nie były ze wzgledów historycznych.
1. "Dzieje polski średniowiecznej" - (do 1506) tzw trojaczki Zachorowski, Dąbrowski i Grodecki. Ukazało się w dwudziestoleciu jeszcze a potem dopiero Universitas wydał.
2. "Dzieje Polski nowożytne" (1506-1795) Władysława Konopczyńskiego - 1936 I wydanie, drugie gdzieś w latach 80-tych pod koniec Jaruzela. Potem w latach 90-tych trzecie wydanie.
3. Emigracyjne "Dzieje Polski porozbiorowe 1795-1921" Mariana Kukiela. Wydane przez Puls w latach 90-tych.
Klasyczne podręczniki uniwersyteckie, polecam ze względu na klasę autorów, walory literackie i ciekawe spojrzenie.

Teufel - 28 Listopad 2013, 21:32

Pan Bobóg-Malinowski uważał, że Niemców w Kampanii Wrześniowej zginęło 90 tysięcy ;) ...więcej niż do czasu Barbarossy na wszystkich frontach
leliwa - 28 Listopad 2013, 22:30

Zapewne nie miał danych, którymi dysponujesz. :wink:

Był to też bardziej historyk polityczny niż wojskowy.

adalbert - 29 Listopad 2013, 13:21

W księgarni internetowej Wydawnictw Uniwersytetu Warszawskiego wyprzedaż ciekawych pozycji, m.in. Irlandii średniowiecznej, Ottonów..., interesujących dla mnie roczników U schyłku starożytności.
Ceny to, zależnie od książki, zaledwie 5 albo 11 zł.
Akcja trwa chyba do 20 XII.

Paafko - 29 Listopad 2013, 18:08

To ja jeszcze dorzucę link:
http://www.wuw.pl/ksiegarnia/index.php?cPath=80

Archanioł - 30 Listopad 2013, 23:22

Byłem, dzięki uprzejmości Konrada, dwa dni na XXII Targach Książki Historycznej w Warszawie. Udało mi się kupić na stoisku Napoleon V Colina Piechota w XVIII wieku i von Falkenhayna Niemieckie Naczelne Dowództwo w latach 1914-1916, do tego wziąłem Plany operacyjne mocarstw centralnych przeciwko Rosji, Wojnę partyjską i Wojny walijskie Edwarda I. Dodatkowo z serii Korzenie Europy kupiłem Królowie i królestwa Anglii w czasach Anglosasów. Z Erici wziąłem Żywiac wojnę i Bitwa na Puszcie. W moje łapy w dobrych cenach wpadły Drabkina Przeżył jeden na stu i pierwsza część historii 12 SS Meyera.
Konradowi dziękuję za ciekawą możliwość przyjrzenia się targom od kuchni :)

Zouave - 2 Grudzień 2013, 09:53

Doszła do mnie książeczka Rogackiego o Marengo. Dla kogoś, kto rozpoczyna przygodę z historią bitwy może jest to i niezłe, ale generalnie słabe.,
Szkice są bzdurne. Wstawiono reprint fragmentu mapy twierdzy w Genui, ale reprintu mapy ludzi Berthiera już nie, bo po co? Są za to przerysowywane szkice bez legendy.
Opis sił - na tyle na ile go podejrzałem - nie zawiera niczego poza danymi liczbowymi. Zero informacji o tym, czym były te armie i jak były zorganizowane. I dlaczego np. Austriakom aż dwie godziny zajęło rozwinięcie czołowej dywizji centrum,, czyli dywizji Haddicka i dlaczego tak ważny z punktu widzenia bitwy manewr Otta rozpoczął się późno.

Jak dla mnie szkoda kasy.
Lepiej kupić Ospreya, a jeszcze lepiej pracę Jamesa Arnolda, bo w niej dodatkowo jest bitwa pod Hohenlinden i informacje w temacie Bonaparte a Moreau, stawiające w pewnym świetle działania Obywatela Pierwszego Konsula.

Anders - 2 Grudzień 2013, 10:26

W zdecydowanym i stanowczym świetle?

Przypomina mi się Poniedzielski: "przychodzi taki czas, w którym mówi się, że obywatel jest <<w pewnym wieku>>". :wink:

clown - 2 Grudzień 2013, 10:26

Szkoda. Ciekawe w takim razie jak będą się prezentować jego kolejne książki napoleońskie.
Ja akurat jestem w trakcie lektury Friedericha I tomu "Kampanii jesiennej 1813 roku". Cud, miód i orzeszki. Solidna, wręcz momentami drobiazgowa. Dużym plusem są luźne mapki z epoki z retuszowanymi kolorem pozycjami wojsk. Zmyślne to i bardzo przydatne. Całość dużo lepsza od Petrego, który jest bardziej lakoniczny.

Zouave - 2 Grudzień 2013, 10:29

Anders napisał/a:
W zdecydowanym i stanowczym świetle?

Przypomina mi się Poniedzielski: "przychodzi taki czas, w którym mówi się, że obywatel jest <<w pewnym wieku>>". :wink:


Pierwszy rzut oka to szkice i krótki opis sił. Co do opisu działań się nie wypowiedziałem, bo jeszcze ich nie czytałem. Wydaje mi się, że lepiej kupić HB-ka Leśniaka, choć obydwie pozycje należą do gatunku mocno popularnych, a mniej szczegółowych. Warto poczytać rozważania pułkownika Furse'a na temat np. mostów na Bormidzie albo terenu. A jego praca to końcówka XIX wieku. Albo rozważań bodaj Clausewitza na temat organizacji armii i taktyki. A to praca jeszcze wcześniejsza (choć nie pamiętam czy to co wydrukowałem to Clausewitz, czy kto inny, ale równie stary). Nowe nie oznacza automatycznie "dobre".

Archanioł - 3 Grudzień 2013, 21:31

Rogackiego przeglądałem. Wybitne to nie jest, ale też nie jest tak słabe. Ksiązka ma raptem 87 stron. Trudno zawrzeć opis bitwy, jakieś tło polityczno-strategiczne i wstępne działania oraz taktykę w ospreyowskim formacie.
Zouave - 3 Grudzień 2013, 22:04

Jak się pisze o artylerii austriackiej, to warto - poza liczbą i kontrowersjami co do tejże - wspomnieć o tym, dlaczego Austriacy mieli tyle dział w linii, a dlaczego ileś w rezerwie. I co to była ta rezerwa i co to była ta linia. Ja jestem cwaniak, bo wiem z innej pracy, ale czytelnikowi stykającemu się z tematem warto byłoby wyjaśnić jak walczyła armia cesarska, a jak armia konsularna. Nawet w 2-3 zdaniach.
Zouave - 3 Grudzień 2013, 22:13

A tak mam wrażenie, ze wypowiadamy magiczne słowo "Napoleon" i wszystko jest jasne. Nawet, że chodzi o Bonapartego Stryjka a nie bratanka. Tymczasem Marengo to starcie na styku dwóch epok. Czemu tego nie wykorzystać?
clown - 6 Grudzień 2013, 11:40

"Marengo" Rogackiego zakupiona i przeczytana. Praca odpowiednia do ceny i tematyki serii. Dużo lepsza od Leśniewskiego. Nie jest tak wyczerpująca jak Arnold (który też nie jest wyrocznią w tym temacie), ale daje ogląd sytuacji na polu bitwy oraz manewrów, które do niej doprowadziły. Moim zdaniem warto mieć za tę cenę.
Oczywiście po lekturze z przyjemnością zasiadłem do planszy i rozegrałem szybką partyjkę "Bonaparte at Marengo", gdzie tym razem Austriacy okazali się lepsi :)
Muszę też podpytać Zuckera kiedy planuje czworaczki z tej serii, bo w nieco innej skali świetnie będzie widać manewry tej bitwy.

Zouave - 6 Grudzień 2013, 16:54

Marengo nie było żadną "bitwą napoleońską". Opis działań do godziny circa 13-tej (przełamanie grenadierów z Brygady Lattermana) jest bardziej niż skrótowy. Z pracy pułkownika Furse'a dowiadujemy się, ze dopiero ok. 10-tej Haddick zakończył rozwinięcie.
Rogacki - to moje zdanie - bardzo upraszcza pisząc, że było tylko jedno przejście przez szaniec na przedmościu i ze o 10 wznowiono bitwę. Prawda, ale wybrakowana.
Ani słowa o tym, dlaczego Haddick niby tak długo się rozwijał.
Poza tym znalazło się stwierdzenie o kolumnie Bellegarde'a atakującej Francuzów nad Fontanone. Co to była za kolumna - nie wiem. Bellegarde dowodził jedną z brygad dywizji Haddicka. Jedną, ale nie jedyną, a i to w składzie aż 3 batalionów. Ani słowa o tym, skąd się wzięło 25 dział wspierających Haddicka i czy nie przypadkiem były to działa własne jego brygad (choć liczebność artylerii liniowej z Dywizji Haddicka to na mur beton nie było 25 dział).
Opis przechodzenia przez mosty gubi gdzieś dywizje grenadierów Morzina, która stanowić miała rezerwę (trzeci rzut centrum). O'Reilly - po wyparciu Francuzów z Pedrabona (albo Pedrabuona - autor używa nazwy Padrebona) został skierowany do innych zadań. ANi słowa o tym, że zgrupowanie O'Reilly to prawe skrzydło armii austriackiej, a zatem jego miejsce miło gdzie? No na prawym skrzydle. W centrum miało być centrum, a pierwszą linię centrum stanowiła Dywizja Haddicka, która właśnie była przesuwała się na plac boju i trzeba było się jej usunąć, by miała się gdzie rozwinąć.

Gdyby była to bitwa "napoleońska" (cokolwiek by to miało znaczyć), dywizja Haddicka nie musiałaby się za bardzo rozwijać, tylko przeformować w kolumny do uderzenia i poustawiać bataliony w linię. Tymczasem owo rozwijanie to chyba miało kompletnie inny charakter.

clown - 6 Grudzień 2013, 19:30

Jak nie wiesz czym jest "bitwa napoleońska", to tego nie kwestionuj.
Zouave - 6 Grudzień 2013, 19:52

clown napisał/a:
Jak nie wiesz czym jest "bitwa napoleońska", to tego nie kwestionuj.


Gratulacje. Wypowiedź "na poziomie".
Poza tym nie wiedziałem, że Melas też się nazywał Bonaparte.

Rogacki o koncentracji artylerii przez Marmonta przed atakiem Desaixa:
"Należy sądzić, że mimo wszystko była to jedna bateria (zasada Bonapartego koncentracji ognia)." (s. 67).

Bonaparte był mało znaczącym oficerkiem artylerii, gdy stosowano wielkie baterie, których działanie polegało na koncentracji rezerwy artyleryjskiej w jednym, kluczowym miejscu.
Tak - najpewniej (bo ani Arnold, ani Furse, ani Leśniewski, ani Rogacki tego nie nazywają wprost) działała austriacka rezerwa artyleryjska. Stąd Rogacki zastanawia się nad liczbą dział u Austriaków, a absolutnie nie odnosi się do taktycznych zasad rządzących jej działaniem (i podziałem artylerii na dwa główne rodzaje).

Zouave - 6 Grudzień 2013, 20:46

Dr Alfred Herrman, "Marengo. Mit zwei Karten und einem bibliographischenAnhang.", 1903.

s. 62 i następne - opis taktyki armii habsburskiej. Proszę znaleźć nawet jakiś drobny skrót czegoś takiego w pracy Rogackiego.

clown - 6 Grudzień 2013, 20:53

Kolejna wypowiedź potwierdzająca, że nie rozumiesz definicji bitwy napoleońskiej. Ale może kiedyś do niej dojdziesz.
Zouave - 6 Grudzień 2013, 20:56

clown napisał/a:
Kolejna wypowiedź potwierdzająca, że nie rozumiesz definicji bitwy napoleońskiej. Ale może kiedyś do niej dojdziesz.


Proponuję o Marengo poczytać cokolwiek innego niż Rogacki i monografia 9 półbrygady lekkiej.
I proponuję pisać w temacie. Następny wpis nie w temacie wyleci.

Archanioł - 6 Grudzień 2013, 21:55

A który post jest nie na temat? To Ty postawiłeś tezę, której w żaden sposób nie uzasadniasz. Odsyłasz do literatury innej niż Rogacki, a co poza Arnoldem przeczytałeś?. Poczytaj może Camon, Colina, Kukiela Tularda czy Cantala. Tak można się przerzucać "argumentami".
Poza tym, Twój styl dyskusji mocno zniechęca do wdawania się z Tobą w polemikę. Traktujesz każdego dyskutanta o odmiennych poglądach inaczej niż siebie. Co raz więcej osób stawia sobie pytanie czy jest w ogóle sens uczestnictwa w tym forum?

Anders - 6 Grudzień 2013, 21:58

Panowie, po co wam definicja "bitwy napoleońskiej"? Chodzi o definicję z punktu widzenia teorii wojskowości, czy chronologii?
Archanioł - 6 Grudzień 2013, 22:06

Z teorii wojskowości.
Zouave - 6 Grudzień 2013, 22:07

Archanioł napisał/a:
A który post jest nie na temat? To Ty postawiłeś tezę, której w żaden sposób nie uzasadniasz. Odsyłasz do literatury innej niż Rogacki, a co poza Arnoldem przeczytałeś?. Poczytaj może Camon, Colina, Kukiela Tularda czy Cantala. Tak można się przerzucać "argumentami".
Poza tym, Twój styl dyskusji mocno zniechęca do wdawania się z Tobą w polemikę. Traktujesz każdego dyskutanta o odmiennych poglądach inaczej niż siebie. Co raz więcej osób stawia sobie pytanie czy jest w ogóle sens uczestnictwa w tym forum?


To ty, Stalin i ostatnio Clown starcie się za wszelką cenę udawać, że nie rozumiecie, że dyskutujemy na argumenty, a nie na "argumenty" nie wiesz, nie czytałeś, nie rozumiesz.
Jak ci się nie chce pisać, to absolutnie nie trzymam.
Łaski nikomu nie robisz. Ja osobiście mam dosyć ciągłego drażnienia mnie i za chwilę udawania niewiniątka

Cytat:
Odsyłasz do literatury innej niż Rogacki, a co poza Arnoldem przeczytałeś?. Poczytaj może Camon, Colina, Kukiela Tularda czy Cantala


Griffith, Nosworthy (przynajmniej część pracy o czasach Napoleona Wielkiego), fragmentami Dolleczek, Furse (na razie fragment dotyczący Marengo) to, co powoływałem przed chwilą (Herrman).
Colin, ale nie "napoleoński", za to wystarczy, by zrozumieć, kim był i co chciał Guibert, a to jego pomysły i innych XVIII-wiecznych Francuzów były podstawą działania sporej części (piechota i artyleria) armii imperialnej, a wcześniej republikańskiej.

Żmodikowowie, Enrico Acerbi, Hofschroer, von Hoepfner, Kiersnowski.
Jak jeszcze co poczytam, to się pochwalę.

Jak widać w większości nie są to Francuzi i nie są to apologeci Bonapartego.

Zouave - 6 Grudzień 2013, 22:17

Anders napisał/a:
Panowie, po co wam definicja "bitwy napoleońskiej"? Chodzi o definicję z punktu widzenia teorii wojskowości, czy chronologii?


Nie ma chyba takiej definicji. Generał Camon pisał o napoleońskim systemie wojny. Nie czytałem, nie wypowiem się.

Jestem natomiast przeciwny wsadzaniu do "napoleońskiego" worka wszystkiego tego, co zdarzyło się dajmy na to od ostrzału Marsylii po Waterloo.
Gdybyś chciał, polecam pracę Paddy'ego Griffitha "Art of War of Revolutionary France".
Owszem, Griffith jest antybonapartystą, ale nie można a priori odrzucać wszystkiego, co pisze.
Gwoli ciekawostki zanim objawił sie młody generał Bonaparte, "jego" ludzie robili co innego w armiach rewolucyjnych i zbierali doświadczenie. Np. Berthier czy Ney (który w 1800 w ogóle Napoleonowi nie podlegał.

Kupiłem książkę Rogackiego, przeczytałem o bitwie i wiele nowego się nie dowiedziałem. Rozważania o tym, czy gwardia konsularna została rozbita czy też nie zajmują sporo miejsca, podobnie jak rozważanie, w jakim szyku ustawił swoją dywizję generał Boudet.
Można byłoby ściąć rozważania na temat dywizji Boudeta, a odrobinę wstawić porównania taktyki armii republikańskiej (a nie żadnej napoleońskiej) i habsburskiej.
Wtedy byłoby oczywiste, dlaczego jedni piszą o austriackich 90 działach, inni 180. Że jedni piszą o artylerii liniowej, czyli piechoty, inni o artylerii liniowej i do tego artylerii rezerwowej.

Czy to ma znaczenie?
Ma, bo jeśli się pisze o Marmoncie i jego koncentracji artylerii (Rogacki pisze, ze to realizacja bonapartystowskiej zasady koncentracji), to warto napisać o działaniach artylerii habsburskiej i o formowaniu ad hoc baterii z artylerii batalionowej (czytaj liniowej) oraz o użyciu rezerwy artyleryjskiej.

Jeszcze raz:
Marengo to nie była żadną bitwą napoleońską. Spotkały się ze sobą dwie armie, z których jedna walczyła po staremu, nawet ustawiając się do bitwy na modłę XVIII wieczną, a druga walczyła częściowo przynajmniej po Guibertowsku, zaś Guibert (jeśli dobrze pamiętam przynajmniej wg Generał Colina) był zwolennikiem ognia, a nie uderzeń kolumnami. Bopnaparte tej armii ani nie tworzył, ani nie szkolił, ani niczego w zakresie taktyki elementarnej nie wymyślił. Zaś sama bitwa była wynikiem napoleońskiego sposobu prowadzenia OPERACJI i dzięki temu sposobowi Bonaparte o mało co nie wyleciał za burtę historii.
Niecałe pół roku później w Niemczech generał Jean Moreau rozwałkował Austriaków znacznie bardziej niż Bonaparte.
Potrafisz jednak powiedzieć tak z marszu o bitwie pod Hohendlinen?
To nie jest absolutnie złośliwe pytanie, tylko sam sobie na nie odpowiedz: czy utkwiło Ci w głowie nazwisko Richepance?

Anders - 6 Grudzień 2013, 22:41

No właśnie zastanawiam się jakie zatem miałyby być wyznaczniki bitwy napoleońskiej, skoro dużą część elementów można znaleźć - w teorii bądź praktyce - już wcześniej.
Archanioł - 6 Grudzień 2013, 22:44

Cytat:
To ty, Stalin i ostatnio Clown starcie się za wszelką cenę udawać, że nie rozumiecie, że dyskutujemy na argumenty, a nie na "argumenty" nie wiesz, nie czytałeś, nie rozumiesz.
Jak ci się nie chce pisać, to absolutnie nie trzymam.
Łaski nikomu nie robisz. Ja osobiście mam dosyć ciągłego drażnienia mnie i za chwilę udawania niewiniątka


Tylko po co z tobą dyskutować skoro wiesz lepiej? Przemek Cię ośmieszył i skasowałeś mu konto, choć wiele byś od niego w temacie DWS i współczesnym nauczyć.
A co do mojego pisania/nie pisania, to czytaj z większym zrozumieniem.

Cytat:
Griffith, Nodworthy (przynajmniej część pracy o czasach Napoleona Wielkiego), fragmentami Dolleczek, Furse (na razie fragment dotyczący Marengo) to, co powoływałem przed chwilą (Herrman).
Colin, ale nie "napoleoński", za to wystarczy, by zrozumieć, kim był i co chciał Guibert, a to jego pomysły i innych XVIII-wiecznych Francuzów były podstawą działania sporej części (piechota i artyleria) armii imperialnej, a wcześniej republikańskiej.

Żmodikowowie, Enrico Acerbi, Hofschroer, von Hoepfner.
Jak jeszcze co poczytam, to się pochwalę.

Jak widać w większości nie są to Francuzi i nie są to apologeci Bonapartego.


No to może czas sięgnąć po Nosworthy'ego "Battle tactics of Napoleon and his enemies" albo Muira Tactics and the Experience of Battle in the Age of Napoleon"? Może lepiej doczytać Camona? Żmodikowowie mówią o Rosjanach. Artykułow Acerbiego nie czytałem. Hofschroera którą pracę ? von Hoepfnera mam, tak samo jak nienapoleońskiego Colina, dla którego ostatnie lata ancient regim stanowiły podwaliny dla systemu napoleońskiego. I mam też Cantala dla którego napoleoński to to samo co rewolucyjny.

Zouave - 6 Grudzień 2013, 22:58

Anders napisał/a:
No właśnie zastanawiam się jakie zatem miałyby być wyznaczniki bitwy napoleońskiej, skoro dużą część elementów można znaleźć - w teorii bądź praktyce - już wcześniej.


To dlatego napisałem, że czegoś takiego nie było.
Co najwyżej wyznacznik mógł tkwić w napoleońskim systemie operacyjnym czyli na szczeblu ponadtaktycznym.

Podczas Marengo nie było żadnego francuskiego manewru o charakterze ponadtaktycznym - nie licząc sprowadzenia dywizji Boudeta z korpusu Desaixa.
Wszystkie siły Armii Odwodowej, które brały udział w bitwie (poza wskazaną wyżej dywizją Boudeta) znajdowały się albo na placu boju albo w jego pobliżu (koło San Giuliano Vecchio bądź niedaleko Scrivii - Tore di Garifolo.
Wszystkie siły austriackie znajdowały się albo na placu boju (prawe skrzydło armii czyli Kolumna O'Reilly'ego) albo miały przemaszerować Bormidę i ustawić się w szyku do bitwy (centrum) bądź wziąć udział w manewrze na Castel-Ceriolo i potem na wschód (lewe skrzydło czyli Kolumna Otta). Dopisywanie tu jakiejś teorii napoleońskiej jest zwyczajnie przesadą. Zdecydowanie bardziej "napoleoński" był manewr Moreau pod Hohenlinden (3. grudnia 1800), ale tam po pierwsze nie było Bonapartego.

Można mieć kompletnie odmienne zdanie od mojego, ale jeśli tak, to proszę mi wskazać, cóż takiego pod Marengo zrobili Francuzi, czego nie robili wcześniej, zanim Bonaparte się objawił. Ba, nawet nakombinowali wyciągając kawalerię z korpusów do osobnej rezerwy (pod tym względem dywizje austriackie były znacznie bardziej "standardowe" jak na XVIII-wieczne francuskie pomysły - wystarczy porównać Odeb dywizji Moreau z grudnia 1800 z OdeB dywizji Bonbapartego z czerwca 1800 by widzieć, jak bardzo "napoleoński" był to okres.
Tyraliera?
No bez żartów. Tego nie wymyśliła nawet armia rewolucyjna/republikańska. Kolumny do uderzenia? Bez żartów, zastosowanie kolumny to pomysły XVIII-wiecznych Francuzów, przy czym Guibert - jeśli dobrze rozumiem - zakładał kolumnę batalionu jako szyk manewrowy. Z mapy Korpusu Inżynierów Armii Odwodowej naszkicowanych po bitwie pod Marengo wynika, że obydwie armie walczyły głównie w szyku linearnym (tak, tak, Francuzi rozwinięci w linie), zresztą nie darmo Francuzom zabrakło amunicji. Tyle, że przed bitwą (a po zwariowanych jak na Austriaków czasach Suworowa) Austriacy zaprzestali chwilowo zmasowanego użycia tyralier (o rzekomym wzorowaniu się w tym zakresie Francuzów na Austriakach pisał Griffith), z powrotem walczono zgodnie z "uświęconymi" schematami taktyki linearnej. Tyle, ze wg Dolleczka wydarto Bataillonsgeschuetze (działa batalionowe) z batalionów i ad hoc utworzono z nich baterie. Tymczasem Francuzi mieli tak mało artylerii, że ich rezerwa była więcej niż skromna, za to porozdzielali działa pomiędzy dywizje. W ten sposób ani rezerwa ich nie miała na tyle, ani dywizje. A to, co zrobił Marmont to było skupienie baterii bodaj dwóch dywizji albo jednej dywizji i rezerwy armijnej - wielkie halo, bo gość zrobił baterię na 17 albo 18 armat. Nigdzie nie znalazłem jak na razie dokładnego opisu działania artylerii habsburskiej, ale przypuszczam (po lekturze fragmentu pracy Antona Dolleczka), że te 18 ustawienie 18 armat w jedną Wielka baterię to było żadne wielkie cudo.

Poza tym nie zapominajmy, ze w 1800 rewolucyjna/ republikańska Francja traktowana była jak wrzód na tylnej części ciała i nikt absolutnie nie traktował jej jako wzorca. Owszem, ulepszano taktykę, ale bez przesadyzmów. Dla Suworowa podstawowym szykiem piechoty był szyk linearny, tyle, ze preferował - zamiast szybkiego ognia ogień mierzony i szybki ruch do przodu (co stało w sprzeczności z austriacką taktyką linearną i z francuską taktyką piechoty).

Nie chodzi o to, ze Rogacki nie wie tego, tylko - to moje zdanie - powinien napisać więcej o mechanizmach, a mniej rozwodzić się nad tym, czy gwardia konsularna została rozbita czy nie. Dwie stronice książki poświęcił na naukę czytelnika, jak czytać nazwy francuskie. Zupełnie jak za komuny.

Archanioł - 6 Grudzień 2013, 23:02

Cytat:
Nie ma takiej definicji. generał Camon pisał o napoleońskim systemie wojny. Nie czytałem, nie wypowiem się.


Nie czytałeś, nie wypowiesz się, ale definicji nie ma :mrgreen:
La guerre napoleonienne składa się z 3 części: Precis des Campagnes, Systemes d'operations i Bataille (dwie ostatnie po polsku nakładem Napoleon V). Camon w 3 części wyraźnie pisze o napoleońskim systemie bitewnym, który rozciąga od pierwszych bitew kampanii włoskiej po jego upadek.

Cytat:
Marengo to nie była żadną bitwą napoleońską. Spotkały się ze sobą dwie armie, z których jedna walczyła po staremu, nawet ustawiając się do bitwy na modłę XVIII wieczną, a druga walczyła częściowo przynajmniej po Guibertowsku, zaś Guibert (jeśli dobrze pamiętam przynajmniej wg Generał Colina) był zwolennikiem ognia, a nie uderzeń kolumnami. Bopnaparte tej armii ani nie tworzył, ani nie szkolił, ani niczego w zakresie taktyki elementarnej nie wymyślił. Zaś sama bitwa była wynikiem napoleońskiego sposobu prowadzenia OPERACJI i dzięki temu sposobowi Bonaparte o mało co nie wyleciał za burtę historii.
Niecałe pół roku później w Niemczech generał Jean Moreau rozwałkował Austriaków znacznie bardziej niż Bonaparte.
Potrafisz jednak powiedzieć tak z marszu o bitwie pod Hohendlinen?
To nie jest absolutnie złośliwe pytanie, tylko sam sobie na nie odpowiedz: czy utkwiło Ci w głowie nazwisko Richepance?


Podstawą założeń bitwy napoleońskiej było to, że stosowanie rozwiązań taktycznych (kolumna czy linia) uzależnione będzie od konkretnego przypadku. Na to zwraca uwagę i Camon i Colin. To raz. Dwa - podstawą napoleońskiego systemu bitwy było najpierw zmiękczenie ogniem przeciwnika, a dopiero potem uderzenie na broń białą w szyku kolumnowym. Z tego punktu widzenia, jesli idzie o stronę francuską, Marengo spełnia wszystkie kryteria aby zaliczyć ją do "bitew napoleońskich"

Zouave - 7 Grudzień 2013, 09:05

Przeczytałem opis bitwy pod Marengo autorstwa Davida Hollinsa (Osprey pt: "Marengo 1800. Napoleon's day of fate."

Wprawdzie pasuje to przeczytać jeszcze raz, żeby się wgryźć w szczegóły, niemniej opis na stronach od 56 do 93 jest zdecydowanie bardziej szczegółowy niż u Rogackiego. Oczywiście te 40 stron to nie tylko tekst, ale i grafiki nawet na pół stronicy (abstrahując od szkiców terenowych na całe dwie stronice).

No i dowiedziałem się co nieco o taktyce Austriaków, a nawet na późniejszych stronach są rady i porady dla Wargamerów.
No i nie ma hołubienia Bonapartego, wszak Hollins to Brytyjczyk.

clown - 7 Grudzień 2013, 09:13

Sam Camon praktycznie wystarczy, by zrozumieć ideę bitwy napoleońskiej, ale lepiej nadymać się jak balon na Sylwestra i czepiać się Rogackiego, bo przeczytało się jedną książkę o Marengo więcej.
Zouave - 7 Grudzień 2013, 09:21

Czy wystarczy przeczytać Camona, by zrozumieć istotę działań wszystkich armii biorących udział w "wojnach napoleońskich"?
A może oglądanie rzeczywistości wyłącznie przez pryzmat armii Bonapartego to dostrzeganie tylko części faktów?
Co ma "bitwa napoleońska" do Hohenlinden, która była zdecydowanie bardziej "napoleońska" od Marengo, mimo że Bonapartego tam nie uświadczył?

Pan Rogacki powołuje się głównie na opracowania francuskie, nawet austriacką publikację przytacza w tłumaczeniu francuskim.
Jak opisać armie w sytuacji, gdy korzysta się z informacji z jednej strony?

Wychodzi z tego wtedy "bitwa napoleońska" a nie bitwa pomiędzy armią cesarską a armią republikańską (a nie żadna "napoleońską").

Zouave - 7 Grudzień 2013, 09:33

Aż sobie kupiłem pracę Huberta Camona. Zobaczymy, czy w ogóle i na ile zmienię zdanie o Marengo.

Swoja drogą w opozycji do twierdzeń Camona odnośnie "systemu" pozostawał Generał Mossor ("Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny", s. 375).

Szkic na stronie 374 (Mossor pisał, że przedrukował to z pracy Camona, szkic 11, s. 62 wydania, z którego korzystał) jakoś częściowo przypomina mi pewną bitwę, w której Bonaparte absolutnie nie uczestniczył, mimo ze odbyła się za jego konsulatu i co więcej zwyciężyła w niej armia Republiki.

Zeka - 7 Grudzień 2013, 10:28

A ja przeskoczę do wieku XX i czasów powojennych (o średniowiecznym społeczeństwie, jak mniemam, niewielu będzie chciało czytać ;) ). Dotarła do mnie praca poświęcona wydarzeniom związanym z buntem Walerija Michajłowicza Sablina, kapitana III kl. (rok 1975). Jak ją przeczytam, podzielę się wrażeniami (chyba, że zapomnę ;) ).
Zouave - 7 Grudzień 2013, 10:30

Ja Ci przypomnę, bo temat ciekawy.
Zouave - 7 Grudzień 2013, 12:12

http://www.amazon.co.uk/B...86414233&sr=1-5

To będzie następna rzecz, jaką sobie kupię.
Wprawdzie Pan Forczyk narzeka, ale chyba chodzi autorowi o ukazanie zjawiska na przykładzie Armii Północy. Swoją droga widać, jak tytuł jest mylący, skoro ma oznaczać opis taktyki i organizacji armii rewolucyjnych, a w zasadzie chodzi o pokazanie tego wszystkiego na przykładzie jednej z armii.

http://www.amazon.co.uk/F.../ref=pd_sim_b_1

To też może być ciekawe. Proszę popatrzeć na zakres czasowy - Marengo w czasie bitew Francji Rewolucyjnej.
To jak?
Nie napoleońskiej tylko rewolucyjnej?

clown - 7 Grudzień 2013, 18:04

Jean Colin "Przeobrażenia wojny". Bardzo ciekawy rozdział o bitwach napoleońskich. Colin wraz z uzasadnieniem wręcz podaje datę pierwszej bitwy napoleońskiej. Kilka lat PRZED Marengo.
To czy zmienisz zdanie czy nie, akurat nie ma wielkiego znaczenia. Twoja opinia w tym względzie jest zwyczajnie obojętna, bo nie nie masz ku temu ani wiedzy, ani warsztatu, ani lat badań za sobą. Nic. To czy Pan Łukasik łaskawie uzna lub nie Marengo za bitwę napoleońską, nic w tym przedmiocie nie zmieni. Pogódź się z tym.
I Twoje dalsze refleksje po raz kolejny potwierdzają, że mylisz chronologię z ewolucją systemu, że mylisz taktykę z myślą operacyjną i strategią. Tak samo Prusacy nie umieli zrozumieć dlaczego Napcio prał ich w 1806, a Austriacy w 1796, 1800 i 1809.

clown - 7 Grudzień 2013, 18:16

Polecam także jeden z rozdziałów w pracy Vachee, a mianowicie rozdział X "Napoleon na polu bitwy", cz. 2, "Bitwa".
Zouave - 7 Grudzień 2013, 18:47

clown napisał/a:
To czy zmienisz zdanie czy nie, akurat nie ma wielkiego znaczenia. Twoja opinia w tym względzie jest zwyczajnie obojętna, bo nie nie masz ku temu ani wiedzy, ani warsztatu, ani lat badań za sobą. Nic. To czy Pan Łukasik łaskawie uzna lub nie Marengo za bitwę napoleońską, nic w tym przedmiocie nie zmieni. Pogódź się z tym.


Podobnie jak i mnie nie interesuje opinia Pana Domalskiego w temacie mojej opinii.
Colin to nie jedyny autorytet, na którym można się opierać.
Staram się nie popierać opinią Bonapartofilów, abstrahując od mojego do nich szacunku.

Cytat:
I Twoje dalsze refleksje po raz kolejny potwierdzają, że mylisz chronologię z ewolucją systemu, że mylisz taktykę z myślą operacyjną i strategią.


Dziękuje za zwrócenie uwagi. Pozwolę się nie zgodzić z twierdzeniem, że mylę taktykę z operacjami a chronologię z ewolucją, w której Bonaparte nie brał udziału od początku i do której wkroczył w trakcie.
Taktyka to sposób ustawienia i wykorzystania na placu boju podstawowych pododdziałów, zaś myśl operacyjna dotyczy kompletnie czego innego - przygotowania do bitwy i doprowadzenia do niej, ale już nie samej bitwy.
Mylenie XX-wiecznego z XIX-wiecznym polem bitwy bywa brzemienne w skutki, a niekoniecznie Bonapartofile mają rację. W odpowiednim temacie sporo napisałem na temat rozróżnienia taktyki elementarnej, taktyki Wielkich Jednostek i operacji.
I to nie z głowy, a cytując ludzi mądrzejszych ode mnie.

Cytat:
Tak samo Prusacy nie umieli zrozumieć dlaczego Napcio prał ich w 1806, a Austriacy w 1796, 1800 i 1809.


Tak samo trudno jest zrozumieć, dlaczego Napcio fuksem wygrał Marengo, a Moreau zasłużenie Hohenlinden. Mimo wspaniałości "systemu wojny" Bonapartego, którego akurat pod Hohenlinden nie było.
Polecam Griffitha ("The Art of War of Revolutionary France). Sporo rzeczy tłumaczy.

Anders - 28 Styczeń 2014, 01:35

Nie ma kto pożyczyć wojennych wspomnień Adolfa Gallanda?
adalbert - 28 Styczeń 2014, 20:06

Pan Jastrzębski (zapomniałem imienia - Jarosław?) nie tak dawno wydał w inforcie Bitwę na Morzu Koralowym, a na dniach ukaże się długo oczekiwane Midway jego autorstwa. Zgryz polega na tym, czy te pozycje nie będą się w sporych fragmentach pokrywać... any thoughts?
ConradP - 30 Styczeń 2014, 17:42

Edipresse i Bellona rozpoczynają nową serię książeczek pt. "Zwycięskie Bitwy Polaków"

Wydawnictwo Edipresse – Kolekcje oraz Wydawnictwo Bellona przedstawiają nową kolekcję „Zwycięskie Bitwy Polaków” . Jest to wyjątkowa seria poświęcona chwale polskiego oręża.
W złożonej z 40 tomów kolekcji postaramy się przedstawić Czytelnikom te wydarzenia, z których jesteśmy szczególnie dumni – nasze zwycięskie boje. Opiszemy bitwy znane, ale także te zapomniane, warte przypomnienia, w których kunszt naszej sztuki militarnej jest szczególnie widoczny.
Przypomnimy czasy kiedy przed naszymi wojskami drżała zarówno Europa jak i Azja, kiedy sława polskiego żołnierza wykraczała daleko poza granice naszego rozległego państwa. Nasza kolekcja to opowieść w której główną rolę odgrywa Rzeczpospolita Zwycięska!
Partnerem kolekcji jest Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
Tom 1 „Bitwa Warszawska 1920” od 30 stycznia w kioskach!


Szkoda, że nie wiadomo od razu autorów poszczególnych tomików. "Bitwa Warszawska" jest autorstwa Iwony Kienzler. Dotąd kojarzyła mi się z miłościami polskich królów ;)

Zouave - 30 Styczeń 2014, 20:17

http://books.google.pl/bo...1791-94&f=false

To robi ciekawe wrażenie.

http://books.google.pl/bo...1791-94&f=false

To bym chętnie kupił, ale rzadkie i diabelnie drogie.

Anders - 31 Styczeń 2014, 03:10

Fajna promocja. Obok Beevora i Daviesa jest i pozycja mojego kolegi ze studiów, Kamila Janickiego.

http://swiatczytnikow.pl/...ytnik%C3%B3w%29

clown - 31 Styczeń 2014, 08:16

Ale książki w ofercie słabe. Przynajmniej dla mnie. Czytadła w 95%.
Anders - 31 Styczeń 2014, 11:12

OK, skojarzyłem, ze o Beevorze rozmawialiście jeszcze z Archaniołem chyba, więc dałem link. Nie znam oferty Znaku.
Zouave - 1 Luty 2014, 12:58

Nabyłem ostatnio i czekam na dwie prace dotyczące interesującego mnie okresu wojen rewolucyjnych:

http://www.amazon.co.uk/g...0?ie=UTF8&psc=1


"The Armies of the First French Republic, and the Rise of the Marshals of Napoleon I: Armee Du Nord v. 1"


Armia Północy walczyła między innymi pod Tourcoing oraz Fleurus.
Autor to zmarły w 1923 roku historyk brytyjski pochodzenia irlandzkiego Ramsay Weston Phipps, emerytowany pułkownik artylerii.
Jeszcze ie wiem, co w środku (brak podglądu), ale jak książka dojdzie, to opowiem.

Również druga rzecz dotyczy głównie Armii Północy.
W oparciu o jej historię autor ukazuje taktykę, morale, rekrutację armii Francji w okresie rewolucji (praca obejmuje okres od 1791 do 1794).

www.amazon.co.uk/gp/produ...0?ie=UTF8&psc=1

"The Bayonets Of The Republic: Motivation And Tactics In The Army Of Revolutionary France, 1791-94."

Zobaczymy, co to jest.

Janek - 1 Luty 2014, 13:03

Wydawnictwo Poznańskie w ofensywie. Właśnie wyszły dwa tytuły w nowej ciekawej serii : Początki Państw dotyczące Czech i Rusi, a na stronie informacja, że na marzec szykują nową serię reprintów klasycznych polskich prac historycznych - pierwsze dwa tytuły dotyczą powstania styczniowego i listopadowego. Zapowiadano je już na targach książki historycznej na małej niepozornej ulotce. Dla mnie pozycje obowiązkowe. Oto link :

http://www.wydawnictwopoz...zapowiedzi.html

Zouave - 1 Luty 2014, 20:51

Rok 1863 i Wojna polsko-rosyjska zachęcają.
PzKpfw II - 2 Luty 2014, 21:51

Na Sokolnickiego czekam z niecierpliwością :) Już odkładam kasę. Mogliby przygotować też jego Wojnę 1809 i kompletną Wojnę polsko - rosyjską Tokarza, bo na Allegroszu astronomiczne ceny trzeba płacić.

http://www.pbc.rzeszow.pl...content?id=2035

adalbert - 2 Luty 2014, 22:40

Pamiętam, że swego czasu masę reprintów (i to w twardej oprawie z pozłacanymi brzegami stron), w tym chyba również Sokolnickiego, wydawało wyd. Kurpisz, również z Poznania.
Zouave - 6 Luty 2014, 15:50

http://www.amazon.co.uk/g...0?ie=UTF8&psc=1


"The Armies of the First French Republic, and the Rise of the Marshals of Napoleon I: Armee Du Nord v. 1"


Zacząłem czytać.

Jest to praca o armii i wojnach rewolucyjnej (czy też prędzej Republikańskiej) Francji, a zarazem na jej tle ukazywane są szczegóły z życia marszałków Bonapartego.
Praca warta uwagi, bop ukazująca w świetle historii późniejszych wielkich dowódców.

Autor wyraźnie pisze, ze prawidłowa ocena Konsulatu i Cesarstwa jest niemożliwa bez poznania dziejów od 1789 r. Niby truizm, ale warto o nim pamiętać.
Marszałek Bernadotte zaczynał jako podoficer armii królewskiej, a wybił się dzięki utworzeniu oddziałów ochotniczych, w których wybierano oficerów.

PzKpfw II - 12 Luty 2014, 19:51

Czyli masz carte blanche? :razz:
Zouave - 12 Luty 2014, 19:52

PzKpfw II napisał/a:
Czyli masz carte blanche? :razz:


Zaraz se wypełnimy ;-)
Niebawem przepiszę rozdziały. Cierpliwości. Ucz się tego od Angoli :P .

Zouave - 12 Luty 2014, 20:01

Doszła do mnie dzisiaj praca Prof. Johna Lynna pt "The Bayonets of the Republic. Motivation and Tactics in the Army of Revolutionary France, 1791-94."

Praca dzieli się na następujące rozdziały:

:arrow: Sekcja Pierwsza: Victory in the North

:!: Rozdział 1: The Armee du Nord on Campaign
:!: Rozdział 2: The Elements of Victory: A Theory of Combat Efectivness

:arrow: Sekcja Druga: Composition, Control, and Motivation

:!: Rozdział 3: The New Soldier: Composition and Character of the Rank and File
:!: Rozdział 4: The New Officer Corps: Social Composition, Political Surveillance, and Military Leadership
:!: Rozdział 5: Discipline in an Army of Citizen-Soldiers
:!: Rozdział 6: The Political Education of the Armee du Nord
:!: Rozdział 7: The Ordinaire and Motivation

:arrow: Sekcja Trzecia: Doctrine, Training, and Tactics

:!: Rozdział 8: The Cult of the Bayonet: Enthusiasm and Tactics
:!: Rozdział 9: Cavalry and Artillery in an Infantry Army
:!: Rozdział 10: Training an Evolving Infantry
:!: Rozdział 11: Line and Column on the Battlefield
:!: Rozdział 12: The Dimensions of Open Order Combat in the Armee du Nord
:!: Rozdział 13: Motivation and Tactics: The Experience of the Armee du Nord in Context

:arrow: Ząłączniki: Tables Concerning Tactical Practice

Zouave - 12 Luty 2014, 20:06

http://www.amazon.co.uk/B...=paddy+griffith

Coś dla Panów Graczy ;-)

clown - 13 Luty 2014, 07:46

Szkoda tylko, że większość z tego jest już dostępna w sieci. Wyciąganie kasy.
Zouave - 13 Luty 2014, 07:53

Nie wiedziałem. Na razie nie znalazłem w sieci.
clown - 13 Luty 2014, 07:56

Była strona o Kriegsspiel i tam były opisane te wersje brytyjskie. Jak znajdę linka to wrzucę.
Zouave - 13 Luty 2014, 07:56

Będę wdzięczny.
Zouave - 13 Luty 2014, 07:57

http://www.kriegsspiel.org.uk/

Jeśli to to, to ktoś grzecznie pousuwał treść ;-)

clown - 13 Luty 2014, 08:00

Nom, bardzo możliwe :)
Teufel - 13 Luty 2014, 22:26

Właśnie nabyłem:
Przełamywanie bariery Bismarcka
Manewr na Pułtusk
Triumf Napoleona. Kampania frydlandzka 1807 roku
Morskie imperia
Od Abydos do Akcjum. Wojny morskie w czasach hellenistycznych
Guadalcanal 1942-1943

Postanowiłem się dokształcać z dobrych źródeł w kwestii wojen napoleońskich, mam pytanie, czy Pułtusk i Frydlandzka kampania się uzupełniają i tworzą obraz całej wojny 1807?
Morisona też nic wcześniej nie czytałem. Ale ma dobre opinie :)

Anders - 25 Luty 2014, 20:32

Miłośnikom wielkiej wojny:

http://iagellonica.com.pl/?p0=2&p1=8&o=215

Zouave - 27 Luty 2014, 19:50

Nabyłem w NapoleonieV pracę Karola Riedla "Monthyon" o boju spotkaniowym niemieckiego IV Korpusu Rezerwowego z grupą generała de Lamaze w dniu 5 września 1914 r. Jest to reprint pracy między wojennej i rzut oka pozwala stwierdzić, ze mamy do czynienia z książką na poziomie pracy Pawlika o Lwowie 1914.
Paafko - 1 Marzec 2014, 18:09

Anders napisał/a:
Miłośnikom wielkiej wojny:

http://iagellonica.com.pl/?p0=2&p1=8&o=215


Andersie, masz może tę pozycję? Interesuje mnie spis treści.

ConradP - 1 Marzec 2014, 22:14

Tutaj możesz go podejrzeć:
http://ksiazkihistoryczne...atowej/p,355520

Paafko - 1 Marzec 2014, 23:22

Dzięki! Od razu założyłem, że skoro nie ma na stronie Wydawcy to nigdzie indziej nie będzie.
bawarskij - 7 Marzec 2014, 20:08

Generał-adiutant, gen.-lejt., Konstantin Pietrowicz von Kaufman; od 17/29 kwietnia 1865 r. do 9/21 października 1866, sprawując urząd wileńskiego generała-gubernatora powołał w styczniu 1866 r., komisję Storożenki, której zadanie polegało na ostatecznym rozstrzygnięciu kwestii zmiany języka polskiego w nabożeństwach dodatkowych na język rosyjski, oraz to iż w miesiąc później tj. w lutym 1866 r., Kaufman zdecydował się na wydanie rozporządzenia zabraniającego używania języka polskiego w miejscach publicznych.

W myśl tych przepisów dopuszczalne było nawet karanie osób prowadzących rozmowę w języku polskim na ulicy. Zob. J. Kozłowska-Studnicka, Z dziejów rusyfikacji Litwy – Goworit’ po polski wosprieszczajestsja, „Wschód Polski” R. 2, 1921, nr. 10-12, s. 594-598.

Gorliwość Kaufmana w nasilaniu represji wobec mieszkańców Kraju Północno-Zachodniego, gdy ten był już całkowicie spacyfikowany, spotkała się z wyraźną krytyką nawet w konserwatywnych i reakcyjnych kręgach rosyjskiej biurokracji.

I tutaj zdaniem Aleksieja Gieniego do zupełnie nieoczekiwanej –co by nie rzec- dymisji Kaufmana przyczyniła się jego bliżej nieokreślona, a mająca jakoby szerokie wpływy w Petersburgu, „polska partia”. Kaufmanowi nie pomógł nawet minister wojny Milutin, którego telegram ostrzegał wyraźnie wileńskiego gen.-gub., że „zbierają się nad nim chmury”.

Według krążących plotek wszelkie wątpliwości rozwiązało cięte zdanie Imperatora Aleksandra II, który przechodząc w sali ogólnych przyjęć obok satrapy z 'Wilna', bezceremonialnie oświadczył wielkorządcy Litwy: „Kaufman, znalazłem twojego następcę” :)
[w:] A. Gienie, Wilenskije wospominanij, „Russkaja Starina”, 1914, nr. 6, s. 580.[/i

Do rzeczy.

Wpadły mi ostatnio w ręce wspomnienia Mieczysława Jałowieckiego, pt. [i]Na skraju Imperium, Warszawa 2013
- wywodzącego się z rodu kniazów Pieriejasławskich-Jałowieckich.

Tam oto na stronicy 35 jest zdanie [podaję zupełną cytację]:

"Za czasów szkolnych mało miałem sposobności do bywania w Wilnie, ale w czasie rzadkich bytności w tym mieście starałem się głośno i ostentacyjnie mówić po polsku i ironicznie patrzyłem na policję, która nie ośmielała się zaczepić ucznia Liceum Cesarskiego z Petersburga lub zwrócić mu uwagi."

:mrgreen:

Polecam każdemu - sporo ciekawych anegdot, dawno zapomnianych epizodów; jak np. notacja tycząca Szkockiej 'enklawy' w Petersburgu:

"Wśród inżynierów pracujących w Zakładach Aleksnadrowskich było wielu Szkotów i Polaków.
Szkoci w owych czasach tworzyli w tej części Petersburga potężną a zamożną kolonię przemysłową. Posiadali ogromne przędzalnie, jak Newska Manufaktura, czy sławną w całej Rosji fabrykę sukien Tortona oraz papiernie i wielkie browary.
Wysoki płot oddzielał naszą posesję od sąsiadującej z nami parafii szkockiej.
Szkoci, jak wszyscy Anglosasi, żyli własnym, zamkniętym życiem, izolując się od otoczenia i patrząc z wysoka na Rosjan, z którymi mało utrzymywali kontaktów, szczególnie w życiu prywatnym.
Na osiedlu Aleksnadrowskim Szkoci zorganizowali własny klub, posiadali swoje place tenisowe, żaglówki na rzece, swoje sklepy kolonialne, swoje piekarnie, no i rzecz oczywista własną parafię ze szkockim kościołem i angielską szkołą."


Witam i pozdrawiam zarazem,
Marcin

Zouave - 7 Marzec 2014, 20:09

Bawarskij w starej dobrej formie. Witajcie Marcinie.
bawarskij - 7 Marzec 2014, 20:16

Uszanowanie Sławku!
Teufel - 8 Marzec 2014, 07:33

I co się stało z tymi Szkotami po 1917r?
bawarskij - 8 Marzec 2014, 08:47

Teufel napisał/a:
I co się stało z tymi Szkotami po 1917r?


Dzień dobry Teufel,

Na tę chwilę nie mogę jednoznacznie stwierdzić co się z nimi stało. Bowiem choć o Szkotach w Rosji słyszałem od dawna; czy to przez lekturę wspomnień czy opracowań, to jednak nie przysiadałem nad tą sprawką i nie kopałem głębiej.
Mogę pomówić o Bałtach, na ich temat posiadam wiedzę.

Jednak biorąc pod uwagę systemat zdarzeń względem innych narodowości, który został utrwalony w okresie niepewności Wojny Domowej, a potem okresu przejściowego do czasów przejęcia władzy przez Stalina, to jest; nacjonalizację zakładów, represje względem popierających Białych, represje względem religii, burżuazji; - tutaj należałoby przyjąć klasyfikację zaproponowaną przez Sołżenicyna.

Otóż osoby które urodziły się w Rosji, acz są pochodzenia francuskiego, niemieckiego, angielskiego; w Rosji uzyskiwały świadomość, edukację tj. poza wyróżniającym je nazwiskiem; były całościowo zasymilowane ze społeczeństwem rosyjskim; te osoby po większej części jeżeli opowiedziały się za nowym reżimem bądź też były neutralne względem niego; zostawały w nowych realiach geo-politycznych.

Pozostała część osób, przybyłych do Rosji przełomu XIX/XX w., gdzie poza interesami, zawieranymi znajomościami [był to raczej wyższy szczebel aniżeli niższy społeczeństwa], nic poza tymi czynnikami nie łączyło ich z Rosją [ani język, ani obyczaje] -te po większej części migrowały, do krajów skąd uprzednio przybyły.

Pozdrawiam,
B.

Anomander Rake - 9 Marzec 2014, 21:23

Sulla, Łukasz Schreiber, Inforteditions.
Rzecz fajna, bo o dosyć pomijanych do tej pory czasach. Także o mocno pomijanej jak dotąd postaci.
W książce widać, że autor zbadał dużo materiałów, zawiera ona także naprawdę sporo ciekawych szczegółów. Czyta się całkiem przyjemnie.
Niestety pisana jest "manierą Kęćka". Tzn. wyjątkowo mocno stronniczo. Autor przytacza często szereg danych z wielu źródeł po czym wybiera te najkorzystniejsze dla głoszonych przez siebie prawda (tj. dla Sulli). Wylewa morze jadu na popularów, w tym głównego antagonistę swojego bohatera, tj. na Mariusza. Którego przecież równie dobrze, a nawet lepiej można by opisać w sposób w który opisuje Sullę (no popełnił co prawda kilka złych rzeczy pod koniec życia, ale to wielki człowiek). W dodatku Mariuszowi odbiera większość jego zasług, a tych które trudno mu odebrać traktuje bardziej lakonicznie niż inne rzeczy w których ten uczestniczy. Zresztą innym wrogiem autora zdaje się Pompejusz, którego w większości wypadków nie nazywa inaczej niż "Dzieciak-rzeźnik". Właściwie ma się wrażenie, że taki opis jest mu potrzebny dla korzystniejszego dopasowania historii do obecnej sytuacji politycznej (częstokroć nawet dla określenia nielubianych postaci używa określenia "kanalia"). Głupie to.
Ponadto strasznie irytujące jest systematyczne (chyba zawsze, a na pewno często) nazywanie potomków przodkami. Wygląda to tak (ale tylko to) jakby przed wydaniem książki nikt inny jej nie czytał.
Jednakże, mimo wskazanych wyżej wad, książkę oceniam jako wielce ciekawą.

bawarskij - 18 Marzec 2014, 10:36

Edwin Black, IBM i Holocaust

Karty perforowane Holleritha, które stosowano do katalogowania osób w obozach koncentracyjnych począwszy od lat 30’tych a skończywszy na 1945 roku, oraz maszyny umożliwiające przerabianie danych tj. podawania wyników biorąc pod uwagę klasyfikację cech statystycznych; tj. podział na stałe i zmienne - pierwsze dzielą się na rzeczowe, czasowe czy przestrzenne, natomiast zmienne dzielą się na mierzalne [ilościowe – skokowe [dyskretne] oraz ciągłe] jak również niemierzalne [jakościowe].

Karta perforowana odegrała w tym względzie witalną rolę „kustosza” ludzkiej poniewierki. Koncept tejże możemy spotkać do dzisiaj chociażby w postaci kuponów totalizatora sportowego, gdzie zakreślając długopisem czy ołówkiem krateczkę, wybieramy w ten sposób przypisaną jej konkretną liczbę – informujemy w ten sposób komputer o dokonaniu wyboru.

Identyczna analogia występowała w kartach Holleritha, z tą różnicą iż zamiast zakreślania „kratki”, wybijało się w tym miejscu otwór odpowiednim dziurkaczem.
Informacje jakie zapisywano w ten sposób na temat KAŻDEGO przybyłego do obozu więźnia obejmowały m.in. płeć, narodowość, datę urodzenia, status rodzinny, ilość dzieci, powód zesłania do obozu, charakterystykę fizyczną czy zawód. Szesnaście zakodowanych w ten sposób kategorii więźniów było ułożonych w kolumnach 3 i 4, w zależności od otworu w tych kolumnach, wybita w tychże dziurka oznaczała konkretną zmienną, np. 3 oznaczała że więzień jest homoseksualistą, 9 anty-społeczny, 12 Cyganem, a 8 Żydem.

Naturalnie by zapanować nad tym wszystkim Nagłówek karty stanowił numer identyfikacyjny więźnia, taki sam jaki miał wytatuowany na ręce osadzony.

Kolejno w kolumnie 34 odnotowywano zmieniający się status więźnia, tj. karty takowe po pierwszym wygenerowaniu podlegały zmianom w postaci odnotowywania np. powodów przeniesienia do innego obozu np. celem dalszej pracy, czy też rodzaju zgonu: śmierć z przyczyn naturalnych była odnotowywana wybitą dziurką w miejscu cyfry 3, egzekucję oznaczano 4, samobójstwo 5. Wybita cyfra 6 oznaczała „specjalne traktowanie” tj. zgładzenie w komorze gazowej, czy poprzez powieszenie/strzał z broni palnej, 7 – ucieczkę więźnia.

Dane te były powielane i przesyłane do Departamentu Statystyki mieszczącego się w Oranienburgu w Ekonomicznym i Administracyjnym Głównym Biurze SS.
Tam dokonywano rozbioru tych danych wykonując klasyczne pomiary cech statystycznych, stosując skale: nominalną, porządkową, przedziałową [tj. interwałową] czy ilorazową [stosunkową].

Jak to wyglądało w praktyce?
Choćby podając w zestawieniach miesięcznych iż w Grudniu roku 1944 w obozie Bergen-Belsen zanotowano ok. 20 tys. śmierci zarejestrowanych jeńców; tj. ze średnią 50 na dzień. Ta średnia również była odnotowywana na stosownych kartach.

Gen. Oswald Pohl, twórca terminu „Zagłady przez pracę”, miał dostarczane statystyki przez wydział D II, Głównego Biura SS, które przerabiało informacje ze wszystkich obozów koncentracyjnych; a informacje o które im chodziło [cechy fizyczne, wiek, zawód skazanego] pozyskiwali z kart perforowanych Holleritha – dzięki temu gdy było zapotrzebowanie na 3 tys. robotników w jakimś miejscu Rzeszy, wystarczyło wygenerować za pomocą maszyny analogowej [tutaj mógłbym się rozpisać na temat szczegółów i rodzajów tych maszyn] wydruk zawierający żądane cechy osób np. tylko mężczyzn w przedziale wieku 17-40 lat, których zawody mieszczą się w przedziale od ślusarza po murarza. Najlepsze jest jednak przed nami. Co jeżeli po przerobieniu kart z obozu A, powyższy warunek spełniało tylko 500 osób? Otóż reszta tj. 2500 była dokładana z katalogów innych obozów; przy czym chcąc np. ograniczyć czas transportu tychże osób generowano listing tylko podług obozów znajdujących się w określonym promieniu od miejsca docelowego pracy tej grupy mężczyzn. Tzn. wyłączano obozy odległe, gdzie stosunek korzyści do spalonego paliwa, był niekorzystny względem tego drugiego, tj. nie ekonomiczny.

Dlatego też reasumując. Obroty tyloma zmiennymi w tak rozbudowanym systemie zagłady i pracy niewolniczej które obejmowały praktycznie każdego kto trafił na listy ewidencyjne obozów stanowiło podstawę do efektywnego zarządzania zasobami ludzkimi.

Decydującym w tym względzie czynnikiem była szybkość przerabiania tych danych. Bez maszyn IBM’a/Dehomag systemu Hollerith, nie byłoby to możliwe w takiej skali.

Nie chcę przez to stwierdzić iż powyższej „mechanizacji” zawdzięczamy skalę zbrodni; a jedynie to iż zbrodnia ta miała tak wyrafinowany i szczególny charakter.

Zouave - 20 Marzec 2014, 21:38

http://stratusbooks.com.p...ie-eng-maritime

Strona sandomierskiego wydawnictwa Stratus s.c.

Tu akurat wydane po angielsku prace Piotra Olendra.
W przyszłym miesiącu kupuję ksiązkę o wojnie chińsko-francuskiej.

bawarskij - 21 Marzec 2014, 09:31

Lew Poługajewski, Damengambit. Tschigorin-System bis Tarrasch-Verteidigung, Berlin 1987
Zouave - 21 Marzec 2014, 12:51

Józef Wiesław Dyskant: Czarnobyl 1920.
Małe, zgrabne, a bardzo ciekawe.

bawarskij - 26 Marzec 2014, 21:55

Ostatnio nabyłem kilogram książek za 5 zł. A w nich m.in. Dostojewski, Tołstoj, Czechow! Kto by pomyślał, że taka literatura na wagę będzie chodzić, niczym nie przymierzając kilo kartofli. Ha, poproszę czterdzieści deko Słowackiego i resztę Mickiewicza! Ot, się porobiło.
clown - 27 Marzec 2014, 07:43

ja tam uważam, że to słuszny krok - w końcu kilogram Mickiewicza nierówny jest kilogramowi Prusa czy Sienkiewicza :P
bawarskij - 27 Marzec 2014, 08:21

A ile Zemsta waży?
3 gramy.
Trzy gramy?*

* W istocie. Był to zdekompletowany egzemplarz.

clown - 27 Marzec 2014, 11:05

Czy gramy? Raczej.
PzKpfw II - 27 Marzec 2014, 11:15

Gramy, gramy :)
bawarskij - 27 Marzec 2014, 19:37

Dziady pytam;
Czy czysta?
Dam dwieście.

Zouave - 2 Kwiecień 2014, 14:08

Jak dziady to nie czysta ;-)

Czytam po rosyjsku pracę Oskara Wulffa o działaniach CK Flotylli na Dunaju i Morzu Czarnym w latach 1914-1918. Arcyciekawa (dla mnie) lektura ze sporą ilością danych. Dowiedziałem się (wcześniej takiej wiedzy po prostu nie miałem) o istnieniu niemieckiej flotylli na Dunaju, która w skromnym zakresie wsparła dunajową CK-potęgę.

bawarskij - 2 Kwiecień 2014, 15:20

"W roku tysiąc dziewięćset czterdziestym dziewiątym trafiliśmy z przyjaciółmi na zastanawiającą notatkę w czasopiśmie Akademii Nauk „Przyroda”. Pisano tam drobną czcionką, że nad rzeką Kołymą w trakcie prac wykopaliskowych została znaleziona podziemna tafla lodu – zamarły prehistoryczny potok – a w niej zamarznięte (kilkadziesiąt tysięcy lat temu) okazy fauny kopalnej. Ryby te, czy może płazy, zachowały się tak dobrze, wydawały się tak świeże – informował uczony korespondent – że obecni przy tym, po rozbiciu lodu, zjedli je zaraz z ochotą.

Nielicznych swoich czytelników pismo zapewne wprawiło w niemałe zdziwienie wiadomością o tym, jak długo można rybie mięso trzymać w lodzie. Ale tylko niewielu z nich mogło wniknąć w iście epicki sens ryzykownej notatki.

Myśmy zrozumieli od razu. Cała scena zarysowała się nam ostro, do najdrobniejszych szczegółów: jak owi obecni z pośpieszną zawziętością rąbali lód, jak mając za nic szlachetne cele ichtiologii i roztrącając się łokciami, wyrywali sobie kęsy tysiącletniego ścierwa i wlekli je do ogniska, aby tam odtajało i aby można się było nim nasycić...”

Sołżenicyn A., Archipelag GUŁag, t. 1, Poznań 2010, s. 9.

Warto czytać, choćby dla wybitnego przekładu Jerzego Pomianowskiego.

PzKpfw II - 3 Kwiecień 2014, 21:38

A ja po przeczytaniu "Marszu Czarnych Diabłów" wziąłem się za Królów polskich przypadki Ludwika Stommy. Książka genialna, naprawdę już epicka pozycja w moim księgozbiorze, choć na razie doczytałem do Kazia Odnowiciela. Za podejście do tematu z nieco innej strony 6+ :mrgreen: .
clown - 5 Kwiecień 2014, 12:53

Stomma popełnił także kilka esejów zebranych w dwóch książkach o najbardziej przecenianych i niedocenianych bitwach w historii. Obie dość ciekawe, aczkolwiek ze wszystkimi jego tezami nie należy się zgadzać :)
bawarskij - 14 Kwiecień 2014, 09:21

Czytam z obierkiem ołówka w dłoni o fianchettowaniu na szachownicy, o zajęciu punktów centralnych e4 i e5 czarnymi oraz awizowaniem skoczkiem Sg8-f6. On to tak wystawiony działa na wielkiej przekątni a8-h1. Skutecznie niegdyś mnie przed takim otwarciem na swym lewym skrzydle [czarnymi gram], przestrzegał lokalny mistrz "spod" 5'ki, niemniej nabyłem ostatnio jedną z najlepszych polskich książek poświęconych w całości studiowaniu szeregu przypadków otwarć szachowych i tak staram się na podstawie pięknej partii J. Balparda=Alechina odbytej w Montevideo w 1938 gdzie owe "Fianchettowanie" po stronie Alechina grało witalną rolę - przełożyć to na swój koncept zwarcia pod "Jasną Górą" - bynajmniej mowa o parku w którym też się pogrywa.

I bym zapomniał, książka to praca Zygmunta Szulce pt. Otwarcia Szachowe, wyd. Czytelnik, Warszawa 1955.

Zouave - 14 Kwiecień 2014, 09:21

O matko, to gorsze niż sztuka wojenna, która jest rzeczą bardzo prostą ;-)
bawarskij - 14 Kwiecień 2014, 09:40

Dobrze jest się nauczyć na pamięć współrzędnych szachownicy, co już dawno uczyniłem. Ułatwia to potem śledzenie partii.

Nauka pamięciowa podstawowych wyjść do 20 czy 30 też jest bardzo pomocna. Po co bowiem otwierać drzwi bez skobla? Grywam w szachy od wielu lat i powiem że kiedyś tzw. teorią gardziłem, teraz twierdzę że gdybym zaczął od teorii o wiele lżejszy start bym zaliczył.

Inna sprawa że brak mi kontaktu z nauczycielami gry w szachy, takoż od dawna uzupełniam wiedzę o teorię na karach spisaną; w marcu pisałem np. o tym że studiuję pracę Lwa Poługajewskiego pt. Damengambit. Tschigorin-System bis Tarrasch-Verteidigung, Berlin 1987.

Pozdr.

clown - 14 Kwiecień 2014, 11:05

Generalnie bez literatury szachowej się nie obejdzie, ale trzeba moim zdaniem być z tym na bieżąco i obserwować trendy, bo cyklicznie pewne rzeczy są modne, potem już sie ich nie gra, potem wracają do łask itp.
Z literatury stricte historycznej: "Wojna koreańska" Maxa Hastingsa, raczej takie ogólne potraktowanie konfliktu, jednak dla mnie jako laika w tym temacie jest OK. Przejrzałem także "Czerwoną burzę nad Bałkanami" Glantza i lektura zapowiada się smakowicie. Miałem to kiedyś kupić w oryginale i w sumie dobrze, że nie kupiłem :)

Zouave - 14 Kwiecień 2014, 11:17

Ja czytam pracę Benetta o działaniach Royal Navy na Bałtyku w 1918 i 1919 roku. Nosi to tytuł "Freeing Baltic". Drugie wydanie poprawione przez syna nieżyjącego autora. Bardzo ciekawa lektura, na czasie odnośnie obecnej polityki sowieckiej, tfu rosyjskiej.
Zal tylko, ze autor nie podaje składów flot w 100 % (podaje krążowniki, niszczyciele wymienia tych z typu i ilość - np. 5 niszczycieli t. "V" i "W").

Z ciekawostke:
na Bałtyku w ramach operacji admirała Waltera Cowana pływały między innymi HMSs "Dragon" i "Danae" oraz HMS "Vendetta", późniejszy waleczny niszczyciel Royal Australian Navy z okresu wojny z Japonią.

Filip Apostoł - 14 Kwiecień 2014, 12:20

A ja sobie zamówiłem I wojnę śląską od NapoleonV i na nią czekam:) Po poprzednio wydanej kampanii 1757 przez to samo wydawnictwo powoli zaczyna się ruch w temacie Fryca.
Zouave - 14 Kwiecień 2014, 12:26

Daj znać jak przeczytasz, bo też się nad tą pracą zastanawiam.
bawarskij - 14 Kwiecień 2014, 13:01

clown napisał/a:
Generalnie bez literatury szachowej się nie obejdzie, ale trzeba moim zdaniem być z tym na bieżąco i obserwować trendy, bo cyklicznie pewne rzeczy są modne, potem już sie ich nie gra, potem wracają do łask itp.


W szachach pewne rzeczy wychodzą z mody; nie są grywane przez wiele lat, po czym wracają do łask u graczy. Rotacja gitary jak u Hendrixa..

Lata temu czytałem opracowanie Kotowa i Judowicza o Sowieckiej szkole szachów. I tam wpadłem na stronicy 365 [mam to opracowanie pod ręką takoż podaję dokładnie], na mecz odbyty pomiędzy Marią Morą [Kubanka - Białe] a Ludmiłą Rudienko [ZSRR - Czarne], podczas trwania Mistrzostw Świata Kobiet, Moskwa 1950.

Dopijam teraz trzecią kawę; - otóż była to partia która od początku do końca była prowadzona przez Rudienkę stosującą otwarcie/obronę Philidora... - pogardzaną w sumie przez Siegberta Tarrascha, który to dogmatami władał np. twierdząc że obrona Philidora pionem na d6 przed wyjściem Gońca na f8 jest bezwzględnie zła, niezgodna z elementarnymi zasadami gry.

Także, francuski teoretyk i arcymistrz Franciszek Andrzej Danican, zwany Philidorem, który w roku 1749 dokonał gruntowej wykładni owego starego przecież otwarcia [Lucena r. 1497], w "epoce Tarrascha" został praktycznie skreślony tj. otwarcie owe nie było spotykane na turniejach szachowych.

Niemniej po drugiej wojnie światowej, znowu owa obrona [projektowana głównie dla strony białej], weszła do łask.

Potem znów zniknęła, a teraz czytałem że znowu czarni w Brooklynie odkryli 'francuza'.

Dżenesh - 15 Kwiecień 2014, 09:14

clown napisał/a:
Przejrzałem także "Czerwoną burzę nad Bałkanami" Glantza i lektura zapowiada się smakowicie.


To co rekomendujesz do zakupu? :razz:

clown - 15 Kwiecień 2014, 11:18

Brać, nie gadać, tylko czytać! :)
Dżenesh - 15 Kwiecień 2014, 11:31

clown napisał/a:
Brać, nie gadać, tylko czytać! :)


Trudno co robić :razz: trza kupować

Santa - 18 Kwiecień 2014, 01:31

A ktoś z Was czytał może tą nową pracę o kampanii francuskiej 1940 r., napisaną przez jakiegoś Niemiaszka?
Kpt. Bomba - 18 Kwiecień 2014, 07:35

Masz na myśli "Legendę Blitzkriegu" Friesera Karl-Heinza?
A jakże. Bardzo dobra książka. Must have.

ConradP - 18 Kwiecień 2014, 08:32

Nowa to ona jest po polsku. Oryginał wyszedł 1995r, rok później chyba jeszcze drugie wydanie. Ale książka bardzo dobra, szczerze polecam. Po polsku na pewno nie ma nic lepszego, a i w obcych językach trudno znaleźć (przynajmniej jeśli chodzi o stronę niemiecką).
Zouave - 18 Kwiecień 2014, 11:27

Zanim wyszło polskie wydanie kupiłem angielskie (amerykańskie dokładnie). Bardzo dobra, analityczna praca ukazująca działania ze strony niemieckiej. Strona aliancka jest o tyle, o ile.

Do tego warto dokupić "To Loose a Battle" Alistaira Horne'a - ten pisze w sposób wyważony, ale mniej o Niemiaszkach a więcej o Francuzach. Było nie było jest specem od historii Francji od XIX wieku. Także bardzo mądra i przekrojowa praca.

bawarskij - 18 Kwiecień 2014, 13:55

Dostałem broszurę zamówioną czas temu na amazonie, Fischer vs Spassky, The World Chess Championship Match 1972, które to mistrzostwa odbyły się w Reykjawicku, adnotacje serbskiego arcymistrza Svetozara Gligoricia.

Relacja obejmuje 21 meczy.

Santa - 19 Kwiecień 2014, 11:43

Dzięki za info Panowie. Znaczy kolejna pozycja do kupienia.
Zouave - 19 Kwiecień 2014, 12:55

Nie będziesz żałował. Pułkownik Frieser łamie nieco stereotypów odnośnie potęgi Wehrmachtu.
ConradP - 24 Kwiecień 2014, 17:13

Wyszedł nowy numer pomocnika historycznego Polityki - Wielka Wojna.
http://www.polityka.pl/pomocnikhistoryczny
Jak do niej doszło, jak przebiegałą, czym się zakończyła, jaki był udział Polaków. 180 stron. Jak zawsze polecam.

bawarskij - 25 Kwiecień 2014, 19:38

Dobyłem świetne opracowanie The Design of a Computer; The Control Data 6600, autorstwa Thorntona.
Publikacja o tyle znamienita że powstała w roku 1970; a opisuje ze swadą złożoność jednostki centralnej, która podzielona była aż na 12 mikro-procesorów pracujących równolegle; pod kontrolą systemu CTSS.

Knigę podesłał mi jeden z pracowników CDC, dzisiaj już 78 letni Jegomość mieszkający opodal Monachium.

Nico - 28 Kwiecień 2014, 11:12

Czy ktos moze przeczytal nowa ksiazke o Bitwie pod Kaczawa 1813 i moze podzielic sie wrazeniami?

http://napoleonv.pl/opis/...ad-kaczawa.html

PzKpfw II - 29 Kwiecień 2014, 10:35

clown napisał/a:
Stomma popełnił także kilka esejów zebranych w dwóch książkach o najbardziej przecenianych i niedocenianych bitwach w historii. Obie dość ciekawe, aczkolwiek ze wszystkimi jego tezami nie należy się zgadzać :)
Się zainteresuję na pewno, bo autor naprawdę nietuzinkowy, tylko skończę Insurekcję Warszawską 1794 z HBitew. A idzie szybko, bo napisana miodnie i przez warsawianistę.
PzKpfw II - 1 Maj 2014, 14:27

Insurekcja Warszawska skończona. Polecam, bo to niezbyt znane i uznane zwycięstwo insurgentów w 1794, a zasługuje na uznanie bardziej niż Racławice moim zdaniem. Bardzo ciekawie napisana książeczka, czyta się jednym tchem. Teraz czas na Langiewicza, też z HB. Potem poszukam tego Stommy, o którym pisał Czarek.
romanrozynski - 1 Maj 2014, 15:40

Cytat:
Teraz czas na Langiewicza, też z HB.

odradzam, lepsza jest praca Przyborowskiego na temat poczatków powstania

PzKpfw II - 1 Maj 2014, 16:13

Aż tak słabo? Hmmm... sądziłem, że na rocznicę spłodzą coś konkretnego :) Ale i tak przeczytam, bo nieco jestem odcięty od źródeł i muszę bazować na tym, co mam ze sobą.
romanrozynski - 1 Maj 2014, 19:06

PzKpfw II napisał/a:
Aż tak słabo? Hmmm... sądziłem, że na rocznicę spłodzą coś konkretnego :) Ale i tak przeczytam, bo nieco jestem odcięty od źródeł i muszę bazować na tym, co mam ze sobą.

tragedii nie ma ale żadnych nowych ustaleń nie widać, a działania militarne o ile w przypadku sił polskich są jakoś tam przedstawione to trudno dostrzec opis działań rosyjskich a zwłaszcza ich sił, które są przecież znane ale nie autorowi

Zouave - 1 Maj 2014, 19:59

Langiewicz Langiewiczem, ale amerykańscy dragonii interesują mnie tak samo jak rosyjscy (np. noworosyjscy).

http://www.amazon.co.uk/d...7986871_TE_item

Coś takiego kupiłem. Wittenberg robi bardzo solidne wrażenie jako autor.

PzKpfw II - 9 Maj 2014, 10:04

romanrozynski napisał/a:
PzKpfw II napisał/a:
Aż tak słabo? Hmmm... sądziłem, że na rocznicę spłodzą coś konkretnego :) Ale i tak przeczytam, bo nieco jestem odcięty od źródeł i muszę bazować na tym, co mam ze sobą.

tragedii nie ma ale żadnych nowych ustaleń nie widać, a działania militarne o ile w przypadku sił polskich są jakoś tam przedstawione to trudno dostrzec opis działań rosyjskich a zwłaszcza ich sił, które są przecież znane ale nie autorowi

Czyta się całkiem dobrze, w porównaniu z innymi wydawnictwami HB to naprawdę wysoki poziom. A mnie nie rażą skromne opisy działania Rosjan, bo to w końcu Kampania Langiewicza i siłą rzeczy sprawy ukazane są od jego strony :) W porównaniu z "Westerplatte, Oksywie, Hel" pozycja naprawdę niezgorsza :P

romanrozynski - 11 Maj 2014, 15:07

Jednak przydałoby się dokladne podanie skłau oddziałów rosyjskich które starły się z oddziałami Langiewicza, zwłaszcza że nie jest to bynjamniej trudne zadanie.
Zouave - 11 Maj 2014, 18:31

Jeśli chodzi o Małogoszcz to nie ma problemu z jedną z kolumn. Pozostałe dwie na razie są dla mnie zagadka. Jeśli masz gdzieś dane kolumn (poza wspomnianym Dobrowolskim) to będę bardzo wdzięczny.

Panzer II napisał/a:
A mnie nie rażą skromne opisy działania Rosjan, bo to w końcu Kampania Langiewicza i siłą rzeczy sprawy ukazane są od jego strony :) W porównaniu z "Westerplatte, Oksywie, Hel" pozycja naprawdę niezgorsza


Tomku bez dobrego opisu działań rosyjskich nie będzie widać, co i dlaczego wyczyniał Langiewicz. Np. trudno zrozumieć, co stało się pod Chrobrzem.

Ale ogólnie HB-ek jest niezły i warto go przeczytać.

PzKpfw II - 11 Maj 2014, 21:24

Do Chrobrza jeszcze nie doszedłem, jestem w trakcie pochodu do granicy galicyjskiej, ale ogólnie, jak na razie, to marsze i przeciwdziałanie jednostek rosyjskich jest naszkicowane dość dobrze, tragedii nie ma. A całość czyta się naprawdę przyjemnie.
Zouave - 12 Maj 2014, 06:24

Nienajgorzej. Idzie się dobrze zorientować w przebiegu działań.
Zouave - 12 Maj 2014, 16:29

Dotarł do mnie Osprey o bitwie pod Brandy Station (czerwiec 1863). Fajna, bogato ilustrowana książka, aczkolwiek wstawki o zwiększonej sile rażenia broni w porównaniu do wojen Krymskiej i 1859 mnie zaczynają drażnić.
bawarskij - 12 Maj 2014, 18:14

Kupiłem sobie ostatnio na Amazonie e-booka, Exploding the Phone. The Untold Story of The Teenagers and Outlaws who hacked ma Bell. Autor Phil Lapsley - który zresztą na swojej stronie podaje sporo interesujących dokumentów... http://explodingthephone.com/docs.php

W sumie wspomnianą książkę polecił mi czas temu na ircnecie @grima, niemniej ostatecznie przekonał mnie materiał z konferencji, który zjutubował ktoś życzliwy: https://www.youtube.com/watch?v=15q4m6YO1v8

Książka skupia się na okresie lat 50., 60. i 70. XX wieku i tyczy rozpracowywania połączeń telefonicznych obsługiwanych przez ówczesną potęgę telekomunikacyjną AT&T.

leliwa - 13 Maj 2014, 07:22

bawarskij napisał/a:
Teufel napisał/a:
I co się stało z tymi Szkotami po 1917r?


Dzień dobry Teufel,

Na tę chwilę nie mogę jednoznacznie stwierdzić co się z nimi stało. Bowiem choć o Szkotach w Rosji słyszałem od dawna; czy to przez lekturę wspomnień czy opracowań, to jednak nie przysiadałem nad tą sprawką i nie kopałem głębiej.
Mogę pomówić o Bałtach, na ich temat posiadam wiedzę.

Jednak biorąc pod uwagę systemat zdarzeń względem innych narodowości, który został utrwalony w okresie niepewności Wojny Domowej, a potem okresu przejściowego do czasów przejęcia władzy przez Stalina, to jest; nacjonalizację zakładów, represje względem popierających Białych, represje względem religii, burżuazji; - tutaj należałoby przyjąć klasyfikację zaproponowaną przez Sołżenicyna.

Otóż osoby które urodziły się w Rosji, acz są pochodzenia francuskiego, niemieckiego, angielskiego; w Rosji uzyskiwały świadomość, edukację tj. poza wyróżniającym je nazwiskiem; były całościowo zasymilowane ze społeczeństwem rosyjskim; te osoby po większej części jeżeli opowiedziały się za nowym reżimem bądź też były neutralne względem niego; zostawały w nowych realiach geo-politycznych.

Pozostała część osób, przybyłych do Rosji przełomu XIX/XX w., gdzie poza interesami, zawieranymi znajomościami [był to raczej wyższy szczebel aniżeli niższy społeczeństwa], nic poza tymi czynnikami nie łączyło ich z Rosją [ani język, ani obyczaje] -te po większej części migrowały, do krajów skąd uprzednio przybyły.

Pozdrawiam,
B.


Oczywiście, ci, którym udało się przeżyć i nie trafić do tiurmy.

bawarskij - 13 Maj 2014, 16:03

leliwa napisał/a:
bawarskij napisał/a:
Teufel napisał/a:
I co się stało z tymi Szkotami po 1917r?


Oczywiście, ci, którym udało się przeżyć i nie trafić do tiurmy.


Racja.

bawarskij - 6 Czerwiec 2014, 08:21

[1] D. Hitt, O. Garriott, J. Kerwin, Homesteading Space. The Skylab Story, University of Nebraska - Lincoln and London 2008, ss. 520

[2] V. Mahout, Assembly Language Programming ARM Cortex-M3, John Wiley & Sons 2012, ss. 246

RAJ - 6 Czerwiec 2014, 08:26

Bawarski, trochę się przyczepie, ale co to ma wspólnego z literaturą historyczną? :)
Piotr - 6 Czerwiec 2014, 08:32

RAJ napisał/a:
Bawarski, trochę się przyczepie, ale co to ma wspólnego z literaturą historyczną? :)


Książka dotycząca programowania wydana w roku 2012 jest już literaturą historyczną. :wink:

bawarskij - 6 Czerwiec 2014, 08:37

Otóż - pierwsza pozycja to rozprawa historyczna poświęcona rozwojowi pierwszej amerykańskiej stacji orbitalnej, styl narracji czysto anglosaski; trochę technicznych wywodów, trochę wspomnień.

Druga - to też wycieczka w przeszłość, tj. do projektu rdzenia ARM7'THUMB' - tzn. żeby lepiej zrozumieć to co zostało dodane do Cortexa M3, muszę wracać do historii 'Thumba'.

Jak widzisz historia nas otacza.

Piotr napisał/a:
RAJ napisał/a:
Bawarski, trochę się przyczepie, ale co to ma wspólnego z literaturą historyczną? :)


Książka dotycząca programowania wydana w roku 2012 jest już literaturą histiryczną. :wink:


Akurat nie w tym obszarze.

Świat mikrokontrolerów stawia na niezawodność, jakiekolwiek zmiany w tym obszarze następują dość opornie, a jeżeli już dochodzi to wiąże się z nowymi projektami SoC'a aniżeli ingerencją w podzespoły bazowe.

Swoją drogą Piotrze, poruszyłeś bardzo ciekawy temat.

Zouave - 9 Czerwiec 2014, 18:59

Przyszła do mnie praca Earla J. Hessa (nazwisko nieciekawe) pt The Rifle Musket in Civil War Combat. Reality and Myth.

Opinia Patricka Griffitha:

"This revival of Civil War tactical sutides is welcome and shows that at long last American scholars are shaking free from the old, anachronistic belief that the rifle musket miraculousy changed everything on the battlefield. Jhess's book delves deeply into the exceptionally rich mine of eyewitness accounts that have come down to us from the battles of Civil War. yet it is very easy to read, at no cost to its depth of scholarship. It is a most welcome and useful addition to the literature of this war."

Zouave - 26 Czerwiec 2014, 06:40

W preorderze praca M. Embree na temat działań w Niemczech w czasie wojny niemiecko-niemieckiej 1866.

http://www.amazon.co.uk/L...d_bxgy_b_text_y

Mam tego autora pracę o kampanii lombardzkiej w 1848-49 - bardzo szczegółowa praca.

ConradP - 26 Czerwiec 2014, 08:50

Wczoraj zupełnie niespodziewanie (wyszło z drukarni w tym tygodniu) natrafiłem w Wilanowie i zakupiłem pracę zbiorową pt. "Marszałek i Hetman Koronny Jan Sobieski". To zbiór artykułów dotyczących okresu "laski i buławy" przyszłego króla, pokłosie wcześniejszej konferencji. Prace podzielone na dwie grupy - polityczną i wojskową. Autorzy znani i lubiani :smile: : Nagielski, Wagner, Milewski, Hundert, Bobiatyński i inni. Dla mnie bardzo ciekawa pozycja, warta zakupu.
http://sklep.wilanow-pala...eski-p-335.html

Paafko - 26 Czerwiec 2014, 20:35

Infort wydał właśnie monografię bitwy pod Szczekocinami. Jestem ciekaw opinii Waszmościów, zwłaszcza w kontekście gry Zygfryda.
http://wanax.pl/index.php...-6-czerwca-1794

romanrozynski - 29 Czerwiec 2014, 15:49

Po spisie treści oceiłem powyższą pracę jako nic nie wartą, chciałbym się jednak mylić, czy ktoś to już czytał ?
Oczywiście opinie o pierwszych 10 rozdziałach będących nie na temat mnie nie interesują

PzKpfw II - 30 Czerwiec 2014, 11:30

Ja mimo wszystko nabędę, ale przeczytam dopiero w sierpniu, bo wtedy odwiedzą mnie rodzice i podrzucą knigę. Na pewno podzielę się wrażeniami.
clown - 30 Czerwiec 2014, 11:31

Ale po co Tomek czytać - fachowcy już ocenili po spisie treści :)
Zouave - 30 Czerwiec 2014, 11:32

Rozdział o Grubasie Auguście pewnie zniesmaczył.
PzKpfw II - 30 Czerwiec 2014, 11:36

clown napisał/a:
Ale po co Tomek czytać - fachowcy już ocenili po spisie treści :)

Mimo wszystko lepiej oceniać kobietę na golaska, niż w ramach :)

Zouave napisał/a:
Rozdział o Grubasie Auguście pewnie zniesmaczył.

No chudy to nie był, wstrętny Jedzosław :)

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:01

Więc autor absolutnie nie skłamał tak go nazywając.
A że nazwał tytuł "nienaukowo"?
Nasi wodze mają w głowie, że historia to nauka pełna boskiej powagi.
Wystarczy przeczytać "Połtawę" Petera Englunda (zawodowy historyk) by się dowiedzieć, jak naszym wiele brakuje w opisywaniu historii.

PzKpfw II - 30 Czerwiec 2014, 12:06

Można też sięgnąć po Stommę, żeby zobaczyć, że da się inaczej, ale też ciekawie. Przymierzam się teraz do "Historii przecenionych", bo po królach polskich mam niedosyt :) Szczekociny na pewno kupię, a III Sas był naprawdę niezłym tucznikiem, nie wiem czy nie największym w historii Polski królem Jedzosławem. Wklep choćby w necie, żeby zobaczyć ile żarł, bo przy takiej ilości to już nie jedzenie.
Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:28

M<nie bardziej ciekawi co August robił. Jest to jeden z mniej docenianych władców. A to, ze żarł?
Kazek III zawodowo pożerał babskie wdzięki, to August, przykładny mąż i ojciec mógł żreć jedzenie.

leliwa - 30 Czerwiec 2014, 12:31

PzKpfw II napisał/a:
clown napisał/a:
Ale po co Tomek czytać - fachowcy już ocenili po spisie treści :)

Mimo wszystko lepiej oceniać kobietę na golaska, niż w ramach :)

Zouave napisał/a:
Rozdział o Grubasie Auguście pewnie zniesmaczył.

No chudy to nie był, wstrętny Jedzosław :)


Za to Kluchosław był szczuplejszy, za to bardziej łapczywy i mniej stateczny w obłapce.

leliwa - 30 Czerwiec 2014, 12:34

Zouave napisał/a:
M<nie bardziej ciekawi co August robił. Jest to jeden z mniej docenianych władców. A to, ze żarł?
Kazek III zawodowo pożerał babskie wdzięki, to August, przykładny mąż i ojciec mógł żreć jedzenie.


Jest monografia Jacka Staszewskiego. A poza tym, to generalnie na pewno zaletą Augusta III było że w swoim braku zainteresowania nie przeszkadzał tym, którzy starali się coś dobrego zrobić. Np. niejaki Bruhl w artylerii, Pijarzy (Konarski) i jezuici w szkolnictwie.

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:35

Władcy w średniowieczu otrzymywali przydomki całkiem sobie zasadnie. Skoro Iwan był Groźny (choć to nei średniowiecze)(, to był i szlus. Skoro Kazek był Wielki, to miał sporo wzrostu. Nic dziwnego, ze ktoś Augusta nazwał Grubasem.
Swoja droga podoba mi się podejście autora:L zaczynamy od źródeł, nie od środka nurtu.

romanrozynski - 30 Czerwiec 2014, 12:37

Tylko co ma August III obojętnie jak go nazwiemy (mnie nie raziłoby nawet słowo grubas albo tucznik w książce) do powstania kościuszkowskiego oprócz tego że podobnie jak jego uczestnicy już nie żyje ?
Bezdyskusyjnie rozdział nie na temat.
Porównajmy to z innymi-dobrymi infortami:
1. Od Staroduba do Moskwy-tylko I rozdział cofa nas o kilka lat (w porównaniu z rokiem 1607), choć wspomniany jest i nieurodzaj z lat 80 -tych XVI w.
2. Od Smoleńska do Wilna, także tylko I rozdział poświęcony wydarzeniom poprzedzającym wojnę z Moskwą,
3. Kampania roku 1660 na Litwie-tylko I rozdział omawia wydarzenia przed tym rokiem
4. Powstanie Chmielnickiego, Działania wojenne na Litwie-tu nawet pierwszy rozdział jest na temat, preludium pokrótce omówiono we wstępie
Tak więc wstęp i I rozdział na temat wydarzeń poprzedzających tematykę książki to max co mieści się w granicach przyzwoitości
W o wiele lepszym tonie jest niepisanie nowej książki jeśli się na tytułowy temat nie ma nic nowego do powiedzenia

leliwa - 30 Czerwiec 2014, 12:42

clown napisał/a:
Ale po co Tomek czytać - fachowcy już ocenili po spisie treści :)


Niestety czasami można już ocenić po spisie treści. Jeśli zdecydowana większość tekstu poświęcona jest tzw "malowaniu tła historycznego" polegającym na powtarzaniu tego co napisali inni, a zasadniczy temat zajmuje mało miejsca, to ma się wrażenie, autor sam dobrze sprawy nie zbadał i niewiele może o niej powiedzieć. Przykład: "Orsza 1514" Piotr Dróżdż

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:43

romanrozynski napisał/a:
Tylko co ma August III obojętnie jak go nazwiemy (mnie nie raziłoby nawet słowo grubas albo tucznik w książce) do powstania kościuszkowskiego oprócz tego że podobnie jak jego uczestnicy już nie żyje ?


Nie lubię szufladkowania historii. Tak jak robi to częśc wodzów od Bonapartego: Epoka Napoleońska i szlus. Tak samo tutaj.

Ciekawostka: autor historii III Rzeszy (Michael Burleigh: III Rzesza: Nowa historia) zaczyna opowieść w 1871 roku. Matko, przecież wtedy nie żyli jeszcze ani Adolf ani Himmler, a Hindenburg był szczeniakiem-oficerkiem z kawalerii.

leliwa napisał/a:
Niestety czasami można już ocenić po spisie treści. Jeśli zdecydowana większość tekstu poświęcona jest tzw "malowaniu tła historycznego" polegającym na powtarzaniu tego co napisali inni, a zasadniczy temat zajmuje mało miejsca, to ma się wrażenie, autor sam dobrze sprawy nie zbadał i niewiele może o niej powiedzieć


Czasem można się przejechać.

clown - 30 Czerwiec 2014, 12:48

"Orszy" nie czytałem, więc się nie wypowiem, natomiast raczej stronię od oceny książki po samym spisie treści. Szczególnie, że nie mam informacji ile stron mają poszczególne rozdziały.
leliwa - 30 Czerwiec 2014, 12:51

Zouave napisał/a:
romanrozynski napisał/a:
Tylko co ma August III obojętnie jak go nazwiemy (mnie nie raziłoby nawet słowo grubas albo tucznik w książce) do powstania kościuszkowskiego oprócz tego że podobnie jak jego uczestnicy już nie żyje ?


Nie lubię szufladkowania historii. Tak jak robi to częśc wodzów od Bonapartego: Epoka Napoleońska i szlus. Tak samo tutaj.

Ciekawostka: autor historii III Rzeszy (Michael Burleigh: III Rzesza: Nowa historia) zaczyna opowieść w 1871 roku. Matko, przecież wtedy nie żyli jeszcze ani Adolf ani Himmler, a Hindenburg był szczeniakiem-oficerkiem z kawalerii.

leliwa napisał/a:
Niestety czasami można już ocenić po spisie treści. Jeśli zdecydowana większość tekstu poświęcona jest tzw "malowaniu tła historycznego" polegającym na powtarzaniu tego co napisali inni, a zasadniczy temat zajmuje mało miejsca, to ma się wrażenie, autor sam dobrze sprawy nie zbadał i niewiele może o niej powiedzieć


Czasem można się przejechać.


Tak tylko tutaj mamy do czynienia z pewną syntezą, która żeby dobrze pokazać dane zjawisko, musi dobrze poszukać jego genezy. Podobnie czyni w genialnej "Rewolucji Rosyjskiej" Richard Pipes. Dla niego rewolucja rozpoczeła się w 1899 roku i stan gorączki rewolucyjnej był cały czas aż do 1917 roku obecny słabiej lub silniej. Poza tym szukając genezy cofa się bardzo wstecz dla pokazania istoty ustrojowej Rosji. Podobnie sięgając głęboko choć mniej systematycznie pokazuje (choć nie w całości bo 3 tomy z 10 spłonęły) rosyjski ruch rewolucyjny Kucharzewski.
W przypadku zaś monografii bitew czy kampanii, ważne jest żeby tło nie przysłoniło zasadniczego tematu.

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:52

Może też tytuł nie do końca oddaje treść. Po tytułach rozdziałów widać, że autor chciał przedstawić tło. A czy przepisywał czy nie od innych? Tak to gross prac naszych historyków trzeba byłoby do kosza wrzucić.
romanrozynski - 30 Czerwiec 2014, 12:52

Cytat:
Nie lubię szufladkowania historii. Tak jak robi to częśc wodzów od Bonapartego: Epoka Napoleońska i szlus. Tak samo tutaj.

Nie mam nic przeciwko temu że jakiś autor o niewielkiej wiedzy zechce sobie napisać jakąś książkę o 100 ostatnich latach RON ale niech ją przynajmniej nazwie tak jak należy, np. Historia Polski i państw ościennych w XVIII w.
Skoro tematem jest jedna bitwa to przyzwoitość wymaga skupienia się właśnie na niej-ewentualnie jeden rozdział opisujący mniej lub bardziej odległe preludium

Cytat:
Ciekawostka: autor historii III Rzeszy (Michael Burleigh: III Rzesza: Nowa historia) zaczyna opowieść w 1871 roku. Matko, przecież wtedy nie żyli jeszcze ani Adolf ani Himmler, a Hindenburg był szczeniakiem-oficerkiem z kawalerii.

Czy preludium ciągnie przez 10 rozdziałów na wszystkich 14 lub w podobnej proporcji ?
Cytat:
A czy przepisywał czy nie od innych? Tak to gross prac naszych historyków trzeba byłoby do kosza wrzucić.

Fakt faktem że większość prac naszych i zapewne zagranicznych historyków także nadaje się tylko do śmieci

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 12:54

Nie, preludium ciągnie w jednym rozdziale. Pisałeś o odnoszeniu się do przeszłości a nie o długości rozdziałów.

Cytat:
autor o niewielkiej wiedzy
Nie lubię takich określeń.

Każdy z nas ma małą wiedzę. Mi też można zadać pytanie i się na nim momentalnie wyłożę.

romanrozynski - 30 Czerwiec 2014, 13:01

Chodziło mi o niewielką wiedzę w danym temacie.
Można mieć bowiem dużą wiedzę na temat jakiegoś niewielkiego fragmentu historii i napisać na ten temat dobrą pracę.
Bitwa pod Szczekocinami to z kolei bardzo interesujący temat i warto by nim się zająć porządnie. Warto też by takie porządne badania zostały opublikowane. Tymczasem wydawnictwa dość niechętnie wydają pracę na temat już opisany. Są wyjątki (np. moja książka) ale zwykle potrzeba kilkunastu-kilkudziesięciu lat by temat został na nowo podjęty.
Tym więc zwodniczym tytułem autor krytykowanej tu za spis treści pracy nie przysłużył się polskiej nauce, a prawdopodobnie przyczynił się jak wielu innych do jej zastoju.
Zasadniczo uważam że autor który zamierza napisać monografię jednej bitwy a nie zbadał tematu na tyle by poświęcić uwagę tylko tytułowemu zagadnieniu powienien wykorzystać szansę do siedzenia cicho

leliwa - 30 Czerwiec 2014, 13:03

Należało napisać:
Cytat:
o niewielkiej wiedzy w wymaganym przez tytuł i zakres merytoryczny pozycji temacie.

Ludzka wiedza jest z definicji ograniczona. Ważne jest by nie udawać mędrca w temacie, w którym się jest niezbyt dobrze zorientowanym. Tu mógłbym rzucić też niektórymi znanymi autorami gier, ale się powstrzymam. :twisted:

leliwa - 30 Czerwiec 2014, 13:05

romanrozynski napisał/a:
Chodziło mi o niewielką wiedzę w danym temacie.
Można mieć bowiem dużą wiedzę na temat jakiegoś niewielkiego fragmentu historii i napisać na ten temat dobrą pracę.
Bitwa pod Szczekocinami to z kolei bardzo interesujący temat i warto by nim się zająć porządnie. Warto też by takie porządne badania zostały opublikowane. Tymczasem wydawnictwa dość niechętnie wydają pracę na temat już opisany. Są wyjątki (np. moja książka) ale zwykle potrzeba kilkunastu-kilkudziesięciu lat by temat został na nowo podjęty.
Tym więc zwodniczym tytułem autor krytykowanej tu za spis treści pracy nie przysłużył się polskiej nauce, a prawdopodobnie przyczynił się jak wielu innych do jej zastoju.
Zasadniczo uważam że autor który zamierza napisać monografię jednej bitwy a nie zbadał tematu na tyle by poświęcić uwagę tylko tytułowemu zagadnieniu powienien wykorzystać szansę do siedzenia cicho


Jak widzę się dublujemy. Może nie będę już zaśmiecał wątku.

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 14:43

Jak mówią sąsiedzi z północy: pażywiom, uwidim!
PzKpfw II - 30 Czerwiec 2014, 21:31

Już zamówione, pod koniec sierpnia dostawa. Opiszę wrażenia po przeczytaniu. Co do rozdziałów, to mi akurat odpowiada rozbudowane tło, czasy ciekawe, więc z przyjemnością się zapoznam z zawartością rozdziałów. A nuż autor obroni treścią tak głębokie cofnięcie się w temacie? Zobaczymy co wyjdzie z worka.

Zouave napisał/a:
Jak mówią sąsiedzi z północy: pażywiom, uwidim!

Szwedzi? ;) Już?!?!?

Zouave - 30 Czerwiec 2014, 21:51

Nie, Prusacy spod znaku dwugłowego orła :P i bolszewickiego hymnu.
bawarskij - 2 Lipiec 2014, 13:56

Dotarła do mnie właśnie książka z dedykacją, autorstwa Bernda Ullmanna, pt. AN/FSQ-7 - the computer that shaped the Cold War.

System składał się z 60,000 lamp elektronowych, ważył przeszło 250 ton [per komputer] zużywał 3 megawaty energii i wykonywał ok. 75k operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę. [Dla porównania 16 bitowe mikroprocesory NXP zainstalowane we współczesnych kartach sim, mają per rdzeń 200k tranzystorów i wykonują ok. 500k obliczeń na sekundę].

Koszt tego systemu wynosił w latach 50'tych XX wieku 10 miliardów $ czyli ok. 88 miliardów dzisiejszych.

W sumie cieszę się że skończyłem katalogowanie publikacji technicznych maszyn DEC DIGITAL, od końca lat 50. do 90. XX w., jest tego ok. 19 GB, samo uporządkowanie wszystkiego zajęło mi ok. miesiąc czasu - takoż będę miał możność w/w lektury w wolnym czasie. Większą część materiałów pozyskałem dzięki uprzejmości byłych pracowników DEC'a, w tym jednego z głównych projektantów systemu VMS. Listing plików z podziałem na katalogi wygenerowałem z przekierowaniem do pliku.

leliwa - 2 Lipiec 2014, 14:55

Zouave napisał/a:
Nie, Prusacy spod znaku dwugłowego orła :P i bolszewickiego hymnu.

Budowniczowie Wielkiej Rury Przez Bałtyk

Teufel - 5 Lipiec 2014, 08:09

W nagrodę dla samego siebie za ostatni egz. na aplikacji :P zrobiłem zakupy w Arosie:
1 x Wojna peloponeska,
1 x Wojna partyjska Trajana,
1 x Nieuwpoort 2 lipca 1600,
1 x Bitwa łódzka 1914,
1 x Wojna paragwajska,
Zacząłem od Łodzi, ale cieniutka mi sie wydaje 30 str. wstępu na 80 str, jedna mapa jest chyba w pozycji, a taka niby manewrowa bitwa. Korolkowa ktoś czytał?

Ezechiel - 14 Lipiec 2014, 08:42

@ Bawarskij

Z podobnej tematyki (nieco wcześniejszy okres) bardzo polecam "Calculating the natural world" A. Akery. Ładnie spina okres od Vannewara Busha (komputery mechaniczne) do Johna von Neumanna. Bardzo solidna praca socjologiczno-historyczna.

bawarskij - 14 Lipiec 2014, 12:34

Ezechiel napisał/a:
@ Bawarskij

Z podobnej tematyki (nieco wcześniejszy okres) bardzo polecam "Calculating the natural world" A. Akery. Ładnie spina okres od Vannewara Busha (komputery mechaniczne) do Johna von Neumanna. Bardzo solidna praca socjologiczno-historyczna.


Znam tę książkę niemniej nie miałem jeszcze sposobności do zapoznania się z nią. Dziękuję za przypomnienie.
Kolegę interesuje tematyka rozwoju i implementacji systemów operacyjnych? Jeżeli tak to polecam rozprawę Douglasa Comera pt. Operating System Design - Xinu approach. Intryguje mnie do dzisiaj mały 'footprint' w pamięci chronionej kernela opartego na konstrukcji modułowej nie monolitycznej jak w przypadku linuxa czy systemów xBSD (z wyłączeniem DragonflyBSD).

Ezechiel - 14 Lipiec 2014, 20:26

@ bawarskij

"Kolegę interesuje tematyka rozwoju i implementacji systemów operacyjnych?"

Raczej ogólnie historia elektroniki / informatyki (szczególnie od strony socjologicznej). Doskonale mi się czytało The Idea Factory Gertnera o Bell Labs i Networks of Power Hughesa o sieciach energetycznych.

Gdybyś był zainteresowany - daj znać na emaila, podeślę Ci kawałki mojej pisaniny naukowej (taki boczny wątek doktoratu z socjologii techniki).

bawarskij - 14 Lipiec 2014, 21:38

Ezechiel napisał/a:
@ bawarskij

"Kolegę interesuje tematyka rozwoju i implementacji systemów operacyjnych?"

Raczej ogólnie historia elektroniki / informatyki (szczególnie od strony socjologicznej). Doskonale mi się czytało The Idea Factory Gertnera o Bell Labs i Networks of Power Hughesa o sieciach energetycznych.

Gdybyś był zainteresowany - daj znać na emaila, podeślę Ci kawałki mojej pisaniny naukowej (taki boczny wątek doktoratu z socjologii techniki).


Naturalnie że jestem zainteresowany. Mój adres att3b2 [at] gmail.com

Kumpel Peter Jeremy, admin 'historycznych' aspektów w Alcatel-Lucent [dawnej Bell Labs], stworzył czas temu digitalizację zbiorów Bell System Technical Journal;
http://www3.alcatel-lucent.com/bstj/

[np. 64 stronicowy artykuł pt. Signaling Systems for Control of Telephone Switching, autorstwa C. Breena oraz C.A. Dahlboma z października 1960 r. ]

Czas temu pisałem też w tym wątku o książce, Exploding the Phone. The Untold Story of The Teenagers and Outlaws who hacked ma Bell. Autor Phil Lapsley - który zresztą na swojej stronie podaje sporo interesujących dokumentów... http://explodingthephone.com/docs.php

Świetna książka. Przeczytałem w dwa dni. Autor dość wartko traktuje skomplikowaną materię połączeń telefonicznych lat 50., 60., 70.'tych.

Całość tyczy prób odkrywania sieci telefonicznej, jej możliwości i ukrytych funkcji.
Magia generowania odpowiednich tonów, bawienia się buforem 2600 Hz na liniach długodystansowych, robienia pętli międzystanowych itp.

Nad całością widnieje mistyczny "Blue Box".

Polecam wykład w tej sprawie Johna Drapera: https://www.youtube.com/watch?v=gXb0Bi0MXkA

Abstrahując od telekomunikacji w kwestii dużych mocy przerobowych polecam wykład Seymoura Craya, pt. Whats all this about Gallium Arsenide?
https://www.youtube.com/watch?v=xW7j2ipE2Ck

Posiadam sporo literatury która pokątnie lub bezpośrednio [kilkanaście klasyków tyczących systemów CDC czy IBM'a]. Mogę udostępnić Tobie konto na moim serwerze jakbyś chciał obaczyć co i jak.

Pozdrawiam,
Marcin

Ezechiel - 14 Lipiec 2014, 21:58

1. Strasznie dziękuję za wskazówki i dodatkową literaturę. Generalnie możesz przeglądać rzeczy spod SHOT (Society for History of Technology - mają bardzo dobre czasopisma naukowe a ich nagrody coroczne są dawane sensownym książkom) albo STS (Science and Technology Studies). To takie specjalności w socjologii / humanistyce, które w tych rzeczach technicznych grzebią (i sporo dobrych monografii o technice zrobili).

2. O przejściu od phreakerów do hackerów jest u Stevena Levy'ego (Hackers:Heroes of the Computer Revolution) - to dość klasyczna pozycja, ale ostatnio wyszło wznowienie poprawione.

Oprócz tego czytam jeszcze "Where wizards stay up late" Katie Hafner / Matthew Lyon i "Dealers of Lightning" (o 70-80 i układach PARC / DARPA).

3. Nie wiem czy trafiłeś na "Automaty Liczą" Kluski - historię informatyki PRL. Nieco skrótowa, ale dość kompletna i wyważona.

4. O arsenku galu to prawie dowcip regularny w fizyce / elektronice ciała stałego (jeszcze w trakcie studiów to była "nowa, obiecująca prawie rewolucja" ;-)

bawarskij - 14 Lipiec 2014, 22:11

Levyego znam. Chociaż moim zdaniem daleko jej do pracy Emmanuela Goldsteina The Best of 2600: A Hacker Odyssey... tj. zestawienie wszystkich najważniejszych i najciekawszych artykułów z czasopisma 2600 [mam prawie wszystkie roczniki jeżeli byś optował], któremu Goldstein przewodził.

Również dziękuję za wskazówki od tej strony;

Polecam stronę Toma Van Vlecka [poza Vyssotskim który zmarł przed rokiem, i Corbym legenda w środowisku systemów typu RTOS].

http://www.multicians.org/thvv/tvv-home.html

Zwłaszcza artykuły:
Home Terminals:
http://www.multicians.org/terminals.html

The History of Electronic Mail:
http://www.multicians.org/thvv/mail-history.html

Zresztą cała strona: http://www.multicians.org/

To kopalnia wiedzy.

PS: Ściągnij sobie Puttyego [tzn. terminal] i zaloguj się na port, gdzie standardowo stoi serwer SSH na adres 3b2.sdf.org
W miejscu login: visitor ; jedna z nielicznych możliwości pobawienia się Systemem V, tj. wersją komercyjną Unixa sprzedawaną przez AT&T na legendarnym komputerze 3b2.
http://sdf.org/?tour/museum/index

Zouave - 16 Lipiec 2014, 14:11

Doszła do mnie praca B.P. Hughesa pt. Firepower: Weapons Effectiveness on the Battlefield, 16330-1850.

Tytuły rozdziałów:
:arrow: Introduction
Period
Sequence
Authorities

:arrow: Theoretical poerformence
The Musket
The rifle
Artillery
Rates of fire
Scales of ammunition
Records of trials
The use of different weapons
Estimates of the overall effectivenes

:arrow: Inefficiences of the battlefield
The animate target
Technical failures
Human error
Ground
Ammunition supply
Smoke
Conclusion

:arrow: The seventeenth and early eighteenth century
The first appereance of firearms
Gustavus Adolphus
The early eighteenth century
Conculusion

:arrow: Frederick the Great to Napoleon
Frederick the Great
The turn of the eighteenth century

:arrow: Albuera

:arrow: Talavera

:arrow: Bussaco

:arrow: Ferozeshah and the Sikh Wars

:arrow: Conclusion.

clown - 17 Lipiec 2014, 06:59

Dzięki Sław za info :idea: Koniecznie pisz swoje wrażenia po przeczytaniu, bo jestem wstępnie zainteresowany. Mam nadzieję, że nie będzie to Creveld, czyli słabo udokumentowane tezy.
Filip Apostoł - 22 Lipiec 2014, 16:36

http://napoleonv.pl/opis/...-w-europie.html
Taką zapowiedź znalazłem. Zdaje się, że pierwsza wydana w Polsce książka opisująca wojnę siedmioletnią. Premiera w drugiej połowie tego roku. Fajnie.

Filip Apostoł - 22 Lipiec 2014, 16:37

A tu druga ślicznotka: http://napoleonv.pl/opis/...-1740-1763.html
Zouave - 6 Sierpień 2014, 15:38

Przyszła do mnie wydana przez Infortu praca Pan Oskara Sjostroma "Bitwa pod Wschową 1706". Rzut oka i widać, że praca jest świetnie napisana. Podobnie jak "Połtawa" Petera Englunda.

Filip Apostoł napisał/a:
A tu druga ślicznotka: http://napoleonv.pl/opis/...-1740-1763.html


Aj-Waj. Sam to kupię.

PzKpfw II - 8 Sierpień 2014, 21:17

W oczekiwaniu na Szczekociny zacząłem czytać "Ziemia gromadzi prochy" Kisielewskiego. Mocna pozycja, naprawdę warto się zapoznać.
Cytat:
Ziemia gromadzi prochy". Trzy słowa. Jeden tytuł. Jakież potężne proroctwo zawierał ten prosty tytuł. I jak celnie trafiał w podbrzusze historii. To jest niewątpliwie wielkie osiągnięcie Józefa Kisielewskiego, że trafił w sedno gorących dziejów. Tą książką odcisnął trwały ślad w literaturze narodów słowiańskich. Jest to książka-proroctwo, książka pisarski biały kruk. Ocalona garstka popiołu. Książka ta ukazała się w przededniu II wojny światowej , w 1939 roku i była rezultatem specjalnej podróży, której zadaniem było spenetrowanie Pomorza Zachodniego, ale która z woli Autora ogarnęła całe słowiańskie przedpole aż po rogatki Hamburga. Jak stwierdza on we wstępie: W książce tej spisałem wrażenia z podróży po Niemczech. Już przed wyjazdem wyjazdem istniał zamiar ujęcia spostrzeżeń podróżniczych w literacką formę (...) Chciałem napisać książkę o współczesnych Niemczech, powstała zaś praca o sprawach Słowiańszczyzny.

Zouave - 9 Sierpień 2014, 09:13

Bitwa pod Wschową jest kapitalna. Napisana świetnym językiem, bardzo elegancko skonstruowana treść.
Kpt. Bomba - 13 Sierpień 2014, 18:37

Odebrałem dziś książkę Olega Sokołowa pt."Armia Napoleona".
Mówię Wam... cudeńko. Ponad 500 stron mięska.

Wrzucam parę smakowitych obrazków żeby Wam apetytu narobić :)






Zouave - 13 Sierpień 2014, 20:08

Full wypas dla miłośnika Epoki ;-)

Nie ma czegoś takiego o armiach fryderycjańskiej i terezjańskiej? :P

clown - 13 Sierpień 2014, 20:45

Igor noooo... znowu portfel mi zakwiczy :( dobrze, że jego pracy o Austerlitz nie muszę kupować :P
Z Fryca będzie praca Curta Jany.

Kpt. Bomba - 13 Sierpień 2014, 21:09

Austerlitz też kupiłem :oops:
Na razie obie czekają w kolejce aż skończę lekturę o Guadalcanal.

A zostając na chwilę przy temacie Pacyfiku - Midway Jarosława Jastrzebskiego - super rzecz.

clown - 13 Sierpień 2014, 21:34

Nie zapomnij kupić Gilla pierwszy tom kampanii 1809 roku. Wyśmienita rzecz :)
Zamiast Sokołowa polecam Goetza "Austerlitz". Opis bitwy na ponad 100 stronach, uwzględniający rosyjskie dokumenty źródłowe. U Sokołowa jest około 50 i opis dotyczy całej wojny 1805 roku. O ile się nie mylę, Bawarsky miał Goetza na sprzedaż.

adalbert - 14 Sierpień 2014, 21:49

Kpt. Bomba napisał/a:


A zostając na chwilę przy temacie Pacyfiku - Midway Jarosława Jastrzebskiego - super rzecz.

A potrafisz to porównać z Bitwą na Morzu Koralowym? Bo cena Midway straszliwa i jeśli ze 100 stron to powtórzenie, to chyba dam spokój...

Kpt. Bomba - 15 Sierpień 2014, 07:19

Nie znam Bitwy na Morzu Koralowym autorstwa Jastrzębskiego.
Potencjalnie pierwsze 120 stron może być podobnych. Chodzi mi o dwa pierwsze rozdziały: "Droga do konfrontacji" i "Półrocze japońskiej przewagi".
Sama bitwa na Morzu Koralowym jest opisana tylko na kilku stronach, bardzo lapidarnie i w zasadzie omówionych jest tylko wynik bitwy i jeden lub dwa epizody z bitwy. Do tych epizodów autor nawiązuje poźniej i wskazuje jak bardzo zachowanie Japończyków różniło się pod wpływem doświadczeń z Morza Koralowego.

Poza tym dwa pierwsze rozdziały to rys historyczny wydarzeń prowadzących do wojny i Pearl Harbor. Jeśli więc w "Bitwie na Morzu..." jest podobnie to należy się spodziewać, że będzie w tych rozdziałami sporo powtórzeń.

Reszta książki (pozostałe 400 stron) to opis bitwy (plany strategiczne, opis dowódców, opis okrętów, przebieg bitwy i podsumowanie).

Zouave - 19 Sierpień 2014, 07:13

Doszła do mnie wczoraj praca Sztabu Generalnego Armii Jego Cesarskiej Mości Wilhelma II "Die Kriege Friedrichs des Grossen: Erster Theil 1740-1742: Band 1: Die Besatzung Schlesiensund die Schlacht bei Mollwitz. 2-3 Bd Von Mollwitz bis zum Beginn des Mahrischen Feldzugs. Der Feldzug in Mahren".

Wbrew tytułowi w wydruku (jest to bowiem wydruk pracy wydanej w 1890 roku) brak jest 2-3 części (od Mollwitz do kampanii na Morawach).

Tak czy inaczej potem znalazłem to w sieci, ale skoro zamówiłem...

Bardzo porządna, XIX-wieczna robota (moja miłość do XIX historyków ciągle rośnie).

Jeden z pierwszych rozdziałów dokładnie opisuje armie razem ze stosowaną taktyką i takimi szkicami, jakie potem zamieszczał np. Nafziger (metody szybszego i wolniejszego formowania Karre, metody formowania kolumn marszowych - wtedy bowiem armia maszerowała na całkowicie innych zasadach aniżeli armia za Bonapartego Nr I) . Na końcu załączniki, wśród których - poza materiałem źródłowym - spis wszystkich regimentów armii fryderycjańskiej i armii austriackiej w Czechach, z podaniem zmian właścicieli regimentów (dane które miałem różniły się i np. zmiana gdy nastąpiła w 1741 byłem w kropce - teraz znam dokładne daty zmiany inhabera). I - uwaga uwaga - mniodek specjalny: OdeB francuskiej armii w Czechach, aczkolwiek wyłącznie z podaniem nazwy regimentu i liczby batalionów.

Jedyna wada to czcionka: Niemcy (ale już nie Austriacy) do końca I Wojny (przynajmniej) mieli manierę drukowania gotykiem. Nie jest to wielkie aj-waj, po kilku razach człowiek odczytuje czcionki, ale na pierwszy rzut odrzuca.

Tak czy inaczej bardzo warto.

romanrozynski - 19 Sierpień 2014, 21:11

Co do czcionki gotyckiej to nawet u nas była popularna, choćby w XVII w.
leliwa - 19 Sierpień 2014, 22:14

Albo nawet w XVI.
Zouave - 21 Sierpień 2014, 15:11

Dotarła do mnie niekoniecznie bardzo nowa praca Thomasa Pakenhama "Boer War" o II Wojnie Burskiej.
Robi ciekawe wrażenie, aczkolwiek trudno powiedzieć coś bardzo szczególnego. Na pewno ze zdjęć wynika, że nie unika tematów dla Anglika trudnych (czyli np. concentration camps).

Ezechiel - 23 Sierpień 2014, 10:42

Wyszła nowa książka Krzysztofa Marcinka o 1914 roku. ""Izera i Ypres. Kampania we Flandrii 1914" Zakup czeka na wypłatę, więc tylko przejrzałem - ale wygląda solidnie (dużo zestawień tabelarycznych, sensowny układ tekstu). Nie jestem specem od PWŚ, ale jest będzie tak dobra jak ta o Passchendaele to zdecydowanie warto kupić.

Jakiś czas temu kupiłem też "Wierzyć i niszczyć" Christiana Ingrao o intelektualistach w SS. Jest dość ciężka (bo to praca socjologiczno-historyczna, na kwerendzie biograficznej zrobiona), ale i tak warto znać. Od dawna nie czytałem tak konkretnej, drobiazgowej analizy z perspektywy biografii edukacyjnych i naukowych.

Piotr - 23 Sierpień 2014, 14:16

Ezechiel napisał/a:
Wyszła nowa książka Krzysztofa Marcinka o 1914 roku. ""Izera i Ypres. Kampania we Flandrii 1914" Zakup czeka na wypłatę, więc tylko przejrzałem - ale wygląda solidnie (dużo zestawień tabelarycznych, sensowny układ tekstu). Nie jestem specem od PWŚ, ale jest będzie tak dobra jak ta o Passchendaele to zdecydowanie warto kupić.
........


Przeczytałem i zdecydowanie polecam.

adalbert - 23 Sierpień 2014, 14:48

Ezechiel napisał/a:
Wyszła nowa książka Krzysztofa Marcinka o 1914 roku. ""Izera i Ypres. Kampania we Flandrii 1914" Zakup czeka na wypłatę, więc tylko przejrzałem - ale wygląda solidnie (dużo zestawień tabelarycznych, sensowny układ tekstu). Nie jestem specem od PWŚ, ale jest będzie tak dobra jak ta o Passchendaele to zdecydowanie warto kupić.

Chodzi o tę z Inforteditions, (# 59 serii Bitwy/Taktyka - też przeczytałem i polecam, choć żaden za mnie ekspert), czy może jakieś inne wydanie?

Ezechiel - 23 Sierpień 2014, 15:42

Tak, chodzi mi o publikację Inforteditions. W ogóle to seria Bitwy/Taktyka wydaje mi się godna uwagi. Za każdym razem jak kupowałem "coś do pociągu na ślepo" z tej serii, to zawsze było warto. Ale książki KM polecam szczególnie (Passchendaele 1917 było doskonałe).

Chociaż ostatnio kupiłem HB-ka o Cambrai i też był dobry. Może na starość mam szczęście (albo zły gust?).

romanrozynski - 25 Sierpień 2014, 17:34

Cytat:
W ogóle to seria Bitwy/Taktyka wydaje mi się godna uwagi. Za każdym razem jak kupowałem "coś do pociągu na ślepo" z tej serii, to zawsze było warto.

No to miałeś szczęście , że nie trafiłeś na "Od Konstantynowa do Pilawiec", która doczekała się ostrej i uzasadnionej krytyki:
Recenzja Agnieszki Biedrzyckiej w PHW, 2013, nr 3:
http://wceo.com.pl/images.../PHW_3_2013.pdf
no i moje uwagi na tym forum w temacie: http://www.wojenne-plansz...=asc&start=5460
m. in. post z 15 Maja 2013, 14:12
Abstrachując od tej totalnej wpadki czasami coś ciekawego pojawi się też w serii Pola bitew, tu mogę polecić jedyną dotychczas monografię bitwy pod Guzowem autorstwa Radomira Grabowskiego

Zouave - 25 Sierpień 2014, 18:38

Z Bitew/taktyki bardzo dobra praca o Bitwie pod Wschową Oskara Sjoestroema.
Leo - 25 Sierpień 2014, 21:11

Oj tak, Wschowa jest rewelacyjna! Ta książka to nie tylko doskonała analiza tej przedziwnej bitwy, ale i swoisty przykład zadumy nad ciężkim losem żołnierzy.

Izera i Ypres też są wyśmienitą książką. Gorąco polecam!

PzKpfw II - 1 Wrzesień 2014, 16:07

A ja przedwczoraj skończyłem "Szczekociny" i powiem, że pozycja jest wcale niezła. Już choćby przez to, że kładzie nacisk głównie na relacje polsko-pruskie i na szanse Polski z nimi związane, co już stawia ją wyżej od innych pozycji w temacie Insurekcji 1794. Poza tym, bo pamiętam, że ktoś tu mówił coś o niefortunnym tytule, autor ciekawie uzasadnia, że taki tytuł, choć dotyczy tylko fragmentu publikacji, jest jego osobistym hołdem dla żołnierzy Kościuszki i uwypukleniem zapomnianej przez historię i historyków największej bitwy w dziejach polskiej wojskowości XVIII wieku. Choć cała praca dotyczy oczywiście okresu o wiele dłuższego. I tu kolejna sprawa, "akcja" rozpoczyna się w czasach panowania Augusta II, które autor uważa, nie bez racji, za cezurę upadku polskiej wojskowości. Chcąc lepiej przedstawić pewne procesy musiał się więc cofnąć do samych ich korzeni. Poza tym twórca publikacji jest czynnym rekonstruktorem zaangażowanym w odtwarzanie piechoty koronnej, w związku z czym w książce nie zabrakło omówienia taktyki walki wojsk polskich czy pruskich, rycin, tabel i map, naprawdę dobrej jakości i naprawdę bardzo wielu, szkoda tylko, że monochromów ;) Pan Maciejak stawia też wiele ciekawych tez oraz posługuje się cytatami i korespondecją z epoki, której fragmenty mówią więcej niż suchy tekst dookoła. Sam opis bitwy zajmuje kilkadziesiąt stron i nie brak mu dramatyzmu, który może nadać tylko ktoś rozumiejący epokę i sposób prowadzenia walki w tamtym okresie. Jak dla mnie koronna :) pozycja w bibliotece, pomimo niestety dość dużej ilości literówek.
Zouave - 1 Wrzesień 2014, 16:08

Czyli Sławek musi kupić i kupuje.
adalbert - 1 Wrzesień 2014, 16:42

Na historykach tę pozycję dość mocno krytykowano...
PzKpfw II - 1 Wrzesień 2014, 16:46

Wszedłem z ciekawości na forum i "dość mocnej krytyki" nie widzę. Oprócz Pani Szwed, która mam wrażenie, nie rozumie koncepcji książki, oraz kilku minimalnych błędów, nie znalazłem nic rażącego. No ale jeżeli komuś przeszkadzają plemniki Augusta II czy otyłość Augusta III i w tym widzi problem... Równie dobrze można przyczepić się koloru okładki czy jakości papieru, wniesie to tyle samo do oceny pozycji, co utyskiwania pani Szwed.
Zouave - 1 Wrzesień 2014, 16:58

Ja zawsze wolę przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie.
clown - 1 Wrzesień 2014, 17:33

Może Pani Szwed nie lubi plemników :?: :o
Zouave - 1 Wrzesień 2014, 17:46

W dzisiejszych czasach jest to modne.
romanrozynski - 1 Wrzesień 2014, 20:06

Cytat:
Wszedłem z ciekawości na forum i "dość mocnej krytyki" nie widzę. Oprócz Pani Szwed, która mam wrażenie, nie rozumie koncepcji książki, oraz kilku minimalnych błędów, nie znalazłem nic rażącego.

Uwagi pani Szwed są akurat konkretne. Choćby ta o tym, że opis bitwy oparty jest na dwóch zaledwie źródłach. Tego zdaje się w zalewie plemników nie zdołałeś zauważyć :lol:
I ta jedna uwaga już wystarczy by stwierdzić że praca jest słaba, w końcu to koniec XVIII w. kiedy jednak na temat najmizerniejszego starcia można znależć więcej dokumentów
A praca oparta jedynie na opracowaniach musi zawierać błędy, choćby te które powtarza z tych opracowań

PzKpfw II - 2 Wrzesień 2014, 13:58

A co takiego działo się w tej kilkugodzinnej bitwie, żeby sięgać przy jej opisie do niezliczonej liczby źródeł? Porównywałem kilka opisów z różnych pozycji wydanych w Polsce i zasadniczo są takie same. Mozna było co prawda pokusić się o sięgnięcie do opisów rosyjskich i pruskich, tego rzeczywiście brakuje, ale nie ma co się czepiać i na tej podstawie dyskredytować tytułu. Ta książka to kawał dobrej roboty w zaniedbywanym XVIII wieku w naszej literaturze historycznej. A jesli Pani Szwed przeszkadzają plemniki i nie może przełknąć tej pacyny, to zostaje jeszcze jajo o jajo, jej broszka. Ale niech nie czyni z tego poważnego zarzutu wobec autora, bo to śmieszne. Ja z tym nie mam problemów, plemników używam gdzie indziej, a nie bezpłodnie na forach ;) Poza tym wierzę, że czytałeś omawianą książkę? Jeśli nie, to naprawdę warto.
Zouave - 2 Wrzesień 2014, 14:02

Ja mam wrażenie, ze w książce chodziło o co innego niż szczegółowy opis bitwy.
PzKpfw II - 2 Wrzesień 2014, 14:05

Ależ oczywiście, autor we wstępie o tym wyraźnie pisze. Zresztą poruszałem ten temat kilka postów wyżej, nie będę się powtarzał, wystarczy ruszyć suwakiem przeglądarki.
adalbert - 2 Wrzesień 2014, 14:13

Czuję się zachęcony do zakupu, choć z tego co piszecie, wg mnie wychodzi, że jest to książka, która być może powinna ukazać się pod innym tytułem i w innej serii (to się chyba w Inforcie zdarza)...
Zouave - 2 Wrzesień 2014, 14:15

Wojtku ja jej jeszcze nie mam. Jestem jednak ostrożny z krytykowaniem i z wiarą w słowa krytyków.
Jak dojdzie to poczytam.

Na pewno należy korzystać w jak największej ilości ze źródeł i tak robią solidni historycy.
Pytanie tylko, czy ktoś napisał rozprawę czy po prostu chce spopularyzować temat.

romanrozynski - 2 Wrzesień 2014, 21:24

Tak więc dziś dość przypadkowo byłem w księgarni i zauważyłem ten tytuł.
A zatem parę moich uwag.
Książka jest zdecydowanie nie na temat ale to już wiadomo.
Razi brak przypisów stąd nie wiadomo skąd co autor brał.
Mógłby chociaż przypisy dać w rozdziałach dotyczących samej bitwy, żeby czytelnik mógł sobie posprawdzać
Tradycyjnie już razi przepisywana od wielu lat przez kolejne pokolenia historyków idiotyczna mantra, jakoby obie strony zaniżyły swoje straty i że prawda leży pośrodku
Opis bitwy nie wnosi nic nowego do tego co już napisano.
Jest to więc zdecydowanie praca kompilacyjna o niewłaściwym tytule bez aparatu naukowego
Przy kartkowaniu rzuciła mi się w oczy liczba strat polskich w bitwie pod Dubienką którą autor podał na 800. Tutaj coś tam wiem i mogę stwierdzić że w żadnym źródle ani nawet opracowaniu nie spotkałem się z taką cyfrą. W rzeczywistości straty polskie nie przekroczyły 200 ludzi licząc rannych i jeńców, rosyjskie mniejsze od 300 osób autor podał na co najmniej 1600.

PzKpfw II - 2 Wrzesień 2014, 21:34

Coś o Dubience:

http://www.pulk2piechoty....2-roku,364.html
Cytat:

A w opracowaniach tego tematu przewijały się do tej pory liczby 90 i 900-set żołnierzy.
Przykładowo "Tadeusza Kościuszki opis kampanii roku 1792" pod redakcją Celichowskiego podaje stratę wojska na 90 żołnierzy. To samo pismo, ale pod redakcją Mościckiego i pod zmienionym nieznacznie tytułem "Tadeusza Kościuszki opisanie kampanii 1792 roku" podaje już sumę 900 ludzi. Inne opracowania: "Kronika Emigracji" - 90, a "Przyjaciel Ludu" - 900.

romanrozynski - 2 Wrzesień 2014, 23:01

spór ten o 90 czy 900 jest zbędny , zauważ fragment:
Cytat:
Natomiast oryginalny tekst który wykorzystany został przez Celichowskiego i Mościckiego, ma zapis następujący: Cytat:
Polacy stracili 90 Ludzi rachując zrannemi

Można się jedynie spierać od 90 do 200, na poparcie tej pierwszej cyfry świadczy czas napisania wzmianki o 200 dzień po bitwie kiedy jakaś liczba rozproszonych mogła jeszcze być poza wojskiem błąkając się gdzieś w okolicy
Muszę przyznać że zalinkowałeś bardzo interesujący tekst . Są oczywiście niedociągnięcia
Przykładowo brygada Lubowidzkiego faktycznie nie brała udziału w tej bitwie a straty podane przez Kachowskiego dla sił rosyjskich (288 ludzi zab. i ran) są jak najbardziej do przyjęcia

PzKpfw II - 3 Wrzesień 2014, 19:18

Z tym, że wcześniej jest coś takiego:
Cytat:
Askenazy opierając się na informacjach Antoniego Trębickiego zawartych w "O rewolucji 1794 roku" i Michała Starzeńskiego w "Pamiętnikach", pisze: Cytat: O ogólnej stracie pod Dubienką zamiast 90 czytaj 900

Natomiast oryginalny tekst który wykorzystany został przez Celichowskiego i Mościckiego, ma zapis następujący: Cytat: Polacy stracili 90 Ludzi rachując zrannemi

Ja natomiast zastanawiałem się, skąd 1600 Rosjan jest wzięte. I nie mogłem do tego dojść. Ale to drobiazgi, łatwo weryfikowalne. Może to jakieś literówki, których niestety jest sporo...

romanrozynski - 3 Wrzesień 2014, 20:28

Dlatego warto przeczytać artykuł Sułka, tam masz liczby około 100 z kilku polskich źródeł, tam oprócz 90 wysępuje 98 i 98 +10 oficerów, a więc choćby stąd wiadomo że należy czytać 90.
Skoro kwestię strat polskich mamy omówioną możemy przejść do następnego punktu.
Niestety w internecie nie znalazłem tomu 47 Sbornika ... w którym wydany jest raport Kachowskiego. Przykładowo ciekaw jestem jak dużą częścią strat rosyjskich były ubytki w żołnierzach konnicy , niestety dopiero planują digitalizację Sbornika, a wśród tych tomów co już są w sieci nie ma tego co nas tu interesuje

Zouave - 7 Wrzesień 2014, 17:55

Czytam "Szczekociny" i mogę je z czystym sumieniem polecić. Wprawdzie nie jest to wielkie dzieło naukowe (w rozumieniu co zdanie to przypis plus same źródła a nie opracowania), to jednak z uwagi na tematykę warto.
Jeśli chodzi o tytuł, to jest on nieco mylący, gdyż idzie nie o sama bitwę, ale i o opis realiów politycznych i częściowo gospodarczych. Do bitwy jeszcze nie doszedłem. Jeśli chodzi o plemniki, to idzie o cytat z Cata-Mackiewicza przed rozdziałem opisującym panowanie Augusta II (tłumaczony z polskiego na nasze cytat dotyczył trafności decyzji Augusta II w porównaniu do ilości spłodzonego podobno przezeń potomstwa).

Zouave - 8 Wrzesień 2014, 12:42

Opis armii w "Szczekocinach" ma jedną poważna wadę: autorowi chyba nie chciało się grzebać po źródłach dotyczących armii carskiej (a może nie zna rosyjskiego, co byłoby dziwne). Opis armii pruskiej i armii powstańczej w porządku, aczkolwiek brak wyraźnego określenia organizacji pododdziałów piechoty i kawalerii, brak też określenia taktyki armii powstańczej. Za dużo o mundurach, za mało o taktyce.
bawarskij - 29 Wrzesień 2014, 10:16

Coś mi się zdaje że poniższa rozprawka może zainteresować Cezarego.

Stephen Temple, Inside the Mobile Revolution. A Political History of GSM, [2nd Edition] 2010.
Całość do pobrania: http://www.gsmhistory.com...emple-20101.pdf

Książka napisana jest przez światka zdarzeń lat 1984-87; tj. czasu w którym ustalono wszystkie najważniejsze założenia bezprzewodowej sieci telekomunikacyjnej, nowej generacji; tzn. cyfrowej.

Tekst wartki, dużo anegdot i co ciekawe Autor wyraźnie stara się usystematyzować sieci telefonii bezprzewodowej od początku ich występowania z podziałem na USA i Europę.

Zouave - 1 Październik 2014, 12:31

http://www.amazon.co.uk/S...chten+Friedrich

Kupiłem sobie od niechcenia.
Kapitalna sprawa, zebrane schematy OdeB od Małujowic po 1760 rok, plus mapy, plus obrazki, niestety współczesne.

Kapitalna rzecz.

PzKpfw II - 5 Październik 2014, 11:32

A ja zabieram się za to:
http://fortgier.pl/p/31/2...istoryczne.html
i za to:
http://fortgier.pl/p/32/2...istoryczne.html
no i za to:
http://fortgier.pl/p/32/2...istoryczne.html

Jak tylko skończę Łojka "Szanse Powstania Listopadowego"

Piotr - 5 Październik 2014, 17:33

PzKpfw II napisał/a:
A ja zabieram się za to:

.............

no i za to:
http://fortgier.pl/p/32/2...istoryczne.html
.............


Tę ostatnią pozycję trzeba oddzielić od "papki propagandowej".

PzKpfw II - 6 Październik 2014, 23:41

Hehe, domyślam się. Ale tytuły rozdziałów zapowiadają się mocno "taktycznie" :) Co do Łojka, to nie mogę czytać jego książek. To już kolejna przy której nerwicy dostawałem :) Zbyt dobre tezy stawia, idealnie potwierdzone analizami działań militarnych Tokarza i Puzyrewskiego. Ech, żeby tak historii w szkołach uczyli... to może byśmy się czegoś wreszcie nauczyli...?
Santa - 7 Październik 2014, 11:20

Akurat Łojek, to w swojej pracy bredzi na potęgę... Jego brednie o Chłopickim i niejako powszechnej zdradzie polskich generałów, nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością i ze źródłami.
leliwa - 7 Październik 2014, 17:50

Santa napisał/a:
Akurat Łojek, to w swojej pracy bredzi na potęgę... Jego brednie o Chłopickim i niejako powszechnej zdradzie polskich generałów, nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością i ze źródłami.


Czekamy na cytat z bredniami i zbicie bredni. A jak nie będzie to o odszczekanie. Ostatnie zdanie zdaje się wskazywać, że piszącemu prawda znana jest z autopsji, a nie tylko ze źródeł. Tym niecierpliwiej oczekuję odpowiedzi.

Santa - 7 Październik 2014, 18:47

Zaiste twierdzenie, jakoby rzeczywistość można poznać li i jedynie poprzez empiryzm, jest doprawdy pocieszne. Szczególnie w kontekście historii sprzed nieomal 200 lat.

Niemniej, żeby nie być gołosłownym w kwestii krytyki, kilka argumentów. Oto cytat z Łojka:
Chłopicki był w rzeczy samej dziwną indywidualnością. Oficer napoleoński, wychowany w szkole wojen lat 1806-1815 (chociaż karierę wojskową rozpoczął jeszcze u schyłku Rzeczypospolitej) wyniósł z tych doświadczeń wiele tępej rutyny i ani śladu znajomości ducha prawdziwej napoleońskiej doktryny wojennej (...) Chorobliwie ambitny, łączył z ambicją głębię rozgoryczenia z powodu niezasłużonej cesarskiej niełaski, upodobanie do komedianckich demonstracji i przekonanie o niezawodnej politycznie skuteczności wszelkiego tzw. trzymania za mordę s. 35-36, wydanie z 1979 r.

W tym jednym fragmencie jest sprzeczność logiczna i babol. Ten ostatni polega na tym, iż Chłopicki nie brał udziału w wojnach od 1813 r., gdyż po zranieniu we wrześniu 1812 r. nie wrócił do czynnej służby, a w okresie rozejmu w Pielaszkowicach podał się do dymisji, która została przyjęta. Tak więc nie wiem po co wydłużać okres jego doświadczenia wojennego (wojskowego i owszem). Tym bardziej, że pomija z drugiej strony wcześniejsze doświadczenia (do wojska wstąpił w 1785 r., oficerem został 4 lata później). A przecież późniejszy dyktator powstania brał udział w walkach legionów oraz w kampanii 1805 r., we Włoszech.

Druga sprawa jest wg mnie poważniejsza. Otóż sformułowanie "tępa rutyna" sugeruje jakiegoś wyrobnika, który niekoniecznie ogarnia wyszukane arkana napoleońskiej sztuki wojennej (oczyma wyobraźni widzę skrzywienie na twarzy Żuawa, o ile czyta te słowa ;) ). Tymczasem pochwały Sucheta i dość szybka kariera zarówno w legionach, jak i w Hiszpanii sugerowałaby, że Chłopicki czaił pole walki, tym bardziej, że przyszło mu dowodzić czasem połączonymi siłami piechoty i jazdy, co nie każdemu dowódcy piechoty (którym był przede wszystkim) przychodzi z łatwością (vide bitwa pod Saguntem, pościgi za Villacampą i Miną). Ogólnie wydaje mi się, że Łojek nie liznął nawet specjalnie jego kariery wojskowej, bo doświadczenia i osiągnięć w tej dziedzinie nie odmawiali mu nawet wrogowie. Trzymając się jednak tego, co pisze Łojek, skoro generał był "tępym rutyniarzem", to czemu cesarska niełaska była niezasłużona? Wszak tępym rutyniarzom nie należą się awanse...

Z tą chorobliwą ambicją też niezła szopka. Oto na początku swojej kariery wojskowej odmawia awansu poprzez protekcję pewnej bogatej wdowy, która proponowała mu żeniaczkę. Apotem w 1801 r. odmawia awansu na szefa brygady. Pewnie Łojek nawiązuje tutaj do dymisji z armii w 1813 r., kiedy odmówiono mu stopnia generała dywizji. Ale przecież po 4 latach zaszczytnej służby, należał mu się jak psu zupa, a obiecał mu go ponoć sam marszałek Suchet. Piszę "ponoć" gdyż stoi tak w pracy Ostena o Chłopickim, wspomnień Sucheta w tej kwestii nie zgłębiałem. I tak owa "chorobliwa ambicja" zrodziła się pewnie z przyjęcia rzeczonej szarży od Rosjan w 1814 r.... a wszak potem jakoś zelżała, bo odszedł z wojska KP w 1818 r.

O wszystkich tych sprawach nie zwykł mówić Łojek, który przedstawia niezwykle stronniczy obraz Chłopickiego. A potem nasz autor wypisuje, że Grochów, to bitwa przegrana przez niego na własne życzenie i właśnie to świadczy głównie o oderwaniu od rzeczywistości. Przy wszystkich zaletach tępego rutyniarza nie miał on doświadczenia w dowodzeniu takimi masami wojsk, jakimi dysponował we wspomnianej bitwie, w przeciwieństwie do Dybicza, które właśnie niedawno zakończył wojnę na szczeblu naczelnego wodza... Porównajmy siły obu stron pod Grochowem, plany i ich realizację i zastanówmy się: o czym mówi Łojek? Czy naprawdę ma na myśli bitwę grochowską?

Wrzucanie od "szulerów politycznych" i ciskanie po grze w karty jest o tyle pocieszne, gdyż był to grzech wielu naszych dowódców (na czele z Umińskim, który wszak był bardzo gorliwy w kwestii chęci walki). No, ale już taki urok Łojka, w sprawach wojskowych niekoniecznie poczajonego...

P. S. Żeby nie było, że jestem bezkrytycznym wielbicielem Chłopickiego, to wytknę błędy w postaci zbyt słabego jednak przygotowania pozycji pod Grochowem (brak umocnień, same baterie to za mało) i słabe kierowanie jazdą pod Wawrem (rzecz jasna pierwsza bitwa pod tą miejscowością z 19 lutego).

leliwa - 7 Październik 2014, 20:25

Santa napisał/a:
Zaiste twierdzenie, jakoby rzeczywistość można poznać li i jedynie poprzez empiryzm, jest doprawdy pocieszne. Szczególnie w kontekście historii sprzed nieomal 200 lat.


Pocieszne jest to, co przeczytałem powyżej. Historię poznajemy przez źródła i nie ma poza nimi innego jej poznania, poza własnym doświadczeniem przeszłości, w której się żyło. 200 lat nikt nie żył, więc stąd moje wytknięcie nieścisłości, że zarówno rzeczywistość jak i źródła mówią co innego niż profesor Łojek.

To o wojskowości. Ale napisałeś tu również, jak zrozumiałem, że brednią jest mówienie o zdradzie Chłopickiego i innych generałów (jak przypuszczam w okresie sprawowania przez niego władzy dyktatorskiej, bo pewnie do tego odnosi się Łojek). Zarzucano mu, o ile pamiętam, ze był "dyktatorem kapitulacji" i nie dość energicznie przygotowywał się do wojny.

Santa - 7 Październik 2014, 20:54

Leliwa, napisałeś "zdaje się wskazywać". Taka była Twoja interpretacja mojej wypowiedzi. I była mylna, albowiem nie twierdziłem, że żyłem w czasach powstania.
Cytat:
Historię poznajemy przez źródła i nie ma innego jej poznania poza własnym doświadczeniem przeszłości, w której się żyło.
To też źródło, zgodnie z definicją Topolskiego.

Nie wchodząc jednak w przepychanki słowne, możesz rozwinąć co masz na myśli pisząc
Cytat:
Pocieszne jest to, co przeczytałem powyżej.
? Czy tylko nawiązujesz do rzekomych nieścisłości? No i nie dowiedziałem się, czy zadowala Cię moja wypowiedź na temat Łojka...

Żuaw, to temat na dłuższą dyskusję. Nie wiem, czy masz ochotę, bo z tego co pomnę głosiłeś jakiś czas temu poglądy, że nie chce Ci się dyskutować na te czy inne tematy historyczne. Tak więc nie mam zamiaru "męczyć Cię wbrew sobie" i naciągać na rozmowę. Tak czy inaczej pozwolę sobie być odmiennego zdania. Zwłaszcza wobec tego, czy to prawda o tej sztuce wojennej.

Santa - 7 Październik 2014, 21:15

W kwestii rzekomego nieprzygotowania do wojny pozwolę sobie przekleić fragmenty postów z innego forum, bo nie chce mi się po raz enty pisać tego samego. Świadczą one również o oderwaniu od rzeczywistości prof. Łojka.

W kwestii przygotowań do powstania: dekrety o organizacji trzecich batalionów wydano na początku grudnia, czwartych 23 grudnia, nowych pułków jazdy 13 grudnia, zaś trzecich dywizjonów jazdy również na początku grudnia. Jedynie tworzenie nowych pułków piechoty, dla których zasadniczo brakowało broni rozpoczęto dopiero 10 stycznia, a więc już po powrocie Wyleżyńskiego. Dodam, że znakomita większość jednostek, których organizację rozpoczęto w grudniu była gotowa do walki, kiedy rozpoczęła się wojna.
Również za kadencji Chłopickiego zwiększono liczbę dział polowych, powołując nowe baterie i organizując rezerwowy park artyleryjski dla uzupełniania strat. Nie zaniedbał również takich kwestii jak lanie dział i produkcja karabinów, jak również wyrabianie prochu. Zaiste dziwne to działania, jak na człowieka, który pragnie upadku powstania... Więcej można o tym poczytać w artykułach R. Gerber, Fabrykacja dział w powstaniu listopadowym, PHW 1930, R. 2, t. III, z. 1-2, S. Warszawski, Przemysł wojenny podczas powstania listopadowego (fabrykacja prochu), PHW 1930, R. 2, t. III, z. 1-2, s. 189-235. Dekrety rozbudowy poszczególnych formacji wojskowych znajdziesz w u Pawłowskiego w Źródłach do dziejów wojny polsko-rosyjskiej t. I. Co jeszcze powinien zrobić jako dowódca armii, w kwestii przygotowań do wojny?

Owszem, można mu zarzucić to, że nie wykorzystał krótkiego okresu, kiedy Austriacy wyprzedawali karabiny, co by się w nie zaopatrzyć. Pisze o tym tylko Tokarz, więc temat do głębszego przebadania.

Poza tym jakie są dowody, na jego zdradę? Jak mniemam zdrajca powinien być jakoś wynagrodzony, tymczasem Chłopicki po powstaniu żył w Krakowie, niespecjalnie pławiąc się w luksusach...

leliwa - 8 Październik 2014, 09:19

Santa napisał/a:
Leliwa, napisałeś "zdaje się wskazywać". Taka była Twoja interpretacja mojej wypowiedzi. I była mylna, albowiem nie twierdziłem, że żyłem w czasach powstania.


Pełna zgoda. Dlaczego więc pisałeś odrębnie o rzeczywistości i źródłach. Wystarczyło napisać o źródłach. Pocieszne jest to że uważasz, jakobym ja uważał na serio, że żyłeś dwieście lat. Są pewne granice między ironią a pisaniem na poważnie, które łatwo odgadnąć.

Co do pojmowania źródeł to nasze bezpośrednie doświadczenie przeszłości staje się źródłem dla innych, gdy je wyrażamy na piśmie lub werbalnie, oraz dla nas w przyszłości. W momencie uczestniczenia w danym wydarzeniu po prostu poznajesz je empirycznie w sposób niedoskonały (ograniczony przez percepcję zmysłów i umysłu).

Jeszcze jest kwestia dyplomacji, co zarzucał mu mocno Tokarz zdaje się. Chodzi wypuszczenie gwardii Konstantego, którą można było łatwo zatrzymać, częściowo rozbroić i częściwo wcielić do własnych szeregów (wielu oficerów i żołnierzy pochodziło z tzw. Ziem Zabranych (Wilno, Białoruś, Wołyń) i zbytnią uległość wobec cara. [/quote]

PzKpfw II - 8 Październik 2014, 11:28

Kilka zdań odnośnie Chłopickiego. Po pierwsze, jego reakcja na wiadomość o wybuchu powstania i po prośbie o przejęcie dowództwa. Znamienna. "Dajcie mi spokój, idę spać." Tak się zachowuje kunktator i defetysta, wierny carski piesek, dla którego ważniejsze są pozycja własna i własne korzyści niż ogólny interes narodu, który w tamtym momencie rozpoczął i prowadził walkę o pełną niepodległość państwa. Stanowisko i pozycja społeczna, których nie postawił na szali w takiej sprawie... Z jakiego powodu? Co zrobił, żeby nie posądzać go co najmniej o służalczość wobec cara, w tamtych dniach? Ciągłe poselstwa do cara? Kary dyscyplinarne dla zbyt zapalczywych? Rzecz kolejna, Bitwa pod Olszynką Grochowską i dni bezpośrednio przed nią. Nie da się wytłumaczyć niewykorzystanych szans tylko i wyłącznie ostrożnością Chłopickiego. Wystarczy przeanalizować przebieg tych działań, żeby zobaczyć jakie szanse tenże zmarnował. Widział je choćby Prądzyński, który na klęczkach błagał Chłopickiego o badziej zdecydowane działania. Np. moment, gdy Rosjanie ruszyli VI korpusem na Dobre, a III wraz z Konstantym na Kałuszyn. Posuwali się rozdzieleni lasem i dopływami rzeki Bug, co całkowicie niemalże uniemożliwiało im współdziałanie. Atak na rozdzielone w ten sposób korpusy proponował na klęczkach Prądzyński, postanawiając zniszczyć kolejno wojska Dybicza. Ale Chłopicki odmówił, choc wtedy to Polacy mieliby przewagę liczebną bijąc oddzielnie kolumny carskie. Nie mowiac juz o przewadze w zaopatrzeniu przede wszystkim w amunicji. Wódz naczelny nie wierzący w zwycięstwo? A może znowu uległość wobec cara, traktowanie walki jako demonstracji i dążenie do jak najszybszej z nim ugody, przez co liczył na zachowanie stanowiska i tytułów? Dlaczego po wyjeździe do Galicji nie był przez władzę carską, jako były dyktator powstania, choćby niepokojony...? Niestety, ale zmarnowane okazje, bezsnensowne akcje, opieszałość i powolność działań, wręcz ich wymuszanie (nieskuteczne zresztą) na wodzu naczelnym, przez niższych dowódców, nałożone na matrycę działań tego okresu dają jednoznaczne wnioski... Ustawiona wierchuszka nie chciała tego powstania i robiła wszystko aby trwało jak najkrócej i jak najmniej zraniło dumę jaśnie panującego na ziemiach Królestwa. Zresztą o Chłopickim sama strona carska wypowiadała się w samych pozytywach, oceniając na bieżąco jego działania... Stąd przecież propozycja powrotu do czynnej służby u cara w czasie Wiosny Ludów - za zasługi!!!

Santa napisał/a:
Niemniej, żeby nie być gołosłownym w kwestii krytyki, kilka argumentów. Oto cytat z Łojka:Chłopicki był w rzeczy samej dziwną indywidualnością. Oficer napoleoński, wychowany w szkole wojen lat 1806-1815 (chociaż karierę wojskową rozpoczął jeszcze u schyłku Rzeczypospolitej) wyniósł z tych doświadczeń wiele tępej rutyny i ani śladu znajomości ducha prawdziwej napoleońskiej doktryny wojennej (...)
W tym jednym fragmencie jest sprzeczność logiczna i babol. Ten ostatni polega na tym, iż Chłopicki nie brał udziału w wojnach od 1813 r., gdyż po zranieniu we wrześniu 1812 r. nie wrócił do czynnej służby, a w okresie rozejmu w Pielaszkowicach podał się do dymisji, która została przyjęta.

Czytanie ze zrozumieniem. On pisze o szkole wojen lat 1796-1815, a nie o doświadzczeniu praktycznym w tym okresie przez Chłopickiego zdobytym. Wydanie 3, strona 27. Poza tym powycinałeś w cytacie bardzo ważne omówienie takiego, a nie innego zdania autora. Nie chce mi się przepisywać książki, każdy rozgarnięty znajdzie sobie w sieci i przeczyta o co chodzi. Tam nieco wczesniej jest między innymi taki ciekawy fragment, gdzie Łojek pisze, że Chłopicki przez całe życie podpisywał się CHLOPICKI...

Leliwa napisał/a:
Jeszcze jest kwestia dyplomacji, co zarzucał mu mocno Tokarz zdaje się. Chodzi wypuszczenie gwardii Konstantego, którą można było łatwo zatrzymać, częściowo rozbroić i częściwo wcielić do własnych szeregów (wielu oficerów i żołnierzy pochodziło z tzw. Ziem Zabranych (Wilno, Białoruś, Wołyń) i zbytnią uległość wobec cara.

Mało tego, Chłopicki rozchorował się nerwowo, po tym, jak polskie oddziały nieco poszarpały straż tylną uchodzącego Konstantego... i demonstracyjnie położył się do łóżka... a o spowodowanie takiego stanu zdrowia wodza naczelnego oskarżono dążącego do podjęcia energicznych działań, i działającego w tym tonie Mochnackiego...

clown - 8 Październik 2014, 12:59

Ha! Kojarzę ten aspekt działań, ale pracy Buata nie znam niestety :(
Santa - 8 Październik 2014, 15:15

Cytat:
Dlaczego więc pisałeś odrębnie o rzeczywistości i źródłach. Wystarczyło napisać o źródłach. Pocieszne jest to że uważasz, jakobym ja uważał na serio, że żyłeś dwieście lat. Są pewne granice między ironią a pisaniem na poważnie, które łatwo odgadnąć.

Bo rzeczywistość to wydarzenia, które miały wtedy miejsce. I wybacz, ale nie chce mi się dalej wchodzić w dyskusję na temat definicji źródła, czy rzeczywistości, gdyż nie o to chodzi w tym momencie. Sam fakt, że łapiesz mnie za słówka i próbujesz udowodnić, że nie czaję ironii, z lubością wciskając za każdym razem słowo "pocieszne", świadczy, że kierujesz dyskusję na tory niekoniecznie historyczne. Natomiast co do definicji źródła to Topolski uważa inaczej, niż Ty, a ja choć nie należę do jego specjalnych wielbicieli tutaj przyznaję mu rację.

Wróćmy jednak do Chłopickiego. Jak na razie nikt się nie zająknął na temat tego, jak to "zdrajca" Chłopicki, który wg Łojka był miernym generałem przygotował kraj do wojny. Wymienione przeze mnie argumenty jak widać zostały wyniośle zignorowane, a świadczą one chyba o nie jawnej nieprawdzie sprzedawanej przez Łojka.
Dalej sprawa wypuszczenia rezerwy gwardii. Mało kto pamięta, że początkowo to Rosjanie mieli przewagę stojąc w Wierzbnie, wraz z kilkunastoma kompaniami naszych grenadierów, baterią art. konnej i strzelcami konnymi. Ostateczne rozstanie przebiegało w pokojowej atmosferze, ale późniejsze działania, to stan przedwojenny. Kurs przyjęty przez Chłopickiego (z dzisiejszej perspektywy uznawany za błędny), zakładał niepodejmowania działań, do czasu otrzymania wieści od wysłanego Wyleżyńskiego oraz Jezierskiego. A oto reakcja "zdrajcy" na list od cara, w relacji nie kadzącego mu bynajmniej Chłapowskiego. Były w nim podziękowania za utrzymanie porządku w kraju. Wtedy Chłopicki zareagował ze zwykła sobie gwałtownością. Na ten list Chłopicki tak się rozgniewał, że go ze złością rzucił na ziemię, mówiąc: Co on sobie myśli? Że ja dla niego, nie dla mego kraju porządek utrzymuję. Kpię sobie z cesarza! I jakby ten wyraz nie dość mocnym mu się wydawał, dodał: I z cesarzowej! Podniósł list i wrzucił w piec otwarty Cytat za D. Chłapowski, Pamiętniki, cz. 2, Poznań 1899, s. 14-15.
Wracając do wypuszczenia sił Konstantego to z dzisiejszej perspektywy wiemy, że to był błąd. Tyle tylko, że Chłopicki nie był radykałem i nie wiedział, jak będzie wyglądała wojna z Rosją, a z całą pewnością nie chciał rokować z carem z pozycji człowieka, który właśnie zagarnął wojska jego brata. Mówiąc krótko byłby to swego rodzaju polityczny terroryzm. Historie o krwotoku zapodaje Łojek z Mochnackiego. Niezwykle wiarygodne to źródło, powoływać się na faceta, która miał na pieńku z dyktatorem choćby już z powodu poglądów politycznych. Po co sięgać do Barzykowskiego, który był obecny przy wielu opisywanych wydarzeniach (w przeciwieństwie do Mochnackiego) i wspomina o tym, że krwotoku dostał Chłopicki po kłótni z Krukowieckim.... Ale jak się pisze pod teorię, to wszelkie chwyty dozwolone. Podobnie jak wypisywanie bredni o "niejasnej służbie w armii rosyjskiej". Nie wiadomo skąd autor wytrzasnął te informacje, albowiem wspomina o niej stan służby, na który powołuje się w przypisie przy tej okazji, nie pisząc nic o "zatajaniu. Nie wspominał o tym również Szyndler i Przewalski. A Łojek jakoś nie ujawnił źródła swoich rewelacji. Czyżby go po prostu nie było?
Cytat:
Po pierwsze, jego reakcja na wiadomość o wybuchu powstania i po prośbie o przejęcie dowództwa. Znamienna. "Dajcie mi spokój, idę spać." Tak się zachowuje kunktator i defetysta, wierny carski piesek, dla którego ważniejsze są pozycja własna i własne korzyści niż ogólny interes narodu, który w tamtym momencie rozpoczął i prowadził walkę o pełną niepodległość państwa.

Jaka pozycja? Jakąż to zaszczytną pozycję miał "u boku cara" Chłopicki, który odszedł z armii KP? Kto z Rosjan był jego dobrym przyjacielem? Jaka była postawa innych generałów w Noc Listopadową, tych z czynnej służby? Kto poza Sierawskim w pierwszych dniach sprzyjał sprawie powstania? Przecież późniejszy bohater walk na Woli Sowiński, prawie nie zginął, Żymirski, który poległ pod Grochowem odprowadził większość batalionu grenadierów do Konstantego. Początek powstania to chaos, szczególnie dla tych niezaangażowanych w spisek. Trudno, żeby 59-letni weteran potraktował poważnie górnolotne słowa młodziaków, który jeszcze nie wąchali prochu...

Cytat:
Co zrobił, żeby nie posądzać go co najmniej o służalczość wobec cara, w tamtych dniach? Ciągłe poselstwa do cara? Kary dyscyplinarne dla zbyt zapalczywych?

Przygotowywał armię do wojny - to zrobił. Szykował magazyny, kazał odlewać działać, organizować dodatkowe jednostki. Ciągłe poselstwa do cara to te dwa jak rozumiem?

Cytat:
Rzecz kolejna, Bitwa pod Olszynką Grochowską i dni bezpośrednio przed nią. Nie da się wytłumaczyć niewykorzystanych szans tylko i wyłącznie ostrożnością Chłopickiego.

Z tych niewykorzystanych szans, podałeś tylko jedną. I w dodatku jak rozumiem wspomina o niej Prądzyński. Ten sam, który wybiela się okrutnie w wielu sprawach związanych z bitwą ostrołecką. Ten sam, który początkowo planował wykonać odwrót za Wisłę, z pozostawieniem przedmość w naszych rękach. Poza tym niemożność uderzenia na Rosjan wymusiła sytuacja operacyjna, a nie "pękanie" Chłopickiego. Skrzynecki cofał się szybciej i zmusił do tego samego Żymirskiego. Rozpoznanie na początku wojny nie było zresztą naszą najmocniejsza stroną i nie wiedzieliśmy do końca, którędy idą jak duże siły. Tym bardziej, że Skrzynecki meldował, ze walczył z głównymi siłami Dybicza. Takie to były te "zmarnowane szanse".

Cytat:
Nie mowiac juz o przewadze w zaopatrzeniu przede wszystkim w amunicji.
Tak, bo Rosjanie mieli z tym problemy... Kojarzysz bitwę z początku wojny, kiedy im jej zabrakło?

Wcześniejsze historie pomijam, bo to jawna kpina, ale to mnie rozbiło...
Cytat:
Zresztą o Chłopickim sama strona carska wypowiadała się w samych pozytywach, oceniając na bieżąco jego działania...

I? Doceniali dowodzenie, czy uważali, że im sprzyjał? Bo powiem, iż strata do 26 lutego ponad 16 tys. ludzi, to chyba niekoniecznie dowód na spolegliwe działania....
Cytat:
tąd przecież propozycja powrotu do czynnej służby u cara w czasie Wiosny Ludów - za zasługi!!!
Tak i znów nie ma do tego przypisu u Łojka. Ale załóżmy, że to prawda. Czekali aż tyle lat, żeby mu powierzyć taką fuchę? Chcieli, żeby sprawa rzekomej współpracy w czasie powstania przycichła?
Cytat:
Czytanie ze zrozumieniem.

Ja podałem inne wydanie, w tej chwili nie mam go niestety pod ręką. Może tam tak stało, może to literówka.
Cytat:
Poza tym powycinałeś w cytacie bardzo ważne omówienie takiego, a nie innego zdania autora. Nie chce mi się przepisywać książki, każdy rozgarnięty znajdzie sobie w sieci i przeczyta o co chodzi. Tam nieco wczesniej jest między innymi taki ciekawy fragment, gdzie Łojek pisze, że Chłopicki przez całe życie podpisywał się CHLOPICKI...

Tak, to z tym podpisem, jest niezwykle ważne. Dodam, że jego nazwisko jeszcze inaczej wpisali Francuzi na Łuku Tryumfalnym.
Tymczasem wyjaśnienie tej sprawy może być bardzo prozaiczne. Ponieważ przez większość służby, miał styczność z Francuzami i pod nich podlegał, pisał swoje nazwisko tak, żeby mogli zrozumieć o kogo chodzi. Jak dobrze wiesz, we francuskim nie ma takiej litery... Zajrzyj zresztą do ich listów, jak piszą polskie nazwy miast i nazwiska osób, niefrancuskiego pochodzenia. Tak więc ten podpis to chyba niekoniecznie dowód na cokolwiek, poza praktycznym podejściem do pisowni.

Pytam się poza tym po raz kolejny: gdzie można dostrzec zmarnowane szanse pod Grochowem, o których pisze Łojek? Czemu nie wspomina, że "uchylając się" od obowiązków krajowych po bitwie grochowskiej, Chłopicki był 3 raz ranny w tą samą nogę, z której to rany wcześniej leczył się bardzo długo w 1812-1813 r.? Co świadczy o jego "marności" dowódczej, która przywołuje za Askenazym? Czy może znakomite rozegranie bitwy grochowskiej?

leliwa - 8 Październik 2014, 16:56

Nie ja pierwszy użyłem słowa "pocieszny", ono wróciło tylko do Ciebie. Poza tym należy wyrażać się ściśle, to nikt nie będzie mógł niczego zarzucić.
Jeśli chodzi o resztę, dziękuję za wyjaśnienie.

Zouave - 9 Październik 2014, 19:01

http://www.amazon.co.uk/T...he+loss+of+Java

Przyszło o mnie coś takiego.

W środku robi kapitalne wrażenie.
Autor jest pracownikiem Holenderskiej Akademii Obrony.

leliwa - 10 Październik 2014, 08:13

Jak mniemam o zakupie zadecydowało głównie nazwisko Autora - "Boer"
romanrozynski - 15 Październik 2014, 01:56

Cytat:
Kilka zdań odnośnie Chłopickiego. Po pierwsze, jego reakcja na wiadomość o wybuchu powstania i po prośbie o przejęcie dowództwa. Znamienna. "Dajcie mi spokój, idę spać."

Dość łagodna reakcja, gdyby mnie ktoś budził w domu w środku nocy wykopałbym go przez drzwi albo i okno.
Cytat:
Co zrobił, żeby nie posądzać go co najmniej o służalczość wobec cara, w tamtych dniach? Ciągłe poselstwa do cara?

To należąłoby postawić w takim razie w szeregu zdrajców takich ludzi jak Stanisław Żółkiewski, Zygmunt III Waza, Stanisław Koniecpolski, w końcu oni też pertraktowali z wrogami i obsyłali się z nimi listami :roll:

Cytat:
Kary dyscyplinarne dla zbyt zapalczywych?

A konkretnie ?

Cytat:
Rzecz kolejna, Bitwa pod Olszynką Grochowską i dni bezpośrednio przed nią. Nie da się wytłumaczyć niewykorzystanych szans tylko i wyłącznie ostrożnością Chłopickiego.

Masz rację, była jeszcze znaczna przewaga liczebna wroga
Cytat:
Wystarczy przeanalizować przebieg tych działań, żeby zobaczyć jakie szanse tenże zmarnował.

tak, tak
Cytat:
Widział je choćby Prądzyński, który na klęczkach błagał Chłopickiego o badziej zdecydowane działania.

Ten sam Prądzyński który załamał się pod Ostrołęką.
Cytat:
Np. moment, gdy Rosjanie ruszyli VI korpusem na Dobre, a III wraz z Konstantym na Kałuszyn. Posuwali się rozdzieleni lasem i dopływami rzeki Bug, co całkowicie niemalże uniemożliwiało im współdziałanie.

Bzdura, między Dobrem a Kałuszynem jest zaledwie 15 kilometrów w lini prostej. Zapewne więc po drogach da to do 18 km. To oznacza, że jazda przebywa ten dystans lekkim kłusem w 1,5 godziny, a piechota marszem w 3. Dodatkowy czas daje Rosjanom rozpoznanie w postaci Kozaków, którzy w razie ruchu z naprzeciwka większej siły na pewno by o tym zawiadomili dowódców. Nie można także bagatelizować czasu na rozwinięcie do bitwy dla wielkiego wojska co może zabrać godzinę jeśli nie więcej. Mniejsze rzeczki nie są żadną przeszkodą dla jazdy. Większe zresztą także były nieraz łatwo pokonywane przez jazdę. Piechota ma większy problem, a największy artyleria i tabory, ale bez taborów i połowy artylerii mając przewagę w jeździe i piechocie można spokojnie walczyć i czekać na resztę.
Faktycznym błędem Chłopickiego było to że nie przygotował umocnionego obozu na Pradze gdzie powinien z łatwością odeprzeć wszystkie ataki unikając w ten sposób tak wielkich strat a przez mosty na Wiśle nie musiałby się obawiać o zaopatrzenie.

Zouave - 15 Październik 2014, 06:33

romanrozynski napisał/a:
Bzdura,


Umiesz inżynier kulturalnie dyskutować, czy mam cię nauczyć?

clown - 15 Październik 2014, 07:35

W literackiej podróży po świecie COIN oraz wojen i konfliktów hybrydowych natknąłem się i przeczytałem tę oto książkę:
http://www.wielkalitera.p...-el-mozote.html
Co prawda motywem przewodnim jest wspomniana masakra, która miała miejsce w trakcie wojny między siłami rządowymi a lewicową partyzantką w Salwadorze, jednak autor nakreśla także cały obraz sytuacji w kraju, przyczyny wybuchu wojny oraz jej efekty. Opisuje specyfikę konfliktu, rolę Stanów Zjednoczonych oraz postawy różnych przedstawicieli środowisk rządowych Salwadoru, wojskowych, partyzantów, dziennikarzy oraz innych osób zaangażowanych w opisywaną sprawę.
Danner pokazuje skalę mistyfikacji rządu amerykańskiego, którego administracja uzasadniała utrzymywanie pomocy finansowej dla rządu w imię ochrony kraju przed komunizmem oraz wykorzystywanie tego faktu, przez wojskowych i polityków salwadorskich. Opisuje także działania propagandowe obu stron, jak również precyzyjnie rekonstruuje przebieg wydarzeń oraz sposób, w jaki sprawa masakry w El Mozote ujrzała światło dzienne.
Książka liczy sobie 360 stron, jednak 180 to tekst, natomiast drugie tyle to gigantyczna lista materiałów prasowych, depesz, wywiadów, opisów ekshumacji, itp. ułożona w porządku chronologicznym. Możemy więc prześledzić w jaki sposób tuszowano fakt masakry.
Przypisów jest stosunkowo mało, jednak w każdym z nich znajdziemy kilkanaście tytułów książek czy artykułów poświęconych zagadnieniom Salwadoru, spraw obu Ameryk, czy zagadnień militarnych.
Książkę gorąco polecam.

PzKpfw II - 21 Październik 2014, 16:43

Odnośnie Chłopickiego jeszcze. Białołęka, Ząbki i Umiński, mówi Wam to coś? Co zrobiły te oddziały, a co mogły i powinny, gdyby dowodził energiczny wódz, a nie fleja powolna woli cara? Tak, tak.
romanrozynski napisał/a:
Cytat:
Kilka zdań odnośnie Chłopickiego. Po pierwsze, jego reakcja na wiadomość o wybuchu powstania i po prośbie o przejęcie dowództwa. Znamienna. "Dajcie mi spokój, idę spać."
Dość łagodna reakcja, gdyby mnie ktoś budził w domu w środku nocy wykopałbym go przez drzwi albo i okno.

Takiej reakcji rzeczywiście mógłbym się spodziewać po Tobie, ale nie po kimś, komu chciano powierzyć w ręce los kraju.
romanrozynski napisał/a:
Cytat:
Widział je choćby Prądzyński, który na klęczkach błagał Chłopickiego o badziej zdecydowane działania.
Ten sam Prądzyński który załamał się pod Ostrołęką.
Też bym się załamał, gdybym widział co wyprawia kolejny geniusz, Skrzynecki.

romanrozynski napisał/a:
Cytat:
Np. moment, gdy Rosjanie ruszyli VI korpusem na Dobre, a III wraz z Konstantym na Kałuszyn. Posuwali się rozdzieleni lasem i dopływami rzeki Bug, co całkowicie niemalże uniemożliwiało im współdziałanie.

Bzdura, między Dobrem a Kałuszynem jest zaledwie 15 kilometrów w lini prostej. Zapewne więc po drogach da to do 18 km. To oznacza, że jazda przebywa ten dystans lekkim kłusem w 1,5 godziny, a piechota marszem w 3.

Bzdura nad bzdury. Podaj z jaką średnią prędkością poruszali się Rosjanie na terenie Królestwa po drogach na omawianym przez nas kierunku od wejścia na teren królestwa co nastapiło 5 lutego 1830? Ile dni zajęło im przejście stu kilkudziesięciu kilometrów? Pomijasz celowo(?) fakt, że w przypadku takiego manewu, nasza armia byłaby skoncentrowana na kierunku uderzenia, a Rosjanie rozciągnięci w marszu, a jeden korpus rosyjski na pewno byłby opóźniany naszymi działaniami? Z bezsenswonym wycofaniem i nieprzygotowaniem Pragi do obrony zgadzamy się obaj, tutaj pełna zgoda.

romanrozynski - 21 Październik 2014, 16:51

Cytat:
Podaj z jaką średnią prędkością poruszali się Rosjanie na terenie Królestwa po drogach na omawianym przez nas kierunku od wejścia na teren królestwa co nastapiło 5 lutego 1830? Ile dni zajęło im przejście stu kilkudziesięciu kilometrów?

W przypadku bitwy nie jest ważna prędkość z jaką przemieszczało się wojsko wraz z taborem, gdyż bagaże można było zostawić pod osłoną małej części wojska a całą resztę pchnąć na pomoc zaatakowanej części wojska. Chyba nie chcesz forsować tezy że wojsko poruszało się komunikiem równie wolno jak wraz z taborem ?
Cytat:
Pomijasz celowo(?) fakt, że w przypadku takiego manewu, nasza armia byłaby skoncentrowana na kierunku uderzenia, a Rosjanie rozciągnięci w marszu, a jeden korpus rosyjski na pewno byłby opóźniany naszymi działaniami?

A ty fakt że jakikolwiek zwrot zaczepny sił polskich zostałby szybko zauważony przez Kozaków idących z przodu i zapewne spowodowałby zatrzymanie marszu w celu poczekania na rozciągnięte siły. Oddziały polskie także musiałyby się rozciągnąć w marszu a także przejść już na placu z szyku marszowego w bojowy co o ile w przypadku małych sił (jak np. grupy Dwernickiego) było kwestią minut, to w przypadku 40-tysięcznego wojska musiało zająć nie mniej niż godzinę.

PzKpfw II - 21 Październik 2014, 17:28

Te wojska szły dużymi traktami, a i tak szły baaardzo wolno, a pomiędzy rzeczonymi korpusami komunikacja musiała być ograniczona, choćby ze względu na brak dobrych dróg pomiędzy nimi, czy porę roku i teren. Nie sądzę, że w takim terenie przegrupowanie poszłoby błyskawicznie. Samo rozesłanie rozkazów do rozciągniętych kolumn zajęło by sporo czasu, zapewne wystarczająco dużo, żeby jeden korpus rosyjski zdążyć pobić. I pewnie niewiele by dały podjazdy kozackie, bo my też byśmy się jazdą osłaniali. Oczywiście w tle pojawia się jeszcze postać Radziwiłła, kolejnego geniusza nie wiadomo skąd, którego rozkazowi zawdzięczamy między innymi zatrzymane natarcia na uciekających po Białołęce Rosjan... A co do zapasów, to Dybicz, twierdząc, że wojna nie potrwa dłużej niż trzy tygodnie "zabrał więc ze sobą żywności tylko na 20 dni i paszy na 12 dni, traktowanej w zasadzie jako zapas nienaruszalny". Wszystko to otwierało naprawdę ogromne możliwości działania, trzeba było je tylko umieć wykorzystać, czego dywizjoner niestety nie potrafi i nie dostrzeże.
romanrozynski - 21 Październik 2014, 18:37

Cytat:
Samo rozesłanie rozkazów do rozciągniętych kolumn zajęło by sporo czasu, zapewne wystarczająco dużo, żeby jeden korpus rosyjski zdążyć pobić.

Zgadywanki.
Nie mam jednak nic przeciwko temu że wykażesz, że się mylę, czekam zatem na naukowy artykuł w którym przedstawisz jak wyglądała sytuacja, co polski sztab wiedział (bo to najistotniejsze przy planowaniu takiego wypadu) z dokładną analizą.

PzKpfw II - 21 Październik 2014, 22:31

Oczywiście, że tak, zawsze można się zastanowić, co by się działo gdyby... polska strona nie bała się/unikała działań zaczepnych. Śmiem twierdzić, tak samo jak kolega w temacie wojny 1792, że wcale nie staliśmy na straconej pozycji, a jedynie nasza bezczynność i "geniusz" kolejnych naczelnych wodzów (drugie na pierwsze miało przemożny wpływ), spowodowało w sumie szybkie pokonanie polskiej armii, patrząc rzecz jasna obiektywnie na jej możliwości działania. No i coś tam musieli wiedzieć, skoro Prądzyński opracował szczegółowy plan uderzenia na korpusy rosyjskie, opisywany przez Tokarza. Dokładnie nie opiszę i nie podam szczegółów, bo nie mam dostępu do źródła w chwili obecnej, a aż tak dobrze nie pamiętam.
Santa - 22 Październik 2014, 00:27

Cytat:
Odnośnie Chłopickiego jeszcze. Białołęka, Ząbki i Umiński, mówi Wam to coś? Co zrobiły te oddziały, a co mogły i powinny, gdyby dowodził energiczny wódz, a nie fleja powolna woli cara? Tak, tak.

Znasz może stosunek sił, jak również ukształtowanie terenu pod Białołęką? Zechcesz łaskawie przedstawić je dla poszczególnych faz bitwy?
I cóż takiego działo się pod Ząbkami i z Umińskim?

PzKpfw II - 9 Listopad 2014, 14:55

Prądzyński i Rybiński zaproponowali np. wyprzedzające uderzenie na Dybicza. Wojsko po Wawrze rwało się do walki. Chłopicki jednak odmówił. Skupienie całej piechoty i uderzenie na prawe skrzydło carskich, w celu zwinięcia frontu rosyjskiego mogło, według dzisiejszej wiedzy, dać sukces. A tak, jak napisał Mierosławski, armia polska stała bezczynnie u wrót cmentarza. A wiadomo, że Dybicz czekał na korpus grenadierski pozostając biernym, a Chłopicki nawet nie ufortyfikował w tym czasie zajmowanych pozycji. Co do Szachowskiego i Krukowieckiego, to ten pierwszy po Białołęce odchodził pobity na Ząbki, jazdę miał rozproszoną, Sacken też był częsciowo odcięty, zmieszane piechota i artyleria uchodziły jednym traktem. Nawet karabiny porzucali, tak szybko wiali. Polacy natomiast prawie nie ścigali Rosjan. Krukowiecki spał (metafora). Skromnego pościgu próbował na własną rękę tylko Rybiński. Reszta stanęła bezczynnie. Jazdy nie ruszono. Tzn. ruszono, Krukowiecki rzucił jazdę nad Wisłę(!!!). Na koniec kazał zawrócić Rybińskiemu. Gdyby za Szachowskim poszedł energiczny pościg, razem z jazdą spod Ząbek, Polacy spod Białołeki mogliby wjechać na pole toczącej się już bitwy pod Olszynką, co zmieniłoby drastycznie obraz walki. Mozna było zajść kawalerią drogę pod Ząbkami, Uminski wszak wzywał Krukowieckiego, patrząc tylko jak maszeruje przed nim masa zdezorganizowanych Rosjan. Kolejnym błędem Chłopickiego, chyba największym, było to, że nie wydał rozkazu rozstrzelania Krukowieckiego za niesubordynację na polu bitwy. A chciał to zrobić za nieprzekazanie rozkazów Rybińskiemu. Szkoda, wielka szkoda.

A obecnie czytam to:

Jak byłem w kraju, to w Realu znalazłem przecenione na 9,90. Grzechem było nie wziąć. I nawet jest co nieco o austriackich wyczynach księcia pod opieką samego Macka :)

Zouave - 10 Listopad 2014, 08:41

http://historia.wp.pl/wid,16391824,wiadomosc.html

Wiktor Suworow o "Tatianie".

romanrozynski - 11 Listopad 2014, 03:08

Cytat:
Prądzyński i Rybiński zaproponowali np. wyprzedzające uderzenie na Dybicza. Wojsko po Wawrze rwało się do walki. Chłopicki jednak odmówił. Skupienie całej piechoty i uderzenie na prawe skrzydło carskich, w celu zwinięcia frontu rosyjskiego mogło, według dzisiejszej wiedzy, dać sukces. A tak, jak napisał Mierosławski, armia polska stała bezczynnie u wrót cmentarza. A wiadomo, że Dybicz czekał na korpus grenadierski pozostając biernym, a Chłopicki nawet nie ufortyfikował w tym czasie zajmowanych pozycji.

A tak konkretnie z analizą topograficzną? Pytam o to bo prawdę powiedziawszy z wyżej napisanych zdań nie wynika nic.
Zgodzić się jedynie mogę z zarzutem do Chłopickiego na temat ufortyfikowania pozycji-będąć słabszym warto mieć taką osłonę, ja bym odnowił na jego miejscu obóz praski z 1794 r., na pewno jakieś relikty tych umocnień były, a że armia polska była dużo liczniejszqa niż w 1794 to była akurat wystarczająca do ich obrony, zwłaszcza gdyby zrezygnować z obrony saskiej kępy

Zouave - 21 Listopad 2014, 16:50

Dotarła do mnie starsza praca o udziale 40 pp Dzieci Lwowa w obronie Warszawy. Robi bardzo fajne wrażenie. Dzięki Paffko.
Zouave - 22 Listopad 2014, 13:05

Dodam, ze autor pracy to dowódca jednej z kompanii 40 pp (uczestnik walk o Warszawę).
Dane dotyczące Niemców jak co do zasady nijakie (czytaj: niemal żadne), dane dotyczące 40 PP rozpisane do pojedynczych dział kompanii pepanc, plutonu art. pułkowej czy baterii artylerii polowej.

Paafko - 22 Listopad 2014, 18:59

Spoko :) mapka z rozmieszczeniem naszych sił też ładna.
Zouave - 22 Listopad 2014, 22:00

Nabrałem ochoty na zrobienie gry. Dla uproszczenia wyłącznie walki na zachodzie z 40 PP w roli głównej.
Paafko - 22 Listopad 2014, 23:14

Tzn. zachód w sensie lewy brzeg Wisły, czy zachód jako Wola ale już bez Ochoty?

W książce o 40 pp są ładnie rozpisane polskie stanowiska, a Niemcy po prostu wejdą na planszę przez krawędź. Wystarczy więc ustalić dokładniej które jednostki 4 Pz.Div. atakowały Wolę, a które Ochotę i już :cool:

Zouave - 22 Listopad 2014, 23:15

Problem z tym ustaleniem jest ;-) Zobaczymy, co pisał Pan Porwit.
Na pewno warto zrobić 8-9 września i walki na Ochocie i na Woli.

Paafko - 22 Listopad 2014, 23:26

Coś tam jeszcze było 10-go z rana. Z tego co pamiętam po komunikacie radiowym o wzięciu Warszawy dowódca bodajże korpusu kazał gen. Reinhardtowi koniecznie ponowić atak, ale ten wykonywał go już dość niemrawo, bo po laniu z 9-go wiedział z góry, że nie da rady :)

Symptomatyczne jest, że pisząc rok później artykuł o działaniach dywizji w Polsce Reinhardt zaczął dopiero od 10-go września :mrgreen:

Zouave - 22 Listopad 2014, 23:29

Paafko napisał/a:
Symptomatyczne jest, że pisząc rok później artykuł o działaniach dywizji w Polsce Reinhardt zaczął dopiero od 10-go września :mrgreen:


Nie wiedziałem ;-)
W każdym bądź razie zapamiętał bicie od 1 września - ciągle miał koleś pod górkę.
Poza tym to hitlerowiec (nazista a nie tylko Niemiec), więc dobrze mu tak.
Zresztą Kampania Wrześniowa to kopalnia pomysłów na małe gry.

Zouave - 5 Grudzień 2014, 17:01

Dotarła do mnie praca p. Marcina Palucha pt. "Działania bojowe Wołyńskiej brygady Kawalerii w pierwszej fazie kampanii wrześniowej 1939 roku."
CO do podstaw historycznych treści na razie się nie wypowiem, natomiast sama zawartość jest kapitalna. Autor np. opisuje rodzaje ogni artyleryjskich w obronie i natarciu.

Naprawdę warto kupić.

leliwa - 5 Grudzień 2014, 18:37

To mój kolega z roku.
Zouave - 5 Grudzień 2014, 18:52

Bardzo dojrzale pisze z wojskowego punktu widzenia. Jedyny minus to zbyt skrótowe przedstawienie walk pod Mokrą, ale chyba nie o dokładny opis bitwy mu chodziło.
Paafko - 6 Grudzień 2014, 09:07

Książka otrzymała negatywną recenzję od J. S. Tyma w którymś z numerów Marsa. Wytknięto wiele błędów warsztatowych, np. opis taktyki walki kawalerii na podstawie nie regulaminów, ale artykułów w prasie wojskowej i to dotyczących piechoty. Zdobycie tej recenzji jest w moim zasięgu, ale nie mogę określić dokładnie na kiedy.

Akurat dla mnie Tym jest autorytetem, bo nie dość że autor świetnych prac o kawalerii i wojskach pancernych, to do tego sam oficer pancerniak. Właśnie wznowiono jedną z jego prac:
http://www.ksiegarnia.his...JI-I-WALCE/2341

A do bitwy pod Mokrą najlepsza jest ta pozycja, wręcz cudo. Chyba najlepsza książka o kampanii wrześniowej EVER :lol:

Pierwsze wydanie:
http://odk.pl/mokra-dzialoszyn-1939,2935.html

Drugie, znacznie obszerniejsze:
http://ksiegarnia-history...oszyn-1939/1911

Czekam tylko na egzemplarze z twardą okładką, ponoć mają być.

Zouave - 6 Grudzień 2014, 09:08

O maty, 900 stron!
W przyszłym miesiącu się skuszę.

Zouave - 6 Grudzień 2014, 09:21

Paafko napisał/a:
Drugie, znacznie obszerniejsze:
http://ksiegarnia-history...oszyn-1939/1911

Czekam tylko na egzemplarze z twardą okładką, ponoć mają być.


Święty Mikołaj dostał robotę do wykonania ;-)
Na alledrogo chodzą za straszną cenę, za chwilę znowu nie będzie.
A tak w księgarni historycznej za 68 zł plus wysyłka to nie jest wcale drogo.

Paafko - 6 Grudzień 2014, 09:33

Zouave napisał/a:
Na alledrogo chodzą za straszną cenę, za chwilę znowu nie będzie.


Od czasu do czasu bywało na Allegro pierwsze wydanie właśnie w takich cenach. Z drugim były też jakieś zawirowania, bo się ukazało - ale nikt o tym nie wiedział - już w 2012 r. w jakimś mikroskopijnym nakładzie. I też było parę razy za wielkie pieniądze. Teraz w 2014 wszystko jest już normalnie i książkę można brać z księgarni za normalną cenę. Na Facebooku zapowiadano twardą okładkę na niecałe 100 zł, ale na razie cisza - ob czasu do czasu pytam w tej księgarni osobiście.

Paafko - 6 Grudzień 2014, 14:59

Pozostając w klimacie bitwy pod Mokrą:

Czasopismo Chemik Oświęcimski, numer 16 z 25 sierpnia 1978 r. W środku krótka relacja Władysława Koniecznego, działonowego haubicy 100 mm (I pluton) pociągu pancernego Śmiały, m.in. z bitwy pod Mokrą:
http://mbc.malopolska.pl/...blication&tab=1

Zajawka i zdjęcie autora na str. 1, tekst na str. 8.

Zouave - 10 Grudzień 2014, 15:20

Doszła do mnie praca Pana Tyma "Mokra Działoszyn 1939". Mózg staje w poprzek.
Ponieważ to prezent pod choinkę, więc przejrzałem wyłącznie wykaz stanu osobowego 21 pułku ułanów (co ciekawe jedyny kompletnie zachowany z pułków kawalerii na początek Września). A w środku oczekiwania, wspaniała dla mnie informacja.

Jeden w Polsce turkusowy
to z Równego pułk morowy!

Paafko - 10 Grudzień 2014, 20:57

Zouave napisał/a:
Mózg staje w poprzek.


To dobre określenie. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że panowie Wesołowski, Tym et consortes napisali najlepszą książkę o kampanii wrześniowej jaka się w ogóle ukazała.

Tymczasem ciekawy epizod z bitwy:

Mjr w st. sp. Izydor Malinowski, Bój pod Mokrą, Wojskowy Przegląd Historyczny 3 (89)/1979, s. 172-189.
Porządny naukowy artykuł z paroma fotami i super mapką, którego dodatkową zaletą jest fakt, że autor brał udział w bitwie. Fragment właśnie z osobistym wspomnieniem:

Cytat:
Ciężkie położenie 12 p.uł. rozumiałem doskonale, sam bowiem w tym czasie chwilowo obsługiwałem centralę telefoniczną, zainstalowaną przy ścisłym sztabie dowódcy brygady. Pamiętam, że w pewnym momencie walki dowódca 12 p.uł., ppłk Kuczek, prosił dowódcę brygady do aparatu, lecz płk Filipowicz rozkazał, aby ja przyjął telefon. Przyjmuję i powtarzam meldunek, że dowódca pułku nie może utrzymać stanowisk przy torze kolejowym. Przekazuję ppłk. Kuczkowi odpowiedź płk. Filipowicza: "Dowódca brygady każe utrzymać stanowiska". Po niedługim czasie ppłk Kuczek ponownie prosi do telefonu dowódcę brygady. Znów na rozkaz płk. Filipowicza przyjmuję meldunek, a treść jego była taka jak poprzednio, ale tym razem przekazuje ppłk. Kuczkowi odpowiedź nieco inną: "Dowódca brygady prosi utrzymać pozycję". [oba podkreślenia moje - PS] W tym czasie płk Filipowicz sprawnie organizuje przeciwuderzenie. Rzuca do akcji 21 dywizjon pancerny, a pociąg pancerny nr 53 otrzymuje rozkaz przybycia na polanę Mokra.

(s. 185)

Aż ciarki przechodzą.

PzKpfw II - 18 Grudzień 2014, 01:44

romanrozynski napisał/a:
A tak konkretnie z analizą topograficzną? Pytam o to bo prawdę powiedziawszy z wyżej napisanych zdań nie wynika nic.
Hmmm, ciekawe, bo to właściwie gotowy plan ;) A mapę waść masz? To popatrz pan jak wyglądał teren w okolicy Ząbek i przeanalizuj szanse na wyprowadzenie stamtąd udanego uderzenia w kierunku rosyjskiego skrzydła biorąc pod uwagę zbity korpus Szachowskiego wiejący spod Białołęki.
romanrozynski - 18 Grudzień 2014, 19:08

PzKpfw II napisał/a:
romanrozynski napisał/a:
A tak konkretnie z analizą topograficzną? Pytam o to bo prawdę powiedziawszy z wyżej napisanych zdań nie wynika nic.
Hmmm, ciekawe, bo to właściwie gotowy plan ;) A mapę waść masz? To popatrz pan jak wyglądał teren w okolicy Ząbek i przeanalizuj szanse na wyprowadzenie stamtąd udanego uderzenia w kierunku rosyjskiego skrzydła biorąc pod uwagę zbity korpus Szachowskiego wiejący spod Białołęki.

Ale ja czekam na twoją analizę, najlepiej z mapką

Zouave - 22 Grudzień 2014, 12:52

http://www.amazon.com/gp/...3960_em_1p_0_ti

Kolejna praca Erica Wittenberga (cóż za nazwisko!!! ;-) , prawie jak Arwid).

Znany autor zajmujący się problematyką kawalerii w wojnie secesyjnej.
A ponieważ John Buford to ciekawa postać i mało wspominana (taki prawdziwy dragun ;-) ) myślę, ze warto.

leliwa - 22 Grudzień 2014, 18:48

Zouave napisał/a:
Doszła do mnie praca Pana Tyma "Mokra Działoszyn 1939". Mózg staje w poprzek.
Ponieważ to prezent pod choinkę, więc przejrzałem wyłącznie wykaz stanu osobowego 21 pułku ułanów (co ciekawe jedyny kompletnie zachowany z pułków kawalerii na początek Września). A w środku oczekiwania, wspaniała dla mnie informacja.

Jeden w Polsce turkusowy
to z Równego pułk morowy!


"Chociaż Wisły nie widzieli
Nadwiślańskich miano wzięli."

Zouave - 22 Grudzień 2014, 18:53

Tak jest! Twardziele spod Mokrej.
PzKpfw II - 22 Grudzień 2014, 21:55

To coś na przyszłość, Sławek wie ;)

W jednym łapciu, w drugim bucie, chodzi strzelec po Łańcucie.

Zouave - 22 Grudzień 2014, 22:01

Tak jest.

Oraz:


Już nie konny. Motorowy.

Zawsze dzielny i morowy.


To o 24 pułku z Kraśnika. Wojtki Szasty i drużyna ;-)

leliwa - 22 Grudzień 2014, 22:28

Lance gubi, mało warty.
To jest pułk dwudziesty czwarty!

Pija wina pełna dzbanki.
Kochają ich Lublinianki!

Zouave - 22 Grudzień 2014, 22:29

I super ;-)

Czytałeś Michał cokolwiek Wittenberga o kawalerii secesyjnej?

leliwa - 23 Grudzień 2014, 09:54

Nie
Zouave - 23 Grudzień 2014, 09:55

A warto. Facet ma wiedzę i podaje ją w przystępny sposób.
Zouave - 24 Grudzień 2014, 14:21

Co do tej mojej nowej książki o kampanii na Jawie w 1942 (Loss of Java), to tytuł jest mocno mylący.
Praca drobiazgowo opowiada o kampanii w zachodniej części wyspy, pomijając walki na wschodzie.

W związku z powyższym sierżant żuawów kupił sobie takie coś.

http://www.amazon.co.uk/E...day+a+nightmare

Rzecz dotyczy amerykańskich eskadr pościgowych (myśliwskich) biorących udział w obronie Jawy w 1942 r. Akurat Amerykanie bronili właśnie wschodniej części wyspy.

Jeszcze tylko coś o działaniach Latających Fortec ;-)

Radar - 11 Styczeń 2015, 20:56

Drugi raz czytam ''Kompanię braci'' Ambose'a. I dobrze mi z tym. :smile:
Zouave - 11 Styczeń 2015, 20:58

Warto. Aczkolwiek ja najpierw obejrzałem serial i chętnie do niego znowu wrócę. Znaczy obejrzałem z 4-5 razy ;-)

Ja czytam "Holenderskie Indie Wschodnie" z HB Michała Piegzika.
Mimo drobnych potknięć warto.
Dość zgrabnie Autor opisuje skomplikowane w czasoprzestrzeni operacje zajęcia Holenderskich Indii Wschodnich. Dużo szczegółów, aczkolwiek ładnie poukładanych właśnie z uwagi na czas i przestrzeń.
Warto przeczytać. W Polsce takiej książki nie ma.

Paafko - 12 Styczeń 2015, 11:09

A ja ostatnio Falaise i Axel Franciszka Skibińskiego z zacnej serii "Biblioteka Pamięci Pokoleń". Niedługie, zgrabne książeczki, wielką przyjemnością jest już samo obcowanie ze stylem autora, jednocześnie jasnym i gawędziarskim. Lubię też czytać wywodzących się sprzed wojny Kutrzebę, czy Porwita, ładnie piszą.
Zouave - 12 Styczeń 2015, 11:11

"Axel" jest fajne, "Falaise" chyba nie czytałem. Szkoda tylko, że za mało o Niemcach, nadawałoby się to (Axel) na Wielkie Bitwy.
Radar - 12 Styczeń 2015, 13:44

Najlepsze są jego wspomnienia ''Pierwsza Pancerna''. Miodzik.

A Ambrose'a mam jeszcze D-Day i jego syna ''Pacyfik''.

Co się tyczy ''Kompanii Braci'' to serial był superaśny, tylko jakoś nie puszczają... :cry:

Zouave - 12 Styczeń 2015, 13:50

Radar napisał/a:
Co się tyczy ''Kompanii Braci'' to serial był superaśny, tylko jakoś nie puszczają... :cry:


Około 100 złotych kosztuje komplet na DVD. W razie W fajny prezent z jakiejkolwiek okazji.
Mam i nie oddam ;-)

Jeśli chodzi o dzieła Skibińskiego, to fajna jest przedmowa do wspomnień Pattona, aczkolwiek naznaczona miłością do ZSRR (że niby 75 % Wehrmachtu pilnował towarzysz Stalin).

Reszta jednak stanowi fajną analizę sojusznika.
No i w serii KAW II Wojna Światowa w części pt. Overlord" tekst wiodący napisał Generał Skibiński. Bardzo fajny, konkretny, fachowy.

Ambrose'a "Obywatele w mundurach" to analiza osobowa działań armii amerykańskiej w Europie. Historycznego opisu działań nie znajdziemy, ale sporo ciekawostek, kim byli, co jedli i jak ich leczono. I dowiemy się, dlaczego spadochroniarze amerykańscy wiali ze szpitali do swoich kompanii.

Radar - 12 Styczeń 2015, 16:02

Ostatnio przemogłem się, i przeczytałem ''Wspomnienia żołnierza'' Guderiana. I nie żałuję! Śmiech przedłuża życie. lol: Na podorędziu mam wspomnienia B.L.Montgomery'ego. Tu będzie pewnie mnij śmiechu.

Ostatnio zakupiłem masę książek z antykwariatu Biblioteki Wojewódzkiej w Zielonej Górze. Pozycje za kilka złotych. Polecam.
http://antykwariat.wimbp.zgora.pl/

Zouave - 12 Styczeń 2015, 16:05

Ten drugi też był niezłym bufonem, wiec może być dowcipnie.
Radar - 12 Styczeń 2015, 16:31

Śmietanka to będzie na pewno. Tylko szkoda naszych spadochroniarzy...

Wielkie amie, bitne generały, największa operacja desantowa tamtej wojny... I po co?
Patton (idiota) dzwoni do Bradleya: - Brad, właśnie nasikałem do Renu.

Zouave - 12 Styczeń 2015, 16:33

Jak Patton to idiota, to jak nazwać Bradleya czy Monty'ego?
A Dempseya, który zdobył Antwerpię, tylko portu nie miał w stanie używalności?
Grupa niezłych amatorów robiących za fachowców.

Radar - 12 Styczeń 2015, 16:48

Miałem na myśli niezdrową rywalizację między wodzami alianckimi. A Patton był idiotą. Jego osiągnięcia to słabość przeciwnika. Chciałbym go zobaczyć pod Kurskiem.
Zouave - 12 Styczeń 2015, 17:10

Ja natomiast chciałbym zobaczyć kogokolwiek na miejscu Pattona przestawiającego cała zmechanizowaną armię o 90 stopni. Swoją drogą większość wygranych to wykorzystanie słabości przeciwnika. Nawet ta w 1941 w trakcie Barbarossy. Mówiąc wprost też bym chciał zobaczyć konserwy Guderiana atakujące dobrze zorganizowaną obronę.
Jak konserwy Hoepnera pod Gembloux w maju 1940.

To tak tytułem wtrętu.

Radar - 12 Styczeń 2015, 17:34

Patton wielkim dowódcą był. Bez dwóch zdań. Tylko że troszeczkę zapominał o logistyce. Nie chciałbym służyć pod jego rozkazami.
Zouave - 12 Styczeń 2015, 18:03

Nie jestem zwolennikiem upupiania Pattona.
Ale też nie był znowu dziadem.

Nie chciałbyś służyć, bop trzymał pruską dyscyplinę ;-) Za to teoretycznie lepiej było z Heinricim. Co niedzielę nabożeństwo luterańskie ;-)

Radar - 12 Styczeń 2015, 18:41

:mrgreen:

A Patton sam nie stosował się do przepisów nosząc swoje Colty. I jakoś nie potrafił uwierzyć w jednostkę chorobową ''wyczerpanie walką''.
Przeżyłem paru takich idiotów i mam się dobrze.

Leży przede mną ''Joseph Fouche'' Stefana Zweiga. Myślę że to będzie uczta.

romanrozynski - 13 Styczeń 2015, 20:35

Cytat:
Patton wielkim dowódcą był. Bez dwóch zdań. Tylko że troszeczkę zapominał o logistyce.

Nie wiem w jaki sposób ale nawet wielkim wodzom to się czasem z darzalo, przykladowo Napoleon w 1812 roku dał d... po całości właśnie w logistyce, ciekawy tekst Sikory na ten temat:
http://www.kresy.pl/kreso...-zolkiewskiego#

Zouave - 13 Styczeń 2015, 20:37

Nawet Wiktor Suworow, mały lejtnant wielkiej armii się śmiał, że Napoleon w 1812 zapomniał do mapy zerknąć i nie znał stolicy Państwa Carów. Zresztą przywołałem przykład niemieckiej 2 DPanc z Września, która pod Lubaczowem na cały dzień stanęła z braku paliwa.

PS w temacie:
doszła do mnie praca Williama H. Bartscha "Every Day a Nightmare. American Pursuit Pilots in the Defense of Java, 1941-1942".

http://www.amazon.co.uk/g...ailpage_o00_s00

Robi porządne wrażenie, zawsze zresztą zaczynam studiowanie od aneksów.
W tym dziele z tyłu składy osobowe amerykańskich tymczasowych eskadr pościgowych (Provisional Pursuit Squadrons) walczących w lutym 1942 r. nad Jawą - personel latający oraz naziemny z imienia, nazwiska oraz pochodzenia i funkcji.

Radar - 13 Styczeń 2015, 22:20

To wyższa szkoła. Wyrazy szacunku.
Moja znajomość teatru działań sprowadza się do ''War in the Pacific''.
Bardzo zajmuje mnie również działalność ''Chinditów''.

Zouave - 13 Styczeń 2015, 22:22

A mnie od lat 80-tych (6 klasa podstawówki) wszystko co związane z wojną o Holenderskie Indie Wschodnie. Wtedy tylko Morze Jawajskie. Teraz wszystko, włącznie z desantami japońskich paraszutów.
Radar - 13 Styczeń 2015, 22:48

''Ognie morza jawajskiego'' bodajże kiedyś miałem.
Teraz zamierzam wrócić do Zbigniewa Flisowskiego ''Burza nad Pacyfikiem''. Jak szedłem na emeryturę i kupiłem sobie tę pozycję, to cieszyłem się jak Murzyn blaszką.
Mam też kilka pozycji Morrisona. Ale moim zdaniem szaleństwa nie ma.

Zouave - 13 Styczeń 2015, 23:05

Flisowski opiera się m.in. na Morisonie.
Jak nie masz, to kup Gelewskiego "Bitwa na Morzu Jawajskim".
Fajniej napisana jak "Ognie Morza Jawajskiego.'

No i HB-ka "Holenderskie Indie Wschodnie" też można mieć. Wprawdzie skrótowo, ale gość opisuje całość kampanii, czego praktycznie nie robi ani Flisowski ani tym bardziej Gelewski.

Santa - 13 Styczeń 2015, 23:05

Cytat:
A Patton był idiotą. Jego osiągnięcia to słabość przeciwnika.


Polecam w takim razie jego biografię "Patton - geniusz wojny". Wbrew tytułowi nie jest to laurka, ale świetna analiza osobowości i dokonań bohatera. W dodatku znakomicie opisana. Wydaje mi się, że pomaga też zrozumieć, że wbrew pozorom nie miał tak złego podejścia do logistyki, jak sądzisz.

Cytat:
Leży przede mną ''Joseph Fouche'' Stefana Zweiga. Myślę że to będzie uczta.


To z kolei gniot straszliwy i typowa laurka dla postaci, która miała wiele zalet, ale nie była bez skazy, jak to za wszelką cenę próbuje udowodnić autor. Dla mnie było to spore rozczarowanie.
Cytat:
Nie wiem w jaki sposób ale nawet wielkim wodzom to się czasem z darzalo, przykladowo Napoleon w 1812 roku dał d... po całości właśnie w logistyce, ciekawy tekst Sikory na ten temat:


Ten artykuł Sikory jak zwykle okrutnie śmieszny. Mam zastrzeżenia co do jego twórczości w temacie, gdzie się specjalizuje, ale wycieczki w inne epoki, to już kompletna porażka...

Cytat:
Teraz zamierzam wrócić do Zbigniewa Flisowskiego ''Burza nad Pacyfikiem''. Jak szedłem na emeryturę i kupiłem sobie tę pozycję, to cieszyłem się jak Murzyn blaszką.
Mam też kilka pozycji Morrisona. Ale moim zdaniem szaleństwa nie ma.


Ależ przecież Flisowski na potęgę szył z Morrisona?

Zouave - 13 Styczeń 2015, 23:10

Trudno mieć pretensje do Sikory, ze porównuje ilość wozów Sobieskiego w 1683 z ilością wozów Bonpartego w 1812. W Rosji system magazynowy nie działał chyba tak jak w Europie Zachodniej i grabić też nie było czego. No i rewolucyjne podejście do samowystarczalności wojny pod względem aprowizacyjnym. Te zdychające w 1812 konie to nie wymysł Sikory, aczkolwiek między konisiem kirasjera francuskiego a konisiem husarza czy petyhorca mogła być różnica.

A że Flisowski "szył" z Morisona?
30 lat temu nie miał za bardzo z czego. Poza tym coś tam jeszcze innych rzeczy miał.

Radar - 13 Styczeń 2015, 23:36

Flisowski jest be? Przeca każdy autor czerpie z jakichś źródeł.
Zouave - 13 Styczeń 2015, 23:38

Radar napisał/a:
Flisowski jest be?


Współcześni uważają go za be zapominając, że ma już prawie 30 lat.
Wtedy nie było internetu, a wyjazd do Stanów nie był zbyt prosty. Ściąganie książek też nie.
Jakaś taka komuna była.

Poza tym pod względem narracji jest dobry.

Radar - 13 Styczeń 2015, 23:45

Lipiński, Kosiarz, Perepeczko też? A może i Dyskant?

Nie zmierzam do konfrontacji, ale szanujmy się.

Zouave - 13 Styczeń 2015, 23:49

Radar napisał/a:
Lipiński, Kosiarz, Perepeczko też? A może i Dyskant?

Nie zmierzam do konfrontacji, ale szanujmy się.


Zanim wydaliśmy Krwawe Stepy Krymu przeczytałem więcej rzeczy XIX-wiecznych aniżeli współczesnych. Okazuje się, ze wszyscy współcześni czerpią z Kinglake'a i Todlebena. Praca tego drugiego (monumentalne 6 tomów) to lata 70-te XIX wieku, praca tego pierwszego to 1863 rok. Współczesna praca o Almie autorstwa Iana Fletchera i Natalii Iszczenko jest fajna, sporo powstawianych wspomnień, ale kurcze jednak Kinglake swoje robi.
Za to "Inkerman" Kinglake'a to mistrzostwo. Przypominam. II połowa XIX wieku...

Więc narzekanie, ze Flisowski coś nie teges musi uwzględniać, że Flisowski żył za komuny, nie miał internetu, a na wszystko ze zgniłego zachodu władza ludowa patrzyła krzywem okiem.

I tyle.
W HB-ku młody autor pisze o Balikpapan bardzo plastycznie, ale naprawdę życzę mu takiego stylu, jaki miał Flisowski. Bez względu na to, czy Flisowski wiedział więcej czy mniej. Zwłaszcza wobec dostępu np. do raportów bojowych, do których Flisowski raczej dostępu nie miał.

Radar - 14 Styczeń 2015, 00:20

Kurde... Nie wiedziałem z kim tańczę... Czapki z głów.
To sobie przeczytam ''Gorące dni Sewastopola'' Siergiejewa-Ceńskiego. I wcale nie chcę tym Pana zaskoczyć. :roll:

Radar - 14 Styczeń 2015, 00:42

Jeszcze raz, bo nie łapię...
Zouave - 14 Styczeń 2015, 07:30

Flisowski zrzynał na potęgę z Morisona w sytuacji, gdy "Guadalcanal" został przetłumaczony na polski dopiero ok 10 lat temu, a Flisowski pisał 30 lat temu. Na tyle na ile pamiętam przeczytane obydwie prace (aczkolwiek Flisowskiego znacznie lepiej), to Flisowski nie zrzynał z Morisona toczka w toczkę.
A że go wykorzystywał to nie dziwota, ale tego argumentu to mi się nie chce wciąż powtarzać co kilka wpisów.

PS:
Flisowski nie był w stanie zrzynać z Morisona opisując w miarę szczegółowo walki na lądzie.

Santa - 14 Styczeń 2015, 18:47

OK, więc jeszcze raz, powoli: Radar napisał, że chce wrócić do Flisowskiego. Wspomniał też, że czytał Morrisona, ale "szaleństwa nie ma". Odniosłem wrażenie (może mylne), że wyżej ceni Flisowskiego, co wydało mi się dziwne, bo nasz autor korzystał z prac Amerykanina, wręcz przepisywał niektóre fragmenty i ma podobny styl. A przepisywać i korzystać mógł nawet 30 lat temu, bo przecież oryginały ukazały się wcześniej, zaś Flisowski znał angielski.
Nie mam do niego pretensji o przepisywanie, jestem fanem obu autorów i rozumiem, że za komuny niewielu miało dostęp do Morrisona.

Cytat:
Flisowski nie był w stanie zrzynać z Morisona opisując w miarę szczegółowo walki na lądzie.

Znaczy umówmy się, że jednak skupia się na walkach morskich, co zresztą nie dziwi w rejonie Pacyfiku ;) . A co do proporcji opisu walk na lądzie i morzu u obu autorów się nie wypowiem, bo czytałem tylko kilka prac Morrisona.

Teraz jaśniej :grin: ?

Zouave - 14 Styczeń 2015, 18:53

Santa napisał/a:
Nie mam do niego pretensji o przepisywanie, jestem fanem obu autorów i rozumiem, że za komuny niewielu miało dostęp do Morrisona.


Brawo, sformułowanie "szył" ma negatywny wydźwięk, poza tym nawet opisy starć morskich nie są identyczne, wiec nie ma mowy o przepisywaniu.
Prędzej można byłoby to nazwać tłumaczeniem.

Cytat:
Znaczy umówmy się, że jednak skupia się na walkach morskich, co zresztą nie dziwi w rejonie Pacyfiku ;) .


W zależności od rozdziału jest różnie. Można się dowiedzieć sporo ciekawych rzeczy o starciach lądowych, aczkolwiek tych nie opisuje tak szczegółowo. Nie mamy się co umawiać, znam Burzę od 1987 roku (I Tom).

Cytat:
Teraz jaśniej :grin: ?


Nie rozumiem uwagi.

Santa - 14 Styczeń 2015, 19:09

Cytat:
Jeszcze raz, bo nie łapię...

Bo to do tego było...

Radar - 14 Styczeń 2015, 19:09

"Teraz jaśniej" to było do mnie. Jak najbardziej, dzięki.
Istotne jest to, że mamy kilku znających się na rzeczy marynistów. I niechby tylko tłumaczyli. A Flisowskiego sobie przeczytam, bo minęło 5 lat od ostatniego razu, A do klasyki się wraca. :lol:

Zouave - 14 Styczeń 2015, 19:16

Radar napisał/a:
"Teraz jaśniej" to było do mnie. Jak najbardziej, dzięki.
Istotne jest to, że mamy kilku znających się na rzeczy marynistów. I niechby tylko tłumaczyli. A Flisowskiego sobie przeczytam, bo minęło 5 lat od ostatniego razu, A do klasyki się wraca. :lol:


Zacząłem porównywać opis Bitwy pod Savo u Morisona i Flisowskiego.
Istotna różnica dotyczy np. ostrzelania przez Mikawę USS Jarvis: z mapy wynika, że Mikawa niszczyciel ostrzelał, Flisowski ani słowem o tym nie wspomina. Tak samo Flisowski nie wspomina nic o pikietach północnej grupy krążowników - Morison wypisuje, że gdzieś takim powinny być, ale nawet Japończycy z odległości 10 km ich nie dostrzegli. Flisowski absolutnie nic takiego nie pisze, ot opisuje wyłącznie to, co Japończycy widzieli. W opis początku bitwy wplata wspomnienia kmdra Toshikazu Ohmae, oficera sztabu 8 Floty, uczestnika bitwy na pokładzie "Chokai".

Zresztą teraz dopiero zauważyłem, ze nasz "Guadalcanal" został przełożony nie z angielskiego a z rosyjskiego...

Poza tym nie odczułem w stwierdzeniu Radara, że Morison był gorszy od Flisowskiego, tylko że prace Morisona to nie żadne mecyje. Ja też tak uważam, bo Flisowski korzystał z różnych publikacji - choćby w rzeczonym opisie bitwy pod Savo z Morisona, Gilla (historia RAN) i np. z wydanej w 1971 w Annapolis pracy o japońskiej marynarce. "Guadalcanal" wydano w 1949 roku.

Radar - 14 Styczeń 2015, 19:36

Ja tylko po mieczu z Galicji, ale uwielbiam ''mecyje''. Należy to pielęgnować. :grin:
Zouave - 14 Styczeń 2015, 19:48

Radar napisał/a:
Ja tylko po mieczu z Galicji, ale uwielbiam ''mecyje''. Należy to pielęgnować. :grin:


Swój człowiek ;-)

PS:
http://portalwiedzy.onet....cyja,haslo.html

Dopiero teraz zwróciłem uwagę na źródłosłów.
Nie darmo na Rzeszów mówili kiedyś "Mojżeszów' ;-)

Radar - 14 Styczeń 2015, 20:14

To mnie teraz rozbiłeś. Uwielbiam południe tak do Krakowa. Chamstwa i góralskiej muzyki nie znoszę.
Zouave - 14 Styczeń 2015, 20:21

Radar napisał/a:
To mnie teraz rozbiłeś Uwielbiam południe tak do Krakowa. Chamstwa i góralskiej muzyki nie znoszę.


Sęk w tym,ze górale u nas to ino na Podhalu i przesiedleńcy z Podhala. Plus górale żywieccy i śląscy. W województwie podkarpackim prawdziwych górali prawie nie ma. Łemków wysiedlono na zachód i północ. ;-)

Zouave - 14 Styczeń 2015, 20:46

romanrozynski napisał/a:
Co do kwestii logistyki-taborów porównanie roku 1610 do 1812 może się wydawać niewłaściwe ale faktem jest że armia polska z XVII w w czasie marszów zasadniczo głodu nie cierpiała


Ono się tylko wydaje niewłaściwe. Pomijając kwestie zaprzęgów i tempa marszu trzeba też wziąć pod uwagę sposób zaopatrywania. W pierwszym (1610) przypadku wzięto zapas, by nie opierać się o plądrowanie, w drugim (1812) najwyraźniej hołdowano dalej rewolucyjnej zasadzie samowyżywienia wojny. Dlaczego mam nie porównywać 1610 do 1941, gdzie gross niemieckich taborów dywizji piechoty to tabory konne, a Niemcy głównie opierały się o transport kolejowy?
Bo w 1812 był Napoleon, a w 1941 Runstedt?

Jestem zwyczajnie przeciwnikiem szufladkowania historii na epoki. To tak jakby nie dało się porównać TeŻeWe i Rakiety Stephensona. Da się, czemu nie?

romanrozynski - 14 Styczeń 2015, 20:57

Może się wydawać-nie znaczy jest.
Oczywiście w historii od Grunwaldu do połowy XIX w. jest tyle podobieństw że porównania logistyczne i inne nie są zwykle nadużyciem, sytuacja zmienia się nieco z wprowadzeniem kolei

Zouave - 14 Styczeń 2015, 21:12

romanrozynski napisał/a:
Może się wydawać-nie znaczy jest.
Oczywiście w historii od Grunwaldu do połowy XIX w. jest tyle podobieństw że porównania logistyczne i inne nie są zwykle nadużyciem, sytuacja zmienia się nieco z wprowadzeniem kolei


Nie od razu zresztą.
I nie chodzi o to, ze nie wszędzie kolei była, tylko że np. po pierwsze brakowało taboru, po drugie doświadczenia. Po trzecie nie zawsze dało się przejechać granicę. U siebie zaś siec nie musiała być rozwinięta. Poza tym jeśli chodzi o dowóz zaopatrzenia to kolej była ważnym, ale wyłącznie pomocniczym środkiem do momentu organizacji dowozu kolejami polowymi.

Jak już o tym, to każdemu polecam "Die Eisenbahn im Ersten Weltkrieg" Andreasa Knippinga. Genialna rzecz.

http://www.amazon.de/Die-...en+Weltkrieg%22

Trzeba zapolować, da się kupić chyba taniej.

Co z tego, że w 1914 rozwinięta była sieć kolejowa, jak dowóz od stacji rozdzielczych do adresata odbywał się głównie konikami. Jak za Napcia ;-) . W momencie przestoju rozbudowywano koleje polowe, parowe i konne, ale i one nie wszędzie docierały.
Właśnie konne też ;-)

W sieci można znaleźć pracę Edwina A. Pratta "The rise of rail-power in war and conquest 1833-1914", wydaną w Londynie w 1915 r.
Jeszcze tego nie zdążyłem nawet przerzucić.

Santa - 15 Styczeń 2015, 03:14

Cytat:
Brawo, sformułowanie "szył" ma negatywny wydźwięk, poza tym nawet opisy starć morskich nie są identyczne, wiec nie ma mowy o przepisywaniu.

Jestem pełen podziwu, że tak szybko porównałeś ich całą twórczość. Pozwolę sobie jednak być odmiennego zdania.

Cytat:
Poza tym nie odczułem w stwierdzeniu Radara, że Morison był gorszy od Flisowskiego, tylko że prace Morisona to nie żadne mecyje. Ja też tak uważam, bo Flisowski korzystał z różnych publikacji - choćby w rzeczonym opisie bitwy pod Savo z Morisona, Gilla (historia RAN) i np. z wydanej w 1971 w Annapolis pracy o japońskiej marynarce. "Guadalcanal" wydano w 1949 roku.

Za to Morrison korzystał z wielu źródeł (często bezpośrednich) do których nie miał dostępu Flisowski. Nie mam zamiaru zresztą kruszyć kopii o to, która praca jest lepsza, bo jak wspominałem, dla mnie obie są dobre.

Cytat:
A jam mam wrażenie że go zwyczajnie nie lubisz.

Owszem nie lubię go. Ale nie dlatego, że nazywa się Sikora, z powodu poglądów politycznych, czy innych nieistotnych przyczyn. Nie lubię go, bo jest rewizjonistą pełną gębą, człowiekiem zerojedynkowym, nie uznającym krytyki swojej ukochanej formacji, podchodzącym bezkrytycznie do wielu źródeł (szczególnie do takich które potwierdzają jego hipotezę), piszącym pod tezę i sięgającym do przykładów z innych epok nie bacząc a kolosalne różnice. W dodatku czasem kłamie w żywe oczy (przynajmniej sięgając po przykłady z epoki napoleońskiej).

Cytat:
Prawdą jest że Sikora popełnia błędy-a któż tego nie robi, faktem natomiast jest, że wielu historyków zarówno zawodowych jak i amatorów dzięki Sikorze otworzyło oczy na wiele kwestii.

Podobnie jak wcześniej wielu badaczy i miłośników historii, zostało oświeconych przez historyków. Którzy oczywiście popełniali i będą popełniać błędy.
Cytat:
Prawdą jest że Sikora popełnia błędy-a któż tego nie robi, faktem natomiast jest, że wielu historyków zarówno zawodowych jak i amatorów dzięki Sikorze otworzyło oczy na wiele kwestii.

Tak, to prawda, taki jest fakt. Podobnie jak faktem jest to, że kiedyś Węgry były potęgą w piłkę nożną i miały wspaniałych piłkarzy. A teraz już nie. To też są fakty, dotyczące innych epok. A w okresie, które je od siebie dzieli, zmieniło się bardzo wiele, ale wciąż piłka nożna polega na tym, że wygrywa drużyna, która strzeli więcej bramek niż przeciwna.

Ale pozwólcie, że pozostanę przy swoim i mimo tego, że w historii można porównać ciężki krążownik z drugiej wojny światowej z penterą z czasów antycznych pod względem siły ostrzału, uznam to za niebyt dobry pomysł. Takie szufladkowanie, być może...

Cytat:
Ono się tylko wydaje niewłaściwe. Pomijając kwestie zaprzęgów i tempa marszu trzeba też wziąć pod uwagę sposób zaopatrywania. W pierwszym (1610) przypadku wzięto zapas, by nie opierać się o plądrowanie, w drugim (1812) najwyraźniej hołdowano dalej rewolucyjnej zasadzie samowyżywienia wojny. Dlaczego mam nie porównywać 1610 do 1941, gdzie gross niemieckich taborów dywizji piechoty to tabory konne, a Niemcy głównie opierały się o transport kolejowy?
Bo w 1812 był Napoleon, a w 1941 Runstedt?


A może dlatego, że zupełnie inna liczba ludzi zamieszkiwała te tereny? Może inne było ich nastawienie do najeźdźców? Może zupełnie inne języki, jakimi władali? Inne religie, władcy i sposób życia (dodajmy diametralnie)? Inne cele wojny, inna liczebność armii? Albo sposób toczenia działań wojennych? Ilość służb zaopatrzeniowych w tym okresie? Inny poziom zapotrzebowania w wyposażenie wojskowe? Inny poziom technicyzacji?

Cytat:
Oczywiście w historii od Grunwaldu do połowy XIX w. jest tyle podobieństw że porównania logistyczne i inne nie są zwykle nadużyciem, sytuacja zmienia się nieco z wprowadzeniem kolei

Aha. No i tak można...

Cytat:
Jestem zwyczajnie przeciwnikiem szufladkowania historii na epoki. To tak jakby nie dało się porównać TeŻeWe i Rakiety Stephensona. Da się, czemu nie?

Wszystko się da, ale patrz wcześniej.

Cytat:
Co z tego, że w 1914 rozwinięta była sieć kolejowa, jak dowóz od stacji rozdzielczych do adresata odbywał się głównie konikami.
Ale do tych stacji docierały koleją? Widzisz różnicę w przemieszczaniu wojsk między wojną secesyjną, a wojnami napoleońskimi, zwłaszcza na większe dystanse? Wiesz, że przerzucenie dwóch korpusów niemieckich na początku pierwszej wojny światowej z zachodu na wschód odbyło się nieco szybciej niż za Napoleona I?

Tylko proszę, nie odpisujcie mi relatywizując wszystko, bo ja wiem, że od mnóstwa rzeczy są wyjątki itd. itp. Niestety uogólnianie jest konieczne, zwłaszcza po to, żeby omówić jakiś temat.

Zouave - 15 Styczeń 2015, 08:06

Santa napisał/a:
Pozwolę sobie jednak być odmiennego zdania.


Nie wiedziałem, że Morison pisał coś o Westerplatte.

Cytat:
Ale pozwólcie, że pozostanę przy swoim i mimo tego, że w historii można porównać ciężki krążownik z drugiej wojny światowej z penterą z czasów antycznych pod względem siły ostrzału, uznam to za niebyt dobry pomysł. Takie szufladkowanie, być może...


Przesada. Porównanie krążownika z 1945 z penterą oraz wozu zaprzężonego w konie z 1812 i 1945 jest innym porównaniem. Przede wszystkim to porównanie środka transportu o trakcji konnej z innym środkiem transportu o tej samej trakcji ;-)

Cytat:
A może dlatego, że zupełnie inna liczba ludzi zamieszkiwała te tereny?


Znaczy w 1610 był więcej ludzi niż w 1812?

Cytat:
Ilość służb zaopatrzeniowych w tym okresie? Inny poziom zapotrzebowania w wyposażenie wojskowe? Inny poziom technicyzacji?


No właśnie. Wojska w 1812 więcej, a tabory Wielkiej Armii mniejsze niż w 1610...

Cytat:
Aha. No i tak można...


Pewnie, ze można. Zwłaszcza, że nie porównujemy F-35 z furmanką.


Wszystko się da, ale patrz wcześniej.

Cytat:
Ale do tych stacji docierały koleją? Widzisz różnicę w przemieszczaniu wojsk między wojną secesyjną, a wojnami napoleońskimi, zwłaszcza na większe dystanse?


Zaskoczę Cię. Pierwsze przerzuty strategiczne to nie żadna wojna secesyjna. Jeden z korpusów francuskich w 1859 jechał do Lombardii koleją. Tyle, że na plac boju koleją nie docierały jednostki i w 1945. Jest różnica, czy się wjeżdża prosto do walki eszelonem czy też dochodzi marszem pieszym/kołowym, prawda?

Cytat:
Wiesz, że przerzucenie dwóch korpusów niemieckich na początku pierwszej wojny światowej z zachodu na wschód odbyło się nieco szybciej niż za Napoleona I?


Wiesz, jak daleko rozciągał się w marszu niemiecki korpus armijny w 1914? Ile miał transportu konnego?

Cytat:
Tylko proszę, nie odpisujcie mi relatywizując wszystko, bo ja wiem, że od mnóstwa rzeczy są wyjątki itd. itp. Niestety uogólnianie jest konieczne, zwłaszcza po to, żeby omówić jakiś temat.


Nikt tu niczego nie relatywizuje. Po prostu ja np. nie lubię szufladkowania historii.
Wymyślone przez historyków łatki nie mogą usprawiedliwiać "rozcinania dziejów nożem" na kawałki i twierdzenia, że skoro w 1610 mieliśmy barok, a w 1812 empire, to tego za Chiny się porównać nie da.

PS:
w 1610 i 1812 w Rosji co do zasady panowało prawosławie.

Santa - 15 Styczeń 2015, 17:20

Cytat:
Nie wiedziałem, że Morison pisał coś o Westerplatte.

Liczyłem, że jednak rozmawiamy o Pacyfiku, czy nie?

Cytat:
Przesada. Porównanie krążownika z 1945 z penterą oraz wozu zaprzężonego w konie z 1812 i 1945 jest innym porównaniem. Przede wszystkim to porównanie środka transportu o trakcji konnej z innym środkiem transportu o tej samej trakcji ;-)

W moim przypadku to porównaniu dwóch bojowych jednostek pływających. Fakt, inny napęd.

Cytat:
Znaczy w 1610 był więcej ludzi niż w 1812?
Proponuję sprawdzić, wyniki nie powinny Cię zaskoczyć.

Cytat:
Zaskoczę Cię. Pierwsze przerzuty strategiczne to nie żadna wojna secesyjna.

Owszem, zaskoczyłeś. Bo nigdzie nie pisałem, że w czasie wojny secesyjnej po raz pierwszy użyto kolei do przerzucania wojsk. Póki co nie traktuję tej dyskusji jak quizu z cyklu "kto wie więcej". Jak w każdej rozmowie na tematy historyczne liczę na konstruktywną wymianę poglądów. Nie będzie na nią miejsca,jeśli będziesz mnie traktował jak osobę, która chce Ci "dowalić" czy udowodnić, że się mylisz. Podobnie, gdy będziesz przypisywał mi rzeczy, których nie pisałem i nie sugerowałem typu:
Cytat:
Tyle, że na plac boju koleją nie docierały jednostki i w 1945. Jest różnica, czy się wjeżdża prosto do walki eszelonem czy też dochodzi marszem pieszym/kołowym, prawda?

Bo jest, ale ja pisałem o strategicznym przemieszczaniu sił, a nie o wchodzeniu do walki.

Cytat:
Wiesz, jak daleko rozciągał się w marszu niemiecki korpus armijny w 1914? Ile miał transportu konnego?


A co to ma do transportu kolejowego, w znaczeniu tego, że odróżniał konflikty z początku XIX i XX wieku?

Cytat:
Nikt tu niczego nie relatywizuje. Po prostu ja np. nie lubię szufladkowania historii.


To możesz mieć poważny problem z jej zrozumieniem i chyba nigdy nie dojdziesz do konstruktywnych wniosków.

Cytat:
Wymyślone przez historyków łatki nie mogą usprawiedliwiać "rozcinania dziejów nożem" na kawałki i twierdzenia, że skoro w 1610 mieliśmy barok, a w 1812 empire, to tego za Chiny się porównać nie da.


Znaczy co do historii sztuki to się nie wypowiadam, wolę jednak skupić się na wojskowości.

Cytat:
w 1610 i 1812 w Rosji co do zasady panowało prawosławie.


Ale wiara jednostek najeżdżających była nieco inna w obu przypadkach. Tudzież podejście do niej.

Zouave - 15 Styczeń 2015, 20:11

Santa napisał/a:
To możesz mieć poważny problem z jej zrozumieniem i chyba nigdy nie dojdziesz do konstruktywnych wniosków.


Odniosę się do tego, bo szkoda się przerzucać.

Mam wrażenie, że to szufladkowanie mocno przeszkadza w rozumieniu.
Wsadzanie do jednego wora rzeczy, które absolutnie nie są identyczne.

I jeszcze co do Flisowskiego.
Ja twierdzę, że nie "szył" z Morisona, tylko wyłącznie z niego korzystał, podobnie jak z innych opracowań.

Kwestia ile wozów taborowych miał niemiecki korpus armijny w 1914, jak szybko przemieszczały armie konfederackie w 1864 i czy armia napoleońska w 1859 są nieistotne.

romanrozynski - 15 Styczeń 2015, 20:32

Cytat:
Nie lubię go, bo jest rewizjonistą pełną gębą, człowiekiem zerojedynkowym, nie uznającym krytyki swojej ukochanej formacji, podchodzącym bezkrytycznie do wielu źródeł (szczególnie do takich które potwierdzają jego hipotezę), piszącym pod tezę

No to chyba o innym Sikorze rozmawiamy, weźmy choćby przykład jego pisarstwa na temat bitwy kłuszyńskiej, coś jakby prace pisane przez dwie różne osoby
Podobnie z tym co kiedyś pisywał na stronie husaria.jes później stracil do tego dostęp, nie mógł poprawić i odradzał korzystania z tego. Krótko mówiąc gość się rozwija w temacie, poznaje nowe źródła i przytacza kolejne wersje tego samego wydarzenia. Warto też by było gdybyś poparł swoje ( wg mojej wiedzy) nieuzasadnione zarzuty konkretnymi przykładami

Radar - 22 Styczeń 2015, 17:04

B.L.Montgomery ''Wspomnienia''. Z początku dobrze się bawiłem, potem przyszło zdumienie, a potem niesmak. No nie da się czytać, takie pierdoły. :evil:
RAJ - 22 Styczeń 2015, 18:15

A czego oczekiwałeś po czołowym bufonie WW2?
Radar - 22 Styczeń 2015, 18:37

Wiedziałem że to bufon i miernota, ale to gigantyczne samouwielbienie... brrr. Żeby chociaż styl był inny, ale tego nie da się czytać.
Zouave - 22 Styczeń 2015, 18:41

Dlaczego mnie to nie dziwi?

Ja czytam aktualnie "Konfederację barską" Władysława Konopczyńskiego.
Dość trudnym językiem to napisane i niestety wymaga od czytelnika pewnych podstaw wiedzy. W każdym bądź razie już chyba "Powstanie styczniowe" Kieniewicza łatwiej się czytało.

Radar - 22 Styczeń 2015, 19:17

Kiedyś czytałem ( dwukrotnie) Adama Kerstena ''Hieronim Radziejowski''. Język w porządku, ale tak naszpikowne łaciną ( a ja tolko niemnożko pa ruski gawarit)), że myślałem już, jak leczy się oczopląs. Gwiazdeczka - tłumaczenie, gwiazdeczka - tłumaczenie. Jednak warto było.
Zouave - 22 Styczeń 2015, 20:13

Na całe szczęście u Konopczyńskiego wiele tego nie ma;-)
Radar - 22 Styczeń 2015, 21:09

Teraz poczytuję sobie ''Karol Wielki''. Autor: S. Fischer-Fabian. Czyta się przyjemnie, jest poczucie humoru. To lubię. :grin:
Zouave - 22 Styczeń 2015, 21:13

No i faktycznie praca o Wielkim Człowieku. W sensie fizycznym i mentalnym.
Radar - 22 Styczeń 2015, 21:34

No tak. Ponad 1,9 metra wzrostu, no i łeb musiał mieć żeby ogarnąć ten bałagan w tych ciemnych wiekach.
Zouave - 22 Styczeń 2015, 21:35

Zakładając, że były ciemne. Jak sie patrzy na Carolusa, to trudno jego czasy nazwać "ciemnymi".
Radar - 22 Styczeń 2015, 22:02

Pierwsza jaskółka nie czyni wiosny. Ledwie się chłopina potrafił podpisać. Owszem, znał łacinę ponoć w stopniu komunikatywnym i rozumiał grekę. Ale pisanie... Jednak szanuję go jako władcę i człowieka. (Kiedy niektórzy kapłani rozpoczynali modlitwę pańską od słów: ''W imię ojczyzny i córki''...
PzKpfw II - 23 Styczeń 2015, 01:36

A ja skończyłem "Wojny rosyjsko-tureckie" i zabieram się za Wimmera wreszcie :)
Radar - 23 Styczeń 2015, 08:02

Jana? A cóż to będzie?
Kilka lat temu, gdy likwidowano bibliotekę w mojej jednostce, zostałem zaproszony do legalnego rabunku. Wziąłem dużą torbę i pojechałem. Kurde! Łzy w oczach miałem, kiedy torba była pełna, a pani bibliotekarka mówi: - Niech pan bierze panie Bogusiu.
- Pani Basiu, musiałbym przyjechać wywrotką! - Co za barbarzyństwo. Żal było dziadom tej pensji za pół etatu dla pani Basi. :evil:
Ale w taki oto sposób wszedłem w posiadanie ''Wiednia 1683'' Jana Wimmera. :grin:

Zouave - 23 Styczeń 2015, 08:13

Radar napisał/a:
Jana? A cóż to będzie?
Kilka lat temu, gdy likwidowano bibliotekę w mojej jednostce, zostałem zaproszony do legalnego rabunku. Wziąłem dużą torbę i pojechałem. Kurde! Łzy w oczach miałem, kiedy torba była pełna, a pani bibliotekarka mówi: - Niech pan bierze panie Bogusiu.
- Pani Basiu, musiałbym przyjechać wywrotką! - Co za barbarzyństwo. Żal było dziadom tej pensji za pół etatu dla pani Basi. :evil:
Ale w taki oto sposób wszedłem w posiadanie ''Wiednia 1683'' Jana Wimmera. :grin:


To widać było po aukcjach na Allegro. Sam kupiłem kilka książek ze skasowanymi pieczątkami.

Władza książek nie szanuje, zwłaszcza humanistycznych.

Radar - 23 Styczeń 2015, 09:46

Mam taką cichą nadzieję, że te książki pójdą do ludzi i nie będą butwieć w jakimś magazynie, lub (tfu tfu) na wysypisku.
Owszem, szkolne biblioteki i biblioteka miejska wzięły co nieco, ale były to głównie encyklopedie, leksykony, jakieś albumy itp. A mogliby za darmochę wziąć przynajmniej większość, bo biblioteka była może niewielka, ale treściwa. Nie, bo trzeba zinwentaryzować, opracować, skatalogować... Tyle roboty... :cry:

Piotr - 23 Styczeń 2015, 10:37

Radar napisał/a:
B.L.Montgomery ''Wspomnienia''. Z początku dobrze się bawiłem, potem przyszło zdumienie, a potem niesmak. No nie da się czytać, takie pierdoły. :evil:


Ja tej ramoty nawet nie doczytałem do końca. :(

Radar - 23 Styczeń 2015, 11:27

Nie przekroczyłem stu stron.
Zouave - 23 Styczeń 2015, 11:30

Ja tak miałem z pracą "Korytarz Śmierci" o Falaise. Około 100 stron i wymiękłem z uwagi na merytoryczność tłumaczenia. Takie cuda tłumacz powstawiał, że kopara opadła.
Radar - 24 Styczeń 2015, 14:41

Alex Kershaw ''Tak niewielu.'' No fajna książka, głównie o pilotach myśliwskich zza oceanu, co to na ochotnika poszli na wojnę. Ale nie o tym... Tłumaczem jest babeczka. Trzymajcie mnie! Nie ma mowy o zestrzeleniach tylko o zabójstwach, i takie tam kwiatki. :evil:
leliwa - 25 Styczeń 2015, 11:33

Radar napisał/a:
Teraz poczytuję sobie ''Karol Wielki''. Autor: S. Fischer-Fabian. Czyta się przyjemnie, jest poczucie humoru. To lubię. :grin:


Ze źródeł dobrze sobie przeczytać króciutki "Vita Carolis Magni" Einharda w przekładzie Jana Parandowskiego. O tym, jak Karola widziała jego elita aintelektualna.

leliwa - 25 Styczeń 2015, 11:40

Zouave napisał/a:
Dlaczego mnie to nie dziwi?

Ja czytam aktualnie "Konfederację barską" Władysława Konopczyńskiego.
Dość trudnym językiem to napisane i niestety wymaga od czytelnika pewnych podstaw wiedzy. W każdym bądź razie już chyba "Powstanie styczniowe" Kieniewicza łatwiej się czytało.


Wiele cytatów z francuskiego.

Radar - 25 Styczeń 2015, 13:30

leliwa napisał/a:
Radar napisał/a:
Teraz poczytuję sobie ''Karol Wielki''. Autor: S. Fischer-Fabian. Czyta się przyjemnie, jest poczucie humoru. To lubię. :grin:


Ze źródeł dobrze sobie przeczytać króciutki "Vita Carolis Magni" Einharda w przekładzie Jana Parandowskiego. O tym, jak Karola widziała jego elita aintelektualna.



Jan Parandowski, mmm, po jego ''Mitologię'' to się u mnie kolejki ustawiały, bo w bibliotece nie było.

PzKpfw II - 26 Styczeń 2015, 00:21

"Oficerowie i konie" też zna mną. Wspaniała książka o wspaniałym świecie, którego już nie ma...
Zouave - 26 Styczeń 2015, 08:05

A ja jestem Konopczyńskim nieco rozczarowany. Czyta się to jak po grudzie.
Paafko - 26 Styczeń 2015, 11:58

PzKpfw II napisał/a:
"Oficerowie i konie" też zna mną. Wspaniała książka o wspaniałym świecie, którego już nie ma...


A ja właśnie czytam Notatnik konnego strzelca Z. Janoty - Bzowskiego, często-gęsto cytowany przez Jaźwińskiego w jego poprzedniej książce. Warto.

leliwa - 26 Styczeń 2015, 12:55

Zouave napisał/a:
A ja jestem Konopczyńskim nieco rozczarowany. Czyta się to jak po grudzie.


Bo to jednakowoż nie jest lektura do poduszki, tylko praca analityczna. Jeśli chodzi o znajomość archiwaliów autora, to niezrównana. Poza tym Konopczyński miał zacięcie ustrojowo-prawne i jest autorem studiów raczej nienarracyjnych np o Liberum Veto. Choć pisał też biografie (Konarski i Pułaski)

leliwa - 26 Styczeń 2015, 12:57

Radar napisał/a:
leliwa napisał/a:
Radar napisał/a:
Teraz poczytuję sobie ''Karol Wielki''. Autor: S. Fischer-Fabian. Czyta się przyjemnie, jest poczucie humoru. To lubię. :grin:


Ze źródeł dobrze sobie przeczytać króciutki "Vita Carolis Magni" Einharda w przekładzie Jana Parandowskiego. O tym, jak Karola widziała jego elita intelektualna.



Jan Parandowski, mmm, po jego ''Mitologię'' to się u mnie kolejki ustawiały, bo w bibliotece nie było.

Wydanie Biblioteki Narodowej w Śp. Ossolineum.

Zouave - 26 Styczeń 2015, 13:09

Można porównać z pracą Petera Boera o działaniach na Jawie. To też praca analityczna.
Po angielsku czyta mi się to łatwiej aniżeli Konopczyńskiego po polsku.
Można porównać z pracą Blaira o wojnie podwodnej na Atlantyku. Znakomita analiza.
To się jednak czyta.

Konopczyński zakładał chyba, że czytelnik jest tak samo napakowany wiedzą jak on.
Nie zaczyna wątków, albo je rwie, coś mu się samo skądś bierze.
W porównaniu do Kieniewicza "Powstania styczniowego" wypada to tak sobie.
Niestety nie jestem tak mądry jak Pan Konopczyński, bo gdybym był, to miałbym w nosie jego dzieło życia.

leliwa - 26 Styczeń 2015, 14:09

Jako dzieło literackie, a nie praca historyczna, możliwe, choć trzeba też pamiętać o tym że inny też trochę był język polski 80 lat temu. Ja jego "Dzieje Polski nowożytnej" bardzo sobie cenię również pod względem stylu, który nie jest może zbyt barwny i opisowy, ale celny.
Zouave - 26 Styczeń 2015, 14:27

Czytam rzeczy i 100 - 150 lat starsze, nie tylko angielskie czy rosyjskie ale i polskie (np. "Rok 1863" autorstwa Augusta Sokołowskiego czy Bitwy i Potyczki Stefana Zielińskiego (wydanie 1913) i nie mam problemów z polszczyzną. Tu też nie mam i nie o język idzie a o styl. Nie musi być barwny, byleby był poukładany. A tu nie jest.
Zouave - 4 Luty 2015, 08:15

Przeczytałem już większość (odpuściłem sobie politykę, ale muszę do niej wrócić) wydanej przez Napoleona V pracy Gezy Perjesa "Upadek średniowiecznego Królestwa Węgier: Mohacz 1526 - Buda 1541".

Bardzo ciekawa rzecz, oparta o dostępne źródła, ale i domysły autora z braku dokładnego opisu bitwy). Autor specjalizuje się w logistyce (to widać po tytułach innych jego prac, np. o zaopatrzeniu w żywność przez Napoleona w kampanii 1812; autor też uważa, że Wielka Armia miała słabą logistykę!!! Sikora nie jest sam :razz: ), próbując ustalić miejsce słynnej bitwy wziął sobie do pomocy geologa, więc rzecz bardzo ciekawa. Tak jak cytowanie Clausewitza i próba ustalenia liczebności armii Sulejmana przez określenie szerokości i długości mostu ;-) , przy założeniu, że w kolumnie idą trzy albo cztery wielbłądy.
Arcyciekawa rzecz.

Jacek III Nowy - 5 Luty 2015, 10:19

Co do Napoleona i logistyki Wielkiej Armii:
Napoleon ZGROMADZIŁ olbrzymie zapasy maki, przygotował OLBRZYMIE tabory. I co z tego? Co mieli wojacy robić z mąką? Nie było wystarczającej liczby pieców. A jak WA ruszyła, to system wypieku załamał się zupełnie. W poprzednich kampaniach Napoleon opierał się na sucharach, w tej postawił na mąkę i samodzielny wypiek chleba. Teraz cytat za Jackiem Goclonem, historykiem Uniwersytetu Wrocławskiego. Cytat pochodzi z "Mówią Wieki" numer specjalny "ów rok 1812" - "Aby przekazać odpowiednią ilość sucharów niemal półmilionowej armii napoleońskiej, należało odpowiednio wcześnie uruchomić młyny i dokonać gigantycznego wypieku w piekarniach Francji i państw niemieckich. Trzeba było zorganizować przewóz. Wszystko to wymagało jednak wyłożenia odpowiednio wysokich sum z cesarskiej szkatuły, dlatego Napoleon wybrał inny wariant. Wprawdzie w roku 1812 cesarz zatrzymał do swojej wyłącznej dyspozycji znaczną rezerwę żywności w magazynach Gdańska, licząc na transport wodny do Królewca i rzeką Niemen, ale ogromne zapasy skierowane tą drogą ostatecznie pozostały daleko w tyle za prącą na wschód Wielką Armią"
W czerwcu 1812 tabory WA to około 40 000 wozów. Część ciągnęły woły, które miały plus że można je było zjeść, ale poruszały się bardzo powoli. Samych koni pociągowych szacuje się na 80 000, nie licząc artyleryjskich i kawaleryjskich. Lekko licząc musiało być ich drugie tyle. Koń owszem przeżyje na trawie i sianie. Nie będzie jednak zdolny do długotrwałego, codziennego wysiłku. A z takim mamy do czynienia od przekroczenia Niemna. Koń, pracujący, potrzebuje około 1 kg paszy na 100kg masy ciała, poza sianem czy trawą. Czyli, 160 tys koni każdy miał od 450-500kg (mały koń, pociągowy), do 650-750 kg, a nawet ciężkie konie mogły mieć i ponad 800kg. Przyjmijmy tak dla uśrednienia że ważyły po 650kg, i potrzebowały po 5,5kg na dzień paszy. Czyli około 880 ton dziennie, ale niech to będzie i 500 ton. Oczywiście nikt nie był w stanie przygotować, ani dostarczyć takich ilości paszy. Pewnym rozwiązaniem mogło być karmienie zielonym zbożem rosnącym na polach, i tak zrobiono. Niestety konie nie były przyzwyczajone do takiej diety, masowo padały i chorowały. Już w końcu lipca w szwadronach brakowało po połowie koni (za P.Segur "Pamiętnik adiutanta Napoleona", ale i pisze o tym Piotr Dróżdż w "Borodino"). Polskie konie były lepiej przystosowane to takiego jedzenia i to głównie dzięki temu nasza kawaleria była na jesieni 1812 jeszcze stosunkowo liczna.

Ot, takie wtrącenie moje w temacie logistyki WA :)

Zouave - 5 Luty 2015, 12:10

Mój wtręt dotyczył narzekania w innym temacie, że Sikora opowiada o czymś, o czym nie ma pojęcia i miesza epoki. Jak widać Geza Perjes robi to samo.
PzKpfw II - 5 Luty 2015, 15:34

Fajny artykuł:
http://histmag.org/Armia-...a-swiatowa-7978

romanrozynski - 5 Luty 2015, 16:51

Cytat:
W czerwcu 1812 tabory WA to około 40 000 wozów.

No to śmiech na sali przy takiej armii. Dla porównania wojsko polskie idące pod Piławce (zasobne we wszystko oprócz chleba) liczące etatowo do 30 000 i 30 000 ciurów (do tego 5000 kobiet i nieznana liczba kupców) miało mieć 50 000 wozów.
Cytat:
Koń owszem przeżyje na trawie i sianie. Nie będzie jednak zdolny do długotrwałego, codziennego wysiłku.

Z karmieniem koni miały też problem armie polskie w XVII w. Dopóki jeszcze było daleko od wroga to problemów nie było bo czeladź regularnie przywoziła owies a konie też jadały na postojach pod opieką ciurów ale gdy silny wróg był blisko to robiło się ciężko, np. pod Zbarażem o ile żywności armia polska miała na tyle że dopiero po miesiącu walk zaczęli zjadać konie i psy to dla koni mało, i już w dniach 14-16 lipca a więc kilka dni od rozpoczęcia walk (10 lipca) wygnano większość koni z taboru (chyba tylko z wyjątkiem bojowych), bojowe wypasano jak się zdaje wewnątrz bardzo obszernego na początku obozu, było też już nawet pod koniec walk (w połowie sierpnia) nieco owsa czy siana które mieszano z mielonym końskim mięsem i tym żywiono resztkę koni, pod Beresteczkiem już 1 dnia walk zaczęły się problemy z karmieniem koni, których jednak było tam grubo ponad 100 000.

Santa - 5 Luty 2015, 17:01

Cytat:
Mój wtręt dotyczył narzekania w innym temacie, że Sikora opowiada o czymś, o czym nie ma pojęcia i miesza epoki. Jak widać Geza Perjes robi to samo.

To, że jest więcej ignorantów, nie znaczy, że racja jest po ich stronie.
Przy okazji nie twierdziłem zresztą, że logistyka WA w 1812 r. była dobra. Twierdziłem, że porównywanie pod tym względem działań z okresu wielkiej smuty jest chybione.

Cytat:
Już w końcu lipca w szwadronach brakowało po połowie koni (za P.Segur "Pamiętnik adiutanta Napoleona", ale i pisze o tym Piotr Dróżdż w "Borodino").


Opieranie się na nieszczęśliwym "Borodino", czy bajkopisarzu Segurze w tak istotnych kwestiach, jak ilość koni w poszczególnych szwadronach wydaje mi się średnim pomysłem. Podobnie jak wyobrażanie WA z tej kampanii, jak wielkiego 500 tys. walca, który maszeruje razem i nie daje rady zorganizować sobie zaopatrzenia. Odpadanie dużej liczby ludzi w początkowych fazach kampanii napoleońskich u Francuzów jest standardem. Polecam w tej kwestii informacje z Gilla i Morvana.

Zouave - 5 Luty 2015, 19:47

Mi chodziło tylko o pokazanie, że nie tylko Sikora narzeka na system zaopatrzenia Wielkiej Armii i nie ma czegoś takiego jak "zakaz mieszania epok".
Santa - 6 Luty 2015, 08:57

I pokazałeś, na co odpowiedziałem. Szerzej w temacie o literaturze Sikory.
Zouave - 6 Luty 2015, 08:59

Jasne, aczkolwiek dopiero w tym tygodniu dowiedziałem się, że nie tylko Sikora tak myśli.

Wracając do tematu. Książka Pana Perjesa kończy się w 1526 i nie ma żadnego opisu oblężenia Budy w 1541. Chyba, że jest w rozdziale dotyczącym polityki, a tego nie czytałem, przechodząc do opisu działań przed Mohaczem i samej bitwy.

ConradP - 18 Luty 2015, 13:16

A przeczytał ktoś już może Od plaży Utah do Cherbourga. 6-27 czerwca 1944?
Pytam nieśmiało, ponieważ bardzom ciekaw ewentualnych opinii na temat samej treści, jak i tłumaczenia, którego jestem autorem. W sumie jeszcze nie wiem, czy jest się czym chwalić, ale ciekawość jest :smile: Sama książka z gatunku naprawdę takich, które lubię. Żadnego lania wody, tylko same działania, tak po żołniersku, konkretnie i przejrzyście. Do tego dużo pomocnych map.

Radar - 19 Luty 2015, 21:14

Chwilowo nie mam wolnej mamony.

Czytał ktoś Roberta Massie ''Dreadnought''? Jestem zachwycony.

Piotr - 20 Luty 2015, 11:11

Radar napisał/a:
Chwilowo nie mam wolnej mamony.

Czytał ktoś Roberta Massie ''Dreadnought''? Jestem zachwycony.


Potwierdzam. Jestem miłośnikiem takiego stylu pisania. Polecam "Stalowe fortece" tego samego autora (na razie wyszła 1-sza część, czyli I WW na morzu do bitwy pod Coronelem).

Radar - 20 Luty 2015, 12:51

Dzięki, nie wiedziałem. :grin:
Zouave - 20 Luty 2015, 13:01

Ja czytam pracę Pana Lizuta

"Pustynna burza Pierwsza wojna nad zatoką Perską 1991"

"http://www.nieprzeczytane.pl/Pustynna-Burza.-Pierwsza-wojna-nad-Zatoka-Perska-1991-Inforteditions,product744187.html

Bardzo fajna rzecz.

Radar - 28 Luty 2015, 12:10

Kończę ''Studzianki'' Janusza Przymanowskiego (po raz trzeci :razz: ). Kupione za złotówkę na wyprzedaży w bibliotece. Bardzo lubię taki styl pisania.
Zouave - 28 Luty 2015, 12:33

Czytałem, acz nie doczytałem. Też mi się bardzo podobały, choć nie pamiętam na ile to napakowane propagandą.
Radar - 28 Luty 2015, 13:28

Propaganda była, a jakże! Ale zminimalizowana. Nie da się porównać do większości autorów radzieckich. Poza tym w każdym opracowaniu tego typu znajdą się elementy propagandy. Niezależnie od szerokości geograficznej. :wink:

Bardzo lubię Przymanowskiego, Korczaka, Wańkowicza (aczkolwiek język nieco archaiczny), Ryana.

Zouave - 28 Luty 2015, 13:39

Co do Wańkowicza, Przymanowskiego, Ryana się zgadzam, też lubię.
Dodaj Stephena Ambrose'a (tego od Kompanii braci), Flisowskiego.

Szkoda, że nie czytasz po angielsku. Równie wspaniały jest Alistair Horne (kapitalna praca o 1940 we Francji) czy Thomas Pakenham (Wojna burska 1899-1902). Podobny styl.

Radar - 28 Luty 2015, 14:34

Jak powiedział w jednym ze swoich skeczów Kobuszewski:''Ze łba mię wyszło''. Ambrose i Flisowski jak najbardziej i dorzuciłbym Kosiarza za ''Pierwszą Wojnę Światową na Bałtyku''. :roll:
Zouave - 28 Luty 2015, 15:54

Praca Kosiarza o I Wojie na Bałtyku moja ulubiona
Zouave - 28 Luty 2015, 17:38

Przypomniałem sobie: gorąco Ci Radar polecam "Szarżę Lekkiej Brygady" Terry'ego Brightona. W stylu Ryana.
Radar - 28 Luty 2015, 18:07

Powęszę. Od razu przypomniał mi się film. Byłem małym łebkiem i miałem ostre zapalenie zatok, niewiele pamiętam. Byłem w takim stanie, jakbym się czegoś nawciągał. :mrgreen:
Zouave - 28 Luty 2015, 18:27

Rosjanie pytają któregoś z lekkich kawalerzystów wziętych podczas Bałakławy do niewoli:
Ile żeś wypił?

Na co Brytyjczyk:
Gdybym wypił, to pogalopowałbym do Petersburga ;-)

Anegdotka z książki.
Warto.

A jak już to koniecznie powęsz za pracami Alfreda Price'a "Narzędzia mroku" i "Ostatni rok Luftwaffe". Narzędzia mroku na Allegro widziałem za 14 złotych. Śmieszna cena.

Radar - 28 Luty 2015, 19:52

''Rycerze bushido'' o japońskich zbrodniach wojennych.

A ''Cuszima'' Novikowa-Priboja?

Zouave - 28 Luty 2015, 20:02

Cuszima jest wspaniała, choć uwaga na propagandę. No i autor był uczestnikiem bitwy, podoficerem żywnościowym na pancerniku Orioł.
Radar - 28 Luty 2015, 20:20

Ciekawe czy faktycznie Rożestwieński ciskał lornetkami w stanie irytacji? Przecież nie mogli mieć tak wielu lornetek... On zawsze był niezadowolony. :twisted:
Zouave - 28 Luty 2015, 20:27

Nowikow pisał w latach 20-tych i miał odpowiednie poglądy. Z drugiej strony w obozie jenieckim w Japonii rozmawiał z innymi uczestnikami. Trudno powiedzieć.
Radar - 28 Luty 2015, 20:46

Cały ten bałagan i efekt końcowy pozwalają przypuszczać że miał rację. :lol:
Zouave - 28 Luty 2015, 21:03

Po pierwsze nie jestem przekonany o panującym bałaganie. Ewidentnie Rożestwienski popełniał błędy (np. dziwnie podzielił Eskadry na trzy kolumny), ale też nie był cymbałem.

Inna sprawa, że nie miał chyba żadnego doświadczenia w dowodzeniu tak wielką flotą w czasie bitwy. Pojechał raczej na sławie z lat 1877-78. W przeciwieństwie do Togo, który z podkomendnymi był doskonale rozgrzany do walki przez kolegów Rożestwienskiego, tj. Makarowa i Wittgefta. To też trzeba wziąć pod uwagę jak się ocenia obydwu głównodowodzących pod Cuszimą.

Radar - 28 Luty 2015, 22:16

Oj pojechał na tej sławie. Moim skromnym zdaniem dał dupy na całej linii. D-ca który sam się nie dokształca (podobnie jak lekarz) musi pójść w odstawkę.

A do kogo po drodze strzelali? Przecież to paranoja!

Zouave - 28 Luty 2015, 22:25

Trzeba wziąć pod uwagę dwie rzeczy:
- II Eskadra została sformowana w sporej części z jednostek nowych i nawet nie dokończonych (pancerniki t. Orioł), a więc z zielonymi załogami,
- Trudno mieć zarzut do Rożestwienskiego, że się niedokształcał, skoro nawet gdyby to praktyki nie miał. Nie wiem, czy mógł odmówić Cesarzowi. Na pewno był zadufanym w sobie człowiekiem i daleko mu było do Makarowa, o Togo nie wspomnimy, który zresztą miał praktykę morską znacznie lepszą. Rożestwienski ostatnio w warunkach bojowych dowodził bazą kutrów minowych w 1878.
Co do tego ostrzelania to rzecz dość oczywista, autorzy zajmujący się czy Wehrmachtem w 1939 czy Kaiserliche Armee w 1914 uważają za rzecz dość naturalną, że nieostrzelane wojsko wali do wszystkiego, co się rusza. Rożestwienski miał nie dość, że załogi nieostrzelane to jeszcze niewytrenowane, przynajmniej po części.
Tak czy inaczej cacy to on nie był. Antydowódca.

Radar - 28 Luty 2015, 22:43

Japońskich jednostek w tym miejscu tylko idiota mógłby się spodziewać.
Poza tym zgadzam się z Twoją wypowiedzią.

Zouave - 28 Luty 2015, 22:47

Idiota albo spanikowany. Co znakomicie świadczyło o morale załóg II Eskadry.
Poza tym, o czym Nowikow nie wspomina, a dawniej się bardzo nie mówiło, Wielka Brytania była sojusznikiem Rosji.
Np. przed Cuszimą wyposażono japońskie pancerniki w brytyjskie celowniki teleskopowe, najnowszy brytyjski krzyk mody.
Skoro rosyjskie torpedowce dopłynęły pod Cuszimę, to równie dobrze japońskie mogły, korzystając z brytyjskich baz, dojechać do Sundu.
W 1917 na Morzu Śródziemnym pojawiła się cała eskadra japońskich niszczycieli (2 krążowniki i kilkanaście niszczycieli). Choć te okręty były większe od tych, walczących w 1904-05, to fakt ten pokazuje, że się dało.

W 1914 w Belgii Niemcy wszędzie widzieli wolnych strzelców. W Kaliszu w sierpniu też się ich dopatrzyli. Ot panikarze.

Radar - 28 Luty 2015, 23:36

Wielka Brytania czyim była sojusznikiem?
Zouave - 28 Luty 2015, 23:57

Przynajmniej cichym sojusznikiem Japonii.
Zouave - 1 Marzec 2015, 09:17

Tytułem uzupełnienia dyskusji o sojuszu japońsko-brytyjskim:

podstawą tego sojuszu był podpisany w dniu 30. stycznia 1902 r. traktat brytyjsko-japoński.

http://pl.wikipedia.org/w...o-japo%C5%84ski

Zouave - 17 Marzec 2015, 21:10

http://www.amazon.co.uk/T...d+with+the+fire

Kapitalna książka o wojnie lądowej na południowo-wschodnim Pacyfiku. Nie jest to stricte praca o działaniach wojennych ale po kolei o terenie, armiach, broni, taktyce. W czasie opowiadania autor wykorzystuje opisy ważniejszych starć (np. jestem po lekturze opisu bitwy nad Matanikau na Guadalcanalu).
Super porządna rzecz.

bawarskij - 26 Marzec 2015, 18:13

Skończyłem przepisywać, a raczej tworzyć swój pierwszy reprint dzieła Izdebskiego pt. Bitwa pod Zamościem 26-27 Sierpnia 1914 roku. Nieskromnie powiem że po wydruku i oprawie bardzo ładnie mi to wyszło.

Przechodząc do rzeczy.

To co mnie zdziwiło przy rozbiorze pierwszych sierpniowych operacji wojsk austro-węgierskich na frocie skierowanym przeciw wojskom rosyjskim, to brak wtajemniczenia niemal do ostatniej chwili dowódców poszczególnych armii względem planu działań i idei operacyjnej szefa sztabu generalnego - sam NW gen. Conard do 18 VIII nie sprecyzował myśli swojego manewru.

Miał on zresztą potem pretensje do dowódcy 4 armii o to że zaabsorbował znaczne siły na kierunku w którym nie osiągnął zdecydowanego sukcesu - pod Komarowem - intencją Conarda było skupienie wysiłku na 1 armii która miała zepchnąć nieprzyjaciela w stronę Polesia, efekt był jednak odwrotny - bowiem to 1 armia gen. Dankla podporządkowywała się zamiarom swojego sąsiada, 4 armii.

Gen. von Auffenberg, gdy przybył do swojego sztabu, jeszcze przed wymarszem, wiedział jedynie że jego zadaniem będzie działanie zaczepne na linii Sanu, w nieokreślonym bliżej kierunku tj. może wschodnim, a może północnym lub północno-wschodnim - o ostatecznych celach dowiedział się 25 VIII tj. na dzień przed rozpoczęciem operacji.

Kolejna kwestia, to przypadki ingerencji Naczelnego Dowództwa w działania, które winny być opracowywane i kierowane przez dowódców szczebla armii np. - kwestia dalekiego rozpoznania - akcja 6 dywizji kawalerii gen. Oskara Wittmanna [wraz z 3-ma potem 5-cioma batalionami] miała dotrzeć do linii Chełm - Włodzimierz Wołyński [udało się jej zająć nawet Zamość w dn. 22 VIII] - rozkazy do tego związku dochodziły za "pośrednictwem" szczebla armii.,
Na koniec dodam że zamiast wytycznych operacyjnych, które winny być nadsyłane od Naczelnego Dowództwa do Sztabu Armii, tej pierwszej instancji zdarzało się posyłać.. zarządzenia taktyczne.

romanrozynski - 30 Marzec 2015, 22:15

A teraz na temat polemiki wokół mojej książki o obronie Zbaraża:
http://romanrozynski.blog...-1649-roku.html

bawarskij - 3 Kwiecień 2015, 07:57

Skończyłem lekturę Edwarda Izdebskiego, pt. Dowodzenie 4-tą armią Austro-Węgierską w bitwie pod Komarowem w 1914 r., Warszawa 1930.
Ciekawych rzeczy się dowiedziałem, jak np. że do przewiezienia całego sztabu armii potrzeba było: "...aż 3 stuosiowych pociągów".

Wiele adnotacji tyczących kruczków w rozgraniczeniu dowództwa, ingerencji Conarda w prace sztabu armii itp.

Zouave - 3 Kwiecień 2015, 09:44

Czytałem kawałek czasu temu. Dla mnie ciekawe są wnioski dotyczące taktyki, zwłaszcz jeśli idzie o artylerię (użycie przez Rosjan ognia z pozycji zakrytych a przez Austriaków w pierwszej linii.
bawarskij - 6 Kwiecień 2015, 16:12

Dotarła do mnie rozprawa majora Sztabu Generalnego Bolesława Zawadzkiego, pt. Kampania jesienna w Prusach Wschodnich, sierpień-wrzesień 1914 roku.

Od początku też wiedziałem czego się spodziewać po piórze oficerów dyplomowanych z czasów II RP tj. wzorcowa metodologia badań naukowych [każda książka z serii prezentuje stałą - logiczną formę historycznego rozbioru] porządnie pogrupowanego nie chaotycznego - opisu zdarzeń. Wykładnia wstępna, charakterystyka teatru wojny, planów wojennych obu stron [odpowiedź na pytanie dlaczego Prusy Wschodnie były pierwszym celem uderzenia wojsk rosyjskich?], następnie podział przez Zawadzkiego tytułowego zagadnienia na trzy części;
-pierwszy okres kampanii 2 VIII - 22 VIII - rozpoczęcie działań wojennych
-drugi okres kamp... 23 VIII - 31 VIII - bitwa pod Tannenbergiem
-trzeci okres kamp... 1 IX - 15 IX - bitwa na jeziorach mazurskich

Dostrzegliście coś? - Zbiory na siebie nie nachodzą. Szlachta.

Książkę swego czasu w oryginale przerobiłem w czytelni uniwersyteckiej. Mapy to jest absolutny niezbędnik, dlatego też z wielką radością dostrzegłem że oficyna NapoleonV wykonała je [dwie] w rozkładanej, dużej, czytelnej formie - reszta w zachowanej ostrości na kartach formatu B5.

Reprint ten nie stosuje tego samego układu stron co oryginał z 1924 roku. Co jest zrozumiałym i logicznym posunięciem, zwłaszcza w konotacji do zmian wynikłych choćby z możliwości drukarskich/edytorskich czy unowocześnieniem języka.
Piszę o tym nie bez przyczyny, bowiem kilkukrotnie wyłapałem u niektórych autorów manierę cytowania wznowionych pozycji, którzy jednak w przypisach i bibliografii podawali... oryginalne daty i miejsce wydania. Także do anonsu, jak ktoś tam planuje jakąś większą rozprawę, żeby w przypisach grzecznie pisał np. Oświęcim 2014, a nie Warszawa 1924, inaczej robi się bałagan.

Przy lekturze ostałem się na stronie 39, tj. przy rozkazie dowódcy 8. Armii von Prittwitza, z 14 sierpnia 1914.

Poza pojawiającymi się literówkami i brakami od czasu do czasu kropek, dostrzegłem też kilka lapsusów merytorycznych np. w poniższym [str. 38] ,
pkt. "1. Wydaje się prawdopodobnym, że nieprzyjaciel wykona na południe od Puszczy Rominckiej uderzenie przeciwko linii jezior"

Otóż, jedno słowo zmieniło charakter tej sentencji, otóż jest nim: wykona. W oryginale [str. 51] stoi: wykonywa.
Czyli proces był już w trakcie uskuteczniania.

Inny szczegół pojawił się na str. 33; gdzie mamy do czynienia z dziewięcioma gwardyjskimi dywizjami jazdy, naturalnie gwoli erraty podaję że 1. i 2. -były gwardii, reszta od 1. do 6. i 15. były to etatowe armijne.

Czytam dalej - i mam nadzieję że... ;)

Zouave - 6 Kwiecień 2015, 16:21

Ja znowu kupiłem nowy numer Techniki Wojskowej - Historia.
Cały został poświęcony okrągłej rocznicy wydarzeń z zimy 1945 rok i t6ak w środku są artykuły:
- Władimira Bieszanowa o operacji wiślańsko-odrzańskiej Armii Radzieckiej,
- o przełamaniu Wału Pomorskiego przez 1 Armię LWP (co który dowódca ma odpowiednie nazwisko),
- o ofensywie Aliantów Zachodnich i dojściu do Renu,
- o niewprowadzonym w większej ilości do walki myśliwcu Focke-Wulfa Ta-152 (w planach ostatni myśliwiec tłokowy Luftwaffe),
- o atakach Misteli na mosty na Wiśle i Odrze,
- o SU 76M.

Bardzo ciekawy numer, klimatyczny że się tak wyrażę.

bawarskij - 7 Kwiecień 2015, 13:00

Wniosek jaki nasuwa się mojej osobie po lekturze Bonnala - manewru wileńskiego;
-Wielka Armia była za duża; nie dała z psychologicznego punktu widzenia szans stronie przeciwnej podjęcia ryzyka; związania się walką, -było do przewidzenia że wojsko rosyjskie zacznie się cofać.

Łączna siła armii 1 i 2 zachodniej wynosiła 195 batalionów, 184 szwadrony; 166,000 żołnierzy.
Według estymacji Kukiela, wartość bojowa wielkiej armii obejmowała 440 batalionów, 451 szwadronów; 444,220 żołnierzy.

Pierwszy cios wielkiej armii wyszedł na korpusy piechoty:
I [gen. Wittgensteina],
II [gen. Baggehuffwuda],
III [Tuczkowa I],
oraz 1 korpus kawalerii [gen. Uwarowa].
Siły te łącznie wynosiły: 76 baonów, 48 szwadronów;
Przy czym tylko część z tych wojsk była rozlokowana na głównym kierunku uderzenia [stan sprzed przejścia Niemna z 23 VI]. Na obszarze od Kiejdan do Łuckian [ok. 30 km] znajdowały się I oraz II KP; 52 baony, 24 szwadrony [wliczam w to oddziały boczne]

Stosunek [obszar ok. 30 km]:
batalionów/km: 1.7
szwadronów/km: 1.2

Jeżeli teraz przyjrzymy się ugrupowaniu wyjściowemu wojsk francuskich i sojuszniczych; to dostrzeżemy że na obszarze od Kowna po Preny [ok. 30 km], były zgromadzone korpusy lewej grupy [skrzydła], tj. I [marszałek Davout], II [m. Oudinot], III [m. Ney], oraz 1 [gen. Nansouty] i 2 [gen. Montbrun] odwodu kawalerii.
Czyli: 181 batalionów, 182 szwadronów

Stosunek [obszar ok. 30 km]:
batalionów/km: 6
szwadronów/km: 6

Barclay, który w początkach rozważał obronę Wilna, szybko zrewidował ten pogląd, nakazując jedyną słuszną decyzję jaką był odwrót na linię Sołoki-Sięciany-Kobylniki [z jednoczesnym manewrem 2 armii na prawe skrzydło wielkiej armii] - Napoleon zepsuł ten pierwszy wielki manewr - nie dając szans przyjęcia bitwy przy takim stosunku sił.

clown - 7 Kwiecień 2015, 13:52

Moje pytanie - czy Bonnal nie jest zbyt krytyczny i uprzedzony w stosunku do Napoleona? Jego tezy dotyczące kampanii 1809 roku podważa, moim zdaniem słusznie, Gill. Może i tutaj mamy z tym do czynienia?
bawarskij - 7 Kwiecień 2015, 14:06

clown napisał/a:
Moja pytanie - czy Bonnal nie jest zbyt krytyczny i uprzedzony w stosunku do Napoleona? Jego tezy dotyczące kampanii 1809 roku podważa, moim zdaniem słusznie, Gill. Może i tutaj mamy z tym do czynienia?


W zasadzie to powyższe wnioski wyciągnąłem z wcześniejszej lektury Kukiela, teraz utwierdziłem się w tym jeszcze bardziej po lekturze wspomnianego Bonnala co do marszrut i koncentracji - a skoro Kukiel do swojej analizy również przywdział oceny tego historyka za wiążące, mnie nie wypada ruszać tego tematu, nadto to co wywnioskowałem sam choćby w kwestii stosunku sił na wybranych odcinkach, nie jest już nawet gdybaniem, a dość stałym stosunkiem sił i realności działania 1 i 2 armii zachodniej.

Jeżeli chcesz pobić/zniszczyć wroga musisz dać mu iluzję że ma szansę choćby również i ciebie dopaść, w przeciwnym wypadku zostaje tobie manewr który ma zmusić przeciwnika do przyjęcia bitwy niezależnie od jego chęci. Tutaj jednak zabrakło koordynacji z prawym skrzydłem, co słusznie punktuje choćby Kukiel i Clausewitz.

Przyjęcie bitwy przez tę część wojsk rosyjskich w rejonie Wilna skończyłoby się ich zniszczeniem. Konsekwencją niepowodzenia manewru wileńskiego był Smoleńsk, który również znany jest z tego że był kolejnym etapem strategicznego odwrotu Rosjan.

Zważ gdzie impet natarcia Napoleona miał swoje apogeum - parędziesiąt km na zachód od wrót Moskwy, pod Możajskiem.

Stosunek sił w przeliczniku baon/km też nie oddaje rzeczywistości; zważ choćby na fakt ilu żołnierzy było w przeciętnym baonie I Korpusu Davouta, a przeciętnym baonie I Korpusu Wittgensteina.

romanrozynski - 7 Kwiecień 2015, 17:27

No właśnie, tak sobie myślę że skoro Napoleon miał miażdżącą przewagę to było rzeczą oczywistą, że Rosjanie albo będą się cofać tak długo jak ta przewaga nie stopnieje albo bronić fortyfikacji (zrobili to drugie po tym pierwszym) .
Wygląda zatem na to, że powinien się spodziewać konieczności bardzo dalekiego marszu. I od razu założyć, że dawne tereny polskie Rosja odpuści bez walki jeśli nie będzie miała w niej choćby iluzorycznych szans. Receptą na taką taktyką mogło być tylko przygotowanie zapasów na odpowiednio długi czas i stosunkowo wolny marsz (max 15 km/dobę).
Aktualnie z Warszawy do Smoleńska po drogach mamy 862 km, wtedy było zapewne podobnie, to oznacza 2 miesiące marszu głównie po polskich , a więc przyjaznych terenach, które warto zachować przyjazne , a więc przejść bez większego uciążęnia ludności a więc z pełnym zapasem na 2 miesiące+miesiąc zapasu na odpoczynki, no i trzeba by co najmniej na jeszcze miesiąc zapasów żeby już powoli idąc od Smoleńska do Moskwy (dalsze 398 km, a więc prawie miesiąc marszu+drugi na odpoczynki i uzupełnienie zapasów po minięciu Smoleńska)
Teraz pytanie-czy Wielka Armia miała zapsy na 5 miesiący ? :razz:

bawarskij - 7 Kwiecień 2015, 17:34

romanrozynski napisał/a:
No właśnie, tak sobie myślę że skoro Napoleon miał miażdżącą przewagę to było rzeczą oczywistą, że Rosjanie albo będą się cofać tak długo jak ta przewaga nie stopnieje albo bronić fortyfikacji (zrobili to drugie po tym pierwszym) .


Nie można obrażać inteligencji Napoleona. Zdawał sobie z tego sprawę - że musi wypracować pozycję do walnej rozprawy. Stąd oparł swoje założenia na manewrze, który się jednak nie udał - dlaczego? Nie docenił -zdaniem Kukiela zdolności do poświęcenia terenu przez Rosję. Przykładowo na tym etapie głównodowodzący Rosyjski, poświęcili całą Litwę i dalej rezygnował z ogromnych obszarów cesarstwa - stwarzając iluzję zwycięstwa.

Kolejny zresztą manewr zniszczenia 2 armii Bagrationa obnażył jeszcze jedną sprawę, koordynacja działań dwóch grup armii - ta odbywała się na obszarze 150-200 km, co przy ówczesnych środkach łączności dezaktualizowało wartość przesyłanych rozkazów z kwatery głównej zanim te jeszcze zostały posłane przez gońca.

romanrozynski - 7 Kwiecień 2015, 17:40

Ale jak mógł się udać -to przecież niemożliwe żeby koncentracja tak wielkich sił i ich manewry przeszły niezauważone-to nie jakaś garstka partyzantów czy czambuł tatarski idący przez bezludne dziekie pola tylko setki tysięcy ludzi
Nie jest też prawdą że Rosjanie coś poświęcali-tamte tereny polskie mieli raptem od 1793 roku, nawet nie zdążyli na nich za dużo pozmieniać

bawarskij - 7 Kwiecień 2015, 17:45

romanrozynski napisał/a:
Ale jak mógł się udać -to przecież niemożliwe żeby koncentracja tak wielkich sił i ich manewry przeszły niezauważone-to nie jakaś garstka partyzantów czy czambuł tatarski idący przez bezludne dziekie pola tylko setki tysięcy ludzi


Dlatego piszę po raz kolejny, Napoleon widział szansę w manewrze. Tj. postawienia przeciwnika przed faktem dokonanym. Clausewitz, Kukiel, Bonnal o tym pisali. Zresztą jakbyś przeczytał uważnie pierwszy mój post jest tam sentencja że Barclay początkowo rozważał starcie pod Wilnem - i to kiedy.. w czerwcu 1812 roku.

romanrozynski napisał/a:

Nie jest też prawdą że Rosjanie coś poświęcali-tamte tereny polskie mieli raptem od 1793 roku, nawet nie zdążyli na nich za dużo pozmieniać


Ale co to ma do rzeczy? Pisałem o oddaniu Litwy bez walki, przez wojska rosyjskie które tam stacjonowały w 1812 roku. Stan tych ziem sprzed 1793 mnie zupełnie nie interesuje.

romanrozynski - 7 Kwiecień 2015, 18:30

Cytat:
Dlatego piszę po raz kolejny, Napoleon widział szansę w manewrze. Tj. postawienia przeciwnika przed faktem dokonanym. Clausewitz, Kukiel, Bonnal o tym pisali. Zresztą jakbyś przeczytał uważnie pierwszy mój post jest tam sentencja że Barclay początkowo rozważał starcie pod Wilnem - i to kiedy.. w czerwcu 1812 roku.

To by nie były najbardziej oderwane od rzeczywistości rozważania :wink:
9 lipca 1649 roku po nadejściu pod Zbaraż Wiśnbiowieckiego humor w obozie polskim ( z którego jeszcze 3 lipca dezerterowano) poprawił się na tyle, że rozważano wyjście z kawalerią 2 mile od obozu by spróbować z armią kozacko-tatarską szczęścia w otwartym polu, ale rozsądek i tam zwyciężył-uradzono w końcu czekać go na miejscu za umocnieniami
Cytat:
Ale co to ma do rzeczy? Pisałem o oddaniu Litwy bez walki, przez wojska rosyjskie które tam stacjonowały w 1812 roku. Stan tych ziem sprzed 1793 mnie zupełnie nie interesuje.

Całkiem sporo-łatwiej oddać co nie moje, niż coś co jest moje od zawsze
Zwłaszcza jak inaczej się nie da
W każdym razie Napoleon , gdyby był tak znakomitym wodzem, za jakiego jest uważany, wziałby pod uwagę możliwość odwrotu wojsk rosyjskich, zwłaszcza że były zasadniczo dwie opcje: podejmą one walkę (mało realne wobec dysproporcji sił) lub odwrót, któremu nie sposób skutecznie przeszkodzić, a zatem więcej przemwiało za tym, że trzeba będzie maszerować za cofającym się przeciwnikiem

bawarskij - 7 Kwiecień 2015, 20:34

Romanie nie wiem jaki jest stan twojej wiedzy w temacie operacji w pierwszej połowie kampanii 1812 roku? - jeżeli jesteś zainteresowany przeczytaj sobie Kukiela. Ja nie jestem miarodajnym źródłem wiedzy w tej sprawie.
Zouave - 7 Kwiecień 2015, 20:40

Moim zdaniem Napoleon przelicytował. Wydawało mu się, albo przynajmniej chciał, by kampania rosyjska wyglądała jak poprzednie - przewaga operacji nad nieudolnymi czasem próbami przeciwnika, łapanie przeciwnika w niekorzystnych sytuacjach. Przeczytałem kawałek I tomu Kukiela, może kiedyś przysiądę znowu. Pamiętam, e kilkukrotnie Bonaparte próbował zmusić Rosjan do walnej bitwy, ale to mu nie wychodziło. On zwyczajnie - to moje zdanie - nie wziął pod uwagę tego, że carscy będą się systematycznie cofać. Zresztą i taktycznie to nie był ten sam Napoleon.
W każdym bądź razie przegrał dzięki mądrzejszej strategii Rosjan. Ot po prostu Rosjanie wydali walna bitwę na własnych warunkach.

Zouave - 8 Kwiecień 2015, 13:21

Odchodząc od czasów Bonapartego I (ciągle tylko o nim, jakby ciekawszych tematów nie było :razz: )

http://www.amazon.co.uk/d...8051_TE_3p_dp_1

Kupiłem sobie coś takiego.
Autor to znany Christopher Duffy, człowiek arcyspecjalizujący się w wojskowości XVIII-wiecznej (mam już Military Experience of Age of Reason i Eagles over the Alps o kampanii włoskiej Suworowa - obydwie bardzo ciekawe).

Tę książkę kupiłem na fali zainteresowań walkami na Śląsku w czasie operacji owiślańsko-odrzańskiej i praskiej.

Mam jeszcze smaka na pracę o wojnie fortecznej od XVII do XIX wieku czyli od Vaubana do artylerii gwintowanej.

http://www.amazon.co.uk/F...and+stone+Duffy

ConradP - 8 Kwiecień 2015, 17:40

Czerwony szturm na Rzeszę akurat wydał w Polsce KiW
http://www.kiw.com.pl/208...zturm-na-rzesze
W sklepach jeszcze można dostać.
Generalnie książki Duffiego będzie wydawał NapoleonV. Na pierwszy rzut zdaje się idą Orły nad Alpami.

Zouave - 8 Kwiecień 2015, 18:02

Teraz to już za późno. Gdybym kurza wiedział...
bawarskij - 9 Kwiecień 2015, 11:01

romanrozynski napisał/a:
Cytat:
Dlatego piszę po raz kolejny, Napoleon widział szansę w manewrze. Tj. postawienia przeciwnika przed faktem dokonanym. Clausewitz, Kukiel, Bonnal o tym pisali. Zresztą jakbyś przeczytał uważnie pierwszy mój post jest tam sentencja że Barclay początkowo rozważał starcie pod Wilnem - i to kiedy.. w czerwcu 1812 roku.

To by nie były najbardziej oderwane od rzeczywistości rozważania :wink:


Zdaję sobie sprawę Romanie z tego, że przy ewentualnym opisie operacji na tym TDW - konieczne jest dokonanie rozbioru tych ziem, na których przyszło toczyć bój.

Twoja uwaga że "-łatwiej oddać co nie moje, niż coś co jest moje od zawsze." jest zarówno słuszna jak i biorąc pod rozwagę dalszy rozwój wypadków nie do końca.
Jak pisał proroczo - 12 lipca będąc w Mińsku, pułkownik Chłusowicz, "oto Polska niezorganizowana i Litwa [po manewrze] zniszczona zostają w tyle, armia pójdzie naprzód bez oparcia, jedno niepowodzenie pociągnie za sobą odstępstwo królów, zemstę wrogich narodów".

Jeżeli chodzi o intendenturę i zaopatrzenie armii rosyjskiej; piszę artykuł m.in. w oparciu o fundamentalną rozprawę Fiodora Zatlera, pt. Записки о продовольствии войск в военное время.

Zouave - 6 Maj 2015, 19:03

HB-k "Pomorze 1945" Marcina Leszczyńskiego.
Na razie przeczytałem kilkadziesiąt stron, ale polecam jako wstęp do tematu operacji wschodniopomorskiej i zachodniopruskiej (patrząc kategoriami niemieckimi) Armii Czerwonej (1 i 2 Fronty Białoruskie, w tym zruszczony Polak Rokossowski).

Zouave - 16 Maj 2015, 08:03

HB-k "Festung Kustrin 1945" Andrzeja Toczewskiego.
N a niższym poziomie merytorycznym jak "Pomorze 1945". Autor przepisuje ze wspomnień sowieckich żołnierzy, włącznie z propagandowym humbugiem prośby Churchilla na przyspieszenie ofensywy w styczniu 1945 w związku z problemami w Ardenach, których tak na prawdę już nie było (7 stycznia wódz wyraził zgodę na opróżnienie wybrzuszenia).

clown - 16 Maj 2015, 13:54

Należy dodać, że styczniowa ofensywa ACz została wręcz opóźniona o trzy dni.
Zouave - 16 Maj 2015, 22:27

Kolejna ciekawostka. Nie Ludowe Wojsko Polskie a ludowe Wojsko Polskie. Chyba, że to błąd korekty.
Poza tym sztaby 1 Frontów Ukraińskiego i Białoruskiego nie ustaliły linii rozgraniczenia przed ofensywą na Berlin. Nie zdołały. A Wujek Józek cierpliwie czekał.

clown - 17 Maj 2015, 07:55

I jeszcze o przesunięciu terminu zimowej ofensywy ACz - u Henryka Stańczyka ("Walec wojny w południowej Polsce 1944-1945") podane są informacje, że ACz była gotowa do ofensywy już w grudniu 1944, co tym bardziej wskazywałoby na celowe przesuwanie jej terminu, korzystając z niemieckiej ofensywy w Ardenach.
Radar - 17 Maj 2015, 09:22

Cornelius Ryan pisał w ''Ostatniej bitwie'', że Stalin zaznaczył linię rozgraniczenia, ale tylko do pewnego miejsca, co Koniew skwapliwie wykorzystał. :grin:
Zouave - 17 Maj 2015, 11:19

Autor HB-ka pisze, że tak było, Stalin zaznaczył, a potem (ale to pisze za kilka stron) kazał zdobywać Żukowowi, ale z przeznaczeniem części sił na Berlin.
Duffy pisze co innego: Stalin szczwanie patrzył jak obydwu marszałkom idzie i w pewnym momencie, widząc problemu Żukowa na Wzgórzach Seelow dał wolną rękę Koniewowi.

W każdym bądź razie to nie było tak (jak za pierwszym razem Toczewski sugeruje), że marszałkowie czegoś nie ustalili między sobą. Oni tam mieli wielki guzik do gadania.

clown napisał/a:
I jeszcze o przesunięciu terminu zimowej ofensywy ACz - u Henryka Stańczyka ("Walec wojny w południowej Polsce 1944-1945") podane są informacje, że ACz była gotowa do ofensywy już w grudniu 1944, co tym bardziej wskazywałoby na celowe przesuwanie jej terminu, korzystając z niemieckiej ofensywy w Ardenach.


Duffy pisze o przesuwaniu jej do tyłu, ale w styczniu 1945.
Wydaje się, ze grudzień 1944 to lepszy moment z Boszami zaangażowanymi na zachodzie.

Radar - 17 Maj 2015, 14:47

Zouave napisał/a:
Kolejna ciekawostka. Nie Ludowe Wojsko Polskie a ludowe Wojsko Polskie. Chyba, że to błąd korekty.


Zabezpieczyłem sobie komplet regulaminów Sił Zbrojnych PRL łącznie z ceremoniałem wojskowym i Zasadami Etyki Żołnierzy Zawodowych z ''tamtych'' czasów. Zgadza się: tam gdzie jest mowa o Wojsku Polskim przymiotnik ''ludowe'' jest pisany z małej.

Myślę że po tylu latach, taki komplet regulaminów to taki bialutki kruczek. :lol:

Zouave - 17 Maj 2015, 14:48

Czyli to nie nazwa własna.
A wtedy autor po 25 latach mógłby sobie darować propagandę.
Bo wychodzi na to, ze mój dziadek będąc galicyjskim chłopem w Wojsku Polskim AD 1939 był burżujem.

clown - 17 Maj 2015, 17:51

Cytat:
Duffy pisze o przesuwaniu jej do tyłu, ale w styczniu 1945.
Wydaje się, ze grudzień 1944 to lepszy moment z Boszami zaangażowanymi na zachodzie.

Stańczyk także poświęca temu akapit w swojej pracy - wszyscy historycy zachodni powołują się na datę 20 stycznia 1945, która podawana jest w opracowaniach i pamiętnikach rosyjskich/radzieckich. W kontekście 12 stycznia jako daty faktycznego rozpoczęcia ofensywy jest to rzeczywiście jej przyspieszenie. Problem w tym, że rozkazy np. Koniewa dla dowódców armii skierowane 6 stycznia wyznaczały rozpoczęcie działań bojowych w dniu 9 stycznia 1945 r. o godzinie 5.00. Autor przytacza konkretne dokumenty z AMO FR. Potem wskazywane są dokumenty przesuwające operację na 12 stycznia.

Zouave - 17 Maj 2015, 21:00

Bardzo to ciekawe. Wychodzi na to, że Churchill mógł prosić o przyspieszenie ofensywy (co byłoby całkiem rozsądne, natomiast Stalin - na to wychodzi - czekał aż imperialiści się wyrżną.
clown - 18 Maj 2015, 06:43

Jeszcze ciekawszy jest fakt, że przesunięcie ofensywy z 9 na 12 stycznia i połączona z tym zmiana pogody (roztopy i niski poziom chmur) uniemożliwiły wykorzystanie lotnictwa radzieckiego, co w części przyczyniło się do znikomych postępów w pierwszych dniach ofensywy.
Zouave - 18 Maj 2015, 06:45

A to stoi w całkowitej sprzeczności z tym, co czytałem. Niby mieli zwalcować obronę niemiecką.

PS:
To oznacza, ze książkę Pana Stańczyka pasuje jednak kupić.

clown - 18 Maj 2015, 08:03

Ja polecam - solidna, naukowa rozprawa wojskowa. Sama analiza terenowa to bodajże 30 stron. Przygotowania, to około 60. Dużo danych liczbowych.
Zouave - 18 Maj 2015, 08:12

Dzięki za polecenie.
Zouave - 1 Czerwiec 2015, 14:42

Przyszedł do mnie I tom wydanej przez NapoleonaV pracy Charlesa Webstera i Noble'a Franklanda "Strategiczna Ofensywa powietrzna przeciwko Niemcom".

Sam rzut oka wskazuje, ze będzie to uczta dla zainteresowanego bombardowaniami strategicznymi.

Jedna rzecz, moim zdaniem na smaka:

Tabela ukazująca ilości dział przeciwlotniczych i reflektorów przeciwlotniczych:

Styczeń 1941
Niemcy i Front Zachodni:
działa 12 476
reflektory 2500

Pozostałe Fronty:
działa 624
reflektory 36

Styczeń 1942
Niemcy i Front Zachodni:
działa 12 068
reflektory 3276

Pozostałe Fronty:
działa 4526
reflektory 108

PS:
Jakoś nie widać tych 75 % sił niemieckich na wschodzie.

Łobuzio - 29 Sierpień 2015, 10:30

Ktoś tu kiedyś pisał o książce pisanej przez dwóch/dwoje autorów o wojnach włoskich, była to jakaś powieść historyczna. Pamięta ktoś tytuł ?
Zouave - 4 Wrzesień 2015, 15:23

Przyszła do mnie praca Roberta Doughty'ego "The Seeds of Disaster. The Development of French Army Doctrine, 1919-39."

Kapitalna na pierwszy rzut oka.

romanrozynski - 21 Wrzesień 2015, 21:58

Siły polskie nad Żółtymi Wodami i pod Korsuniem 1648-mój artykuł na stronach 39-60:
http://wceo.com.pl/images...02-2015_int.pdf
a tutaj poprawiona pierwsza strona:
http://romanrozynski.blog...t-skadu-si.html

Zouave - 21 Wrzesień 2015, 21:59

Gratulacje!
PzKpfw II - 22 Wrzesień 2015, 09:09

Zabrałem się za tomiszcze Strzeżka, Bitwa o Warszawę 1831, następna w kolejce Wojna 1809 roku :)
clown - 22 Wrzesień 2015, 13:45

Koniecznie daj znać jak Strzeżek :) Pawłowski klasa sama w sobie :)
bawarskij - 22 Wrzesień 2015, 14:15

Pawłowskiego i Strzeżeka polecam. Już to kiedyś pisałem. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale Volumen gdy wznowił tytuł tego dzieła, poza okrojeniem go z map i tabel, zmienił też i jego tytuł na Wojna polsko-austriacka 1809 r.

W 1935 roku, pierwsza edycja nazywała się dokładnie tak samo jak to wydane, które się ukazało w kwietniu 2015 r. sumptem oficyny NapoleonV tj.: Historia wojny polsko-austriackiej 1809 roku.

Jeżeli chodzi o pracę p. Strzeżeka. Dobra. Ale szkoda, że papier nie jest dobrany tak jak w przypadku: ofensywy wiosennej. Dla mnie jest on za gruby, strony po rozłożeniu trzeba przytrzymywać czymś cięższym żeby nie latały. Porażka jeżeli chodzi o lekturę w podróży.

clown - 23 Wrzesień 2015, 06:44

Ja wersji Volumenu nie znałem.
OK, czyli Strzeżek do kupienia :P

adalbert - 23 Wrzesień 2015, 08:41

Kilka takich książek do kupienia i człowiek z torbami pójdzie...

Na zbliżające się urodziny zażyczę sobie "W okowach Wielkiej Trójki" Z.A.Derwińskiego w równie przystępnej cenie.
Obecnie natomiast czytam "Przyczynki historyczne do okresu 1939-1945" Witolda Babińskiego. Wg mnie lektura obowiązkowa dla zainteresowanych tematem dziejów politycznych Polski w czasie dws.

Zouave - 23 Wrzesień 2015, 09:08

Jak patrzę na Napoleona i Amazona to też tak myślę. A mam rodzinę na głowie ;-)
PzKpfw II - 26 Wrzesień 2015, 09:34

clown napisał/a:
OK, czyli Strzeżek do kupienia :P
Jak najbardziej. Bardzo dobrze i solidnie napisana, widać, że autor włożył dużo pracy w powstanie tego dzieła. Mapki tylko trochę za małe, ale czytelne. Ocena jak na razie przynajmniej, na przeczytane 100 stron. Zaskakuje też ilość przypisów i ich "treściwość", pozytywnie rzecz jasna. Czytać się da bez rozdzierania grzbietu ;) papier jest ok, ciężkość rozkładania wynika tylko z objętości tomu, to przeca ponad 700 stron solidnie klejonych i szytych.
adalbert - 7 Październik 2015, 08:23

Skończyłem "Przyczynki historyczne do okresu 1939-1945" Witolda Babińskiego. Wg mnie lektura obowiązkowa dla zainteresowanych dziejami Polski w wymienionych latach, szczególnie w aspekcie prowadzonej przez rządy emigracyjne polityki. Autor był osobą związaną z gen. Sosnkowskim, co oczywiście wiele mówi o jego poglądach. Uważam jednak, że z książki przebija przede wszystkim troska o kraj i z tej pozycji formułowane są uprawnione - moim zdaniem - oceny. Główne wątki to wykazywanie bezcelowości polityki zbyt daleko posuniętych - zdaniem autora - ustępstw wobec Stalina i obnażanie nieszczerości aliantów zachodnich. Z ciekawostek mamy np. bardzo dużo streszczeń artykułów prasy angielskiej.
Zdecydowanie polecam.
+ dla wydawnictwa za twardą okładkę; - za brak jakiejkolwiek informacji o autorze, brak tłumaczeń występujących w tekście tekstów angielskich (może nie tak licznych, ale jednak) i jeszcze parę innych niedoróbek.

Zouave - 9 Październik 2015, 08:57

Nie wiem czy Paweł Sulich o tym pisał, ale czytam HB-ka "Ignacewo 1863" o Powstaniu Styczniowym w powiecie Konińskim i tytułowej bitwie która wcale nie była ostatnia.

Ciekawa książka, aczkolwiek niektóre dane fragmentaryczne.
Za to Bitwa pod Pyzdrami mi podeszła i mam ochotę grę zrobić ;-)

romanrozynski - 10 Październik 2015, 15:14

Akurat do opisu bitwy pod Pyzdrami podchodziłbym ostrożnie, coś mi się tam nie zgadza, mam wrażenieni że za mocno odbiega od opisu uczestnika-Pawła Wyskoty Zakrzewskiego którego wspomninia są w sieci.
Zouave - 10 Październik 2015, 17:09

Czytałem ten opis raz i nie konfrontowałem ze wspomnieniami. Robię takie rzeczy 9konfrontuję0 dopiero w razie potrzeby,. Ale dzięki, zwrócę na pewno uwagę.

PS:

http://marekrogowicz.hist...tocom=6#respond

Już teraz wiem skąd Twoja uwaga ;-)

"O zabijaniu" na prawdę warto przeczytać.

Paafko - 10 Październik 2015, 17:16

Nie pisałem ;)
Zouave - 10 Październik 2015, 17:32

To na co w pracy o Ignacewie zwróciło moją uwagę to opis stosunku społeczeństwa do Powstania. Prawie wszędzie entuzjastyczny. Kłóci się to ze stosunkiem w innych częściach Królestwa, np. z działaniami w województwie krakowskim, w którym Czachowski robił za sędziego i kata. Trochę lukrowany ten opis.
romanrozynski - 10 Październik 2015, 18:40

We wspomnieniach Oxińskiego jest podkreślony wrogi stosunek (szczególnie dworu) do zrywu w województwie kaliskim w jego początku.
Zouave - 10 Październik 2015, 18:42

romanrozynski napisał/a:
We wspomnieniach Oxińskiego jest podkreślony wrogi stosunek (szczególnie dworu) do zrywu w województwie kaliskim w jego początku.


Powstanie zostało wywołane przez Czerwonych a ci jednak byli uważani za rewolucjonistów. Nie w znaczeniu bolszewickim, ale za rewolucjonistów. Stąd też na początku szlachta Powstania nie popierała. Dlatego szlachta kaliska nie była żadnym wyjątkiem.

romanrozynski - 10 Październik 2015, 18:59

Wiem, ja zresztą na ich miejscu też bym był wrogiem powstania-szanse były zerowe.
Na szczególną uwagę zasługuje rozsądne zachowanie 2 szlachców z sandomierskiego, którzy namawiali Langiewicza żeby rozpuścił swoją zbieraninę

romanrozynski - 2 Grudzień 2015, 19:08

Takie małe uzupełnienie do mojej książki.
O niejasnościach w kwestii śmierci Tuhaj beja: http://romanrozynski.blog...uhaj-bejow.html

leliwa - 3 Grudzień 2015, 16:09

Niejednemu psu Burek.
romanrozynski - 3 Grudzień 2015, 16:42

Dokładnie, a u nas to jeszcze lepsze numery były:
at choćby dwóch Aleksandrów Koniecpolskich i dwóch Janów Piaseczyńskich w latach 1648-9 w wojsku koronnym (chorągwie wszystkich wymienionych rotmistrzów były pod Zbarażem)

Zouave - 3 Grudzień 2015, 21:39

Ja się ostatnio dowiedziałem, że było dwóch Fryderyków II ;-) i jeden próbował wykorzystać drugiego, aczkolwiek pośmiertnie.
bawarskij - 5 Grudzień 2015, 14:58

http://gatczyna.blogspot....myk-raszyn.html
romanrozynski - 7 Grudzień 2015, 23:31

Ciekawostka o Danielu Czaplickim, osobistym wrogu Bohdana Chmielnickiego i zarazem kolejne uzupełnienie do mojej książki (niektórzy czytelnicy narzekali na brak polemiki z ustaleniami poprzedników):
http://romanrozynski.blog...baraza-sie.html

romanrozynski - 11 Grudzień 2015, 21:04

Minirecenzja nowej książki Biernackiego:
http://romanrozynski.blog...acej-bitwy.html

Zouave - 27 Grudzień 2015, 15:59

Przeczytałem "Bitwę pod Narwą" z Infortu. Pisana głównie od strony szwedzkiej. Opisu armii rosyjskiej brak. Sam opis bitwy dość ubożuchny. Czegoś się dowiedziałem, ale bez wielu szczegółów.
leliwa - 28 Grudzień 2015, 16:24

Zouave napisał/a:
Ja się ostatnio dowiedziałem, że było dwóch Fryderyków II ;-) i jeden próbował wykorzystać drugiego, aczkolwiek pośmiertnie.


A Adolf wykorzystywał pośmiertnie jeszcze jednego Fryderyka.

Filip Apostoł - 27 Luty 2016, 01:50

Europa i Boże Igrzysko znanego Pana Pisarza do przeczytania - jaką obrać kolejność?
romanrozynski - 27 Luty 2016, 14:46

Najlepiej nie tracić na to czasu, tylko poczytać coś dobrego.
Zouave - 28 Luty 2016, 21:02

Ja np. czytam wydany przez NapoleonaV reprint pracy Ferdynanda Focha pod dziwnym tytułem "O prowadzeniu wojny".
Tytuł dziwny, bo praca to analiza głownie z operacyjnego punktu widzenia wojny francusko-pruskiej 1870-71, głównie chyba kampanii do Sedanu włącznie. Praca wydana pierwszy raz chyba w 1903 roku (IV wydanie: 1918). Generalissimus oczywiście kopie Moltkego gdzie tylko może i jak tylko może. Że zaniedbał rozpoznania, że działał dość chaotycznie w oparciu o hipotezy a nie prawidłowe dane, że aj-waj był znacznie gorszy od Napoleona I, ze szczególnym uwzględnieniem kampanii 1806. Na pewno warto przeczytać analizę, czyta się to dość ciężko. Co ciekawe nie ma tam prawie Francuzów, autor pokazuje to, co wiedzieli i działali Niemcy (nie tylko Prusacy), aczkolwiek pomija działania 3 Armii niemieckiej na początku kampanii. Wskutek tego nabyłem wydanie NapoleonaV pracy Goeffreya Wawro o tym samym konflikcie, który dopiero teraz zacząłem jakoś tam rozumieć.

Zouave - 11 Marzec 2016, 20:56

Przeczytałem pracę Pana Wawro o wojnie 1870-1871.

Świetna rzecz. Czapka z głowy sama spada.

clown - 14 Marzec 2016, 08:30

A co z krytyką tejże książki przez autora "Od Custozzy do Loigny"?
Zouave - 14 Marzec 2016, 12:54

Nie czytałem i szczerze mówiąc krytyka p. Suchackiego mnie słabo interesuje. Nie powiem, że praca jest bez wad, ale jest po prostu świetna. Fajnie napisana, z dużą ilością informacji.
clown - 14 Marzec 2016, 13:57

Tak też myślałem :)
Ale to praca z gatunku stricte historycznych, sążnych dzieł dla znawców, czy raczej dla przeciętnego odbiorcy, niezorientowanego w temacie?

Zouave - 14 Marzec 2016, 14:17

Między pracą naukową a pracą dla przeciętnego odbiorcy. Język dla odbiorcy przeciętnego, podstawa źródłowa a nie popularnonaukowa. Czyli nie przepisujemy od kolegów tylko ze źródeł pisanych - albo z dokumentów archiwalnych albo ze wspomnień. Część mniejsza na podstawie innych opracowań.
clown - 14 Marzec 2016, 14:37

OK, dzięki za info.
bawarskij - 27 Kwiecień 2016, 09:36

Zouave napisał/a:
Nie czytałem i szczerze mówiąc krytyka p. Suchackiego mnie słabo interesuje. Nie powiem, że praca jest bez wad, ale jest po prostu świetna. Fajnie napisana, z dużą ilością informacji.


Też tak uważam. Praca godna polecenia, choćby ze względu na syntetyczność podania konfliktu.

Zouave - 27 Kwiecień 2016, 16:59

Na pewno Autor nie skupia się na pojedynczych wydarzeniach tylko stara się je wpasować w ogólny opis tak, by coś ukazały. Dopiero po przeczytani tej pracy załapałem jak bardzo ciekawym i zarazem rozbudowanym konfliktem była ta wojna, tj. 1870-71 między Francją z Związkiem Północnoniemieckim (a nie tylko Prusami).
Zeka - 10 Maj 2016, 20:08

Dzisiaj kupiłem książkę z serii tzw. habeków Bellony - "Kosowe Pole 1389" S. Reka. Obecnie przeczytałem tylko bibliografię i wstęp, ale wydaje się, że sposób narracji będzie bardzo przyjazny czytelnikowi. Dodatkowo, wstęp się zaczyna od krótkiego przedstawienia radosnych reakcji na wieści o wielkim nad Turkami zwycięstwem.

Myślę, o ile wolno w tym momencie jakiekolwiek wnioski wysuwać, że będzie to przyzwoita praca popularyzująca średniowiecze bałkańskie.

Zouave - 10 Maj 2016, 21:33

Zeka napisał/a:
Dzisiaj kupiłem książkę z serii tzw. habeków Bellony - "Kosowe Pole 1389" S. Reka. Obecnie przeczytałem tylko bibliografię i wstęp, ale wydaje się, że sposób narracji będzie bardzo przyjazny czytelnikowi. Dodatkowo, wstęp się zaczyna od krótkiego przedstawienia radosnych reakcji na wieści o wielkim nad Turkami zwycięstwem.

Myślę, o ile wolno w tym momencie jakiekolwiek wnioski wysuwać, że będzie to przyzwoita praca popularyzująca średniowiecze bałkańskie.


Coś dla Wojtka Szasta ;-)

Zeka - 11 Maj 2016, 14:36

W takim wypadku należałoby jeszcze sięgnąć do pracy Ilony Czamańskiej i Jana Leśnego "Bitwa na Kosowym Polu 1389". Problemów z dostępnością nie powinno być, ponieważ w minionym roku pozycja ta została wznowiona (pierwsze wydanie to 1994 r.).
leliwa - 11 Maj 2016, 18:08

Widziałem w ofercie Wydawnictwa Poznańskiego razem z Wojnami Dżyngis Chana.
Zeka - 11 Maj 2016, 19:20

Tak, to oni wydali.
Przy okazji pochwalę się książką, może niewojenną, ale mniemam, że lektura będzie ciekawa: Marcin Czyżniewski, Idee w polityce Vaclava Klausa.

romanrozynski - 8 Lipiec 2016, 00:35

Moja recenzja nowej pracy Witold Biernacki​ego o Łojowie już on-line (od str. 188) http://wceo.com.pl/images...HW%201-2016.pdf
Zouave - 14 Lipiec 2016, 16:48

A ja czytam pracę gen. Roberta Doughty'ego "The Breaking Point." Praca o bitwie o Sedan w 1940 roku. Kolejna o tej samej tematyce. Dotarłem do opisu działań Francuzów do momentu szturmu za Mozę. Ciekawe informacje o działaniach francuskiej kawalerii w Ardenach. Działania niemieckiego XIX Korpusu Zmotoryzowanego do momentu szturmu moim zdaniem są lepiej opisane w pracy Friesera "Legenda Blitzkriegu".
Zeka - 5 Sierpień 2016, 13:44

U mnie zaś historia architektury: "Сталинские небоскребы. От Дворца Советов к высотным зданиям", a potem S. Petersburg w wieku XVIII.
Zouave - 10 Sierpień 2016, 21:17

Simon Sebag Montefiore: Romanowowie 1613-1917. Dużo romansów i seksu, ale to raczej praca o dynastii a nie o wojnach czy gospodarce. Bardzo ciekawie napisany przekrój przez nieco ponad 300 lat panowania dziwnej dynastii. Dziwnej, bo głównie rosyjsko-niemieckiej. Można sobie wyrobić zdanie na temat poszczególnych władców, za wyjątkiem Iwana VI, który panował jako malutkie dziecko przez 2 lata, póki ciotka Ela go nie kazała aresztować. I porażający antysemityzm Mikołaja II i części jego totumfackich. Zaczynam rozumieć, dlaczego cesarstwo upadło. Rządził nim człowiek o mentalności gówniarza i caryca, która nie wiedziała, w którą stronę się przechyli mentalnie. I ciekawe sformułowanie Katarzyny II o Polakach - oczywiście same "superlatywy". Jakby jej imperium było doskonałe i rządzone przez ludzi kryształowo uczciwych.

Warto przeczytać.

Zouave - 10 Marzec 2017, 18:06

Kupiłem "Orszę 1514" Piotra Drożdża z serii HB. O bitwie może 1/10 książki. Rozczarowanie.
romanrozynski - 12 Marzec 2017, 18:13

Zouave napisał/a:
Kupiłem "Orszę 1514" Piotra Drożdża z serii HB. O bitwie może 1/10 książki. Rozczarowanie.

:roll:
Trzeba było choćby do dyskusji na historycy.org zajrzeć, na mównicy mają syf jak w polskim sejmie ale o książkach od czasu do czasu coś mądrego napiszą. O bitwie pod Orszą, a właściwie problemach z lokalizacją pola walki ciekawy artykuł masz tu:
https://www.academia.edu/...acji_in_Polish_

Zouave - 12 Marzec 2017, 21:26

Dzięki. Nie lubię historyków.org, bo pełno tam przemądrzałych. Ciekawie o szczegółach pisze A. Łogin, na wiki.ru są odnośniki.
Zouave - 13 Marzec 2017, 00:11

Ale najciekawsze jest to, że wreszcie po pobieżnej lekturze rozumiem dlaczego wg polskich opracowań dyslokacja oddziałów wygląda kompletnie inaczej niż wg szkicu z białoruskiej wiki. Co ciekawe nasi się nawet nie zająkną rysując wojska koronne na prawym skrzydle i pisząc o tym, że były na lewym (Dróżdż tak pisze na 100%). Ale bajer!
romanrozynski - 14 Marzec 2017, 00:18

Nie róbmy z Dróżdża polskiego historyka, bo jednak trochę prawdziwych polskich historyków jest, a umieszczanie go w tym gronie może być dla pozostałych obraźliwe.
Wracając jeszcze do tego artykułu który zalinkowałem chciałbym dodać że na podstawie przedstawionych tam faktów lokalizowałbym pole bitwy jeszcze gdzie indziej bo na polu 6 km na zachód - północny zachód od miejscowości Kropiwna (tej między Orszą a Dubrawną) czyli niemal pod samą Dubrawną

Zouave - 14 Marzec 2017, 00:41

Jeszcze nie przebrnąłem przez cały artykuł, więc na razie się nie wypowiem.
Zouave - 18 Marzec 2017, 14:22

Po przeczytaniu artykułu mogę powiedzieć że wersja umiejscowienia bitwy ciągle powielania w polskiej literaturze do mnie nie przemawia. Natomiast argument z ryciny z 1515 też nie jest zbyt precyzyjny. Wg wersji polskiej polskie skrzydło też miałoby po prawej Dniepr.
pablo - 30 Marzec 2017, 06:49

Zouave napisał/a:
Co ciekawe nasi się nawet nie zająkną rysując wojska koronne na prawym skrzydle i pisząc o tym, że były na lewym (Dróżdż tak pisze na 100%). Ale bajer!

Czytając czasami ten czy inny opis bitwy bywa że trzeba chwilę zastanowić się czy autor pisząc że "oddział znajdował się na lewym/prawym skrzydle" miał na myśli lewe/prawe skrzydło jego własnej armii czy też może lewe skrzydło wojsk przeciwnika...

Zouave - 30 Marzec 2017, 07:42

Właśnie nad tym się zastanawiałem. Tak naprawdę to prawe-lewe stosujemy do siebie, jeśli nie ma dodatku na prawym przeciwnika.
pablo - 30 Marzec 2017, 09:50

To taki przykład: Polacy uszykowani byli w następujący sposób: na prawym skrzydle piechota, na lewym husaria. Naprzeciwko nich stali w trzech rzutach Szwedzi, z rajtarią na lewym skrzydle. I teraz pytanie: czy rajtaria stała na lewym skrzydle Szwedów czy też naprzeciwko lewego skrzydła Polaków czyli na szwedzkim prawym? Może jest to szukanie dziury w całym i trzeba przyjąć to co nasuwa się domyślnie, czyli - w tym przypadku - jak pisze że Szwedzi stali na lewym to oznacza że na swoim lewym, ale czasami taka zagwozdka przychodzi, zwłaszcza jak czytamy o danej bitwie po raz pierwszy :)
Zouave - 30 Marzec 2017, 17:44

Oczywiście, że rajtaria na lewym skrzydle szwedzkim.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group